HOLOPROSENCEPHALIA
#1
14 grudnia minie rok jak pożegnałam moją córeczkę!! Urodziłam ja w 26 tyg. ciąży. Żyła 1,5 godziny. Lekarze mówią że jest to wada letalna i dziecko nie miało żadnych szans. Doradzili, żeby przerwać ciąże. Koszmar. Cały czas mówiono mi, że wady tej nie można było wykryć szybciej. Niedawno jednak, poznałam dziewczynę (przez internet) która urodziła w maju maleństwo z tą samą wada. Jak się później okazało u niej wykryto wadę w 11 tygodniu. Mam wielki żal do lekarzy. Dlaczego nikt wcześniej tego nie zauważył? Przecież leżałam w szpitalu, kilka razy robiono mi usg!!!! i co? nic. Dopiero w 26, tyg. diagnozę mojej lekarz potwierdził dr. Preiss. Nie dano mi dużego wyboru, właściwie żadnego Sad W szpitalu potraktowano nie bardzo przedmiotowo, zero delikatności... Nikt nie liczył się z tym co czuję. Minął prawie rok a ja cały czas czuje ten strach na porodówce i ogromny ból!!!!!!. Nie widziałam jej. Bałam się! Teraz żałuje... Byłam takim tchórzem... nie potrafiłam przytulic własnego dziecka!!! Dziękuję, Ci Mamo, że byłaś wtedy przy mnie Smile... Długo nie mogłam dojść do siebie. Nawet teraz jest ciężko.
Czy ktoś może wie skąd bierze się ta wada?
Odpowiedz
#2
KOKA! Bradzo mi przykro ze Twoja córeczka odeszła.
Po nazwisku lekarza od razu skojarzyłam się ze jestes od nas z Trójmiasta...
Niestety nie wiem nic na temat tej wady, wiec nie pomoge, ale moze bedziesz chciała kiedys spotkac sie w naszejh grupie wsparcia z Gdańska. Poznałyśmy się 17 grudnia, wiec blisko daty smierci Twojej córeczki... Ciągle dochodzi ktoś nowy...

https://www.poronienie.pl/grupy_wsparcia_gdansk.html

https://www.poronienie.pl/grupy_wsparcia_gdansk2.html

https://www.poronienie.pl/grupy_wsparcia_gdansk3.html

https://www.poronienie.pl/grupy_wsparcia_gdansk4.html

Może uda nam się pomóc wyjaśnić ci przyczyny, jest wiele dziewczyn, które na róznych etapach i z róznych przyczyn traciły swoje dzieci, może pomożemny znaleźć lekarza, pomóc wybrać jakie badania powinnaś zrobić... Zapraszam Cię też na wątek grupy wsparcia Gdańsk... Teraz trochę spotkania kuleją, ale myślę że w styczniu znów się spotkamy!

Najcieplej pozdrawiam
Odpowiedz
#3
Miesiąc temu została mi pobrana krew na kariotyp. Już są wyniki tylko że ja boje się jechać je odebrać. Sama nie wiem dlaczego. Wiem że teraz to już niczego nie da się zmienić. W końcu przestałam myśleć ze to moja wina, że to ja zrobiłam coś źle. życie toczy się dalej...niestety
Odpowiedz
#4
Chętnie pojechałabym z Tobą po te wyniki, ale teraz to niemożliwe... Nie da sie zmienic, nie da sie pdwrócic tego co sie stało, ale napewnoiza jakis czas znów pomyslisz o Maleństwie... U mnie ten proces trwał dwa lata...
Mimo wszystko, jesli tylko bedziesz miała ochote i siłe odezwij sie do nas...
Odpowiedz
#5
dziękuje
Odpowiedz
#6
koka kochana...
znasz juz wyniki?
Odpowiedz
#7
Jeszcze nie mam wyników. To znaczy wyniki już są tylko trzeba jechać je odebrać. Jak dzwoniłam do AM to pani w rejestracji powiedziała że nie moge ich odebrać SAMA, bo najpierw pani doktor chce sie ze mną spotkaĆ. TROCHE SIE WTSTRASZYŁAM BO NIE WIEM CZY JEST TO RUTYNOWA PROCEDURA , CZY MOŻE WYNIKI SĄ TAKIE KIEPSKIE>>>
Odpowiedz
#8
U mnie była taka procedura, każde wyniki najpierw oglądał lekarz a później informował mnie co i jak...
Odpowiedz
#9
Koka to jest rutynowa procedura.Tylko wyjątkowo wyniki moze wydać ci pielęgniarka.
Ja na swoje musiałam czekać prawie dwa miesiące ,bo pani doktor była na zwolnieniu. Rozmawiałam z pielęgniarką i niczego się nie dowiedziałam wcześniej.A wyniki wyszły prawidłowe
Odpowiedz
#10
Cześć, wracam tutaj po bardo długiej przerwie. W grudniu miałam odebrać wyniki badań -kariotyp, nie odebrałam do tej pory. Już mi nie zależy, nie pojadę po nie... nie długo przestanę też być mężatka. Nie chce już więcej dzieci... nie pamiętam kiedy byłam ostatnio na cmentarzu u Natalki, chyba wraca psychiczny dół. Wszystko się poplątało... Życzę Wam wszystkim powodzenia i dużo wiary w lepsze jutro
Odpowiedz
#11
koka, chyba kilka z nas jest w podobnej sytuacji jak ty (mówię o mężach)... kochana jesli masz ochote i siłe zapraszam na nasze spotkanie 31 marca... zaufaj mi, napewno to spotkanie wniesie duzo dobrego, przede wszystkim spokój i ukojenie... bardzo prosze - przyjedz... na mail podam ci dokładne namiary, prosze podaj swój mail, lub napisz do mnie: cyberinka@op.pl, lub na gg:3437701
Odpowiedz
#12
witaj KOKA
Wiem ze ci ciezko,swiat sie wali,problemy,depresja,strata ukochanych dzieci...wiem co czujesz doskonale..
ja jestem zaledwie 2 miesiace po stracie synka w bardzo wczesnej ciazy jednak boli bardzo
zycie nie po raz pierwszy mnie doswiadcza
2 lata temu przestalam byc zona,mąz mnie zostawil dla innej,...i kiedy zaczelam po dwoch latach ukladac sobie zycie znow kolejne doswiadczenie przywalilo mnie...
jednak mimo tych wszystkich doswiadczen tego ze nie mam zywego dziecka,nadal wierze ze los sie do mnie usmiechnie
proponuje ci przyjscie na spotkanie grupy wsparcia,mysle ze to ci pomoze...
trzymaj sie...
asia
Odpowiedz
#13
Dziękuje wam bardzo za słowa wsparcia i otuchy. Powoli dochodzi do mnie myśl, ze teraz to może być już tylko lepiej.
Odpowiedz
#14
koka czekam na ciebie. bedzie kilka nowych osób wiec napewno nie bedziesz sie czuła wyobcowana Smile
Odpowiedz
#15
Dzisiaj mijają 2 lata od śmierci mojej maleńkiej córeczki Sad. Tak się składa, że moja kuzynka jest właśnie w ciąży. Przed chwilą dowiedziałam się , że odeszły jej wody i zabrali ją do szpitala. to 41 tydzień ,więc wszystko jest ok. Piszę to dlatego,bo chce podzielić się z wami tą wiadomością. Jaki to zbieg okoliczności... Po pierwsze, dlatego ze właśnie dzisiaj jest druga rocznica śmierci mojego maleństwa, po drugie, dlatego ,że wiemy już, że urodzi dziewczynkę i że będzie miała na imię NATALIA - TAK JAK MóJ ANIOł!!! Kochana, trzymamy kciuki za szczęśliwy koniec, za zdrowie Twoje i Maleństwa!!! Powodzenia
Odpowiedz
#16
Koka dla twojej Natalki (*)
Odpowiedz
#17
Koka dla Twojej córeczki (*)
Odpowiedz
#18
dla twojej córci (*) śpij aniolku!
Odpowiedz
#19
Koka,
myślę, że mimo wszystko powinnaś odebrać te wyniki. Mogą one dużo wyjaśnić, ale przede wszystkim pozwolą ci pewniej spojrzeć w przyszłość.
Wiem, teraz to bardzo trudne...
szczególnie, gdy osoba, która powinna być wsparciem nie sprawdza się...
Trzymaj się, jak sama napisałaś teraz może być juz tylko lepiej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości