Poronienie - Forum
dziś mijają 4 miesiące... - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: dziś mijają 4 miesiące... (/showthread.php?tid=3053)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 09 Maja 2011

Zuzo - wczoraj, kiedy przeczytałam Twoje pytanie późnym wieczorem, zabrakło mi na moment oddechu. Na skutek złych ustawień czasu w swoim profilu wyświetliła mi się nad Twoją odpowiedzią data 9 maja. I pomyślałam: Więc to już?! Jutro?! Jest coś mocnego w tej dacie, kiedy nasze dzieci zmarły. Ja w tym roku odczuwam ją podwójnie, bo zmarł Piotruś a dokładnie rok później mam 1 usg i wielkie nadzieje. Dziwne rozdwojenie w uczuciach.

Pamiętam tamten dzień sprzed roku bardzo dokładnie, fotograficznie niemal. Okropnie padało (po wizycie nawet było to wygodne, bo deszcz maskował łzy, kiedy stałam na przystanku tramwajowym). Pamiętam w co byłam ubrana, jakie kobiety czekały ze mną w poczekalni u ginekologa. Pamiętam, że była 11:15, kiedy usłyszałam, że dziecko umarło. Pamiętam, co zjadłam na obiad, zmuszona przez M.

A jaki to był rok dla mnie?

W pierwszym odruchu chciałam wczoraj napisać, że straszny, smutny, najgorszy. I to wszystko prawda, ale przecież nic nie jest tak jednowymiarowe, tylko złe. Poza tym - że był rokiem wielu łez, cierpienia duszy tak wielkiego, że odczuwałam je także fizycznie, zmagań z faktem, że moje emocje są niezrozumiałe dla mnie samej a czasem mnie przerażają - był to też rok wielkiej nauki. O sobie samej, o ludziach bliższych i dalszych.
Rok, który wzmocnił moją asertywność, siłę w obronie własnego zdania. Tyle razy musiałam bronić prawa mojego syna do \"bycia\", że weszło mi to w nawyk.
Ten rok nauczył mnie lepiej rozumieć mojego partnera - który stracił nie pierwsze ale drugie dziecko. Choć druga jego córka nie umarła, ale żyje ze swoją mamą daleko. Ale tak się ułożyły sprawy dorosłych, że nie zna taty a tato nie pozna jej, być może nigdy. Teraz wiem, jak to jest mieć dziecko a jednak go nie mieć przy sobie. Być rodzicem, którego świat traktuje jako osobę bezdzietną.
Miałam w życiu już kilka bardzo trudnych doświadczeń, więc strata Piotrusia nie strąciła mnie z różowej chmurki przekonania, że życie to tylko dobro. Myślę, że doświadczenie było moim sprzymierzeńcem w podnoszeniu się z tego. Ale jednocześnie - było to pierwsze tak graniczne doświadczenie, bo zupełnie nieodwracalne, nie do zmiany w znaczeniu dosłownym. Do przepracowania, owszem, ale nie do nadrobienia.
Zrozumiałam, a raczej przestałam odsuwać na dalszy plan to przekonanie - co jest w życiu najważniejsze. Jestem teraz - paradoksalne - szczęśliwsza i spokojniejsza. Już tak nie gonię.
Po tym roku, jestem zupełnie innym człowiekiem. Jest we mnie smutek, tak samo integralna część mnie jak ręka czy noga. Ale coraz lepiej mi z tym smutkiem.
Boję się jutrzejszego dnia. Ale nie dlatego, że to rocznica śmierci Piotrusia. Z nim pożegnałam się, kiedy mijała data jego planowanych narodzin. To było moje \"dno dna\", bardzo trudny czas. Jutro to będzie bardziej jak westchnienie: \"Widzisz synku, już rok... Tak trudno uwierzyć.\" Jutra boję się zwyczajnie, po kobiecemu, jak każda mama po stracie. Muszę przetrwać ten kolejny strach. I rok się dopełni. Zacznę kolejny bez Piotrusia.
Właśnie pomyślałam sobie, jako osoba lubiąca ciepłą pogodę i urodzona w sierpniu, że maj to taki piękny czas, żeby przyjść na świat. Takie są po upływie roku moje myśli o moim synu. Już tak bardzo nie boli. Nie tak często. Ale są jeszcze momenty, kiedy świat na sekundę staje i jest tylko smutek.


dziś mijają 4 miesiące... - Ezcna - Mon, 09 Maja 2011

To takie uspakajające co piszesz , takie mądre i tylko mogę w przenośni pozazdrościć ze już tego doświadczyłaś i tak bardzo się boje że to wszystko przede mną ale z drugiej strony wiem że to wiele mnie nauczy a zmieniło już wiele ... U nas za niecały tydzień minie miesiąc czasu - to krótko ale tak naprawdę tak bardzo długo bez synka tyle godzin i dni i tyle nowych nieznanych dla mnie doświadczeń odczuć - to wszystko czasem mnie tak bardzo przeraża i tak jak piszesz to jest takie niezrozumiałe dla mnie samej ....
Swiatełko dla Piotrusia (*) ( tak by się chciało napisać ucałuj ... ech )


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 09 Maja 2011

Ezcna, jeszcze wiele trudnych i dziwnych dni przed Tobą.
Dla mnie czas żałoby był sinusoidą - po momentach trudnych następowała \"norma\", choć nigdy taka jak kiedyś, po lepszych dniach nagle, ni z tego ni z owego, zwalałam się w czarną dziurę i pozostawałam tam czasem na wiele dni. Ale i te ciemne dni były na swój sposób dobre. Siłowanie się z własnymi słabościami, niezgoda na swój los, totalny bunt, złość, strach - to wszystko owocowało zrozumieniem. Bo siłując się rozkładałam swój ból na czynniki pierwsze w wyniku czego przestawał być taki straszny.
To jest bardzo dziwne być jakby \"poza\" własnymi odczuciami, obok, nie rozumieć własnego umysłu, reakcji, prawda? Ale nie rozumie się ich wtedy, na gorąco. Potem z perspektywy, widzisz że nie oszalałaś. Ani nie oszaleli inni. Każdy starał się poradzić sobie, przetrwać. Trzeba wiele wyrozumiałości, tolerancji, łagodności w żałobie. Nie tylko dla innych, oni sobie poradzą - przede wszystkim trzeba być dobrą dla siebie.

A Piotrusia ucałuję, kiedy tylko zdecyduje się tutaj sfrunąć na moment ze swoich podniebnych spacerówSmile Na razie się nie zdecydował, ale kto wie...Smile Bardzo mi go brakuje...

Ściskam Cię ciepło. Bądź dla siebie dobra.
Dla Twojego dziecka [*]


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Mon, 09 Maja 2011

Marto, jak pięknie piszesz...

Jutro trzymam kciuki.


dziś mijają 4 miesiące... - zuza245 - Mon, 09 Maja 2011

Marto zapytałam Cię jak wspominasz ten ostatni rok, bo na pewno był to jeden z wazniejszych w twoim zyciu. Na plus czy na minus, ale rok którego nie da się zapomnieć. Cały czas jak wspominam ten pierwszy rok po starcie bliżniąt - to podziwiam sama siebie, że dałam radę i nadal chodzę po tej ziemi.
Pozdrawiam. I dziękuję za przesyłkę Smile.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Tue, 10 Maja 2011

Synku, więc jednak nadszedł ten dzień?! Rok... Rok bez Ciebie. Jeśli wierzyć naukom buddyzmu, teraz nastąpi Twój czas na nowe wcielenie się. Może powinnam zacząć chodzić po świecie z Twoimi bucikami jak z pantofelkiem Kopciuszka i szukać pasującej stópki? Jeśli rzeczywiście Twoja dusza znajdzie nowe ciało, bądź szczęśliwy. I niech Twoi rodzice tacy będą dzięki Tobie. Jeśli nie - udanych niebiańskich spacerów, Synku.
Śniło mi się dziecko, nie moje. Ale zajmowałam się nim bez lęku. Pierwszy raz w tym roku.
Czuwaj dziś nad nami Mały.

Małgosiu, dziękuję za kciuki. Czuję się dziś, jakby ktoś włączył przycisk \"off\" w mojej głowie. Zupełnie wyłączona, odłączona od uczuć. Strach mnie paraliżuje.

Zuzo - ja takich lat, których nie da się niestety zapomnieć, mam więcej. Ale rzeczywiście ten był ważny, jest ważny. Tak jak pisałam - to doświadczenie było zupełnie moje, niepodzielone ze światem, nie do odwrócenia.
Ja podziwiam Was wszystkie. Nie różnicuję cierpienia trwaniem ciąży, bo sama straciłam ją wcześnie a ból był niewyobrażalny. Kiedy jednak myślę o Was - mamach tracących dzieci na późnym etapie ciąży, bardziej już \"namacalne\" niż na zimnym kawałku papieru z USG, kiedy myślę o kobietach takich jak Hanka, bohatersko czekających na pożegnanie - wzruszenie odbiera mi niemal oddech.

Tak wiele cierpienia na tym forum... Ale i dużo nadziei. Tak myślę.

Idę się bać do pracy... Na nic nie mam wpływu... Na nic nie mam wpływu... to moja mantra na dziś.


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Tue, 10 Maja 2011

Marta, taka ważna data.. i to podwójnie. Dużo sił na dzisiaj i trzymam kciuki.


dziś mijają 4 miesiące... - Mirka - Tue, 10 Maja 2011

Ja również z całego serca kibicuję.
Pięknie piszesz.


dziś mijają 4 miesiące... - ezywicka91 - Tue, 10 Maja 2011

Ja również Mato trzymam mocno kciukaski za was


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Tue, 10 Maja 2011

Dla Twojego Aniołka [*]


dziś mijają 4 miesiące... - m_emi - Tue, 10 Maja 2011

Marta, faktycznie pieknie to napisalaś, myślę bardzo podobnie jak ty, ten czas jest trudny, ale jest tez tak całkiem nasz, juz nie pędzimy, zatrzymujemy sie, patrzymy na wszystko z zupełnie innej strony.
Trzymam mocno kciuki, aby ten maj a szczególnie 10.05(czyli dzisiaj)rozpoczął zupełnie inny etap, owiany szczęściem i radością, życzę ci tego z całego serca.


dziś mijają 4 miesiące... - agn68 - Tue, 10 Maja 2011

Dla Piotrusia, który tak ubogacił Twoje życie [*] [*] [*]


dziś mijają 4 miesiące... - Ezcna - Tue, 10 Maja 2011

Tak Martula ... życzę Ci pokoju ducha i nie- cierpień lecz radości w życiu , a Piotruś ... Piotruś jest z Tobą w Twoim serduszku już zostanie na zawsze .... I tak jak piszesz na nic nie mamy wpływu ...


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Tue, 10 Maja 2011

Piotrusiu, dziękuję za dzisiejszy dzień.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Thu, 26 Maja 2011

Dzieciaku... Tylko tyle dziś. Tylko tyle...


dziś mijają 4 miesiące... - Ezcna - Thu, 26 Maja 2011

Ech Sad smutny dzień dla nas ... smutny Sad


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Thu, 26 Maja 2011

Dla mnie nie smutny z powodu braku Piotrusia przy sobie. Jego mamą jestem niezmiennie przez cały rok i dzisiejszy dzień niewiele różni się od innych. Ale dziś odczuwam gorzką prawdę o ludziach, znaną mi przecież a i tak zaskakuje - łatwiej jest ignorować niewidzialne dzieci niż skonfrontować się z trudną być może reakcją ich mamy na życzenia. W ten sposób my też stajemy się trochę niewidzialne. Ale - tak jest. Więc westchnęłam sobie dziś do syna...


dziś mijają 4 miesiące... - zuza245 - Thu, 26 Maja 2011

Dzisiaj wracałam od mojej mamy samochodem i pomyslałam sobie, że kiedys bardzo chciałam żeby każdy składał mi życzenia na Dzień Matki itd.
Jednak tak naprawdę nie wiem czy mnie by to nie dobiło. Dzień Matki kojarzy mi się z dniem podziekowania matce za trud, z kwiatkiem, z miłym słowem, laurką za czasów szkolnych itd. Dzisiaj moje macierzyństwo jest, trwa nadal, ukryte przed światem ,a le czy wszystko ma być odkryte, jawne? Są pewne tajemnice w naszych sercach , które znamy tylko my. Dzisiaj w sposób radosny rozmawiam z moimi maluchami i proszę ich o jakis prezent, po prostu odrobinę pocieszenia, nadziei itd. No nie wiem czy zdążą, bo u mnie już godzina 17 a nie czuję poprawy , chyba się spóźnią Wink .


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Thu, 26 Maja 2011

Prezenty z zaświatów mogą \"iść\" odrobinę dłużejSmile Ale myślę, że dotrą w najwłaściwszym czasie.


dziś mijają 4 miesiące... - zuza245 - Thu, 26 Maja 2011

No własnie poczekam sobie do północySmile


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Thu, 26 Maja 2011

W sumie to te refleksje o ludziach i ich reakcji (a raczej jej braku) na moje macierzyństwo skłaniają mnie i do innych przemyśleń. O sobie. Że ja też nie jestem taka idealna. Że być może ktoś czegoś ode mnie potrzebuje, oczekuje a ja mu tego nie daję. Bo nie dostrzegam, że powinnam. Albo - ignoruję tę świadomość. Z różnych przyczyn, czasem pewnie i ze strachu przed odbiorem. Nic nie jest tylko czarne lub tylko białe.


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Thu, 26 Maja 2011

Samo macierzyństwo też idealizujemy, prawda?


dziś mijają 4 miesiące... - Tysia - Thu, 26 Maja 2011

Zuza a moze dzieci beda Cie pocieszac w czasie Amerykanskim? to moze nawet byc do 9 godzin po polnocy... :-)) mnie tez dzisiaj Uriah wcale nie chce pocieszyc... moze ma byc tak smutno dzisiaj i tyle


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Thu, 26 Maja 2011

Cytat:[autor cytatu=Malgosia]
Samo macierzyństwo też idealizujemy, prawda?
Tak, zwłaszcza chyba jeśli dzieci żyjących brak.


dziś mijają 4 miesiące... - agn68 - Fri, 27 Maja 2011

Cytat:[autor cytatu=masaiimara]
W sumie to te refleksje o ludziach i ich reakcji (a raczej jej braku) na moje macierzyństwo skłaniają mnie i do innych przemyśleń. O sobie. Że ja też nie jestem taka idealna. Że być może ktoś czegoś ode mnie potrzebuje, oczekuje a ja mu tego nie daję. Bo nie dostrzegam, że powinnam. Albo - ignoruję tę świadomość. Z różnych przyczyn, czasem pewnie i ze strachu przed odbiorem. Nic nie jest tylko czarne lub tylko białe.
Marto, jak mądrze.