Poronienie - Forum
Wariuje czy mam racje? - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: Wariuje czy mam racje? (/showthread.php?tid=5290)



Wariuje czy mam racje? - Alex123 - Sat, 04 Sierpnia 2018

Hej.
To mój pierwszy post tutaj, wiec z góry bardzo przepraszam Was za ewentualne błędy. 
Jestem młodą, względnie zdrowa kobietką. 6 lipca 2017 roku zobaczyłam dwie kreski na teście, radość ogromna. Wizyta u lekarza - 4 tydzień ciąży, wszystko ok. 3 dni po wizycie wystąpiło krwawienie, potem szpital i diagnoza - poronienie samoistnej całkowite. Dość mocno to przeżyłam. Po ok 2 miesiącach zaczęliśmy z narzeczonym ponowne starania. Nic nic nic i 6 lipca 2018 roku ponownie zobaczyłam dwie kreski. Radość była już mniejsza bo przede wszystkim czułam strach. Wizyta u lekarza (innego) 7 tydzień ciąży ale zarodka jeszcze nie widać. Dwa dni później obudziłam się rano z krwotokiem. Umówiłam do swojego lekarza w ten sam dzień. Mimo krwawień pęcherzyk dalej był w macicy. Lekarz kazał zbadać betę, następna za 48h. „Jak spadnie to ciąża obumarła”. Ok, rozumiem. 
Po wizycie skontaktowałam się z zaprzyjaźnionym ginekologiem(600km dalej), który jeszcze tego samego dnia wystawił mi receptę na leki podtrzymujące ciąże i wsadził je w kuriera l. 
Jednak następnego dnia dostałam tak silnych skurczów, ze zabrała mnie z domu karetka. Potem już tylko zgoda na zabieg, narkoza i łyżeczkowanie. 2 tyg po zabiegu wizyta kontrolna u ginekologa(poszłam do innego). Wszystko się goi, skierowanie na badania genetyczne. Nic więcej. 

Tydzień po zabiegu odebrałam wypis ze szpitala, na którym przeczytałam, ze podano mi oxytocyne(nikt mi o tym nie powiedział) oraz to, ze podczas badania usg uwidoczniono echo płodu(o tym również nikt nie wspomniał) 
Dlaczego mam ogromne poczucie, ze zostałam skrzywdzona przez lekarzy? 
1)Ginekolog prowadzący widząc krew nie zrobił NIC konkretnego. Ani nie dał żadnych leków na podtrzymanie ciąży ani nie dał skierowania do szpitala. (Wiedział doskonale, ze raz już poroniłam)
2)Lekarze w szpitalu nie poinformowali mnie o tym, ze w środku znajduje się zarodek, widząc mój stan nie zaoferowali żadnej pomocy psychologa 
3)Jedyne co mówią lekarze to STATYSTYKI, od których robi mi się juz nie dobrze i znam je na pamięć 
4)Nowa ginekolog dała skierowanie na badania genetyczne(czas oczekiwania ok 3 miesięcy), dowiedziałam się , ze max 6 tyg po poronieniu należy zrobić badania immunologiczne(?) by dowiedzieć się czy w tej dziedzinie nie leży przyczyna. Doktor nic mi o tym nie mówiła.
Cały czas mam poczucie, ze nie dostaje takiej pomocy jaką dostać powinnam. Non stop mam w środku myśl, ze wszyscy (lekarze) maja mnie gdzieś ? 
Realnie patrząc na to co opisałam, wariuje czy faktycznie coś jest nie tak? 
Przepraszam, ze tak długo. Będę wdzięczna za każdy komentarz.
Pozdrawiam.


RE: Wariuje czy mam racje? - marysienka86 - Sat, 04 Sierpnia 2018

Bardzo mi przykro z powodu twoich strat i całej zaistniałej sytuacji. To bardzo boli, kiedy iesz, ze lekarz powinien ci pomóc a nie robi tego. 

Co do badan poczytaj wątek poświecony badaniom.


RE: Wariuje czy mam racje? - chocolate_puma - Sat, 04 Sierpnia 2018

Alex, może ten post będzie pomocny, jeśli chodzi o badania: https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=4020&pid=219694&#pid219694
Poszukaj lekarza, któremu zaufasz, który nie zbagatelizuje sprawy. Myślę, że warto się dokładniej przebadać.

Żałuję, że lekarze nie okazali Ci większej troski i zainteresowania, ale jestem przekonana, że nie wszyscy mają Cię "gdzieś".