Poronienie - Forum
samotna - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Zagadnienia ogólne (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=31)
+--- Wątek: samotna (/showthread.php?tid=3381)



samotna - juti24 - Tue, 10 Maja 2011

witajcie dokladnie miesiac temu stracilam swoje dziecko jest mi ciezko nie umiem sobie z tym poradzic maz ktory powinien mnie wspierac wrecz doluje mnie jeszcze bardziej na kazdym kroku chce mi uswiadomic ze to nie bylo dziecko tylko 17tg plod . jak mam sobie poradzic kiedy nawet z jego strony nie mam wsparcia


samotna - juti24 - Tue, 10 Maja 2011

czy moge liczyc na wasze wsparcie


samotna - Yvonne22 - Tue, 10 Maja 2011

juti! bardzo mi przykro, że musiałaś dołączyć do grona Aniołkowych mam..
Co do zachowania Twojego męża... wiem to przykre, że nie masz wsparcia w nim, ale on też za pewne to przezywa i własnie takie mówienie to jakiś jego sposób na poradzenie sobie z tym co Was spotkało.
Poradzisz sobie. Jeśli będzie Ci źle- pisz, po to jest to forum i wszystkie dziewczyny , które tu są na pewno znajdą chwilę aby dzielić z Tobą ten ból. ja jestem z Tobą myślami i życzę dużo sił na ten trudny czas.
Pozdrawiam i zapalam światełko dla Twojego Aniołka (*)


samotna - Ezcna - Tue, 10 Maja 2011

Tak kochana ... możesz liczyć na nas ... mąż tak mówi bo chce Ciebie uchronić przed rozpaczą on nie rozumie że postępuje \"źle\" , myśli że w jakis sposób to pomoże żeby Ci uświadomić że to nie dziecko bo się nie narodziło - to taki mechanizm obronny też dla niego samego .... to złudna ochrona przed rozpaczą i bólem ... Mężczyźni inaczej radzą sobie z tragediami niż kobiety , z założenia inaczej myślą bo tak po prostu jest maja inaczej skonstruowany mózg , myślą innym półkulami do innych rzeczy przywiązują wagę i tak naprawdę są inni niż my - długo bym mogła pisać bo tym akurat się interesuje ... Postaraj się go również zrozumieć , wiem oczekujesz że będzie rozmawiał z Tobą każdego dnia ( ja tez tego bym potrzebowała ) , ale zrozum też że dla niego to też potężny cios i dramat w sercu w środku bo to jego dziecko , które spłodził , które rosło w brzuszku to po części udowodnienie męskości między samcami ... jego też to boli - uwierz mi i nie piszę tego żeby pisać tylko tak jest.
Pamiętaj proszę że jesteśmy MY - mamy , kobiety , dziewczyny które przechodzą taka samą tragedie ..podobnie się czują i podobnie nie umieją sobie poradzić - nie jesteś sama a to bardzo pomaga ... Tak samo ja tęsknie za swoim synkiem i tak samo mam popękane serduszko i czasem myślę że jak ja to długo jeszcze wytrzymam ?! Wytrzymuje ... bo muszę przetrwać i muszę żyć a już na pewno jak dzieci nasze były by namacalne nie chciały by abyśmy zwariowały tylko żebyśmy żyły i nosiły je w sercach a tyle możemy zrobić ...

(*) dla Twojego dzieciątka i trzymaj się mocno bo jesteś jedyną miłością swojego dziecka i dawaj mu tą miłość codziennie ...


samotna - Tysia - Wed, 11 Maja 2011

juti, witaj u nas na forum, to jest wspaniale miejsce, pelne takiego zrozumienia jakiego nigdzie indziej sie nie znajdzie... badz cierpliwa z mezem, jakos tak to jest z facetami, ze za duzo wsparcia nie mozna od nich oczekiwac, bo oni naprawde sa z innej planety, nie wiedza czym jest poronienie, nie potrafia sobie wyobrazic... przytulam Cie mocno


samotna - Kredka - Wed, 11 Maja 2011

Juti, trudny czas przed Tobą i trudne rozmowy z mężem. Nie oczekuj, że On będzie wiedział czego potrzebujesz. Powiedz mu wprost, że takie słowa Cię ranią. Że udawanie, że tego dziecka nie było.. że to nie dziecko, nic nie pomoże. Że żałobę po prostu trzeba przeżyć, a nie ją odrzucać i że tego właśnie potrzebujesz. Mężczyźni mają \"zadaniowy tryb pracy\". On ma być teraz twardzielem, Ty płaczesz to On musi być silny, musi Cię uchronić od bólu.. i widać wydaje mu się, że jak umniejszy znaczenie tego co się wydarzyło to będzie Ci łatwiej..musisz mu powiedzieć, że tak nie jest.. że wspominanie dziecka to nie rozdrapywanie ran.. bo żeby rozdrapywać to musiałaby się ona zacząć już goić, a u Ciebie na pewno jeszcze ciągle jest otwarta rana.. wytłumacz mu, że to nie wyrzucenie dziecka z serca i pamięci pomoże.. że to właśnie znalezienie Mu odpowiedniego miejsca w Waszym życiu pozwoli zagoić tą ranę.. wyrzucenie z pamięci wywoła co najwyżej wyrzuty sumienia i jeszcze większy żal bo nie mający ujścia..

Poczytaj materiały o żałobie z tej strony, daj do przeczytania mężowi.. porozmawiajcie o tym. To bardzo ważne.
Pamiętaj też, to normalne, że inaczej myślisz o dziecku niż On.. to Ty nosiłaś je pod sercem, to Ty czułaś jego obecność i zmiany zachodzące w Twoim ciele.. to zupełnie inna więź niż ta wynikająca z pozytywnego testu i oglądania zdjęć z USG.. Byliście może razem na jakimś badaniu? Bo mój mąż pokochał Gabrysia właśnie na usg w 12tyg.. dopiero zdał sobie sprawę że ON TAM JEST naprawdę. Widział Go skaczącego.. i to było zupełnie co innego niż wcześniejsze wydrukowane zdjęcia. Znając kogoś ze zdjęć ciężko o więź.. Dlatego trudno się dziwić, że mężczyźni odczuwają to często inaczej niż my.


samotna - 21Anka21 - Wed, 11 Maja 2011

Nienawidzę sformułowania \"płód\", co to za \"płód\", który ma wygląd maleńkiego dzieciątka??? Kto wymyślił to chore nazewnictwo???

Twój mąż boi się nazwać rzeczy po imieniu... Wszystko jest za świeże... My do dziś nie mówimy o naszym synku Mateusz, tylko \"mały\", \"idziemy do małego\"... Prawda też jest taka, że Twój mąż w końcu zrozumie, bo przed świadomością śmierci własnego dziecka, nie ucieknie...

Przeżywaj żałobę i rób tak jak podpowiada Ci serce...

(*) dla Twojego dzieciątka


samotna - agn68 - Wed, 11 Maja 2011

Ja też tego słowa nie znoszę. Jest paskudne, odczłowieczające.
Snopko, pięknie napisałaś i właśnie to, w czym rzecz.


samotna - PiBi - Wed, 11 Maja 2011

Cytat:[autor cytatu=agn68]
Ja też tego słowa nie znoszę. Jest paskudne, odczłowieczające.
Snopko, pięknie napisałaś i właśnie to, w czym rzecz.

Bo to własciwie jdynie medyczne określenie, prawda? Smile Jest embrion i zarodek i w końcu płód, a może w innej kolejności, a może embrion i zarodek to jedno? Oj, z biologii miałam czwórkę. Smile


samotna - Kredka - Wed, 11 Maja 2011

Tak, ale to określenie medyczne. Mówimy \"Ale mam katar\" a nie \"Ale mam nieżyt błony śluzowej nosa\". Przenoszenie tego określenia do życia codziennego ma moim zdaniem na celu tylko zwiększenie dystansu, umniejszenie straty itd. Widać to choćby po lekarzach- u nich to wyrażenie byłoby najbardziej naturalne, ale jak kobieta idzie na usg i jest wszystko ok to zwykle słyszy o dziecku, a dopiero jak coś się zaczyna dziać to zaczynają je nazywać płodem.. Normalnie żaden lekarz nie mówi \"O proszę zobaczyć jak Pani płód macha nóżkami i podskakuje\"..


samotna - agn68 - Wed, 11 Maja 2011

Przez 3 tygodnie od poczęcia jest jajo płodowe - tak określa się całość, także te komórki, z których nie będzie dziecka, tylko różne pomocnicze struktury (błony płodowe itp.), następnie do 7-ego tygodnia włącznie jest embrion czyli zarodek, w potem płód. Ale ja tak nigdy na niczyje dziecko nie mówiłam.


samotna - Kredka - Wed, 11 Maja 2011

A do kiedy jest płód? Kiedy zaczyna być dzieckiem? W momencie porodu? A takie dziecko 500gram? Jest dzieckiem czy płodem? Bo mam wrażenie że to zależy- żyje to jest dzieckiem, umarło i jest płodem.. Po prostu łatwiej mówić o stracie płodu niż dziecka..


samotna - agn68 - Wed, 11 Maja 2011

W terminologii lekarsko-biologicznej potem jest noworodkiem, następnie niemowlęciem i w końcu małym dzieckiem (uf).
Myślę, Snopko, że masz rację. Lekarze dobierają słowa zależnie od sytuacji. I zapewne na tej samej zasadzie mąż yuti próbuje zmniejszyć wagę straty.


samotna - Kredka - Wed, 11 Maja 2011

No tak, ale kobiecie która w wyniku przedwczesnego porodu rodzi dziecko 500g i ono zaraz umiera też się mówi o płodzie.. a jeśli dziecko żyje i np leży pod inkubatorem to już jest dzieckiem. Nikt nie mówi \"O jaki śliczny tu mamy płodzik\"..

Właśnie o to chodzi, Jej mąż tak jak wiele innych ludzi próbuje nabrać dystansu do dziecka i jego śmierci.. myśli że zmniejszy to ból.. bo co to za płacz? Za płodem?


samotna - Ezcna - Wed, 11 Maja 2011

I tu masz racje w pełni , nic dodac nic ując


samotna - PiBi - Wed, 11 Maja 2011

Wiecie, a ja sobie tak myślę, absolutnie nie odnosząc się do wątkowej sytuacji, że czasem warto byłoby na takie określenie: to nie dziecko, tylko 17tg płód, odpowiedzieć, a przede mną stoi ileśtamletni idiota, też nie człowiek.


samotna - ezywicka91 - Wed, 11 Maja 2011

Bardzo mi przykro z powodu twojej straty przytulam mocno
(*)


samotna - nina - Wed, 11 Maja 2011

Macie rację dziewczyny, ja też nienawidzę tego określenia, kłuje mnie w uszy i rani moje uczucia.... juti bardzo współczuję straty dzieciątka i tego świeżego bólu oraz niezrozumienia ze strony męża. Być może tak jak pisze Snopka Twój mąż w ten sposób chce odsunąć od siebie ból, który w nim tkwi po starcie... siły życzę (*)


samotna - agn68 - Thu, 12 Maja 2011

Cytat:[autor cytatu=AniaPiBi]
Wiecie, a ja sobie tak myślę, absolutnie nie odnosząc się do wątkowej sytuacji, że czasem warto byłoby na takie określenie: to nie dziecko, tylko 17tg płód, odpowiedzieć, a przede mną stoi ileśtamletni idiota, też nie człowiek.
Bardzo trafne, Aniu.


samotna - just_25 - Thu, 12 Maja 2011

Juti- nie jestes sama...tu jest nas cała masa....i gdyby nie to forum z pewnością były bysmy samotne...tu znajdziesz zrozumienie...i wsparcie...którego mamy tak mało w rzeczywistym swiecie....wspołczuje Ci straty dzieciątka....[\']
ściskam mocno....w jedności siła....