Poronienie - Forum
żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... (/showthread.php?tid=4662)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10


żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Sat, 04 Lipca 2015

Najtrudniej jest skończyć, zapomnieć i zacząć od nowa.. koniec często jest nagły a zapomnienie może trwać całe życie..

Kilka godzin po zabiegu, na szpitalnym łóżku zalewając sie lzami mysle o tym co mialo byc a czego nigdy już  nie bedzie...
Rok staran o Ciebie, obwy ze cos jest nie tak az wreszcie po badaniach cos w nas puscilo i na tescie pojawily sie te dwie upragnione kreski. Niedowierzanie, straszna  radosc i to cholerne przeziebienie ktore wszystko zniszczyło.. 1usg- lekarz odrazu uprzedzil zeby sie za wczesnie nie cieszyc bo choroba mogla Cie bardzo zmeczyc.. 2 usg- rozwijasz sie ale Twoje serduszko bije za slabo.. Modlilam sie do Boga błagałam Cie zebys mnie nie opuszczal, glaskalam brzuch prosząc Cie żebyś został.. Na 3 usg w 7tc wszystko się unormowało, lekarz był dobrej myśli i my też kochanie.. Zaczelismy planowac z tatusiem jak to bedzie, jak bedziesz wyglądać, gdzie stanie Twoje łóżeczko..
Teraz leżę w szpitalu i czuję tą cholerną pustke bo Ciebie już z nami nie ma..
9tc- dziś pan dr miał zalożyć karte ciąży, zrobilismy wszystkie potrzebne badania..
Nigdy nie zapomne tego widoku na monitorze usg kiedy pan dr probuje Toba poruszac zeby pojawilo sie pulsujace serduszko.. Te cholernie długie minuty.. Widziałam juz ze to koniec choc wciaz wypatrywalam tej pulsujacej kropeczki. Zasnąłeś na zawsze Aniołku.. Przeplakana noc w objeciach Tatusia a dzis juz jest po wszystkim..
Traumy w szpitalu nie zapomne nigdy gdy podczas przyjecia siedzac wsrod kobiet z brzuszkami polozna krzyczy: ktora na łyzeczkowanie-za mną! I wstaje choc rzucilabym sie na ziemie z bólu. Wciąż jeszcze miałam nadzieję że przy komisyjnym badaniu okaże się że to pomyłka, ze spałeś a Twoje serduszko dalej bije.. Pozniej te wszystkie pytania, dokumenty do podpisu.. Zawalil mi sie swiat a lekarz pyta czy chce szczatki spopielic czy pochowac, nogi mi sie uginaja, czuje ze zemdleje.. Czy jestem pewna lyzeczkowania czy chce czekac na samoistne poronienie, nie daja czasu na zastanowienie.. Stosy papierow do podpisania, oswiadczen ze to moja decyzja.. A jakie mam wyjscie? Leki, kroplowka.. Bol.. I te zimne hasla lekarki podczas badania: prosze nie plakac bo to utrudnia badanie ale jak do cholery kiedy czuje ze to wlasnie ta chwila kiedy trace na zawsze swoje ziarenko. Smiechy, chichy anestezjolożki za kotarą ktora zmieszala sie dopiero jak zobaczyla mnie we łzach... I te z wyczuciem pytania po zabiegu: jak sie pani czuje? - jak mam sie czuc? Pytacie o bol fizyczny czy psychiczny? Fizycznie nie boli ale psychicznie ból dławi mnie od srodka.. Nasz swiat sie rozsypal wraz z Twoim odejsciem Aniolku...

- Co dzieje się z człowiekiem, kiedy pęka mu serce? - Nic, zupełnie nic. Przecież żyje, pije herbatę, bierze prysznic, czyta książki, czasem nawet się uśmiecha... Z tym, że każda z tych czynności nie ma najmniejszego sensu... Rozumiesz?


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - iwonka76 - Sat, 04 Lipca 2015

Bardzo mocno przytulam....nawet nie wiesz jak bardzo mi przykro, że i Ty musisz przez to przechodzić....
Nie znam słów, chyba nie ma takich słów, które mogłyby choć troszkę zmniejszyć Twój ból w tym momencie....
Jeszcze raz tulę...płacz.....bardzo Ci współczuję....


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - annina - Sun, 05 Lipca 2015

Rozumiem każdy kawałek Twojej historii
Rozumiem Ciebie w pełni
Pamiętam jak leżałam na szpitalnym łóżku a na przeciwko wisiał krzyż .Krzyczałam do Niego,dławiąc sie łzami: coś ty najlepszego narobił,po co ci moje dziecko....???? Do dziś, a minęły prawie dwa lata, nie uzyskałam odpowiedzi i nie rozumiem dlaczego....
przykro mi ze musiałaś do nad dołączyć
przytulam


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - justyla8 - Sun, 05 Lipca 2015

(Sun, 05 Lipca 2015, 00:14:31)annina napisał(a): Rozumiem każdy kawałek Twojej historii
Rozumiem Ciebie w pełni
Pamiętam jak leżałam na szpitalnym łóżku a na przeciwko wisiał krzyż .Krzyczałam do Niego,dławiąc sie łzami: coś ty najlepszego narobił,po co ci moje dziecko....???? Do dziś, a minęły prawie dwa lata, nie uzyskałam odpowiedzi i nie rozumiem dlaczego....
przykro mi ze musiałaś do nad dołączyć
przytulam

Gdyby moj Aniolek pojawil sie na swiecie własnie swietowalibysmy jego 11 urodziny. Termin 4 lipca 2004r. Niestety ktos chciał inaczej. A moje serce pełne bolu do tej chwili. Nauczyłam sie z tym zyc. Nie mowie,nie zwierzam sie, ale  bol zostanie na zawsze. Niewzne ile minie dni,miesiecy,lat...ta miłosc zostaje na zawsze,szkoda,ze taka niespełniona,niedokonczona... Kocham kazdego dnia...
Kiedys przyzwyczaisz sie do tego uczucia.
Daj sobie czas...,na rozpacz, na bol,na załobe.Wszystko trzeba przejsc, by kiedys otworzyc sie na nowe perspektywy.
Zycze Ci duzo siły Smile


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Mon, 06 Lipca 2015

..I już nic nie będzie tak jak dawniej... Herbata nie będzie już taka słodka, czekolada tak czekoladowa, lody tak zimne, nawet słońce przygaśnie... Wiesz co jedynie się nie zmieni? Moja tęsknota za Tobą...

I wszystko musi wrócić do normy.. tylko jak? Nie, nie załamię się, muszę być silna dla męża, on też cierpi, nie może widzieć jak ciągle płaczę, nie zniesie tego.. więc płaczę w samotności kiedy nikt nie widzi.. Chciałam dziś zrobić obiad ale nic mi nie wychodzi.. rozlałam mleko, upadł mi garnek, w nerwach wyrzuciłam wszystko z lodówki i rzuciłam się z płaczem na łóżko. Ale mąż jest przy mnie, rozumie że cierpię i mocno mnie wspiera. Dziś jadę na cmentarz do taty, wiem, że dziadek zaopiekuje się naszym maleństwem tam w niebie. Postawię aniołka i to będzie moje jedyne wspomnienie o Tobie kochanie... Nie jestem w stanie trzymać zdjęć z usg, to za bardzo boli.. Chciałabym zostawić tą pamiątkę na resztę życia ale nie potrafię. Na razie nie jestem w stanie otworzyć Twojego albumu z opisami szczęścia pod zdjęciami usg. To jest zbyt trudne, jeszcze nie teraz. Od momentu pierwszego usg zaczełam pisać dla Ciebie pamiętnik, żebyś kiedyś przeczytał jak wielką byłeś dla nas radością. Pamiętnik skończył się na ostatnim usg kiedy dowiedzieliśmy się, że Twoje serduszko przestało bić. Wtedy skończyło się wszystko.. Ty wiesz aniołku że w naszych sercach zostaniesz na zawsze i nic nie będzie w stanie Cię z niej wymazać. Zawsze będziemy wracać do Ciebie wspomnieniami i zastanawiać się jakby to było gdybyś był z nami. Teraz muszę jak najszybciej się zregenerować i zacząć starania o rodzeństwo dla Ciebie. Wierze że następnym razem się uda i Pan Bóg pozwoli nam zostać rodzicami a Ty aniołku zawsze będziesz patrzeć na nas z nieba i dodawać nam siły w trudnych chwilach, których tyle będzie przed nami... Tylko czy dam rade jeszcze żyć normalnie, czy to będzie można nazwać życiem?

-Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada... Każde uczucie zaczyna się i nie kończy i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty... Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia... Być tam, gdzie się nie może być, mieć to czego się nie posiada, dotykać kogoś, kogo już z nami nie ma.... Od takiej tęsknoty nigdy nie ma ucieczki...

dziękuję za słowa otuchy...


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - PiBi - Mon, 06 Lipca 2015

Ziarenko, spakuj wszystkie Twoje pamiątki po Dziecku i schowaj gdzieś głęboko. Nie wyrzucaj. Kiedyś do nich wrócisz, pewnie nadal z tęsknotą i żalem, ale już bez obezwładniających: bólu i bezsilności.
Jeszcze kiedyś będziesz "żyć", zobaczysz.
Nie wiem, kiedy, musi minąć tyle czasu, ile trzeba będzie, żeby przeżyć żałobę.
Bardzo Ci współczuję....


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - iwonka76 - Mon, 06 Lipca 2015

Ziarenko...moja pierwsza reakcja w gabinecie, gdy gin wydrukowała zdjęcia mojego Kruszka bez akcji serca, była, że nie chce tych zdjęć, bo to przecież nie moje dziecko, bo moje powinno żyć, że nie chce ich widzieć, bo zbyt boli....na szczęście przed wyjściem z gabinetu zawróciłam i krzyknęłam : niech pani da mi te zdjęcia!- dobrze, że lekarka była empatyczna i oddała mi je z cichym: bardzo mi przykro...
Tęsknota nigdy nie minie, ale nawet nie chce by minęła..ta tęsknota, ból...i te zdjęcia z USG to jedyne co zostało mi po moim dzieciątku....dobrze, że mam chociaż to....nie chce żeby się skończyło, tylko muszę się nauczyć jak żyć pomimo tego co się stało i z tym co się stało...czytając to forum, wiem, że można tylko trzeba na to czasu....

Bardzo mocno przytulam.....


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - kalhar - Mon, 06 Lipca 2015

współczuję straty. minęły u mnie trzy tygodnie, a wciąż bywa źle, czasem zapominam jak się oddycha... ból nie odchodzi, ale na pewno jest mi dziś bardziej znajomy niż obcy... mam nadzieję, że Twój ból i cierpienie "zaprzyjaźnią" się z Tobą zamiast zaskakiwać codziennie coraz silniej. wierzę, że to możliwe.


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Wed, 08 Lipca 2015

Tego wieczoru byłam smutna, w oczach miałam łzy, chociaż wcale nie płakałam. Nawet światło wydawało mi się być szare. Żadna muzyka, żaden film, nawet przyjaciel nie był mi w stanie pomóc. Płakałam przez Ciebie, siebie i przez to wszystko co być mogło, a czego nie ma i nigdy nie będzie..

Dziś wszystko wraca ze zdwojoną siłą...
musiałam iść do szpitala po wypis i zwolnienie. Znów te same korytarze, nieprzyjemny zapach, opryskliwe pielęgniarki ,które żartowały sobie wtedy kiedy mi walił się świat. Mam wrażenie że dziwnie na mnie patrzą, widziały jak bardzo płakałam podczas pobytu w szpitalu.. dla nich to takie normalne, kolejna kobieta która poroniła.. Znów widzę pokój w którym na zawsze straciłam swoje maleństwo, znów wszystko wraca.. szloch, ból, cierpienie.. chyba już nigdy nie zapomnę tego dnia a szpital zawsze będzie kojarzył mi się z cierpieniem.. Co noc ten sam sen kiedy leżę na fotelu cała we krwi a moje maleństwo mnie opuszcza.. krzyczę, błagam żeby zostało.. siostra zabiera je w niebieskiej misce.. budzę się zalana łzami..
Dziś zawożę figurkę anioła na cmentarz, do mojego taty. Wiem, że dziadek zaopiekuje się swoim wnukiem, otoczy go miłością, którą po śmierci nie mógł mnie otaczać.. i wiem, że kiedyś spotkamy się tam wszyscy razem.. Jeszcze tak niedawno płakałam nad grobem, bo było mi tak cholernie przykro, że tata nigdy nie będzie mógł być dziadkiem dla mojego maleństwa, ze nigdy nie weźmie go w ramiona.. a teraz wszystko się odwróciło- to ja nigdy nie wezmę w ramiona swojego maleństwa, to ja nigdy nie zobaczę jego cudownej twarzyczki.. na pewno byłby piękny po swoim tatusiu.. Teraz modlę się do taty, żeby zaopiekował się swoim wnukiem, żeby dbał o Niego i opiekował się Nim, żeby Mu o mnie opowiadał i żeby poczekał z Nim tam na mnie.. kiedyś będziemy razem..

Wydawało mi się... a może działo się to naprawdę...
że widziałam anioła... a może to był zwykły człowiek...
Powiedział, że na wszystko w życiu jest miejsce i czas...
Potem zniknął,.. a może po prostu odszedł...


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - Bombel - Wed, 08 Lipca 2015

Ziarenko bardzo mi przykro, że dołączyłaś do nas, do Aniołkowych Mam. Jutro minie rok od zabiegu. Tęsknota nie minęła, miłość nie minęła, a ten ból, nauczyłam się z nim żyć.

Pamiętaj masz prawo do żalu, smutku, płaczu, umarło Twoje ukochane dziecko. Przytulam Cię mocno w ten trudny dla Ciebie czas.


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - jollyg - Wed, 08 Lipca 2015

Ziarenko, tak bardzo Tobie współczuję - przytulam...


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - PJ*9 - Thu, 09 Lipca 2015

Ziarenko, tak strasznie mi przykro...Nie potrafię czytać Twoich postów bez łez bo targają moje wnętrzności...Tak pięknie piszesz o swoim dzieciątku. Tylko co z tego...Co z mojego zachwytu, co z Twojego pisania...Może ewentualnie jakaś chwilowa ulga dla Ciebie...Ja też mam nadzieję, że mój tata zaopiekował się moim skarbem i to daje mi jakiś spokój. Przytulam Cię mocno i wysyłam dużo dobrych myśli


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Fri, 10 Lipca 2015

"Tylko cichy szum wiatru odrywał ją od wspomnień a poranne promienie słońca dzieliły czas, na ten przepłakany w nocy i ten za dnia, w którym trzeba było zmuszać osobno każdą komórkę ciała do wykonania najprostszych czynności, które trzymają człowieka przy życiu. Tylko po co, skoro Jego już nie ma?"

Czy to da się znieść? wytrzymać? przetrwać?
Nikt poza mężem i przyjaciółką nie wie co się stało, nikt poza nimi nawet nie wiedział, że byłam w ciąży. Woleliśmy poczekać aż bicie serduszka się unormuje, później chcieliśmy poczekać, aż badania prenatalne upewnią nas, że wszystko jest w porządku. Wtedy dopiero mieliśmy ogłosić wszystkim dobrą nowinę, wykrzyczeć światu, że będziemy rodzicami. Teraz mogę jedynie krzyczeć z bólu, że na zawsze straciliśmy nasze maleństwo, Aniołka którego tak bardzo pragnęliśmy! Rodzina, przyjaciele bez przerwy mówili o tym, że już pora na dzidziusia. A teraz to tak bardzo boli kiedy muszę udawać że nic się nie stało, kiedy muszę uśmiechać się mimo, że pęka mi serce.. Kiedy trafiłam do szpitala wszyscy myśleli że jestem na szkoleniu, w pracy myślą że jestem na L4 z powodu torbieli.. W szpitalu wspierał mnie tylko mąż, tylko on był przy mnie kiedy walił mi się świat, później musiałam powiedzieć przyjaciółce. Czułam się tak bardzo samotna... Dziś siostra zauważyła u mnie nowego Aniołka: "Jest śliczny, o takiego musicie się postarać zamiast kupować figurki"- jej słowa sprawiły, że ugięły mi się nogi. Przecież to jest właśnie pamiątka po moim Aniołku, o którego się postaraliśmy i który musiał wracać do nieba! Przecież właśnie go straciłam!! Te wszystkie pytania w koło: kiedy wreszcie jakiś dzidziuś? Jak chciałabyś mu dać na imię? Wolałabyś chłopca czy dziewczynkę? Nie potrafię tego znieść, nie potrafię tego słuchać i udawać że wszystko jest w porządku, nie potrafię odpowiadać na takie pytania. Wymuszam na sobie coś w rodzaju uśmiechu, odpowiadam jednym zdaniem i ukradkiem wycieram łzy, których jeszcze nie da się zatrzymać... Za każdym razem coś we mnie pęka, rana odnawia się na nowo, chcę krzyczeć z bólu, z rozpaczy, z tęsknoty za moim Ziarenkiem, które było we mnie, które nosiłam pod sercem, które obdarzyłam nadzwyczajną miłością. Chciałabym im powiedzieć że tak bardzo cierpię, że straciłam swoje szczęście, że mieliśmy zostać rodzicami a Bóg zdecydował inaczej. Wtedy może byłoby łatwiej, może nie byłoby tych raniących tekstów.. ale zaczęłoby się współczucie, trudne rozmowy a tego bym nie zniosła na pewno. Moje 2 cm szczęścia które odeszło na zawsze...

"Jest taki moment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać... To taki sprytny mechanizm... Dusisz się, instynktownie ratujesz się i zapominasz na chwilę o bólu. ... Boisz się nawrotu bezdechu i dzięki temu możesz przeżyć..."


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - MoniaN - Fri, 10 Lipca 2015

Tak bardzo mi przykro, nie wiem co napisac.
Przytulam mocno a dla Twojego Ziarenka sle (*)


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - mama_Julii - Sat, 11 Lipca 2015

(Sat, 04 Lipca 2015, 17:35:59)ziarenko napisał(a): - Co dzieje się z człowiekiem, kiedy pęka mu serce? - Nic, zupełnie nic. Przecież żyje, pije herbatę, bierze prysznic, czyta książki, czasem nawet się uśmiecha... Z tym, że każda z tych czynności nie ma najmniejszego sensu... Rozumiesz?

Ziarenko tak bardzo mi przykro z powodu Waszej straty Sad Przytulam mocno.
Idealnie to opisałaś ma końcu, że gdy pęka nam serce to z zewnątrz dla innych może to wyglądać jakby nic się nie stało ale dla nas wszystko straciło sens. Dla mnie po tym co przeszłam najgorsze było gdy uświadomiłam sobie, że życie i cały świat idzie do przodu tak jak gdyby nic się nie stało tylko ja stoję w miejscu...

(Fri, 10 Lipca 2015, 14:01:22)ziarenko napisał(a): "Jest taki moment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać... To taki sprytny mechanizm... Dusisz się, instynktownie ratujesz się i zapominasz na chwilę o bólu. ... Boisz się nawrotu bezdechu i dzięki temu możesz przeżyć..."

oto cała kwintesencja tego cholernego bólu, przy którym ból fizyczny jest po prostu niczym, bo jest czymś co można znieść i co wiemy, że prędzej czy później minie...


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Sun, 12 Lipca 2015

Te same zdania umieszczałam kiedyś pod zdjęciem Taty, dosłownie opisywały to, co czułam gdy odszedł. Nie zdążyłam się nawet pożegnać.. minęło tyle lat od Jego śmierci a ja wciąż tak samo tęsknię, wciąż tak samo boli.. I teraz to uczucie wraca ze zdwojoną siłą, znów tak samo pęka mi serce na milion kawałków bo znów czuję, że straciłam wszystko, kolejny raz rozsypał mi się świat i wiem, że to uczucie nigdy nie minie, nawet czas nigdy tego nie zmieni.. tak cholernie boli..

(*) "Myślisz, że wspomnienie rozbite na tysiąc kawałków przestaje być wspomnieniem? A może ma się wtedy zamiast jednego tysiące wspomnień? Jeśli tak, to czy teraz każde z tego tysiąca będzie bolało z osobna?..."


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Wed, 22 Lipca 2015

"Nie odkładajmy niczego na później.... bo może nigdy nie zdążymy...."

Od zawsze byłam przekonana, że gdy dowiem się o ciązy to będzie najpiękniejszy czas w moim życiu, najcudowniejsze, najbardziej wyczekiwane 9 miesięcy życia, na które kobieta czeka całe życie.. jednak te 9 tygodni z cudownym Ziarenkiem we mnie od początku były pełne obaw, wyrzutów sumienia i tego cholernego strachu, który już chyba nigdy nie opuści kobiety, która już raz poroniła. Ten cudowny czas od momentu pojawienia się długo wyczekiwanych dwóch kresek był pełen strachu o Ciebie mój Aniołku. Gdy dowiedziałam się o Twoim istnieniu we mnie od samego początku bardzo się bałam. To cholerne przeziębienie, które dopadło mnie od klimatyzacji w aucie gdy wracałam ze szkolenia, wtedy jeszcze nie wiedziałam że Jesteś.. tak długo Cie wyczekiwałam, tak bardzo Cię chcieliśmy, tak bardzo prosiliśmy Boga żeby pozwolił nam zostać rodzicami i te wyrzuty sumienia że mogłam domyślić się wcześniej, że mogłam nie jechać, bardziej dbać o siebie.. Gdy tylko test pokazał dwie kreski naprawdę bardzo się starałam, wg zaleceń lekarza walczyłam z przeziębieniem, żeby Ci nie zaszkodzić,brałam witaminy które zalecił lekarz, zdrowe odżywianie.. Twój tatuś też bardzo dbał o Nas.. On też tak bardzo Cię pragnął.. ale przeziębienie wygrało.. lekarz zrobił nam nadzieje, gdy Twoje serduszko się unormowało, gdy wyniki badań się poprawiły, po czym los zabrał nam wszystko, gdy na monitorze USG nie mogłam już wypatrzyć tej pulsującej kropeczki.. Te 9 tygodni pełnych strachu o to żeby moja choroba Cię nie zabrała, żebyś był silny i został z nami. Tak bardzo błagałam Boga żeby pozwolił Ci zostać, tak bardzo błagałam Ciebie.. Teraz już wiem, że kolejna próba będzie jeszcze większym strachem.. Kiedy czytam te wszystkie blogi, reklamy o cudownym czasie w ciązy, kiedy rozmawiam ze znajomymi które opowiadają jak jest wyjątkowo, po prostu nie jestem w stanie tego znieść. Chcemy z mężem znów zacząć starania kiedy tylko lekarz pozwoli, ale boję się że braknie mi sił. Wiem, że jeśli znów zobaczę kiedyś na monitorze pulsujące serduszko znów wrócą do mnie te wszystkie obawy o jutro.. dopóki nie przeczytałam tych wszystkich wpisów na forum, tych wszystkich smutnych historii Aniołkowych mam nie wiedziałam, że są na świecie takie tragedie, nie wiedziałam, że co dzień tak wiele kobiet przeżywają to co My dowiadując się że serduszka ich Aniołków przestają bić, nie zależnie od tego czy jest to 5,9, 20 czy 30 tydzień..nie wiedziałam, że co dzień tak wielu ludziom rozsypuje się świat...

" Biegła przed siebie ze łzami w oczach... Nie wiedziała dokąd zmierza... Czuła tylko wewnętrzną potrzebę, ucieknięcia od problemów... Od wspomnień, którymi rozpaczliwie, dławiła się każdego dnia..."


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - emigrantka90 - Wed, 22 Lipca 2015

Kochana czuję dokładnie to, co Ty...

Kolejna ciąża, która może się pojawi będzie przepełniona podwójnym wręcz strachem...

Dziś na którymś z wątków przeczytałam, że starania o kolejną ciążę to świadome wystawianie się na ewentualną stratę i cierpienie.

Wierzę jednak, że nasza matczyna miłość zarówno do Aniołków jak i możliwych przyszłych dzieci wygra z lękiem..

Życzę Tobie i sobie samej dużo siły na ten trudny i smutny czas...


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - MoniaN - Thu, 23 Lipca 2015

Tez chcialabym uciec ale nie od wspomnien tylko od calego swiata, ktory normalnie funkcjonuje i juz zapomnial.
Tak mi przykro, przytulam Cie mocno (*)


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Fri, 24 Lipca 2015

(Wed, 22 Lipca 2015, 21:57:29)emigrantka90 napisał(a): Kochana czuję dokładnie to, co Ty...

Kolejna ciąża, która może się pojawi będzie przepełniona podwójnym wręcz strachem...

Dziś na którymś z wątków przeczytałam, że starania o kolejną ciążę to świadome wystawianie się na ewentualną stratę i cierpienie.

Wierzę jednak, że nasza matczyna miłość zarówno do Aniołków jak i możliwych przyszłych dzieci wygra z lękiem..

Życzę Tobie i sobie samej dużo siły na ten trudny i smutny czas...


Mimo bólu i cierpienia jakie przeżywamy mam cichą nadzieję, że poza podwójnym strachem będzie nam jeszcze dane kochać i cieszyć się podwójnie... potrójnie... za te wszystkie Aniołki, które straciłyśmy..


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - emigrantka90 - Fri, 24 Lipca 2015

Tez mam taka nadzieje...

Teraz chcialoby sie przyspieszyc czas, przewinac do przodu... ilez to razy chcialam przewijac moje zycie do przodu. Moze i ta ciaza byla takim niefortunnym przyspieszeniem... Ktore nie mialo prawa zakonczyc sie sukcesem... Moze za syzbko, moze nie ten czas... Dlaczego nie mam prawa decydowac o swoim zyciu ?

Teraz musimy to przezyc... boje sie, ze nigdy nie poczuje sie gotowa do nastepnego kroku.


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Fri, 24 Lipca 2015

Dziś byłam w szpitalu po wyniki badań his-pat. Znów wszystko wróciło jak wtedy, gdy żegnałam się z Tobą mój Skarbie.. do ostatniej chwili miałam nadzieję że lekarz się pomylił, że Twoje serduszko znów zacznie bić.. ale tak się nie stało.. Ten sam korytarz, pielęgniarki, znów zrobiło mi się słabo. Czekałam na lekarza obok oddziału noworodków. To tam powinnam się znaleźć, to tam powinnam płakać ze szczęscia biorąc Cię w ramiona mój Aniele, a nie szlochać z rozpaczy, kiedy czułam, że tracę Cię na zawsze!! Znów słyszałam płacz nowo-narodzonej dzieciny jak wtedy, gdy po lekach zaczęło się krwawienie. Traciłam swoje maleństwo, gdy inne przychodziło na świat. Oddałabym wtedy wszystko by móc się zamienić.. już chyba zawsze szpital będzie mi się kojarzył ze strachem i rozpaczą. Wciąż śni mi się tamta noc gdy Cię traciłam, gdy rozpaczliwie pytałam Boga DLACZEGO?? Znów chciałabym Cię poczuć w brzuszku, znów chciałabym być w ciąży i przeżywać te wszystkie ciążowe objawy. Znów chciałabym mieć te zawroty głowy, mdłości na każdy zapach, znów chciałabym patrzeć jak nie dopinają mi się spodnie, jak brzuszek zaczyna robić się większy, znów chciałabym gładzić go po brzuchu i mówić Ci "dobranoc Fasolko", znów chciałabym wiedzieć, że jesteś.. i mieć pewność, że zostaniesz z nami na zawsze.. dlaczego tak cholernie boli ta pustka po Tobie, przecież miałeś zaledwie 2,5 cm.. byłeś ze mną tylko 9 tygodni. Tak niewiele a tak wiele.. 9 najpiękniejszych tygodni..

"Jest taki moment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać. To jest taki sprytny mechanizm. Myślę, że przećwiczony wielokrotnie przez naturę. Dusisz się, instynktownie ratujesz się i zapominasz na chwilę o bólu. Boisz się nawrotu bezdechu i dzięki temu możesz przeżyć..."


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Mon, 27 Lipca 2015

Tak cholernie boli... tak bardzo tesknie za Tobą mój  Aniołku.. Za wszystkim tym co miało byc a czego juz nigdy nie bedzie... Ta pustka...


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Tue, 28 Lipca 2015

Pierwszy dzień w pracy po 3 tygodniach "urlopu" tak przynajmniej myślą wszyscy w kolo, choć zamiast urlopu były to 3 tygodnie walki z bólem, cierpieniem i rozpaczą.. Walki z pustka którą po sobie zostawiles.. Gdy odpowiadalam na te wszystkie pytania na temat urlopu, pobytu w szpitalu (bo wszyscy myśleli ze to problemy z torbielami) głos mi się łamał, a musiałam udawać ze jest dobrze.. Co mam odpowiedziec na pytania jak bylo w szpitalu? Wypoczelas na urlopie? Miałam ochotę wybiec i juz nigdy nie wrócić a musiałam sztucznie sie usmiechac.. Najgorsze jednak było kiedy musiałam pogratulowac osobiscie koleżance z pracy która idzie na l4 bo jest w 8 tyg ciazy... A miało być inaczej.. To ja miałam juz nie wrócić z urlopu tylko iść na l4, to mi mieli gratulowac.. Kiedy mnie przytuliła rzucila jeszcze: " pomysl o tym samym bo jak masz jakieś problemy z torbielami to moze byc ciężko". Łzy naplynely mi do oczu a ona myślą ze to wzruszenie z jej szczęścia... Gdyby wiedziała jak bardzo to boli.. Chcialam jej tylko powiedzieć dbaj o siebie bo ja też się cieszylam do 9tyg.. Ale nie mogłam tego zrobić.. Nie życzę nikomu tego przez co przeszlam i wiem ze jej bedzie dane cieszyć się tym szczęściem przez całe 9 mcy. Ponad 300 maili do odczytania a ja odklikalam je tylko bo nie moglam na niczym sie skupic, walczylam z tym zeby nie zalac sie łzami.
To był naprawde ciężki powrot do rzeczywistosci. Powrot do rzeczywistosci bez Ciebie mój Aniolku. Czy Będę umiala jeszcze zyc normalnie? Czy dam rade przetrwac?


RE: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej... - ziarenko - Wed, 29 Lipca 2015

Zastanawiam się czy kobiety które raz poroniły są w stanie jeszcze kiedyś cieszyc się z "cudownego" stanu ciązy...
Czy po tym co przeszła każda z nas będziemy umiały zasnąć spokojnie widząc jak rośnie brzuszek? Czy da się choc przez chwilę myslec pozytywnie nie zadręczając się czy tym razem się uda? Chcemy znów zacząc starania, czekamy tylko na zgodę lekarza. Ale boję się czy dam rade. To miał być najpiękniejszy czas w moim życiu, cudowne 9 miesięcy.. niestety od początku był to czas obaw i lęków o jutro, o życie maleńkiego Ziarenka, które chyba bardziej potrzebne było w niebie niż tu, na ziemi.. Nie wyobrażam sobie kolejnego usg i tego strachu czy wszystko jest ok, czy maleństwo rozwija się prawidłowo. Nie wyobrażam sobie znów tego strachu i wypatrywania maleńkiej pulsującej kropeczki. Nie zniosłabym kolejnej informacji że coś może być nie tak..." naprawdę bardzo mi przykro, serduszko przestało bić"- nigdy nie zapomnę tych słów lekarza i tej długiej ciszy kiedy próbował na wszystkie sposoby, aby jednak wypatrzyc bicia serca mojego Aniołka.. Przecież w ciązy jak i przed najważniejszy jest spokój- strach źle wpływa na dzieciątko i na poczęcie.  Ale jak można wejść ze spokojem do gabinetu w którym lekarz oznajmił nam że to koniec, że czas się pożegnać.. Jak zdobyć siłę by jeszcze raz spróbować. Gdy zobaczyłam na teście dwie różowe kreseczki byłam szczęśliwa, że wreszcie Bóg pozwolił nam zostać rodzicami po roku starań. Ani przez chwile nie myślałam o tym, że mogę Go stracić, ale gdy zaatakowało przeziębienie, zaczał się strach o każdy dzień.. przezcież każda kobieta, każda matka tak bardzo się cieszy że ma pod sercem nowe życie. I nikomu, kto nie przeżył straty nie przychodzi na myśl, że coś może się stać bo przecież skoro dobry Bóg zesłał nam ten skarb dlaczego ma nam to zabrać? Ten strach, bezradność, obawy chyba zawsze będą nam już towarzyszyć...


"Wiesz jak to jest, kiedy w snach przestajesz juz widzieć rysy ukochanej osoby? Szary zamazany obraz...Wiesz jak to jest gdy ktos pyta, a w odpowiedzi łamie Ci się głos .? Wiesz jak to jest, kiedy tracisz oddech kolejny raz przeglądając pamiątki? Wiesz jak to jest, kiedy wracając do domu, masz płacz na końcu nosa .? Wiesz jak to jest, kiedy kładziesz się spać z nadzieją, że może wreszcie szloch nie będzie Ci przeszkadzał w zasypianiu ? Wiesz jak to jest, kiedy wstajesz rano i masz świadomość tego, że kolejny dzień będzie powtórką poprzedniego .? Wiesz jak to jest, kiedy umierasz, wiedząc, że żyjesz .? Nie wiesz .? To proszę, nie chrzań mi o tym, że czas leczy rany ..."