Mój Michaś jest już w niebie...
(*)
Odpowiedz
Misiaczku, dwa miesiace temu jeszcze byłeś ze mną... i tatus był z nami ... jakos wróciły wspoamnienia!!! ...i boli...

kocham cię Aniołku i tęsknię!!! A myslałam, że jestem taka silna...
Odpowiedz
Myślałam, że juz boli mniej...że jestem silniejsza! Myliłam się, tęsknię OKROPNIE i smutno mi znowu...Tak bym chciała, żeby mój Michas wrócił, żeby był ze mną... Tak bym chciała, żeby było inaczej...
Odpowiedz
kasiuMM .....

jestesmy silne . poukladane wydaje nam sie ze juz juz pokonujemy caly bol samotnosc tesknote .... juz tuz tuz bedzie dobrze . czasem to sie nawet udaje . a potem nadchodzi BOL rozrywa serce ... czasem przychodzi nagle nie zapowiedziany nagle . czasem da sie troszke do siebie przyzwyczaic .... oswoic . i wtedy czujemy ze nie to jeszcze nie teraz .... jeszcze raz jeszcze raz .... apotem znowu wstaje dzien ... kolejny ... lepszy ... latwiejszy ...

czasem wydaje sie ze tak bedzie wiecznie ....

pozdrawiam . duzo sil w tych dniach ciezszych od innych ..... duzo sil . aga .

dla Twoich Aniolkow (*)(*)
Odpowiedz
Kasiu,
Ty wiesz, że ten smutek zostaje już na zawsze, im dłużej trwa, tym bardziej uśpiony, ale jeśli uderza to ze zdwojoną siłą.

Przytulam Cię mocno
Odpowiedz
Kasiu, my wszystkie tu jestesmy silne, zyjemy z tym bólem, choc jest ciezko, starcza sił by pocieszac innych... Czasem przychodzi dzień, gdy tęsknota jest nie do zniesienia, ale tak trzeba, to jest miłość, nie walczmy z tym, byle tylko były blisko ramiona, które nas utulą i by znalazłysie słowa, które tę szorstką powierzchnię bólu pokryją łagodzącym balsamem...

Ciepło przytulam...
Odpowiedz
Dziękuję Wam dziewczyny! Dziś już jest lepiej... Byłam wczoraj u moich dzieci...Zaniosłam nowe kwiatki, zapaliłam lampki...ktoś nam ukradł białego misia, a był taki sliczny... Wciąż odliczam - ile by mi zostało do porodu i wciąż sie zastanawiam...dlaczego? Pytania bez odpowiedzi...
Odpowiedz
Kasiu
może misia zabrali do góry, na drugą stronę tęczy ...
(nie mieści się w głowie, że ludzie potrafią być tacy okrutni, żeby zabrać dzieciom misia z grobu..)
przytulam Cię mocno
Odpowiedz
Nawiazujac do tego co napisala Kolejna Ania, czy ktoras z Was czytala kiedys opowiadanko czy historyjke o tym jak dzieci zabieraly do nieba zabawki od mamy ???
Mi kiedys sie widzialo, ale nie mam pojecia gdzie i itd
Odpowiedz
Już sie położyłam, ale nie moge spać...Wraca znajomy ból i tesknota, mam wrażenie, że za chwile pęknie mi serce...Dlaczego to życie jest takie cholernie trudne? Dzis spotkałam sąsiadkę, której nie widziałam od grudnia (mieszka pode mna - ma około 50 lat)...o mojej stracie dowiedziała sie niedawno od tesciowej...dzis nie wiedziała co ma powiedzieć, powiedziała tylko, że bardzo jej przykro i żal! Jak dobrze, że są jeszcze tacy ludzie...
Okropnie tęsknie za moim Michasiem i tak mi żal, że go nie pożegnałam osobiście...Dlaczego?
Odpowiedz
Kasiu, pożegnałaś Michasia, przecież żegnałaś go co dzień przez dwa tygodnie, Odszedł czując Twoją miłość.

Gdybym tylko mogła zdjąć z Ciebie choć trochę bólu...

Ściskam najmocniej jak potrafię
Odpowiedz
Tak bardzo mi ICH brak... Ciągle i bez końca tęsknię...!!! To chyba nigdy nie mija, czasami tylko usypia i wprowadza nas w błąd, że niby jest lapiej, ale wcale tak nie jest....Boli jak dawniej i serce rozrywa się z tęsknoty! Dlaczego nie mogę przytulić Marysi i Michasia? Choc raz, na krótka chwilkę?
Odpowiedz
Ciągle mi brak moich Aniołków...Stale liczę, ile by mi zostało do porodu? Nie mogę czasami uwierzyć, że to prawda, że moje dzieci odeszły... Jak wyglądało by teraz moje zycie, gdyby one były ze mna? Dlaczego nie starczyło mi odwagi, by przytulic moje dzieci, by je ukochać, by zobaczyć...? Dlaczego? Tak bardzo za nimi tęsknię... Boże! Jakie to okrutne...
Odpowiedz
Kasiu,
to nie Twój brak odwagi tylko brak warunków w szpitalu nie pozwolił Ci przytulić Marysi i Michasia, i to wmawianie wszystkich wokół, że tak będzie lepiej, bo lepiej nie widzieć etc. I wiemy też wszystkie jak trudno znaleźć siły na cokolwiek w momencie gdy świat przestaje istnieć.
Może kiedyś doczekamy, że położne i lekarze będą mówić matkom takim jak my: \"Proszę je przytulić i pożegnać. Jest takie piękne!\"

Kasiu, jesteś bardzo dzielna i Twoje dzieci na pewno są z Ciebie dumne. I na pewno też tęsknią do Twoich ramion.

Ściskam Cię mocno
Odpowiedz
Tęsknię, ale jestem spokojniejsza... Dziś już z odwagą mówię o tym, że mam troje cudownych dzieci... KOcham was moje Maluszki!!!
Widziałam cudowną rzeżbę w sklepie - jakby rodzice z trojgiem dzieci.... Chyba ja zajączek przyniesie mojemu mężowi... Big Grin Big Grin

pozdrawiam wszystkie foremki... duże buziaki dla wszystkich, którzy ciepło o nas myslą!!! :mrgreen:
Odpowiedz
Kasiu,

piekny pomysl...

Mysalmi jestesmy z Toba.
Monika
Odpowiedz
Kasiu, dzis jak bylam na mszy i rekolekcjach wieczorem, to przypomnialam sobie ta niedziele gdy rano pobieglam do Kosciola i wylam przed obrazem o.Pio... za Ciebie za Michasia...
Dzis patrzylam z daleka na to miejsce, ale w duszy mowilam sobie, zeby nadal sie Toba opiekowal.
I mocno trzymal, wspieral, nawet jesli nie ma sie sily o to prosic i nawet jak sie nie chce o to prosic.
O.Pio to niezwykly czlowiek i swiety... pachnie fiolkami Smile nie wiem czemu ,ale musialam Ci o tym napisac...
Odpowiedz
Kasiu, to normalne, że każda z nas tęskni, tak już będzie zawsze, ale lżej mi jak wiem, że jesteś spokojniejsza, bo to ważne dla Pawełka.
Odpowiedz
Dziękuję Wam KOCHANE! Nawet nie wiecie, jak ważne są dla mnie wasze słowa...

Eska! Dziękuję za modlitwy!
Onka - wzruszyłaś mnie, życzę ci również siły i spokoju, bo przecież sama starciłaś swoje SŁONKO... :\'(
Moniko dziękuję!!!

Co raz bliżej termin mojego porodu! Mam nadzieję, że jakos to zniosę??? :\'( :\'(
pozdrawiam
Odpowiedz
kasiu, my tu wszystkie bedziemy z toba, tego dnia i kazdego innego....
w ten dzien napewno nie zjawie sie na forum, bo nie bede miała dostepu do internetu, ale napewno na cmentarzu zapalę światełko dla Michasia ...
trzymaj sie dzielnie kochana!
Odpowiedz
O. Pio ma rodzenstwo zmarle w wyniku poronienia.

Kasiu - te Twoje wpisy sa mi b. bliskie. Gdy nie piszesz, to sie zastanawiam, czy wlasnie masz te lepsze dni, czy wprost przeciwnie i ze nawet nie ma sil w Tobie, zeby usiasc przed monitorem i plakac.
Jestesmy z Toba i wszystkie Twoje zmarle Dzieci maja specjalne miejsce w naszych sercach - mam nadzieje, ze o tym wiesz, ze to czujesz.

Usciski,
Monika
Odpowiedz
Moniko, Inko - dziekuję wam bardzo!

Wczoraj wpadła przelotnie do pracy dziewczyna, która jest w ciązy, przelotnie tez powiedziałysmy sobie cześć - jej początek ciązy to smierć mojego Michałka... Dzis widziałam inną koleżankę - ona mnie chyba nie zauważyła - tez jest w ciązy, miałysmy prawie rodzic razem... Nawet nie próbowałam z nimi rozmawiać, mimo, że nie tak dawno wcale starciły tez swoje dzieci we wczesnej ciązy...Paraliżuje mnie ich widok, sama mysl, bo wcale mnie jakos nie cieszy, że im się teraz uda??? Bo przecież Mój Michaś jest gdzies tam!!! Dlaczego to ja i moje dzieci juz takie duże musiały odejść? Tak niewiele brakowało... Próbuję juz o tym mysleć ze spokojem, ale takie sytuacje mnie bolą, paralizują i zaraz przywołuja wspomnienia i tysiace pytań??? Bez odpowiedzi niestety...

Czasami mam wrażenie, że to co mnie spotkało - to chyba niemożliwe, że to nie może byc prawda, że takie rzeczy sie nie moga powtarzać... A jednak...

Bardzo mi brakuje MOICH DZIECI...dlaczego właśnie one musiały odejść???
Odpowiedz
kasiu kochana, łzy się cisną do oczu, gdy czytam Twoje słowa...
dobrze, że nie odeszły na zawsze...
dobrze, że uściskają cię kiedyś...
...po drugiej stronie tęczy

przytulam cię najcieplej jak umiem!
Odpowiedz
Kasiu, bardzo dobrze Cię rozumiem, też mam tak.
W ubiegłym tygodniu przesiedziałam jeszcze na zwolnieniu. Kiedy w sobotę poszłam na zakupy chciałam prawie zwiewać do domu, bo dopiero co wysiadłam z samochodu, a tu wysyp ciężarnych, albo malutkich dzieci, a przecież mój pierwszy aniołek miałby już prawie 2 miesiące.
Ja osobiście nie potrafię określić co czuję do kobiet w ciąży, przypuszczam, że jest to po części zazdrość, a w dużej mierze czuję smutek, że moje maleństwa odeszły. Ja boję się lipca, bo wtedy miał się urodzić Tomek, właśnie w lipcu koledze z pracy ma się urodzić dziecko, a następny oczekuje w sierpniu. Będą mail\'e, zdjęcia, gratulacje, usmiechy, a ja nie wiem jak to przeżyję.
W tych przykrych sytuacja próbuję myśleć choć trochę pozytywnie, że jeszcze się uda, a przecież kiedyś i tak wszyscy sie spotkamy (choć w to już coraz mniej wierzę).
Odpowiedz
Wiecie kochane...ja się cały czas zastanawiam, jakby to było - gdybysmy tu na ziemi byli całą piatką razem??? Jakby to było CUDOWNIE!!!! Tak bardzo mi brakuje tych Moich Szkrabów...

Inuś - ja wiem, ze tak sobie mówimy, że kiedys się spotkamy, ale to \"kiedys\" do mnie osobiście jakos nie przemawia, nie wierzę w to, zreszta nie wazne, bo ja bym chciała mieć moje SERCA przy sobie, tu i teraz...

Onuś - dobrze, że masz takie myslenie, ze jeszcze kiedys sie uda, ja juz powiedziałam pas, mimo, że bardzo bym chciała byc jeszcze w ciązy, ale nie mam żadnej gwarancji, ze uda mi się dotrwac do końca, a strata kolejnego maluszka jest chyba ponad moje siły...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości