Poronienie - Forum
dziś mijają 4 miesiące... - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: dziś mijają 4 miesiące... (/showthread.php?tid=3053)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sat, 04 Stycznia 2014

No ja niby też dałam, w ciąży i bez czegokolwiek. Tylko, skoro nadal za Nią wyję, to czy dałam radę? Oto jest pytanie...


dziś mijają 4 miesiące... - Amelia - Sat, 04 Stycznia 2014

I tak krążycie wokół mojego ukochanego tematu, czyli o znaczeniu słów. Zdefiniujcie zwroty \"radzić sobie, dawać sobie radę\" i to w opozycji do \"poradzić sobie, dać sobie radę\".
Do tego ustalcie kryteria oceny.

Jestem bardzo ciekawa wyników...

Nie byłabym sobą, gdyby mnie nie skusiło i gdybym nie dodała - że właśnie dałam radę. Wam. I sobie przy okazji też.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sat, 04 Stycznia 2014

Rzecz cała w tym Amelio, że ja znaczenia tego - dla siebie - znaleźć nie umiem.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sat, 04 Stycznia 2014

A w grze słówWink czy gdyby dało się czemuś zaradzić, to by oznaczało danie sobie z tym rady?Smile


dziś mijają 4 miesiące... - Amelia - Sat, 04 Stycznia 2014

Spryciara.

To by zależało od tego, jak zdefiniujesz \"poradzić sobie\" co sposobu, metod, techniki i efektu.
Jeśli prognozowanie i prekognicja oraz uprzedzenie zdarzeń i niedopuszczenie do czegoś się w tej definicji mieści...
To przy założeniu jeszcze, że \"zaradzić\" definiujesz jako niedopuszczenie do samego zdarzenia, a nie tylko zabieżenie samym określonym skutkom tego zdarzenia, bo w przeciwnym wypadku trzeba by do tej definicji dodać i to o skutkach...

No, ale w takim razie jak najbardziej tak.


dziś mijają 4 miesiące... - HANKA - Sat, 04 Stycznia 2014

Amelio to ja oprę się na efekcie. Dla mnie poradzić sobie to rozwiązać problem. Myślę, że ze śmiercią dziecka można sobie poradzić znajdując jej miejsce w swoim życiu i w kosmosie. Jak się tego chce. To znaczy istotna jest też motywacja, nie tylko efekt.
Ja takowej nie miałam, a wręcz miałam sprzeciw. Natomiast uznałabym problem za rozwiązany, gdyby Piotruś ożył. Żałoba minęła przy moim biernym albo czynnym oporze. Problem nie został rozwiązany, bo rozwiązanie mnie nie zadowoliło.
Trudno przykładać jedną miarkę poradził/nie poradził, jeżeli mamy różne cele i ambicje w tym względzie.
Marta brakowało mi Ciebie.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sat, 04 Stycznia 2014

Witaj HANKOSmile Przymusowo odbyłam odwyk od komputera i internetu. Czasem dobrze, kiedy mysli jednak mogą ulecieć niezapisaneWink
Ale i dobrze wrócić.


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Sun, 05 Stycznia 2014

Marta jak dobrze Cię znów czytać : ))


dziś mijają 4 miesiące... - agn68 - Sun, 05 Stycznia 2014

Ja też myślałam, że strasznie długo Cię nie widać i już się bałam, że może zniknęłaś na dobre. Cieszę się, że jesteś :-)


dziś mijają 4 miesiące... - kordi - Sun, 05 Stycznia 2014

Cytat:[autor cytatu=HANKA]
Natomiast uznałabym problem za rozwiązany, gdyby Piotruś ożył.
ale żal po utraconym czasie, w którym go nie było zapewne by pozostał i sens tego całego doświadczenia...
Życie z czasem by to zamazało, ale tak się nie stanie, nikt już nie zawróci z miejsca, w którym jest niezależnie od tego czy to kosmos, niebo czy pusta przestrzeń. Nie zmienia to faktu niebycia.


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Sun, 05 Stycznia 2014

A mi się wydaje, że razem z \"ja bym sobie nie poradziła\"pojawia się \"ja bym tego nie przeżyła/nie wiem czy bym to przeżyła\"i w moim odczuciu to jest podobne... bo ja jak już mnie to spotkało też długo się zastanawiałam czy przeżyję... właściwie to dziwiłam się że jeszcze żyję mimo pękniętego serca, ktore wtedy fizycznie czułam... Więc dla mnie poradzić sobie to przeżyć. I nawet nie w sensie życie vs śmierć, tylko poradził sobie dla mnie ktoś kto wrócił do życia. I dalej potrafi się tym życiem cieszyć, mimo że ono już nie wiem wygląda tak samo i jest uboższe o to co się straciło.


dziś mijają 4 miesiące... - HANKA - Sun, 05 Stycznia 2014

Kredka to jeszcze pół biedy. Jeżeli za przekonaniem \"ja bym tego nie przeżyła\" stoi szacunek dla osoby, która tego dokonała. Ale czasami ukryta jest za tym taka intencja, że dostajemy nieszczęścia na swoją miarę (nawet jest odpowiednie powiedzenie). Powiem szczerze, że rzadko doświadczałam szacunku w żałobie. Raczej się o mnie martwiono. Z wysokości swojego powodzenia. A uważam, że cierpienie niezależnie jak przeżyte zasługuje na najwyższy szacunek. Jest po prostu absurdalną tajemnicą i siłą rzeczy skazuje na pewną alienację. Ks. Halik pisał kiedyś o pochylaniu się przed cierpieniem, nie nad nim i takich doświadczeń Wam życzę.
Pozdrawiam.

Kordi
Cytat:ale żal po utraconym czasie, w którym go nie było zapewne by pozostał i sens tego całego doświadczenia...
wiesz, że chyba nie? Gdyby Bóg nagle powiedział - dobra zwracam ci twojego czterolatka, tamto by się w ogóle nie liczyło.


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Sun, 05 Stycznia 2014

Też bym się bez zastanowienia zgodziła na zwrot i o nic bym już żalu nie miała.
U mnie osoby, które okazywały zmartwienie raczej miały na myśli że martwią się że ja NADAL to przeżywam zamiast wziąć się w garść. Jak się zwierzyłam koleżance, że poczułam ulgę kiedy dziecko kuzynk m. Z którą miałam prawie identyczny termin będzie dziewczynką to usłyszałam, że chyba powinnam iść do psychologa... a to przecież było ledwo po stracie... i niby troska i się martwiła, ale nie umiałam i nadal nie umiem tego odebrać inaczej niż \"dziewczyno idź sie lecz bo Ci się na głowę rzuca\". Nie żeby było coś złego w psychologu oczywiście. Osoby, które mnie rozumiały nie okazywały zmartwienia tylko dawały mi.przestrzeń i czas na bycie nieszczęśliwą... oprócz męża który nie umiał ukryć troski... ale to dlatego, że koniecznie chciał mi.pomóc a się nie dało...


dziś mijają 4 miesiące... - freeq - Sun, 05 Stycznia 2014

A ja po przeczytaniu Waszej dyskusji, z całą odpowiedzialnością stwierdzam - nie radzę sobie
I nie ważne jak to jest zdefiniowane, co to znaczy, na czym to nieradzenie sobie polega - po prostu czuję, że nie radzę sobie
Mam troje wspaniałych ziemskich dzieciaków, nie najgorszego m, w miarę lubianą pracę, ładne mieszkanie, dobrych rodziców - ale nie radzę sobie

Marto - ja też Cię szukałam - dobrze, że wróciłaś


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 05 Stycznia 2014

Tym bardziej dobrze pewnie wrócić, kiedy na mnie czekająWink
Ale wiecie - miałam pokusę niewrócenia. Miałam.


dziś mijają 4 miesiące... - kordi - Sun, 05 Stycznia 2014

Cytat:[autor cytatu=freeq]
Mam troje wspaniałych ziemskich dzieciaków, nie najgorszego m, w miarę lubianą pracę, ładne mieszkanie, dobrych rodziców - ale nie radzę sobie
Freeg chciałabym mieć przynajmniej połowę tego co Ty, zapewne znalazł by się ktoś kto chciałby mieć połowę tego co ja mam - zatem \"posiadanie\" jest kwestią postrzegania, podobnie jest z \"radzeniem sobie\".
Ja lepiej sobie radzę będąc tu z Wami, więc dobrze, że jesteście, a jak \"odchodzicie\" to dobrze, że wracacie.


dziś mijają 4 miesiące... - HANKA - Sun, 05 Stycznia 2014

Cytat:Ale wiecie - miałam pokusę niewrócenia. Miałam.

Spodziewałam się tego. Fajnie, że o tym mówisz. Nie jest łatwo odejść, szczególnie osobie tak zaangażowanej jak Ty. Ale kiedyś ten moment przyjdzie. Chciałabym, żebyś była na forum tak długo jak zechcesz i ani dnia dłużej. Choć wiesz dobrze jak cenię sobie Twoje wpisy i często łapię się na tym, że patrzę tak samo. Ściskam.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 06 Stycznia 2014

Nie jest łatwo HANKO, co zauważyłam próbując odpocząć od moderacji przed pojawieniem się R. To było jak odwykWink Kiedy musiałam zniknąć na miesiąc zupełnie, nawet nie czytając (zabrakło komputera), było już łatwiej. I pokusa była duża, żeby się uwolnić zupełnie. Od pokusyWink albo wrócić z nowym nickiem i incognitoWink
A i przemknęła myśl, że może i od Piotrusia byłabym wolniejsza...
I miałam jeszcze jedną pokusę - popławić się w tym dobrym, co to je niewątpliwie mam. Umościć się. Wygrzać. Udawać, że tylko ono jest. Czyli pokusa zdecydowanie z tej samej serii, co poprzednia...
A potem spojrzałam w lustroWink I wróciłam, bo refleksjom durnym dałam spokójWink

Myślę, że będę tu dokładnie tyle, ile mówisz. Powoli moja motywacja - poza \"służbową\" - zaczyna być w dużej mierze \"towarzyska\". Bo są tu ludzie myślący blisko, jak Ty. Więc do Was wracam. Piotrusia tu nie było i nie ma, co coraz częściej powtarzam temu lustru, kiedy w nie patrzę... Byłam tu tylko ja. I czasem mi żal, kiedy to do mnie dotrze. Ale najczęściej czuję spokój. I wdzięczność ludziom i miejscu.

Ale jest i poczucie misji. I ważności sprawy. choć czasem mnie ono złości i drażni i wtedy wściekam się sama na siebie, że tez muszę je mieć...

Ściskam Cię.
I też życzę nieprzywiązania.


dziś mijają 4 miesiące... - JoannaAnna - Mon, 06 Stycznia 2014

Coś w tym jest z tym odchodzeniem stąd... Ja z kolei dużo Was czytam bo myślicie jak ja ale już nie pisze tyle co kiedyś. Może właśnie dlatego by być dzięki temu bliżej żywych niż zmarłych. Za duży kawał czasu poświęciłam na życie przy zmarłych a zbyt mały, wydaje mi się na życie wśród żywych. A mam dopiero 28 lat. I jakiś czas temu pomyślałam sobie, że żywi bardziej mnie potrzebują niż zmarli a moje życie będzie Hmm pełniejsze gdy skupię się na tym co jest tu i teraz i oslabnie to uczucie, że coś mnie ciągnie w dół. Ba! Jak żyłam wśród zmarłych to towarzyszyło mi uczucie, że czas już na moje odchodzenie. Było tak zwłaszcza po odejściu trzeciego dziecka. Myślałam \" pożegnałam mamę, brata, przyjaciół, dzieci, pewnie czas na mnie\".


dziś mijają 4 miesiące... - Axamitka - Mon, 06 Stycznia 2014

Masaiimaro, dobrze że są takie właśnie wpisy jak wyżej. Bo zostało w nich zawarte meritum - ani dnia dłużej niż tego potrzebujesz.
Skoro te wpisy już są, to tak powiedzmy dla dobra bilansu Wink let me say... Oby ta Twoja potrzeba trwała jak najdłużej. Ewentualnie role zmieniaj - choćby \"na kawę\" tu wstępuj. Bo to pełna esencji kawa będzie.
Potrzebna tu jesteś. Choć oczywiście przede wszystkim masz być wolna. Na tyle, na ile można w tym świecie.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 06 Stycznia 2014

Wiecie, tak sobie myślę, że może to jest TEN moment, kiedy już nie potrzebuję tu być. Teraz po prostu chcę.


dziś mijają 4 miesiące... - freeq - Mon, 06 Stycznia 2014

A ja odwrotnie. Nie chcę tu być. Ale nie potrafię odejść. Potrzebuję tego forum - to dla mnie taka \"myślodsiewnia\" - gdybym wszystkie moje myśli i emocje zatrzymywała w środku - chyba bym pękła...... więc jestem.... czasem sieję pesymizmem....... czasem bylejakością..... czasem pokorą...... a czasem po prostu wkładam tu fragmenty siebie... żeby nie dźwigać jeszcze więcej........


dziś mijają 4 miesiące... - niegoska - Mon, 06 Stycznia 2014

....\"myślodsiewnia\", fajne...A ja bym powiedziała: \"wentyl bezpieczeństwa\", \"odgromnik\". Dzięki niemu mogę w realu stanąć przed najbliższymi z uśmechem na ustach i cieszyć się, że są.

Dziękuję Marto, że Tobie i innym dziewczynom się chce!


dziś mijają 4 miesiące... - kordi - Mon, 06 Stycznia 2014

Cytat:[autor cytatu=JoannaAnna]
Za duży kawał czasu poświęciłam na życie przy zmarłych a zbyt mały, wydaje mi się na życie wśród żywych\"
Nieodparte mam wrażenie, że moim środowiskiem naturalnym jest przyzwyczajenie do śmierci. Odchodzenie najbliższych przyciągnęło mnie do tego miejsce, a odejście dzieci przywiązało. Chciałabym móc powiedzieć, że chce odejść, a przynajmniej przenieść się bardziej na stronę tego co tu i teraz. Nie potrafię, bo taki \"nieżywy\" dom to nadal jest dom, jedyny jaki znam.
Najbardziej zatrzymuje mnie jednak fakt, że odchodzenia będzie ciąg dalszych, więc łatwiej będzie zostać niż wejść tu ponownie.

Spojrzenie w górę, głęboki oddech...


dziś mijają 4 miesiące... - freeq - Mon, 06 Stycznia 2014

A mój dom jest żywy.... Optymistyczny nawet czasem.... Dzięki temu, że większość pesymizmu zostawiam tu. Tylko, że w ten sposób nikomu nie pomagam.... poza sobą samą...

Nie lubię egoizmu.... ale tu często czuję się egoistką