Poronienie - Forum
Mężczyźni i poronienie - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Zagadnienia ogólne (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=31)
+--- Wątek: Mężczyźni i poronienie (/showthread.php?tid=68)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9


Mężczyźni i poronienie - camilla - Sat, 13 Czerwca 2009

a co do pogrzebu, to chyba nie idzie się na pogrzeb aby oglądac \"znienawidzone\" twarze tylko po to żeby pożegnac się z kimś bliskim; Jeśli bliski był Ci Twój synek, nie musisz wcale oglądac innych twarzy ...... Pozdrawiam ciepło ;


Mężczyźni i poronienie - channach - Sat, 13 Czerwca 2009

Kruszak wiesz, przeczytałam i zastawiam się co bym czuła w Twojej sytuacji.
Rozniosłabym chyba tych wszystkich \"usłużnych\" Twoje dziecko umierało, a oni potraktowali Cię jak balast, który najlepiej odrzucić.
Wiesz nie wiem czy ma sens usiłowanie kontaktowania się z matka małego. Moim zdaniem chyba nie. Dam CI jednak radę, pozostawiając decyzję Tobie: idź pożegnaj syna... bo inaczej możesz żałować do końca życia.
Bardzo współczuję, raz straty syna, dwa stosunku rodziny i dziewczyny do Ciebie. Pisz do nas, czasami takie wyrzucenie emocji pomaga, choć może czymś nieświadomie nadepniemy Ci na odcisk.


Mężczyźni i poronienie - troula - Sat, 13 Czerwca 2009

Ja też bardzo Ci współczuję. Nieważne jak układały się Wasze stosunki - to było Twoje dziecko. Nie wiem co powodowało Twoją partnerką, ale tak jak channach chyba bym ich tam rozniosła.
Myślę też, że dobrze, iż zobaczyłes synka.
Jeżeli nie chcesz iść na pogrzeb myslę, że ważne abyś wiedział gdzie jest grób i poszedł się z synkiem pożegnać później, kiedy już tam nikogo nie będzie. I nie musisz nazywać go imieniem, którego nienawidzisz - nazywaj go tak, jak Ty byś go ochrzciił, tak jak Ty zwracałbyś się do niego...


Mężczyźni i poronienie - kruszak - Sat, 13 Czerwca 2009

Dzieki za wszelkie empatyczne komentarze. Nie chce mi sie juz za bardzo rozpisywac, czuje jak wszystko stracilo znaczenie, wiec i wyjasnianie nic nie zmieni, nie powetuje straty.

Zrobie tak jak pisze Truola, z imieniem jak i pojawieniem sie na cmentarzu pozniej po ceremonii.

Dokladnie tak samo pomyslalem ze nie musze tego wszystkiego akceptowac tak jak narzucaja to w tej sytuacji ludzie, pechowy los juz swoje zrobil.


Mężczyźni i poronienie - camilla - Sat, 13 Czerwca 2009

Kruszak, nie musisz akceptować , ale nie musisz też \"uciekac\" , jesteś ojcem i masz prawo do wszelkich informacji, masz prawo pożegnać się z synkiem i ani matka Twojej partnerki, ani tym bardziej jej kolezanka, a więc osoba zupełnie obca, nie maja prawa Ci tego zabronic...


Mężczyźni i poronienie - Malgosia - Sun, 14 Czerwca 2009

Kruszak, współczuję śmierci synka.

Ale tak się zastanawiam czy ludzie wahają się czy iść na pogrzeb syna, który zmarł w wieku lat 5-ciu czy 18-tu, bo tam spotkają kogoś, kogo nie lubią (choć oczywiście, są tacy, którzy nie idą, bo pogrzeb własnego dziecka jest ponad ich siły)?


Mężczyźni i poronienie - wuchowa - Sun, 14 Czerwca 2009

kruszak - wspolczuje Ci smierci synka.

Relacje z ludzmi nie zawsze ukladaja sie tak, jak chcemy i w ogole wedlug jakichkolwiek standardowych wyobrazen dot. tego, jakie powinny byc.

A ja bym poszla na pogrzeb, nawet stajac gdzies na samym koncu. Zawsze to jest dawanie argumentu drugiej stronie, ze sie jest tym \'be\'. Jesli pojdziesz - to niejako dla siebie, czy dla synka, a nie dla rodziny Twojej eks-partnerki albo dla zachowania opini.

W zlosci, gniewie czy nawet szoku czesto ludziom pokazujemy, ze \'odchodzimy\', pragnac gleboko w sercu, aby nas \'zatrzymali\'.

Postaraj sie odlozyc emocje na bok - choc to teraz ogromnie trudne - i znajdz w sercu odpowiedz, czy chcesz uczestniczyc w pogrzebie Twojego syna, czy nie (nawet jesli obrzed jest Ci ideowo obcy).

Duzo sil.
Monika


Mężczyźni i poronienie - Eva - Mon, 15 Czerwca 2009

Kruszak...

Bardzo mi przykro z powodu śmierci Twojego syna... (*)

Ja również poszłabym na pogrzeb... Są sprawy i rzeczy, których żałuje się do końca życia a których niestety cofnąć się nie da...
Tutaj na forum jest kilka dziewczyn, które nie chciały zobaczyć swoich dzieci po śmierci, nie miały siły... Gdybyś kiedyś przeczytał, dowiedziałbyś się jak bardzo żałują... i jak dziękują te, których bliskie osoby \"zmusiły\" do zobaczenia, pożegnania się z dzieckiem... Wiem, że Ty swoje dziecko widziałeś, to tylko przykład....

\"Olej\" te nieżyczliwe Ci osoby, nikt Cię nie wyrzuci z pogrzebu własnego dziecka, a Ty nie będziesz żałował, że towarzyszyłeś mu w ostatniej drodze, że zrobiłeś wszystko co zrobić mogłeś, że dałeś mu tyle- na ile Bóg Ci pozwolił.... Swoją obecność w ostatniej drodze....

Kruszak to Twoja decyzja... Ja życzę Ci dużo sił... w podjęciu \"dobrej\" decyzji... Trzymaj się.


Mężczyźni i poronienie - krystyna03c - Mon, 15 Czerwca 2009

Kruszak,zgadzam się z opiniami dziewczyn-myślę,że powinieneś jednak pożegnać się z malutkim.Dla siebie i dla Niego.Miej w nosie wszystkie osoby,które nie są Tobie przychylne,One w tym momencie są najmniej ważne.Masz to szczęście,że widziałeś swoje dziecko,to strasznie dużo,przekonasz się za jakiś czas....Ja pochowałam swojego synka prawie trzy miesiące temu,nie było dane mi Go zobaczyć,tylko podczas porodu,a później już w zamkniętej trumience,uwierz mi,to najcenniejsze wspomnienie,które mam....Proszę,nie zrób nic,czego później nie będziesz mógł sobie wybaczyć,bo inni Ci w tym przeszkadzają.... Przytulam mocno,bo wiem,że jest Ci cholernie trudno.Dla twojego synka (*)(*)(*)


Mężczyźni i poronienie - kruszak - Mon, 15 Czerwca 2009

Wiem, ze powinienem pojsc, chociaz wiem ze synek ktory umieral duszac sie bez pluc pod maszyna teraz ma sie juz po prostu dobrze, odszedl, gdzie indziej. Sam fakt ze go nie bedzie na ziemi tutaj w podzielonej rodzinie tak juz nie boli. Ona go chyba nie chciala na Ziemi, ja chcialem az nadto.

Boli, ze mimo dluzszej romantycznej znajomosci z matka i planow na bycie razem na sam koniec zostalem potraktowany jak \'dawca nasienia z internetu\' i dla matki naszego synka moja obecnosc jest obojetna - jest tylko techniczna.
Jej duma z jakiegos powodu po prostu nie pozwoli powiedziec czegos w stylu \"nie wazne jakie beda nasze dalsze losy ale tutaj mozemy byc przez chwile razem jako jego rodzice\". Dla niej bardzo istotne jest to aby przez tą tragedię przechodzić OSOBNO.

Nie - tak niestety nie bedzie. Dla niej ten pogrzeb to także okazja do pożegnanie się ze mną.
Dlaczego mam przeżywać także to rozstanie w taki właśnie sposób w tej strasznej chwili utraty, skoro nadal mam do niej uczucia? Czemu takie rzeczy się dzieją na świecie.


Mężczyźni i poronienie - Arek - Mon, 15 Czerwca 2009

Kruszak też straciłem synka i dlatego uważam że powinieneś pójść na pogrzeb swojego synka nie zważając na to co mysli Twoja partnerka i jej rodzina.Te smutne chwile któych może się obawiarz chyba są potrzebne do przezywania żałoby którą ty również masz prawo przeżywać nie poddawaj się i bądz do końca w tej ostatniej drodze tu na ziemi ze swoim aniołkiem bo kiedyś będziesz żałował że nie uczestniczyłeś w pogrzebie masz prawo do tego aby się pożegnać z synkiem a to że partnerka sądzi że Twoja obecność jest obojętna na pogrzebie to jest jej zdanie a nie Twoje idziesz tam ze względu na Twoje uczucia do synka a nie po to aby się zastanawiać co inni myślą ale decyzje podejmij taką jaką uważasz za słuszną jestem z Tobą


Mężczyźni i poronienie - slw - Thu, 25 Czerwca 2009

A ja uważam, że skoro po dłuższym namyśle postanowiłes nie isc na pogrzeb - to jest to słuszna w Twoim odczuciu decyzja. Ciężko będzie Ci to udźwignąc, tym bardziej że atmosfera pogrzebu będzie taka, jakiej nie życzyłoby sobie to maleństwo. Wewnetrznie i duchowo będzie to pogrzeb przeżywany obustronno-tematycznie: 1.strata dziecka, 2. niedobre stosunki z partnerką. Dziwi mnie trochę to, że obecnosc na pogrzebie jest aż tak ważna. Jestem chrześcijanką! Wierzę w Boga, uważam jednak, że na siłę nie można zmuszac się do czegos, czego po prostu nie potrafimy przeskoczyc. Bóg na pewno nie potępi Cię za to, że nie pójdziesz na pogrzeb. Wspaniałą Ktos tu radę dał, abys na krótko po ceremonii pogrzebu, sam osobiscie podszedl do grobu, i pożegnla się, bez świadków, bez oczu innych osob. I wtedy nie bedziesz mógl sobie zarzucic, że nie towarzyszyles dziecku w ostatniej drodze, bo wiem, ze i tak bedziesz towarzyszyl, nawet jesli fizycznie Cię tam nie będzie. Czasem wiecej powie cisza, aniżeli obnoszenie się z czymkolwiek... to tak jak z modlitwa... czasem mam wrazenie, że Bogu bardziej podobaja sie modlitwy te wieczorne, gdy jestesmy sami w pokoju, gdy tworzy sie ta specyficzna, duchowa intymnosc, anizeli te modlitwy odklepane z pamięci na mszy swietej, gdzie polowa ludzi modlac sie, mysli zupelnie o czyms innym. Sama po sobie wiem, ze tak jest i sadze, iz ma tak wiele osob. Daletgo Twoja obecnosc na samym pogrzebie wcale nie musi byc obowiazkowa. Nawet jesli nie pojdziesz, byc moze bardziej bedzie to warte, bo... głebiej przez Ciebie przeżywane. Dajcie więc spokój z tym \"zmuszaniem\" do uczestniczenia w pogrzebie. Ja tez nie wiem, czy na miejscu tejze Osoby, poszłabym. Czuje, ze poszlabym, ale \"juz po wszystkim\" i wtedy na pewno zaplakalabym nad gróbkiem mocniej, więcej i... głębiej, prosząc Boga o wybaczenie i ŁASKĘ. Siły życzę!


Mężczyźni i poronienie - kruszak - Thu, 02 Lipca 2009

Ponieważ moja ex, wyraźnie dała mi do zrozumienia, że moja obecność jest jej niepotrzebna na tym pogrzebie, który jest jej potrzebny, wiec poszedłem jednak troszke później. Na moje pytanie sms-owe, jak dotrzeć z kaplicy, na cmentarz odpisała: \'znajdz sobie w google i daj mi spokoj\'. A prawie dwie godziny przed pogrzebem napisala mi sms-a \'ze jestem jej nie potrzebny i to juz na prawde koniec\'.

Na cmentarzu mialem problem ze znalezieniem grobu, poniewaz nie bylo na nim kapliczki a pogrzeb odbyl sie troche wczesniej i juz nikogo tam nie bylo. Na moj telefon i sms, z pytaniem gdzie moge znalezc to miejsce nie otrzymalem zadnej odpowiedzi. W koncu jakas zyczliwa Pani, ktora byla dluzszy czas na cmentarzu przy czyims grobie pomogla mi odnalezc miejsce pochowku, tak wiec zajelo mi to z poltorej godziny moze.

Malutka mogilka z ziemi pokryta bialymi kwiatami. Bialy drewniany prosty krzyz. Synkowi nadano takze drugie imie. Jakze boli mnie to, ze nie moglem miec na zadne z tych imion wplywu, mimo tego ze sam dalem mu imie Mikolaj, tak w duszy z zgodnie z jedna rada na tym forum, zebym czul sie jakos emocjonalnie z synkiem zwiazany. O tym imieniu napisalem mojej partnerce w emailu, ze tak chcialbym go nazwac. Spedzilem tam moze przy grobie z pol godziny, przypominajac sobie jaka przykra droge odbylem do tego miejsca i co spotkalo synka kiedy byl tutaj przez chwile. Poszedlem. Nie wierze w zycie pozagrobowe, niebo, aniolki, pieklo czy zmartwychwstanie. Wierze, ze jakims niesamowitym zbiorem wydarzen pochodzimy skads ale tak w prostej linii z ziemi i do niej wracamy i synek ma sie jak najlepiej, nie cierpi trudnosci zycia, odszedl.

Wyslalem jeszcze do niej sms-a z pytaniem, czy moge miec wplyw na ksztalt i koszty nagrobka, ale tez nie otrzymalem odpowiedzi.

Raz kilka dni po pogrzebie udalo mi sie zadzwonic to uslyszalem przez kilkanascie sekund probujac rozmawiac tylko placzliwy ciag narzekania, wynikalo z niego, ze ona mnie obwinia za smierc tego dziecka chociaz przed znajomymi mnie broni a na koniec ktos wyrwal sluchawke i zwyzywal mnie od zer, nie-mezczyzn i ze jak sie do niej zblize to mnie zabije.
Potem po kilku probach nawiazania dialogu, zdajac pytania o co mnie obwinia i opisujac jej jak ja to widzialem - piszac smsy - zwyczajnie wylaczyla calkowicie telefon i juz nie mam z nia zadnego kontaktu. Nikt ze znajomych jej tez sie do mnie nie odezwal.

Zostalem z tego wszystkiego bezwgzlednie wylaczony. Ludzie tak robia innym ludziom i nie wiadomo dlaczego tak sie dzieje. Moze nie sa to najstraszniejsze rzeczy na swiecie, ale trzeba byc gotowym ze ktos kto sie do ciebie usmiechal, spedzil z toba dluzszy czas, byl w niejednym wspolnie miejscu, dbal o ciebie emocjonalnie, rozmawial miliony godzin, moze po prostu zdecydowac w takiej chwili o zerwaniu i myslec ze to cos zalatwi, ze to pozwoli przejsc do normalnosci, porzadku dziennego w sprawie tego zycia, ktore nie zostalo na ziemi, w sprawie tego co nas polaczylo aby to zycie powolac, w sprawie tego co sie dzialo aby to zycie na ziemi utrzymac.


Mężczyźni i poronienie - Eva - Thu, 02 Lipca 2009

\"(...)a na koniec ktos wyrwal sluchawke i zwyzywal mnie od zer, nie-mezczyz...\"

Kruszak jesteś dojrzałym wspaniałym mężczyzną... Świadczą o tym Twoje słowa i zachowanie.... Przykro mi, że w tak trudnych chwilach, jakimi są śmierć dziecka, pogrzeb... zostałeś sam.... Myślę, że nie zasłużyłeś na to....

Życzę Ci dużo sił!

Dla Mikołaja (*)


Mężczyźni i poronienie - beata5a - Thu, 02 Lipca 2009

Witaj Kruszak
Długo zastanawiałam się czy napisać....... Wiesz podziwiam Twoją walkę o Mikołaja ale chyba gdzieś zagubiłeś swoje uczucia. Nie gniewaj się proszę jeśli urażę nie chcący Twoje uczucia. Skup się na swojej żałobie, na miłości do Synka a nie na walce o kobietę która Tego nie chce, a może szok który przeżyła jest na tyle silny, że teraz woli poddać się kierowaniu własnym życiem innym ludziom nie koniecznie Wam życzliwym bo jest jej łatwiej prościej i nie musi wysilać sie na myślenie. Daj jej czas i szanse na przeżycie również swojej żałoby, niech odetchnie odpocznie nie atakuj jej teraz meilami, sms-ami bo tylko bardziej zrazisz ja do siebie. Nie myśl że tłumacze Twoją ex-partnerkę ale wiem że czasami potrzeba dużo czasu by zrozumieć że ktoś ( w tym przypadku Ty) chce dobrze.
W ciszy troszkę jej zazdroszczę Twojej postawy. Nie wiesz jak ja bym chciała by mój już były partner tak kochał nasze nienarodzone dziecko, by chciał być przy mnie kiedy On odchodził ale go nie było, nie było go też jak leżałam w szpitalu i walczyłam o każdy dzień. Mój były partner chciał bym zabiła nasze dziecko. Zazdroszczę jej.
Dlatego proszę Cię przestań zadręczać się rozmowami z ex-partnerką, a zacznij żyć zgodnie ze sobą. Nikt nie może zabronić Ci kochać Twojego Mikołaja, nikt też nie może zabronić Ci chodzić na cmentarz nawet jeśli nie będzie chciała od Ciebie pieniędzy na pomnik bo to tak naprawdę nie ma znaczenia. Grób to symbol prawdziwa miłość jest w naszych sercach i pozostanie na zawsze.
Dla Mikołajka [*]
Jeśli będziesz chciał porozmawiać to podaje gg 13577492.
Jesteś świetnym facetem nie zapominaj o tym.


Mężczyźni i poronienie - disiungo - Mon, 05 Października 2009

Krzysztofie,

Składam kondolencje - a jednocześnie cieszę się, że tu napisałeś, mężczyzna, mąż i lekarz. Dałeś rozpoznać przynajmniej jakiś cień tego, co się dzieje w męskim umyśle i sercu. Chciałabym nawet nie tyle, by mój mąż tu na forum zajrzał, ile właśnie by zajrzeli lekarze-mężczyżni. Bo w szpitalu... eh, nie mam nawet ochoty wspominać.

Kiedy o Tobie myślę, przypomina mi się wiersz Baczyńskiego:

A otóż i macie wszystko.
Byłem jak lipy szelest,
na imię mi było Krzysztof,
i jeszcze ciało - to tak niewiele.

I po kolana brodząc w blasku
ja miałem jak święty przenosić Pana
przez rzekę zwierząt, ludzi, piasku,
w ziemi brnąc po kolana.

Po co imię takie dziecinie?
Po co, matko, taki skrzydeł pokrój?
Taka walka, ojcze, po co - takiej winie?
Od łez ziemi krwawo mi, mokro.

Myślałaś, matko: \"On uniesie,
on nazwie, co boli, wytłumaczy,
podźwignie, co upadło we mnie, kwiecie
- mówiłaś - rozkwitaj ogniem znaczeń\".

Ojcze, na wojnie twardo.
Mówiłeś pragnąc, za ziemię cierpiąc:
\"Nie poznasz człowieczej pogardy,
udźwigniesz sławę ciężką\".

I po cóż wiara taka dziecinie,
po cóż dzieciństwo jak płomieni dom?
Zanim dwadzieścia lat minie,
umrze mu życie w złocieniach rąk.

A po cóż myśl taka jak sosna,
za wysoko głowica, kiedy pień tną.
A droga jakże prosta,
gdy serce niezdarne - proch.

Nie umiem, matko, nazwać, nazbyt boli,
nazbyt mocno śmierć uderza zewsząd.
Miłość, matko - już nie wiem, czy jest.
Nozdrza rozdęte z daleka Boga wietrzą.

Miłość - cóż zrodzi - nienawiść, struny łez.

Ojcze, broń dźwigam pod kurtką,
po nocach ciemno - walczę, wiary więdną.
Ojcze - jak tobie - prócz wolności może i dzieło,
może i wszystko jedno.

Dzień czy noc - matko, ojcze - jeszcze ustoję
w trzaskawicach palb, ja, żołnierz, poeta, czasu kurz.
Pójdę dalej - to od was mam: śmierci się nie boję,
dalej niosąc naręcza pragnień jak spalonych róż.

30 VII 1943

A wiersz nosi tytuł: \"Rodzicom\"... Kontekst wojenny jest tu ewidentny, ale przecież życie jest walką także w dobie pokoju. Doświadczasz tej walki, doświadczamy jej i my - kobiety. Każdy z nas był kiedyś embrionem, na cóż i dlaczegóż się narodziliśmy? My właśnie?

Łączę serdeczne pozdrowienia,

Anna


Mężczyźni i poronienie - olalo42 - Fri, 12 Listopada 2010

Witam wszystkich jestem tu przypadkiem zona zapomniała sie wylogoac wiec zobaczyłem wasze posty i uswiadomiłem jak ona cierpiała .MY TEZ CIERPIMY nie okazujemy łez ale serce nam peka nie mowimy co nas gnebi wystarczy mam ze widzimy wasze łzy co powoduje ze tracimy siły i nie wiemy jak wam pomoc . JESTESMY BEZRADNI i jako facecii stajemy sie bezsilni , a na dodatek jak widze zone palacą swiatełko to podziwiam jak skad ma siły. KAZDA STRATA DO KOSZMAR ALE TRACAC NASZE DZIECI tracimy zony moja oddaliła sie szuka ukojenia w pracy i cała miłośc przelała na dzieci kazda wolna chwile co jest ich mało zajmuje sie czym kolwiek ale nie mna . PAMIETAJCIE MY JESTESMY OBOK I BOLI NAS SERCE STRACILISMY DZIECKO TO WYSTARCZY CZEMU WAS TRACIMY POWOLI!!!!!KOCHAN OLO UCIECZKA TO NIE WYJSCIE KOCHAMY CIE I CHCEMY MIEC MAME I ZONE !!


Mężczyźni i poronienie - Andziulka944 - Fri, 12 Listopada 2010

Milo ze napisales...Ola to wspaniala dziewczyna...i choc tyle lat minelo bardzo cierpi...i uwierz nie tylko ty i dzieci cierpicie..ona bardzo tez.Moze powinienes usiac i porozmawiac z nia....zycze ci powodzenia i wiele wiele milosci bo macie wspaniale dzieci


Mężczyźni i poronienie - olalo42 - Fri, 12 Listopada 2010

no widzisz tu szkopuł zona stale nie osiągalna praca praca ucieka od nas !! JAK JEST TO I TAK DALEKO !DALEKO BRAKUJE MI SIŁ wzystko robie zeby powróciła nasza OLKA POWOWNIE ROBIŁA BADANIA i milczy to milczenie nas rani ona wie ale to taki typ mowi jak jej braknie sił wtedy woła o pomoc ale czasem moze byc za pózno !!


Mężczyźni i poronienie - Andziulka944 - Fri, 12 Listopada 2010

wiem ze uciekla w prace...czesto Krzys mi o tym pisze.Moze sprobujcie zrobic sobie taki wieczor we dwoje,,,,ciezko jest mi cokolwiek ci doradzic.


Mężczyźni i poronienie - Alfred - Sat, 13 Listopada 2010

olalo42 bardzo pieknie napisane.
Wieze ze mezczyzni cierpia,widze to po swojm mezu.
Zycze Ci abys odzyskal swoja zone....i powodzenia


Mężczyźni i poronienie - agawa - Sat, 13 Listopada 2010

Mężu Oli,

dziękuję Ci bardzo za ten wpis. Ja do mojego męża też miałam wielki żal i pretensje. Żal narastał, a ja mówiłam coraz mniej. Sytuację utrudniało to, że mieszkaliśmy w dwu różnych krajach. Jednak w końcu zdobyłam się na odwagę i powiedziałam mu o wszystkich moich pretensjach. Usłyszałam w końcu po 2 miesiącach pretensji słowo \"przepraszam\" i cały mój żal się ulotnił.
Myślę, że wielu z nas pomaga świadomość, że Wy mężczyźni też cierpicie, chociaż często czujemy się porzucone i niezrozumiane, bo Wy przeżywacie to inaczej.

Jak się zorientowałam z poprzednich postów Oli, u Was ta sprawa ciągnie się już długo. Może spróbowalibyście małżeńskiej terapii u rozsądnego, poleconego terapeuty? Szkoda pozwolić by czas zgasił to co się tli jeszcze między Wami.
My kobiety (a może nie tylko my?) czasem działamy autodestrukcyjnie. Wiele razy chciałam się pojednać ze swoim mężem, a potem widziałam go, żal wracał a ja zamiast pojednania odpychałam go. Nie potrafiłam sobie z tym poradzić.
Miałam prawo być zła, ale nie byłam szczęśliwa. Gdy mu wybaczyłam, przyszła ulga, szczęście, spokój.

Życzę żeby Wam się udało, walcz , bo warto.


Mężczyźni i poronienie - Malgosia - Sat, 13 Listopada 2010

Podstawa to jendk jest rozmowa, a zdaje się, że nie zaczynasz sam grzesiowego tematu, prawda?

I proponuję, żebyś sam się zalogował na forum, a nie korzystał z żoninego.


Mężczyźni i poronienie - Malinka32 - Mon, 15 Listopada 2010

Mężu Oli, dobrze dla Was rokuje to, że walczysz o żonę, że szukasz do niej drogi.. Nie pozwól, żebyście stracili siebie.. Ona z pewnością bardzo Ciebie potrzebuje.. Życzę wytrwałości..


Mężczyźni i poronienie - anulka24 - Mon, 15 Listopada 2010

Mężu Oli dobrze,że jesteś na tyle otwarty i wypowiedziałeś się na ten temat, walcz o swoją żonę. Ja po stracie naszego dziecka też byłam zła i nie wiem czemu na początku miałam żal do męża sama naprawdę nie wiem o co. Może dlatego że nie potrafiłam sobie poradzić sama ze sobą po tej wielkiej stracie. Ważne jest to żeby z sobą rozmawiać ja widziałam jak mój mąż cierpi razem ze mną, widziałam dużo łez w jego oczach gdy to się stało. Najważniejsze to przejść przez to razem. Wypłakać się razem, dzięki niemu łatwiej było mi znieść wszystko. Dziś gdy mija 7 miesięcy po stracie naszego pierwszego dziecka wiem,że mamy siebie i będziemy nadal się starać. Daj swojej żonie czas tyle ile go potrzebuje i staraj się spędzać z nią i dzieckiem każdą wolną chwilę. Życzę Wam jak najlepiej Wink)))