Poronienie w 19 - tym tygodniu...
#1
Witam.
Czy jest kobieta wśród Wad, która poronila w tak późniejszej ciąży? Chciałabym się podzielić przeżyciami....opieka szpitalna....przepisami prawnymi.....a co najważniejsze. ..smutkiem po stracie wyczekiwanego maleństwa ?
Odpowiedz
#2
Myslę że nas bardzo dużo ale nie każdy chce sie dzielić ze światem tak ogromną stratą. Ja straciłam córeczkę w 22 tyg.
Odpowiedz
#3
Ja straciłam synka w 41tc. Był z nami 4h i 10 min. Zostało nam zdjęcie i ogromny ból
Odpowiedz
#4
(Thu, 13 Lipca 2017, 15:32:03)mamAntosia napisał(a): Ja straciłam synka w 41tc. Był z nami 4h i 10 min. Zostało nam zdjęcie i ogromny ból

Nasze dzieci są teraz Świętymi w Niebie Heart Angel
Odpowiedz
#5
Wspolczuje!
Straciłam synka w 18-tym tc (17+5).
Odpowiedz
#6
Bardzo mi przykro...
Niestety jest nas tutaj o wiele za dużo... Ja straciłam synka i córeczkę rok po roku oboje w 18/19 Tc...
Odpowiedz
#7
MoniqK - https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid341183.


Mój post do późniejszego usunięcia.
Odpowiedz
#8
Nikodem2017, bardzo mi przykro z powodu Twojej straty.

Jest nas więcej, wystarczy przejrzeć wątki. Jak chcesz to podziel się swoją historią.

Mojego Syna pożegnałam 11 tygodni temu w 23 tygodniu ciąży.
Odpowiedz
#9
Ja jestem mama aniołków w tym jednego straconego w 19 tc. Jest tu nas ogrom. Dziel się swoja strata jeśli czujesz taka potrzebę.Wsparcie i zrozumienie z pewnością znajdziesz.
Odpowiedz
#10
Ja straciłam moje maleństwo w 18 tygodniu ciąży. Dokładnie 15 sierpnia 2017 roku. Poszlam na zwyklą wizyte kontrolna do ginekologa 11 sierpnia w dniu swoich urodzin. Chciałam zrobic sobie prezent. Posłuchać bicia serduszka dzidziusia i po prostu zobaczyć go na usg. Okazało się jednak że serduszko nie bije. A ciąża obumarła. Bez jakichkolwiek objawów. To był szok. Tym bardziej że to trzecia ciąża. A dwie pierwsze przebiegły bez większych komplikacji czy dolegliwości....Od razu dostałam skierowanie do szpitala. Niestety kolejne badanie usg potwierdzilo wstepną diagnoze. Nastepnego dnia rano po badaniu od razu dostałam tabletki dopochwowe na wywołanie porodu....Ta świadomość że sama sobie, sama swojemu dziecku muszę to zrobic była najgorsza....chodziałań z nimi w ręku po korytarzu w to i spowrotem i nie bylam w stanie tego zrobić.....po pierwszej aplikacji krwawienie i skurcze pojawiły się po około 12 godzinach od aplikacji....trwaly jakiś czas po czym nastąpiła cisza.....nastepna aplikacja i podobna historia po nocnym krwawienia i bólach znowu cisza.....( Moja p. Doktor wyprzedziła mnie wczesniej, że nie będzie to łatwy porod gdyż dwa pierwsze porody miałam przez ccwięc szyjka macicy jest twarda). Trzecia ostatnia dawka tabletek zaaplikowała mi sama p. Doktor wstrzykujac dodatkowo sol fizjologiczna aby przyspieszyć rozpuszczenia tabletek i tym samym przyspieszyć działanie. Po 5 godzinach od aplikacji obudziły mnie bole...dostalam krwotoku i rozpoczął się regularny poród....niestety mimo wielu prób, nę byłam w stanie urodzić....powtorzono badanie usg...okazalo się że mój synuś jest dalej na swoim miejscu....podjeto więc decyzje o próbie porodu kleszczowego....na szczęście doświadczenie p. Doktor sprawiło że porod kleszczowy przebiegł bardzo  szybko a moje maleństwo udało się wyjąć w całości. Na poczatku nie chcialam zobaczyc mojego malenstwaale po chwili zdecydowalam sie...wiedziałam ze jesli tego nie zrobie nigdy sobie tego nie wybacze, a teraz mam spokojne sumienie. Potem pojawili się anestezjolodzy, uspili mnie i przeprowadzono zabieg łyzeczkowania...w szpitalu postawiono mnie na jeszcze jeden dzien.....za 4 dni pochowalismy naszego aniołka....zostala pustka i żal , ciężko jest jeszcze tym bardziej że siostra mojego męża władnie teraz urodziła córeczkę ż która w przyszłości mój synek miał się bawić z racji podobnego wieku.....nie jestem w stanie nawet jej odwiedzic....pogratulowac osobiscie....kiedy dowiedziałam się że urodziła.....przepłakalam całą noc :-(....Nie wiem czy czas żagli tą są na, jak narazie to czuje po sobie że jest mi coraz ciężej pogodzić się z tą strata i boję się że to odbije sie na mojej rodzinie ?
Odpowiedz
#11
Ja stracilam coreczke w 22 tygodniu. Zylam tylko 2 tygodnie z ta swiadomoscia, ze to dziewczynka ? ... Minely 2 miesiace...i zamiast ubranek-kupuje znicze...
Tule wszystkie osierocone mamy, bo wiem jak to boli ❤
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości