Słowa, które ranią - Jak na nie odpowiadać?
Wisienka na torcie - "ale to przecież nie było jeszcze dziecko..."
Odpowiedz
Mi pomagaja słowa typu Dużo siły i sama czesto tego życze ludziom nawet jeśli nie chodzi o strate dziecka. Czasami mi sie wydaje że ludzie nie chcą mnie zranić pewnymi slowami, że moża ja tylko tak to odbieram bo mnie to spotkało, że moze sie czepiam tylko......
Odpowiedz
"nie martw się jeszcze będziecie mieli dziecko" albo "a może lepiej, że tak się stało - może miało urodzić się chore" - ale chore też bym kochała, bo to moje dziecko było .....
Odpowiedz
Ja wrocilam do pracy po chorobowym, znajome z pracy (starsze kobiety) widzac mnie pytaja jak tam brzuszek? Mowie im co sie stalo, a jedna na to 'nic sie przeciez nie stalo, rob kolejne'- wyszlam
Odpowiedz
Najgorsze teksty to chyba te " jesteście młodzi jeszcze przed wami całe życie jeszcze nie jedno bedziecie mieć" albo "lepiej że tak sie stało niż chore było" ale nikt nie rozumie że czy chore czy nie i tak sie kocha. A czy wam sie zdarzały teksty typu "masz siedzącą prace uciskłaś na brzuch i dlatego tak sie stał" lub "robiłaś to i to źle..." Takie obwiniania innych Ciebie o to co sie stało. Dosyć że człowiek sie już i tak obwinia sam to jeszcze inni to robią. Mnie najbardziej bolały jeszcze słowa Teściowej "ja też byłam w ciąży zagrożonej i jakoś przeżyłam", tak przeżyła ale jej syn sie urodził cały i żywy. Czasem ludzie chyba sami nie wiedzą co mówią Sad
Odpowiedz
ja usłyszałam "Widzicie, jednak coś w tym jest żeby nie kupować wcześniej nic dla dziecka" Dodgy
Odpowiedz
Niektórzy ludzie to nie używają mózgu, ja wiele razy słyszałam, że to nie było dziecko, ze jeszcze będę miała dzieci i to moja wina bo za szybko zaszłam w kolejną ciążę... kiedy po raz ostatni słyszałam takie słowa? w święta !!!! od rodziny mojego męża, popłakałam się oczywiście ze łzami w oczach powiedziała, że dla mnie to od początku było dziecko, że nie ma dnia, żebym o tym nie myślała, że w szpitalu przeżyłam koszmar, o pomyłce lekarza, reakcja? nikt mnie nie przytulił-zmiana tematu Sad
Odpowiedz
Mimo, że minął ponad rok od straty to wciąż przypominają mi się raniące słowa bliskich mi osób... Tekst "lepiej tak niż jakby miał być chory" ciągle słyszę w głowie. Dlaczego ludzie wciąż to mówią? Przecież tyle kobiet słyszy te słowa..
To, jak jedna z najbliższych mi osób przypominała jeszcze długo po, że to moja wina bo to źle robiłam, tamto źle- ciągle nie daje mi spokoju. Nie chciałam tego usłyszeć. Najlepiej byłoby gdyby wraz ze stratą mojego synka zamilkli i nigdy nie wypowiadali się w tej kwestii.
Strata dziecka to koszmar mojego życia. Nie wiem jak to przeżyłam, wspierał mnie tylko mój mąż. Wg rodziny, po dwóch dniach miałam się wziąć w garść i nie robić scen.
Dziewczyny, wiem, że gdybyśmy miały wsparcie i zrozumienie z każdej strony (lekarz, rodzina) to może byłoby łatwiej. Może.
Odpowiedz
(Tue, 13 Stycznia 2015, 03:10:29)jaa22 napisał(a): Ja wrocilam do pracy po chorobowym, znajome z pracy (starsze kobiety) widzac mnie pytaja jak tam brzuszek? Mowie im co sie stalo, a jedna na to 'nic sie przeciez nie stalo, rob kolejne'- wyszlam

Gdyby to był ranking tej babie dałabym pierwsze miejsce... GŁUPOTY!!!!! Angry
Odpowiedz
Strasznie mi przykro, że niektóre z Was słyszały coś w stylu "to Twoja wina" - to jest takie okrutne. Ja słyszałam wiele głupich tekstów, ale nigdy nikt mi nie zarzucił, że to moja wina. Mąż, rodzina,przyjaciele, psycholog i nawet mój ginekolog - wszyscy mnie zapewniają, że ja nie jestem winna.
Odpowiedz
Mi też umarło dziecko. I też tak jak Wy doświadczyłam ludzkiej głupoty.

Do standardowych pocieszeń jakie usłyszałam należą:
- na pewno było chore
- będziesz mieć drugie dziecko
- to częsty problem
- może to i lepiej że tak się stało
- musisz się pozbierać i myśleć pozytywnie
- nie ty pierwsza i nie ostatnia

Ale wiecie co było dla mnie najokropniejsze- wszystkie te "eleganckie" ekwiwalenty, których używali w zamian słowa dziecko.

I wiece co... po którymś razie gdy już nie mogłam tego słuchać, bo czułam że zaraz zwariuję- zaczęłam odpowiadać, że stało się- umarło moje dziecko. Że przeżywam żałobę. Że nie mogę myśleć pozytywnie, bo w takim razie pozytywnym nastawieniem moglibyśmy leczyć np. depresję.

I jest jedno zdanie, które po raz pierwszy na głos powiedziałam w rozmowie z mamą, gdy opisywałam jej jak się czuję wśród ludzi i wśród ich "pocieszań" i zachowań. A mianowicie powiedziałam wtedy: "Moje dziecko nie jest mniej ważne od innych dzieci, tylko dlatego że nikt go nie widział. Dla mnie jest bardzo ważne." Po czym się rozpłakałam ( i teraz pisząc to też płaczę). Później zdarzało mi się kilka razy powiedzieć to na głos w rozmowach- ale ludzie zazwyczaj reagowali na to albo milczeniem (co uznawałam za oznakę, że wreszcie zrozumieli) albo głupimi minami (czyli pewnie nic nie zrozumieli). Ale właśnie wypowiedzenie na głos tego zdania, sprawiło że zrozumiałam co sprawia mi największy ból- negowanie mojego dziecka, że ono było.

Później gdy zdarzało mi się rozpłakać przy obcych (zazwyczaj starałam się nie obarczać nikogo moim smutkiem i łzami) i ktoś zaczynał mnie na siłę "pocieszać", że już powinnam się pozbierać i myśleć pozytywnie z całym spokojem odpowiadałam, że nie jestem w stanie się uśmiechać tylko dlatego że jest im ciężko na mnie patrzeć, że potrzebuję się wypłakać bo przeżywam żałobę i jeśli przeszkadzają im moje łzy to albo mogą nie zwracać na mnie uwagi albo mogę sobie pójść.


Natomiast jedynym zwrotem który mi pomagał było proste "Jak się czujesz?" POŁĄCZONE Z życzliwym wysłuchaniem, BEZ udzielania rad. Przeglądając ten wątek widziałam że dla wielu z Was to denerwujące pytanie. Dla mnie było możliwością szczerego opowiedzenia jak się czuję- po prostu wygadania się. Bardzo jestem wdzięczna tym osobom, bo bardzo pomogły mi w tych trudnych chwilach. Nie mam pojęcia czy zdają sobie z tego sprawę , ale myślę że kiedyś im o tym powiem.
Odpowiedz
Oj Kreska masz świętą racje nic chyba tak nie rani jak słowa innych określające twoje dziecko "ono". Większość z nas wie że miało córeczke albo synka i ludzie obok nas to wiedzą a mimo to mówią bezosobowo. Jeśli jednak nie wiedzieliśmy to dla nas jest dziecko, nasze dziecko i inni to też powinni zrozumieć. Ja widzę po swoim otoczeniu że nawet teraz 6 miesięcy po poronieniu gdy mówię "idę do Gabrysia" patrzą na mnie jak na jakąś wariatkę jak bym szła do wymyślonego dziecka. Nikt nie potrafi zrozumieć że po tak krótkim czasie nie można zapomnieć, zresztą chyba nigdy nie zapomnimy tylko ten nasz ból będzie trochę inny Sad
Odpowiedz
Mnie boli milczenie i ignorowanie tematu.
Zdaje sobie spraw z tego, ze trudno mowic o smierci dziecka, jednak niewspominanie ani slowem jego istnienia czy cierpienia i tesknoty rodzicow jest okrutne.

Boli mnie to zwlaszcza w kontekscie moich zyjacych dzieci, o ktore wszyscy pytaja, o ktorych sie mowi.
A tego najmlodszego jakby nie bylo....jakby nie byl synem, wnukiem....
Zwlaszcza milczenie dziadkow mnie irytowalo i nadal irytuje

W dzien Wigilii niespodziewanie zadzwonila do mnie dobra kolezanka, z ktora praktycznie nie mialam kontaktu od straty, czyli od 1,5 roku. Mowila, ze myslala o mnie, ale nie wiedziala czy ma sie odezwac czy lepiej moze nie.
Skad ja mam wiedziec, ze ktos o mnie mysli, jesli tego w jakikolwiek sposob nie wypowie? 

A slow, ktore rania, zwlaszcza na poaczatku jest tak wiele....
Czesc z nich wypowiedziala moja mama, wiem, ze miala dobre intencje, ale pamietam te slowa do dzis, nie mam jej ich za zle, ale jednak pamietam...
Odpowiedz
Ja ostatnio, dokładnie w grudniu po zakończeniu 182dni zwolnienia po poronieniu, pojechałam do ZUSu na komisję o Świadczenie rehabilitacyjne, napierw weszłam do pokoju w którym był Lekarz Orzecznik, tylko spojrzał na mnie, powiedział że bardzo mu przykro , przez to co mnie spotkało. Nie mówił już nic więcej tylko wydał decyzje i zapytał czy chciałabym wyjechać na takie rozmowy z psychologami, Oczywiście że bym chciała, odpowiedziałam. Więc kazał sie udać do innego pokoju gdzie miałam sie wszystkiego dowiedzieć, a tam Jedna Pani jak tylko weszłam do pokoju Rzuciła tekst " Co Pani taka zapłakana? Przecież krzywda sie tu Pani nie dzieje" Mówiła coś klikając w komputer, ja nie odpowiadałam jej nic. Po chwili powiedziała " A to Pani jakies załamanie przechodzi. A ja myśłałam że Kręgosłup" Odpowiedziałam że chciałabym żeby to był Kręgosłup, więc zaczeła pytać co to sie stało. Jak jej powiedziałam że miałam synów których urodziłam w 5 miesiącu ciąży i że zmarli po 2 godzinach, usłyszałam "No co zrobić, takie rzeczy się zdarzaja, Niech mi pani wierzy że Ja się tu nasłucham o takich problemach, że ludzie mają naprawde dużo większe problemy, że jestem taka młoda i nie jedno dziecko jeszcze urodzę, że co by było gdybym urodziła i byłyby chore a co za tym idzie zostawiłby mnie mąż i sama musiałabym się męczyć w wychowywaniu? - Powiedziała do mnie że we wszystkim złym Trzeba Szukać Dobrego" Odpowiedziałam jej tylko przez zaciśnięte gardło, Że nie ma nic dobrego w śmierci Dzieci, NIC...    na wiecej słów nie miałam po prostu siły..
Odpowiedz
nie wierzę. Jak można być takim człowiekiem?
Odpowiedz
Jestem w szoku, jak urzędnik może mówić takie bzdury? Ta kobieta nie zdaje sobie sprawy jaki to ból strata dziecka. Człowiek jest w stanie tak mocno pokochać to jeszcze nie narodzone dziecko że strata jest tak ciężka że nikt nie jest w stanie tego zrozumieć jak sam tego nie przeżył.
Odpowiedz
Najgorsze darmozjady są w ZUSie. Nie dość że po 3 razy musieliśmy z mężem chodzić z papierami o zasiłek pogrzebowy (czuliśmy się jak oszuści fałszujący dokumenty, chcący wyłudzić zasiłek) to "bardzo Taktowna Pani" nawet nie raczyła przeczytać dokładnie akt zgonu, bo wypytywała się o pesel... a pisało jak byk : "dziecko martwo urodzone"... Zero podejścia do ludzi po stracie...
Odpowiedz
chudziulka BRAK MI SŁÓW takich ludzi bym chyba udusiła... nie rozumiem jak można byc takim bezmyślnym...
Odpowiedz
Trafiłam na taki tekst, jest ogólnie raczej o tym co ludzie mówią do dzieci, ale skojarzyło mi się z naszymi rozmowami tutaj. Rozmowami o "Bądź dzielna", "powinnaś już sobie poradzić" itp oraz częstymi dyskusjami nt tego co chciałybyśmy usłyszeć zamiast tego. Tekst mówi dokładnie o tym o czym zawsze myślałam. Że osoba mówiąca "bądź dzielna" i ogólnie te wszystkie wspaniałe pocieszenia tak naprawdę dba o siebie, nie chce słuchać o naszym bólu, nie wie jak sobie radzić i daje komunikat "byłoby mi łatwiej gdybyś poradziła z tym sobie sama i jakbyśmy już o tym nie rozmawiali". Na końcu są przykłady co można powiedzieć "zamiast".

http://agnieszkastein.pl/nie-potrzebuj/

Cytat:A tutaj parę rzeczy, które można powiedzieć [...], żeby nie mówić: bądź dzielny.

- jestem przy tobie

- jak mogę ci pomóc?

- rozumiem, że to trudne, boli, smutne

- co mogę dla ciebie zrobić?

- popłacz sobie, jeśli tego potrzebujesz

Zamiast mówić – ale byłeś dzielny:

- widziałem, że to nie było łatwe

- jak się teraz czujesz?

- co mogę teraz dla ciebie zrobić?

- chcesz się przytulić?

[...] pomaga też często nie to, co do nich mówimy, ale to, jak uważnie słuchamy tego, co one do nas mówią.

Odpowiedz
Dziewczyny przykro mi Sad ludzie pracujący w takich miejscach jak szpital, urząd, zus, czy komisja i spotykający ludzi po stratach powinni mieć choć odrobinę empatii, przecież nie ma nic gorszego niż strata dziecka, rodzice nie powinni przeżywać śmierci swoich dzieci... ja będąc po raz 2 w szpitalu usłyszałam od lekarza, że co pani chce chować, i dał mi do zrozumienia, że chcę wyłudzić tylko pieniądze...
Odpowiedz
Wiecie co dziewczyny mam taka refleksje tak z rana... dzis do pracy wraca moja kolezanka, która na początku stycznia poroniła w 8tc. O dziwo troche sie denerwuje, bo wiem jak jest jej ciąężk, chociaż udaje, ze jest ok.... nie wiem jak sie zachować i co jej powiedzieć... to dla mnie dziwne, ze ja kobieta po 4 poronieniech boje sie tego spotkania.... już raz z nią rozmawiałam, zapewniłam ja ze może liczyć na moją radei pomoc... Tak sie boje, ze ja uraże, ze powiem pare słów za dużo...
Zobaczcie jak to jest, ze kobiety po poronieniu potrafią zrozumieć inna cierpiącą kobiete a i tak niewiadomo jak sie zachowc....
Odpowiedz
To prawda. Bo też nie wiadomo jak ona zareaguje, jakie ma podejście, może wcale nie chce rozmawiać o tym, albo jak chce to tylko z kimś bliskim. Zawsze jest trudno.
Odpowiedz
miałam taki przykład dwóch różnych zachowań : tydzień temu zostałam zaproszenie na urodziny.Nie mogłam skorzystać bo bardzo źle się czułam.Koleżanka któr mnie zaprosiła powiedziała że bardzo jej przykro że źle sie czuje i pamięta że rok temu też nie przyszłam bo musiałm leżeć z powodu krwawień w ciąży i później straty dziecka.Wzruszyłam sie że pamięta że wspomina itp.
Opowiedziałam to mojej przyjaciółce która też strciła niedawno dziecko i....wpadła w histerie i płacz że za takie chamstwo nie wie co by jej zrobiła.Zapytałam o co jej chodzi?Stwierdziła że człowiek próbuje zapomnieć,wymazać z pamięci a ludzie przypominają mi o tych ciążach...
Ona jest zdania żeby nie rozpamiętywać,zapomnieć,wymazać,nie myśleć
A ja chcę pamiętać,wzruszam sie gdy ktoś pyta czy już sie lepiej czuje itp
Odpowiedz
No wlasnie dziewczyny najgorsze w przypadku strat nie tylko naszych ale takze osob z blizszego czy daleszego otoczenia jest to, ze nie wiadomo jak sie zachowac. Bo jednym pomaga gdy moga sie wyplakac, wyżalic i opowiedziec o tym co sie stało a drudzy nie potrafia do tego wrocic nawet we wspomnieniach i chca to jak najszybciej wymazac z pamieci. Ale moim zdaniem lepiej czasami zareagowac, powiedziec ze jest sie blisko w razie czego ( nic na sile).

Co do slów które ranią to ja mam w pamieci jedne zdanie. Nie było ono skierowane do mnie tylko do mojego m. I nie było one wypowiedziane celowo, byla to obca osoba - pan aptekarz. Po moim poronieniu m poszedl kupic podklady i podpaski poporodowe. I wtedy pan zaproponowal mu mleko dla niemowląt. Nawet gdy pisze to teraz łzy cisną mi sie do oczy. Bo słowa choc wypowiedziane nieswiadomie, w dobrej woli - nas zabolały okropnie.
Odpowiedz
Pozwólcie, że dodam, co ja usłyszałam...
- jabłoń, która nie daje owoców należy wyciąć...
- kobieta bez dziecka jest jak wiadro bez dna...
- kobieta bez dziecka jest nic nie warta...
- do niczego się nie nadajesz, nawet ciąży nie umiesz donosić...
- co z ciebie za człowiek, nawet nie kobieta, bo poroniła 4 razy...
............
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 4 gości