Mój Michaś jest już w niebie...
Jaki ten los jest okrutny... Kiedy człowiek się czegos boi i czeka - okazuje sie , że cos mija i że wcale nie było takie straszne... Tak własnie było z dniem mojego porodu, minął bez bólu i łez... A tymczasem znów mi dzisiaj źle, bardzo źle!!! :\'( Leżałam i myslałam, że teraz to powinnam tulic Michasia do piersi i cieszyc sie z jego narodzin! Pamietam kiedy byłam w ciązy z Marysią marzyłam o tym, że na zakończenie roku szkolnego odwiedze pracę - ze śliczna dzidzią w wózku, że będę tak szczęśliwa, radosna, że znów będę mamą...Gdy chodziłam w ciązy z Michasiem - marzyłam o tym samym i znów odebrano mi marzenia! Teraz juz nie marzę, nie umiem nawet sobie wyobrazic, że mogłabym byc w kolejnej ciązy!!! :\'( NIby świadomy i mądry wybór, ale jak o tym pomyslę, to robi mi sie okropnie smutno, źle!!! Juz nigdy nie będę mogła sie cieszyc z dwóch kresek na tescie, z piewrszych ruchów maluszka, a potem z jego narodzin! Gdzieś na dnie szafy leża wszystkie pamiatki po moich dzieciach - nawet nie mam odwagi, by tam zaglądać, przeciez to mi ich nie zwróci!!! Zazdroszczę dziewczynom, które po stracie urodziły dziecko - to ich wielki sukces, mnie nie dane jest go odnieść! Przegrałam w walce o zycie moich dzieci!!! Tylko dlaczego musze się poddać? Dlaczego nikt nie może mi pomóc w walce i drodze po radość i szczęście? Boże!!! tak mi brak moich dzieci, tak mnie to wszystko znowu zabija, przeraża, tak mi źle... Okropnie mi źle!!! A nic nie umiem zrobić!!! Po prostu przegrałam!!! Na całej lini...

kocham was moje Aniołki!!!!
Odpowiedz
KasiuMM

tak bardzo chcialybysmy Ci pomoc...

Wierze, ze los sie jeszcze odwroci.

Monika
Odpowiedz
Kasiu,
smutek i rozpacz - nasi wierni towarzysze.
Pocieszam się, że zawsze mogę na nich liczyć.

Przytulam z całych sił
Odpowiedz
Kasiu kochana... ciepło przytulam.
Dla Twoich Maleństw (*)(*)
Odpowiedz
Wczoraj czytałam wątek kwietniówek od początku...płakałam strasznie długo, ileż było we mnie wiary, siły i nadziei... Jak bardzo wierzyłam w to, ze mój Anioł ochroni mojego Michasia... Ile miałam planów, marzeń... Jak bardzo przeżywałam każdy ruch maluszka, każdy sygnał organizmu o jego istnieniu... I potam koszmar...Sama sie dziwię, że to przetrwalam, ale myslę, że z waszą pomocą drogie foremki - było mi łatwiej!!! Wink

Napisałam kiedys, że juz sobie wyobrażam jak w kwietniu posypią się posty \"urodziłam slicznego synka\", \"a ja córeczke\" - nie wiedziałąm wtedy, że mnie tam juz nie będzie... Smutne to wszystko!!!

Znalazłam fragment, gdzie pisałam o tym, że śniło mi się, że Eska urodziła zdrowego i dużego chłopczyka!!! I proszę bardzo - Jaś cały i zdrowiutki pojawił sie na świecie!!!

Ach życie...

pozdrawiam was ciepło
Odpowiedz
Kasiu, jestem z Tobą.
Odpowiedz
Kasiu przykro mi...

Pamiętam swoją nadzieję, hm.... czy ja wiem czy to była nadzieja - to była pewność że wszystko będzie dobrze, że urodzę... i wszystko \"prysło\" jednego dnia...

Kasiu musimy wierzyć, że powstaną jeszcze nasze wątki informujące o narodzinach naszych dzieci... Wierz, że musiało tak być, że Bóg tak chciał... że chciał, żebyśmy doceniły macierzyństwo i doświadcza nas w taki sposób... Kasiu nie odpowiem C i na pytanie \"dlaczego ja? \" bo jak nie ja to inna i pytanie pozostanie zawsze....

Przytulam Cię nasza kwietnióweczko. Zapalam (*) dla Michasia
Odpowiedz
Kasiu - moc serdecznych mysli dla Ciebie i Twoich Bliskich.
Duzo sil, gdy bol wraca, gdy umiera sie po raz kolejny...

Monika
Odpowiedz
jestem z tobą..
sama nie rozumiem dlaczego los jest taki niesprawiedliwy dlaczego los zaskakuje nas w najmniej nieodpowiednim momencie
jeszcze mam w sobie odrobine wiary na to ze bedzie pieknie ze dotkne gwiazd..moze to jedynie zludne marzenia....
Odpowiedz
Dziś mija 5 miesięcy jak przyszedłeś na świat kochany Michasiu... Ileż jeszcze będzie tych dat, które przyspieszaja bicie serca, wywołuje bolesne wspomnienia i sprawiaja, że umiera się na nowo, poraz kolejny...

dla ciebie mój Malutki (*)(*)(*)
Odpowiedz
Kasiu droga

pewnie wiele tych dat jeszcze będzie, one przypominają o bólu, ale też są ludzkim znakiem pamięci o Dzieciach. Bo czym są daty? zwykłe liczby wymyślone przez ludzi, a jednak dzięki nim tak po ludzku możemy pamiętać...

przytulam Cię ciepło
dla Michasia (*)
Odpowiedz
Dziś dostałam sms-a od koleżanki, że urodziła 24.04. synka... Wysłałam gratulacje, ale chyba nie były szczere... Wink To nie tak, że źle życzę innym, że zazdroszczę, ale nie umiem sie cieszyc z narodzin innych dzieci, kiedy moje odeszły... :\'(
Dzis mój synuś nagle w rozmowie o \"niczym\" widząc małę dziecko w wózku stwierdził, że jak on bedzie miał brata, to nie bedzie mu zmieniał pieluch i że ja już nie będę miała dla niego czasu, bo maluch na pewno bedzie ciągle płakał, a ja będę się nim zajmować... To było miłe, wytłumaczyłam mu, że jednak juz nie bedzie miał rodzeństwa... Jakie to smutne, że mimo wszystko nie mogę spełnić małego marzenia mojego synka o posiadaniu brata... :\'(
Czasami próbuję sobie wyobrazić naszą rodzinkę z maluchami u boku...Było by cudnie!!! :lol:
Odpowiedz
kasiu, każda z nas zna to uczucie, gdy kłuje trochę na wieść o narodzinach innych dzieci..., gdy nasze odeszły... to są naturalne uczucia i nie trzeba ani sie za nie winic, ani tłumic... za jakis czas to wszystko sie poukłada, ja w to bardzo mocno wierze i mimo ze ból i smutek po naszych dzieciach bedzie zawsze, znajdzie sie tez miejsce na szczesliwe chwile... nie zakładaj niczego, bo nic w naszym zyciu nie da sie zaplanowac...
ciepłe pozdrowienia
Odpowiedz
dziękuję ci Ineczko!!! :lol: :lol: :lol: bo czasem mam wrażenie, że mam dziwne odczucia...
Odpowiedz
Kasiu, ja czuję to samo i nie uważam, że jest to dziwne. Może kiedyś bym tak uważała, ale po tym co przeszłam wiem, że po prostu tak już jest i nie mam zamiaru zmuszać się do zachowań, których nie czuję, tylko dlatego, że inni uważają że muszę, że powinnam.
Kasiu, ja nie wiem jak powiedzeć mojej Ali, że chyba już nie będzie miała rodzenstwa - ja boję się powtórki. Po stracie Tomka myślałam, że mam tyle sił, żeby jeszcze spróbować, teraz wiem, że nie mam na to sił.
Z zazdrością patrzę na rodziny z dwójką dzieci.
Odpowiedz
Moniko napisałam do ciebie maila i wrzuciłam zdjęcia - czekam na liścik!!! :lol:
Odpowiedz
Nie dziewczyny, to nie sa dziwne odczucia. Pytanie, co sie z ta \'zazdroscia\' zrobi? No bo przeciez zadnej z nich nie zyczymy niczego zlego, wprost przeciwnie. Tylko czyjes szczescie tak bardzo nam przypomina, ile same stracilysmy.
\"Zazdroszcze\" moim kuzynkom bezproblemowych ciaz, gdzies tam na dnie serca jest jakis zal, choc to zle slowo, zupelnie nie potrafie tego nazwac, ze one rodza, a ja mam dwa przezyte poronienia.

Nie ma zadnego musze, powinnam - to tylko otoczenie nam narzuca swoje wlasne wzorce.

Czytam wlasnie ksiazke lekarza ginekologa, ktory zajmuje sie jakos specjalniej \'trudnymi przypadkami\', trafia do niego duzo pacjentek po poronieniach, czy przedwczesnych porodach. 97.5% ciaz konczy sie u niego szczesliwym, o czasie finale. Ale to, co mozna uslyszec najczesciej w gabinetach lekarskich o poronieniu i niewazne, po ktorej stronie oceanu, uwaza za mity. Jak bliskie jest mi jego myslenie.
Wiem, jak trudno zaufac lekarzom, wlasnemu cialu.

Monika
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=kasiaMM]
Dziś dostałam sms-a od koleżanki, że urodziła 24.04. synka... Wysłałam gratulacje, ale chyba nie były szczere... Wink To nie tak, że źle życzę innym, że zazdroszczę, ale nie umiem sie cieszyc z narodzin innych dzieci, kiedy moje odeszły... :\'(

Kasiu, tych uczuć chyba wszystkie doświadczamy... Nie chodzi bynajmniej o zazdrość, ale żal, który ściska serce... Ja dostałam właśnie wiadomość, że przyjaciołom urodził się synek... Cieszę się ich szczęściem, ale od razu pojawiła się klucha w gardle... Gdyby wszystko potoczyło się inaczej, nasz Oleczek kończyłby mniej więcej w tym czasie roczek (pdp miałam na 16.05.2006). Ściskam Cię bardzo mocno i życzę dużo sił.

Krysia
Odpowiedz
Dzisiaj siedziałam z Pawełkiem na placu zabaw... Kiedy mały biegał i skakał po drabinkach patrzyłam na kobietę, która szła z wózkiem i chłopcem w wieku podobnym do mojego Pawcia. Pomyslałam wtedy, że gdyby mój malutki OKRUSZEK urodził sie o czasie - dzisiaj bym szła tak samo, jak ta kobieta... Mój malutki Michaś miałby juz ponad miesiac... Próbowałam to sobie wyobrazic, jakbym go karmiła, jak trzymała na rękach, a Pawełek by latał gdzieś na placu zabaw... Jednak to takie poza ziemskie, niewyobrażalne... Czasami mam wrażenie, że to się nie wydarzyło na prawdę, że nigdy nie miałam Marysi i Michasia, ze to jakis niespełniony sen, odległy, daleki... Ale przecież ja tęsknię za moimi dziećmi... Sad bo to się jednak zdarzyło... :\'( :\'( One odeszły! Były ze mną tylko krótką chwile!!! :\'(
Odpowiedz
kasiuMM to wszystko o czym piszesz jest mi takie bkiskie
myslalam ze juz jestem silna ze nauczylam sie zyc ze swiadomoscia odejscia mojego Synka ....
a jednak bol wraca rozpacz wraca lek wraca ....
czasami nawet wydaje mi sie ze bol i zal sa silniejsze ....

przytulam
duzo Sil
dla Twoich Skarbow (*)(*)
Odpowiedz
wiesz Kasiu to takie podobne między nami, bo mamy już Dzieci po tej stronie. I łatwo przychodzi mi patrzeć na kobiety w ciąży, czy te z pierwszym dzieckiem w wózku. Jednak trudniej już patrzeć bez żalu na kobiety z dwójką Dzieci, bo zaraz rusza lawina myśli a marzenia rozpędzają się w zawrotnym tempie i nie ma końca tego \"co by było gdyby\"....

we mnie jest duuużo spokoju, ale choć przeszłość minęła nasze Dzieci zawsze mają miejsce w naszych sercach...tylko ten żal...
Odpowiedz
Kasiu, ja też tak mam. A jeszcze moja młodsza córka, która na widok kilkumiesięcznych dzieci mówi: \"Spójrz mamo, taki byłby teraz Dominik\", a ja mam zaraz mokre oczy.
Tak bardzo tęsknię za nim
Odpowiedz
Kasiu, bardzo dobrze Cię rozumiem.
Po przeprowadzce mam sąsiadów z dwójką dzieci, różnica wieku taka jakby była między moją córką a moim pierwszym aniołkiem, przypuszczalnie sąsiadka jest w 3 ciąży, patrzę i po prostu zazroszczę, mówię zdawkowe \"dzień dobry\" i idę dalej. To boli.
Odpowiedz
jakis czas temu jechałam w centrum handlowym windą,, ze mną mama z dwuletnią dziewczynką... pomyślałam wtedy o Kropce, może też miałaby takie fajne małe warkoczyki? taką kusą dzinsową sukienkę? taką roześmianą buźkę... nie każdy widok dziecka tak mocno boli, ale są dni... jak dziś gdy mijają trzy lata gdy dowiedziałam się o Kropce, gdy zrobiłam test... i dziś chodząc z Adamem po parku pomyslałam ze Ona by biegała przy wózku i uśmiechała sie do młodszego brata...
ciepłe pozdrowienia dla waszych serduszek...
Odpowiedz
Już zawsze będziemy odliczały. ja też teraz myslę, że mój Szkrab miałby ponad rok...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości