Słowa, które ranią - Jak na nie odpowiadać?
krotko bylam mama.
o swoje ciazy dowiedzilam sie chwile przed tym zanim mi powiedziano, ze poronilam.

ilosc glupich slow, ktore uslyszalm nie bede nawet liczyc bo tyle ich bylo: od na pewno bylo chore po zdarza sie.[/i]

ale nie moge wybaczyc swoim najbizszym, ze w dniu gdy dowiedzilam sie o poronieu opowiadali mi co zrobila moja 2 letnia Bratanica oraz tekstu bliskiej kolezanki po tym jak jej powiedzilam, zeby nie mowila o ciazach nowych: [i]takie jest zycie.


obawiam sie, ze kolezanke znienawidzilam.
Odpowiedz
Awo przykro mi, że straciłaś swoje Maleństwo...

Niestety wiele osób nie zdaje sobie nawet sprawy z tego jak ranią Nas słowami, zastanawia mnie jednak skąd to się bierze, zwykła głupota, brak wyobraźni i współczucia dla drugiej osoby ??, ręce opadają
Pozdrawiam serdecznie i ściskam, buziaki

[*] Dla Twojego Maleństwa
Odpowiedz
Ja ostatnio usłyszałam od koleżanki \" nie przejmuj się zawsze mogło być gorzej\" zamurowało mnie
Odpowiedz
eh...jakbym slyszala slowa znajomych: \"przeciez moglo byc gorzej\"... co jest gorszego od smierci dziecka? nie wiem, co miala na mysli, glupie pocieszenie...
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=Kiri]
co jest gorszego od smierci dziecka?

znajomi bez serca i rozumu.... Sad
Odpowiedz
Ostatnie pomysły \"posłów-ekstremistów\":
- opodatkować wyższym podatkiem ludzi, którzy nie wychowują dzieci - bo \"nie budują Polski\" ...

... czuję się jakby mi ktoś w pysk dał ...
Odpowiedz
Dziewczyny! Czytam te wasze teksty, czytam i oczy coraz bardziej wylewają mi się z orbit Confusedhock: . Głupota niektórych z Waszych bliskich... że klękajcie narody! Wiecie co? Chyba założę fundusz i będę Wam kupować nauszniki, takie bardzo szczelne - idzie zima, więc podwójna korzyść! Strasznie mi przykro, że musicie tego słuchać, ja też słuchałam, ale sie kompletnie uodporniłam w końcu minęły dwa lata i wiecie co? Czasem im tak odpowiadam, że im się głupio robi... I chyba wiekszość znajomych przestała mnie lubić...
Odpowiedz
czytam i czytam te teksty i nie wierze wlasnym oczom... tyle tych glupich pytan i opini slyszalam po pierwszej a jeszcze wiecej po drugiej stracie... to przykre... wiele osob ktore uwazalam za bliskie nie potrafilo okazac krzty wspolczucia... najbardziej bolaly slowa, ze za mocno przezywam, przeciez to nie bylo jeszcze dziecko... ze lepiej teraz niz pozniej lub po porodzie... kilka dziewczyn na tym forum mialo podobne doswiadczenia... takie slowa bardzo dotykaja serca... Opinie ze jestem mloda albo za szczupla doprowadzaly mnie do wscieklosci i nierzadko odburkiwalam cos niegrzecznie... najbardziej jednak wkurzyl mnie moj tesciu ktory zapytal czy nie dzwigalam za ciezko, ze topewnie przez moja prace albo nastawienie psychiczne... wpedzil mnie tymi slowami w straszne poczucie winy i przygnebienie...

poza tym dwa dni po smierci mojego malenstwa urodzila moja szwagierka, nikt mi o tym nic nie powiedzial,a po tygodniu wszyscy o tym mowili jakby to mialo byc dla mnie oczywiste... doszlam do wniosku ze nie bede spotykac sie z ludzmi ktorzy zadaja mi bol... bo slowa moich tesciow po narodzinach ich pierwszej wnuczki bardzo mnie ranily i upakarzaly, czulam sie jak wrak do niczego niezdolnej kobiety... no bo moja szwagierka jest 4 lata ode mnie mlodsza rok po slubie i juz ma dzidziusia, w wy??? 4 lata po slubie i nic... stawianie jej na swieczniku bo urodzila i doszukiwanie sie U MNIE winy za moje poronienia... to boli, tym bardziej tak krotko po stracie...
Mam ich wszystkich dosyc!!!
Odpowiedz
mytha - niestety ludzie nie mają wyczucia.
A teściami się spróbuj nie przejmować - wiem, że to trudne. Oni po prostu nie potrafią się znaleźć w sytuacji, nie wiedzą, że takie gadanie dołuje , a nie podbudowuje.
Widzisz moja szwagiera z teściową wpadły na super pomysł, żebym ja 3 miesiące po mojej stracie była chrzestną małego szwagierki, który urodził się 2 miesiące temu. Wiedziały, że nie odmówie, tylko nie zdawały sobie sprawy jaki to jest ból dla mnie, jak ja to ciężko przechodzę. I znowu zrobiłam coś czego obiecywałam sobie po poronieniu, że nie zrobię, czyli będę zyła tak, żeby mnie było dobrze, a nie stawiałam na pierwszym miejscu potrzeby innych a na moje już nie ma miejsca. Kiedy rozmawiałam, ze szwagierką i usilnie mnie zapraszała to ja mówiła, że nie jestem w stanie oglądać małych dzieci, powtarzałam kilka razy, ale widać nie dotarło do niej, bo ona urodziła, zdrowe, żywie dziecko a ja straciłam moje dziecko.
\"Syty głodnego nie zrozumie\" i nikt nie zrozumie kobiety, która straciła dziecko.
Moja mama np.mówi, że ja widziwiam, że nie potafię przyjąć porażek w życiu, że inni mają większe problemy, a co może być poważniejsze niż śmierć dziecka przed rodzicami.

Dobrze, że jest to forum, tu przynajmniej jak jest mi ciężko mogę napisać co mnie boli, co mnie denerwuje i nikt nie napisze, że zachowuję się nienormalnie.
Odpowiedz
Ostatnio nasi najbliżsi znajomi nas odwiedzili. Tematu nie było w ogóle. Zabolało. Mało tego, usłyszałam, że \"dobrze to znoszę\" i zaraz potem historię z wizyta w szpitalu znajomej z jakimś zapaleniem. Nawet nie miałam okazji opowiedzieć o czymkolwiek. A może nawet chciałam...
Odpowiedz
a najglupsze pytanie jakie mi zadano to czy nie dzwigalam przypadkiem rak do gory???
Odpowiedz
Cytat:[autor cytatu=Inka]
Czasem im tak odpowiadam, że im się głupio robi...
ja chyba zaczne stosowac te metode.i nie czasami, a zawsze.
Odpowiedz
Bardzo dawno nie pisałam , ani w swoim wątku, ani na innych.Ciągle wszystko bez zmian.Wszystko do niczego, bez przerwy beznadziejna wegetacja.Ale udało mi się zrobić chyba taki mały kroczek do przodu.Wczoraj byłam umówiona na cmentarzu z kamieniarzem. Przywiózł taką niwielką płytkę na pomnik do moich dziadków, którą zamówiłam.Oprócz imion moich dzieci- Basia i Ignaś, są daty, kiedy od nas odeszły,a pod spodem napis-Nasze kochane Aniołki.No to teraz już wszystko jasne dla niektórych laików w tych sprawach.Chyba jestem podła, ale teraz to dopiero polecą komentarze co ja wymyslam. Ja jednak, prócz rozdartego serca uodporniłam się i naprawdę potrafię dogadać, zwłaszcza, że zbliża się okres świąt Wszystkich Świętych, napewno odezwę się i napiszę co do reakcji z jaka się spotkałam.Złości u mnie wciąż mnóstwo, więc i odwagi również. Nauczyłam się tak mówic , że niejednym idzie w pięty, pozdrawiam serdecznie, nie dajmy się zwieść. dodam tylko , że teściowie moi ani razu nie odwiedzili swoich wnucząt na cmentarzu, tak im łyso ???Ja również nie mam rodziców i jakis czas było mi strasznie przykro przez nich, ale Bóg jest rychliwy ale sprawiedliwy. Przytaulm Was w podobnej sytuacji, pa.
Odpowiedz
Kingo, niestety czasem oprocz zmagania sie ze strata musimy zmagac sie z opinia najblizszych, z poglądami spoleczenstwa... Takie odwazne i podemujace dzialania osoby jak ty, kiedys zmienia poglądy spoleczne... Duzo sil zycze w tej walce!
Odpowiedz
Dziewczyny,
dołączam się do Was. Oto słowa mojej teściowej:\"Nie było CO ratować, przecież To był stworek\". Dla nie wiedzących powiem, że moja córeczka nie miała czaszki ani mózgu. Zmarła w 20 tyg. ciąży pociachana przez panią doktor. Dziś myślę o swojej teściowej, że jest prymitywem, bo dla niej dziecko musi być żywe, zdrowe i \"przypominać\" człowieka.

Zauważam, że dla większości ludzi najtrudniejszym problemem jest pojąć, że nam nie chodzi o następne dziecko, które przyjdzie zdrowe na świat, ale o To Dziecko, które straciłyśmy, i którego nie zastąpi nam nawet tuzin kolejnych.

Jak czytałam Wasze posty, to dzika złość mnie ogarniała...
Odpowiedz
Droga Beatko przeraziły mnie słowa Twojej teściowej. Jak można tak powiedzieć o dziecku...Jestem bardzo wzburzona. Tym bardziej, iż w zeszłym roku w listopadzie w 34 tyg. ciąży urodziłam córkę z wadami takimi jak miała Twoja maleńka. U mnie w rodzinie nie wszyscy byli taktowni, ale nikt nie użył tak mocnych słów jak Twoja teściowa. :\'( Bardzo mi przykro. Ściskam Cię serdecznie. Aga
Odpowiedz
Witaj Agik, większości ludzi brakuje taktu. Jedni twierdzą, że jeszcze nic straconego, że będziesz miała następne, szkoda, że wady nie znaleziono wcześniej, to byś się tak nie męczyła kolejne miesiące.

Albo w szpitalu: przynajmniej poród nie będzie bolesny, bo płód nie ma głowy. Jak pani poczuje rozwieranie i chlupnięcie, to proszę kogoś zawołać. Płód bez głowy - do terminacji....

Oprócz paru osób osobą niezwykle taktowną okazał się mój lekarz prowadzący. Do dziś mi powtarza, że przyczyna tej wady jest nieznana i że jedynym pozytywem jest to, że jest to wada rozwojowa, nie genetyczna. Wysłuchuje. Nie pociesza. Ale rozumie.

Nie lubię też, jak mi ktoś mówi: co tu rozpamiętywać i po co, do czego to prowadzi.

Zresztą dobrze to wszystko znasz z doświadczenia. Bardzo mi przykro, że Twoja córeczka miała taką samą wadę jak moja, bo wyklucza ona całkowicie możliwość życia poza łonem matki.
Ja po USG byłam w takim szoku i desperacji, że zgodziłam się na wszystko bez zastanawiania. Zgodziłam się na wywołanie porodu, ale do dziś mam głębokie przekonanie, że to była klasyczna aborcja, a nie poronienie....

Szukam na tych stronach kobiet, które nie miały poronienia samoistnego, ale wywoływany poród. Zastanawiam się, czy męczą was te same myśli.

Wstąpię chyba do formum zamkniętego dla rodziców, którzy zdecydowali się na taki krok ze względu na wady wrodzone swoich Dzieci.

Trzymaj się Agik i napisz, jeśli będziesz chciała.
Odpowiedz
Beatko na www.dlaczego.org.pl jest forum: terminacja ciąży. Ja prosiłam (napisałam) Malomi, żeby pozwoliła mi wypowiadać się na wspomnianym forum. Czy Ty też o nim myślisz? O wadzie mojej córki dowiedziałam się w 20 tyg. ciąży. 14 tygodni chodziłam ze świadomością, iż pod swoim sercem noszę dziecko, które po urodzeniu umrze. Podjęłam taką decyzję razem z mężem z różnych względów. Nie było to łatwe. Zwłaszcza jak ktokolwiek ze znajomych pytał, czy urodzi się chłopiec czy dziewczynka? Oraz czy starsza 5-letnia córka cieszy się, że będzie miała rodzeństwo? Ona również zadawała pytania odnośnie małej w moim brzuchu...Beatko, my podjęliśmy decyzję o tym, żebym nie poddawała się indukcji. Ale wiem, że każdy ma prawo do wyboru i decyzji, które uważa za słuszne. Nie pomyśl, że neguję ludzi, którzy postąpili inaczej niż ja. Koresponuję z koleżanką, której córeczka miała podobne wady do naszych maleństw i podjęła decyzję o przyspieszeniu porodu. To wszystko jest bardzo smutne. Nie chciałabym, żeby rodzice byli zmuszeni do podejmowania takich decyzji. Czasem jak patrzę na swoją 4-tygodniową córeczkę i pomyślę o tej, która odeszła łzy płyną mi po twarzy. Dlaczego tamtej nie było dane żyć z nami. Pozdrawiam serdecznie Aga.
Odpowiedz
Witaj Agik, miło, że napisałaś. Tak, muszę się zebrać i poprosić Malomi o możliwość pisania na formum dla rodziców, którzy podjęli taką decyzję. Przed chwilą pytałam mojego męża, czy patrząc teraz z perspektywy czasu, wziąłby pod uwagę kontynuację naszej ciąży. Powiedział, że zdecydowanie nie, bo Tamara nie tylko nie miała czaszki, ale nie miała także mózgu. A ja byłam nie tylko w złym stanie psychicznym, ale i fizycznym. Miałam duże nadciśnienie, jak przy pierwszej ciąży i perspektywę drugiej cesarki.
Zresztą z depresji, nerwicy i bezsenności nie mogę wyjść do dzisiaj.
On twierdzi, że nie byłam i nie jestem w ogóle tak silna psychicznie, aby stawić czoło takiej sytuacji. Twierdzi, że przestałabym chodzić do pracy i codziennie rano zastanawiała się, czy Tamara żyje, czy już nie.
Uważa, że wówczas było ważniejsze moje zdrowie i życie, bo naszej pięcioletniej córeczce bardzo udzielił się mój depresyjny nastrój.

Bardzo chciałabym porozmawiać zarówno z tymi, którzy podjęli taką samą decyzję, jak i z tymi, którzy czekali do końca. Potrzebuję odpowiedzi na wiele pytań, które mnie dręczą, chciałabym zrozumieć powody obydwu decyzji. Nie wiem, czy zaznam kiedykolwiek spokoju...
Odpowiedz
Cały czas bliscy nam mowią, że :bedzie dobrze, ze musi minac trochę czasu.NIENAWIDZE PYTANIA :JAK SIĘ CZUJESZ?A jak mam się czuc do cholery - jak wydmuszka?ktora ktos pozbawił szansy bycia mamą. Sama staram sie uporac z tym bolem, bo kto nie przezył nie zrozumie,a kto przezył tez nie rozumie jak mogę się czuc. Moze podchodzę egoistycznie, uciekam od ludzi i od tych durnych pytań. Sama czasami myśle, ze mozę tak miało być, może moj Skarb był za słaby, by przeżyc. .. I zastanawiam się i płaczę i tłumacze sobie i nie pomaga. Jak słysze teksty, ze jestem za szczupła to az mnie skreca. Dbałam o siebie,starałam sie nie przemeczac, nie podnosiłam rąk do góry, a stało się coś na co kompletnie nie mamy wpływu. I niech się juz nikt nie pyta jak sie czuję, bo nie odpowiadam za siebie....
Odpowiedz
madesa

Chciałabym cie przytulić do serca bo wiem co czujesz, wiem że nic nie rozumiesz, że zadajesz sobie pytanie \"dlaczego?\" niestety nie ma odpowiedzi na to pytanie takiej jaka by cie satysfakcjonowała. Nie odrzucaj pomocy innych , oni chcą pomóc ale nie wiedzą jak, każde pytanie i słowo może nas zranić ale odwrócenie się innych ludzi od nas też może nas ranić. Wiem że to wszystko jest pogmatwane ale jesteśmy teraz wrażliwsze i wszystko nam sie kojarzy ze stratą, śmiercią naszego dziecka. Czas pomoże ci nauczyć się żyć z tą tragedią.
Ściskam Cię mocno, sądzę, że teraz jest ci potrzebne zwykłe przytulenie a nie słowa bo słowa teraz Cie ranią.
Odpowiedz
Madesa mocno Cię przytulam i tyle. Nie powiem że będzie dobrze bo teraz to do nas nie trafia. Ja straciłam moje Maleństwo 16 dni temu. Boli jak chloera i ciężko i też nie chce widzieć sie z ludzmi. Wiem że wszyscy chcą dobrze mówiąc jeszcze będziecie mieć dzieci ale...............teraz mnie to nie pociesza.
Teraz tylko chce zeby mnie ktoś przytulił i dla tego tulę Ciebie.
Odpowiedz
mamaweroniki2

Ściskam Cie mocno, jest mi bardzo przykro (*)(*)(*)(*)(*)
Odpowiedz
Dokładnie kazdy mowi, ze jeszcze nadejdzie nasz czas, a jesli nie nadejdzie..... W głowie mam mnostwo myśli-bynajmniej nie sa one optymistyczne. Bardzo mi przykro z powodu Twoich Aniołeczków. Czuje się jakby ktoś mi wyrwał serduszko-takie malusie, ktore przez pewien czas biło.
Przytulam Was mocno i dziękuję, ze jesteście....
Odpowiedz
Naprawdę - coraz bardziej mnie złości, jak ktoś mi mówi - \"teraz to musi ci się udać\" ... \"zobacz tej się udało, tamtej się udało...\"
NO I CO Z TEGO ???
A co to ma ze mna wspólnego ?
NIC NIE MUSI !
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości