Poronienie - Forum
Mężczyźni i poronienie - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Zagadnienia ogólne (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=31)
+--- Wątek: Mężczyźni i poronienie (/showthread.php?tid=68)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9


Mężczyźni i poronienie - olalo42 - Tue, 23 Listopada 2010

kochane przepraszam was serdecznie za wpis meza nie spodziewałam sie tego i zaskoczył mnie ale i uswiadomił częsciowo co lezy mu na sercu . wam zycze duzo sił i woli walki o lepsze jutro światełko dla wszystkich aniołków(*)


Mężczyźni i poronienie - Motyl85 - Fri, 04 Lutego 2011

Jest tak bardzo smutno. tak bardzo przykro, Sad ze nie potrafię uratować mojego Aniołka Rafałka przed złem i bólem który zadają nam najbliższi.. Począwszy od mojej siostry a skończywszy na moim mężu..
Mam do Was pytanie. Czy w internetowym drzewie geneaologicznym swojej rodziny umieściłybyście swoje dziecko utracone w wyniku poronienia?

JA bardzo chcę natomiast mój mąż jest przeciwny (tłumacząć to, że to jest afiszowanie sie, ze dieci z poronienia sie nie wstawia do takiego dzrzewa bo nic nie wnoszą nowego do relacji rodzinnych i ze ja zachowuje sie histerycznie i nienormalnie chcąc umieścic naszego synka w tym drzewie.

Synka straciliśmy w 6 tc. Miałam mozliwość pochówku po zabiegu. Ja bardzo chciałam ale mąż był przeciwny. Bo \"kilka tkanek on chowac nie bedzie\". Dodam ze jest wierzacym katolikiem.

Jego postawa tak bardzo mnie boli. Sad Ale wg niego to we mnie jest problem.
Chciałam dla naszego synka zrobic miejsce w naszej rodzinie. Wczoraj dopisałam go do drzewa.
Po piekle jakie potem miałam, jednym kliknieciem go z tamtat usunęłam. Sad Jednocześnie modląc sie do synka, że na wieczność pozostanie w moim sercu i tam zawsze będzie mile widziany, tam zawsze będzie miał miejsce, zawsze bedzie kochany i zawsze będzie w moim sercu bezpieczny...

Rafałku, Kocham Cię [*]
Mama


Mężczyźni i poronienie - Andziulka944 - Fri, 04 Lutego 2011

Kochanie....u mnie jest bardzo podobna sytuacja-maz twierdzi ze bylo i niema,minelo i po co do tego wracac.To jest cholernie smutne ale czy jestesmy w stanie cos zmienic?Jedynie mezow.Przytulam cie bardzo mocno


Mężczyźni i poronienie - masaiimara - Fri, 04 Lutego 2011

Moim zdaniem każde dziecko ma swoje miejsce w rodzinie. Obojętnie, w jaki sposób przyszło na świat i w jaki z niego odeszło. Szczególnie, że same wiemy JAK WIELE nasze dzieci (a pewnie najbardziej ich \"nienamacalność\") wnoszą do naszych relacji rodzinnych. Chociażby - ile wnoszą napięcia i nierozumienia dla naszych postaw. To ma znaczenie. Te dzieci mają znaczenie, bo zmieniły te rodziny na zawsze, nawet jeśli ktoś nie chce tego przyznać czy zaakceptowac.
Mój syn póki co istnieje oficjalnie tylko w moim świecie. W mojego partnera być może po części, jako wspomnienie. Ale myślę, że nie jest obecnym na co dzień dzieckiem. Dla innych - przestał istnieć. Walka o to miejsce dla niego jest faktycznie trudna...
Wiem, ze w psychologii w tzw. genogramach http://pl.wikipedia.org/wiki/Genogram umieszcza się dzieci utracone w wyniku poronienia. Właśnie dlatego, że ich pojawienie się i odejście ma wpływ na relacje rodzinne.


Mężczyźni i poronienie - Mirka - Fri, 04 Lutego 2011

Prawda że to strasznie przykre że musimy tak bardzo zabiegać o pamięć po naszych dzieciach? U mnie w rodzinie też nikt nie chce wiedzieć że mam troje dzieci-wszyscy mówią: Głupia jesteś, masz przecież dziecko. Jeśli już to dopuszczają tylko stwierdzenie że mogłabym mieć troje dzieci a nie że ja JUŻ je mam.


Mężczyźni i poronienie - Malgosia - Fri, 04 Lutego 2011

Nawet jeśli nikt nie pamieta o dzieciach zmarłych w wyniku poronienia to one i tak funkcjonują w naszych rodzinach. A niektórzy psychoterapeuci twierdzą nawet, że im bardziej kogoś się próbuje usunąć z rodziny (choćby przez nie wspominanie o nim), tym większy wpływ ma ten ktoś na nasze relacje (nawet jeśli od lat już nie żyje).

Moja rodzina wie, że na pytanie ile mam dzieci odpowiem, że pięcioro. I nawet jesli uważają mnie za wariatkę, to jakie to ma znaczenie? Niech myślą co chcą. Dopisałam wszystkie dzieci do drzewa genealogicznego (założonego online przez mojego brata). Wszystkie dostają prezenty na Boże Narodzenie, Wielkanoc, Dzień Dziecka i urodziny (Ola i Dominik to np. aniołki na choinkę albo baloniki albo bańki mydlane albo znicze...). I dodatkowe nakrycia w Wigilię.

Moje żyjące dzieci nie mają z tym żadnego problemu, też obcym ludzią opowiadają, że mają czworo rodzeństwa. Mąż nie jest tak otwarty i czasem dziwnym wzrokiem patrzy na moje pomysły, ale nie wypiera się ojcostwa Wink REszty rodziny nie chce mi się \"nawracać\" choć to boli np. gdy się ze mną kłócą, że mam jednego syna.

Motylku, a czy zmarłych rodziców albo rodzeństwa też by Twój mąż nie umieścił w drzewie genealogicznym? A jeśli Wasze dziecko zmarłoby w wieku 5 lat też by o nim nie chciał pamiętać? A rozumiem, że aborcję też dopuszcza w swoim sumieni skoro \"to nie dziecko\"? Zadaj mu może kilka takich pytań to może zacznie myśleć logicznie.
I jeszcze: „Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu, ta, która kocha syna swego łona? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie.” (Iz 49, 14-15).


Mężczyźni i poronienie - Motyl85 - Fri, 04 Lutego 2011

Dziekuję Wam za słowa otuchy.
To bardzo przykre, że jest nas takich samotnych Aniołkowych Mam coraz więcej.
Nie dość, że nosimy na swoich barkach największy ciężar, największą tragedię jaka może nam się przytrafić – śmierć naszego dzieciątka, to jeszcze musimy walczyc z bliskimi nam osobami o akceptację tego dziecka. Koszmar Sad
Pociesza mnie tylko jedno.. jednak jestem normalna.. Wink

Mojego męża nierozumiem. Jest przeciwnikiem aborcji oraz in vitro.
Nawet jak się zapytałam tak hipotetycznie, co by było gdybyśmy cierpieli na niepłodność (chodziło mi o in vitro). Usłyszałam NIE i koniec. Nie wazne że chciałabym mieć dziecko. No bo przeciez pozostałe dzieci z prób zginą.
Nie rozumiem go zupełnie.
Wczoraj podczas rozmowy a właściwie to kłotni jak sie zapytałam czy gdyby nasz synek urodził się w 16 tc, w 22, w 30 i umarł czy miałby szansę zaistniec w tym głupim drzewie usłyszałam ze tak, bo tak małego dziecka on \"nie czuje\". Nawet mojego brata dodał do dzrewa bez żadnego problemu (ur. W 6 miesiącu i po kilku godz. Zmarł).
Dziwne...

Mam do męża ogromny zal..
Żyję nadzieja, że kiedyś rozsypie sie ten betonowy mur, którym odgrodził się mój mąż, że kiedyś będziemy mogli beż krzyku porozmawiac o naszych uczuciach, o naszym synku, o naszej tragedii..
Żyję nadzieją, że kiedyś odejście naszego Aniołka połączy nas jako rodzine, a nie rozdzieli ją do końca..
i o to się będę modlić..


Mężczyźni i poronienie - Mirka - Fri, 04 Lutego 2011

Motylku coś mi się wydaje, że jednak Twój mąż przeżywa wszystko dużo bardziej niż okazuje. Takie wyparcie się dziecka u człowieka który dopisuje obce zmarłe dzieci jest baaaaaaaardzo dziwne. Spróbuj porozmawiać z nim za jakiś czas na spokojnie. Chyba masz rację, że oddzielił się betonowym murem. Ktoś, kto jest przeciw in vitro bo to zabijanie dzieci nie wyprze się tak łatwo własnego dziecka. Mój mąż miał do siebie żal że nie umie mi pomóc i nie umiał zapobiec nieszczęściu. Może podobne podejście ma Twój mąż?
Nie jestem psychologiem, może mądrzejsze dziewczyny będą umiały rozgryźć Twojego męża ale naprawdę myślę, że to jakiś mechanizm obronny.


Mężczyźni i poronienie - PiBi - Sat, 05 Lutego 2011

Motylku, ja mam męża-skarb, szczęście, które w jakiś przedziwny sposób wpadło mi w ręce, niemal ideał Wink, mogę o nim pisać tylko to, co najlepsze.... a jednak.... jeśli chodzi o Maciupka, hmmm.... nie rozmawia o nim ze mną, nie wspomina, nie wyparł się go, ale milczy na ten temat.
Gdybym jednak chciała umieścić maciupka na naszym drzewie - zrobiłabym to. Niezależnie od reakcji otoczenia.
Przytulam Cię mocno.


Mężczyźni i poronienie - olczak - Sat, 05 Lutego 2011

ja mam podobnie, mój (od 15.01.2011) mąż zawsze mnie wspierał, zawsze mogłam na niego liczyć. wszystko razem przezwyciężamy, zwłaszcza wtedy gdy miałam operację.. dzieki temu wiem, że wszystko przetrwamy. jednak gdy doszło do odejścia Aniołka to już nie był taki skory do rozmów na ten temat. owszem zawsze mnie przytuli, pogłaszcze po głowie, ale nie pocieszy. wiem ze jemu też jest ciężko, ale czasem poprostu chciałabym żeby pwoiedział że on też cierpi.. a może to ta nieszczęsna męska duma?


Mężczyźni i poronienie - angel87 - Sat, 05 Lutego 2011

Kochane ja jak każda z Was mam podobny problem... Mój Mąż też nie chce rozmawiać ze mną na TEN temat, owszem jest mu przykro, że straciliśmy dzieci, też chciałby być już ojcem, tym bardziej, że tak marzy o bliźniakach, ale... nie rozmawia w ogóle ze mną o tym co czuję, cały czas powtarza, że jeszcze kiedyś urodzę dziecko, owszem (mam nadzieję urodzę), ale on nie wie nawet jak wielką huśtawkę emocjonalną przeżywam, jak mi przykro, że straciłam dzieci, że nie mogę zbyt łatwo (z czym każdego dnia staram się godzić) zajść w ciążę, że co miesiąc przeżywam rozczarowanie i smutek na widok ciężarnych. On na pewno na swój sposób to przeżywa, ale NIGDY nie rozpocznie tematu, a jak ja próbuję coś powiedzieć to milczy... albo: \"Ty znów o tym\". Jeden raz tylko otwarcie rozmawialiśmy na temat straty i moich uczuć i może stwierdził, że jak raz rozmawialiśmy szczerze to wystarczy. Ach (jak pisze olczak) ta męska duma... Ściskam Was mocno...


Mężczyźni i poronienie - gggosia - Sat, 05 Lutego 2011

\"Czy w internetowym drzewie geneaologicznym swojej rodziny umieściłybyście swoje dziecko utracone w wyniku poronienia?\"

Oczywiście, że tak. My co prawda takiego drzewa nie mamy, ale gdyby było inaczej, znalazłyby się na nim wszystkie nasze dzieci - te żyjące tu na ziemi i te w niebie. Przecież one wszystkie należą do rodziny, niezależnie od tego, co myślą inni. I bardzo często mają wpływ na nasze życie. Nawet jak żyły pod sercem mamy tylko (albo aż) kilka tygodni.


Mężczyźni i poronienie - rodosek - Sun, 06 Lutego 2011

zawsze jest miejsce na nasze dzieci, nikt nie może przecież zarzeczyć, że one istniały, nawet, jak są tak bardzo nienamacalne...Moje zdanie jest takie umieść je na swoim drzewie geneaologicznym i \"olej\" piekło, które później się rozpęta, walcz, bo warto. Kto inny ma walczyć o dziecko, jak nie jego matka. Mąż zrozumie, może nie teraz, ale zrozumie(a jak nie, to nie jest wart \"funta kłaków\"). Niektórym mężom potrzeba po prostu czasu (choć rzadko przyznają, że ich to boli też). I pamiętajcie nigdy nie ukrywajcie przed swoimi połówkami co czujecie (oni naprawdę nie rozumieją co się z nami dzieje i dlaczego to jest dla nas takie trudne), ale też nigdy nie zmuszajcie do tego, żeby powiedział co on czuje (i tak nie powie, a my nie potrzebnie się stresujemy).


Mężczyźni i poronienie - olczak - Sun, 06 Lutego 2011

\'\'Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu i szybko z niego odchodzą. Niektórzy zostają dłużej i pozostawiają ślady w naszych sercach. A my już nigdy, przenigdy nie jesteśmy tacy sami\'\'
i choćby dlatego, że mój Aniołek na zawsze pozostanie w moim sercu, a ja po tym co się stało juz nie jestem taka sama umieściłabym Go w takim drzewie. wczoraj spotkałam koleżankę z gimanzjum, pchała wózek... rozmawiałam z nią chwilę. \'\'dumna mama\'\' spojrzała na rękę i mówi o obraczka! czyli juz po ślubie i usmiechnęła się, a po chwili, a dzieci są? a ja bez chwili zastanowienia odpowiedziałam \"jest... jedno, niestety nie żyje\" i wtedy uzmysłowiłam sobie, że nie będę okłamywać innych, nie wiedzą, że jest taki problem jak poronienia, o którym wciąż za mało się mówi!!
kto jak nie my, kobiety, które ta tragedia spotkała, ma o tym mówić otwarcie?


Mężczyźni i poronienie - Motyl85 - Tue, 08 Lutego 2011

Dziękuję Wam dziewczyny za pomoc, wparcie i słowa otuchy.. Smile
Jestem po rozmowie z mężem (a raczej kłotni..). Stanęło na tym że usłyszałam: \"Jak chcesz, to dopisz do drzewa naszego synka, ja go nie dopisze bo jestem przeciwny.\" Ciągle mi mąz powtarza że jest to afiszowanie się zmarłym dzieckiem i nasza tragedią wobec dalszej części rodziny, która nie wie.. Sad
Mnie jego podejście rani, ale nie zdołałam zmienic jego zdania i podejścia.
Mąż zapytany o to jak on przezył strate naszego synka, odpowiedział: \" Po prostu, jest życie.. i jest smierć..\"
Fajnie.. że jemu tak łatwo poszło a moje serce nadal boli i krwawi..
Synka dopisałam do drzewa genealogicznego. I wiecej rozmów na ten temat juz nie ma. Może to i dobrze..

Natomiast rozmawiałam z mężem o naszych przyszłych dzieciach i zaznaczyłam że jeśli stała by sie kolejna tragedia, to chce żeby o czymś wiedział i w szpitalu nie prubował mi tego wybić z głowy. Chodzi mi o to, że po kolejnej stracie chciałabym móc zopbaczyc swoje dziecko, wziąść je w ramiona, przytulić je, pożegnac sie, zrobic zdjęcie...
Powiedział że on nie chce takiej formy pożegnania. Powiedziałam mu że ja mu nie każe tak sie zegnac, tylko ze jak tak bym chciała sie z dzieckiem pożegnac. Mąż uwaza ze nie jest to dla mnie dobry sposób pozegnania, i nie chce zebym to robiła. Sad
Oczywiscie, on wie co jest dla mnie lepsze. Sad

poruszalam ten temat gdyz nie chce pozniej w szpitalu jeszcze dodatkowego cierpienia z jego strony doswiadczac...


Mężczyźni i poronienie - PiBi - Tue, 08 Lutego 2011

Motylku.... hmmm.... widzisz, Ty masz swoje zdanie, a m - swoje. Wymagaj od niego, by szanował Twoje zdanie, ale sama - uszanuj jego. No i nie zakładaj czarnych scenariuszy! Nie wolno tracić nadziei! Nie wolno!
Pamiętam, jak byłam w ciąży z pierwszym synkiem. Chciałam o tym mówić wszystkim, tak, na wszelki wypadek, żeby wiedzieli, gdyby coś się stało. M był przeciwny. Ale - nie przeszkadzał mi w mówieniu o dziecku, bo mu płakałam, że jeśli się nie uda, to przynajmniej - będzie mnie miał kto pocieszać. Ech... Wink


Mężczyźni i poronienie - ezywicka91 - Mon, 18 Kwietnia 2011

Mężu Oli nie wiem czy zaglądasz jeszcze na nasze forum ale chciałam Ci powiedz jedno
Dziękuję Ci bardo za ten post ponieważ on wiele mi uświadomił pokazał tyle otworzył oczy teraz rozumiem już zachowanie mojego partnera


Mężczyźni i poronienie - karolciakg - Mon, 18 Kwietnia 2011

i oby każdy mąż....i tatuś naszych Aniołków...potrafił z nami porozmawiać szczerze...a nie unikać tematu...ściskam Was dziewczyny


Mężczyźni i poronienie - ezywicka91 - Mon, 18 Kwietnia 2011

Karolinko tylko że nasi partnerzy mężowie nie chcą sprawiać nam bólu dlatego unikają tego tematu


Mężczyźni i poronienie - karolciakg - Mon, 18 Kwietnia 2011

wiem..ale czasem czuję jakby Paweł nie czuł tej straty tak jak ja...chciałabym aby pokazał co czuje a nie milczał...wiem ze stara się być twardy dla mnie...ale czasem nawet to mnie boli...cięzko sobie z tym poradzić...


Mężczyźni i poronienie - ezywicka91 - Mon, 18 Kwietnia 2011

Wiem Karolinko Sławek też bardzo rzadko mówi o naszym synku czasem tylko powie też za nim tęsknie..... I tyle nawet ostatnio powiedziałam mu że to jego milczenie doprowadza mnie do szału
Z jednej strony nie chce naciskać na niego bo wiem że to mu sprawia ból a z drugiej tak bardzo chciałabym z nm o Kamilku porozmawiać....


Mężczyźni i poronienie - Tysia - Mon, 18 Kwietnia 2011

moj Paul nigdy nie mowi o naszym synku... ani jednego slowa... ja tylko mu wspomnialam, ze minal miesiac.. on na to, ze cieszy sie, ze jest ze mna troche lepiej, i to byl caly komentarz... on tylko pamieta co sie dzialo ze mna, mysle, ze naprawde on nie potrafi poczuc, ze bylo dziecko, i ze dziecko stracilismy...


Mężczyźni i poronienie - karolciakg - Mon, 18 Kwietnia 2011

mam tak samo Elu...ściskam Was...


Mężczyźni i poronienie - ezywicka91 - Mon, 18 Kwietnia 2011

Ja myślę tysiu że Paul na pewno czuję że straciliście dziecko tylko że faceci bardziej po tym wszystkim skupiają się na nas miesiąc po śmierci Kamila Sławek powiedział do mnie te słowa
Ela kochanie straciłem syna ale mam ciebie
Dla mnie brzmiało to tak że teraz ja jestem najważniejsza i że on żyje nadzieją że nam się uda i że będziemy mieli ziemskie dziecko kiedyś


Mężczyźni i poronienie - Tysia - Mon, 18 Kwietnia 2011

ile ja bym dala, zeby Paul choc raz sam z siebie cos wspomnial w taki wlasnie sposob o naszym synku... moze sie doczekam, bardzo bardzo na to czekam...