Poronienie - Forum
dziś mijają 4 miesiące... - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: dziś mijają 4 miesiące... (/showthread.php?tid=3053)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Tue, 14 Maja 2013

Nie lubię forsowania poglądów. Ja nie forsuję własnych, chyba. Mam nadzieję. Ale dla siebie chcę je mieć, w spokojuWink I nie mam ambicji \"zaszczepić ich\" Wam wszystkim, bo wcale nie są lepsze. Nie mam też ambicji kiedyś udowodnić, że to ja miałam rację. Zresztą naprawdę wierzę, że ostatecznie rację będzie miał każdy dobry człowiek. Nie gwarantuję jednak, że będzie okazja puścić oko lub powiedzieć a nie mówiłam.
Dzięki za fragment. Kolejny raz udowadnia, że naprawdę nie warto mieć ambicji walki o to, czyja racja jest \"mojsza\"Wink W buddyzmie, który jest mi bliski, kontemplacja chwili, bycie świadomym tu i teraz, przy obieraniu ziemniaków, to klucz. Widać aż tak bardzo się nie różnimy. I pewnie nie będzie okazji puszczać tego oka...


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Tue, 14 Maja 2013

Też mi się czasami wydaje, że w głębi to jesteśmy jakoś wszyscy tacy sami. Z wyjątkiem tych dni, gdy myślę, że jestem jedynym kosmitą Wink


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Tue, 14 Maja 2013

No, te dni też są uniwersalneWink

Ja czasem myślę, że ów bóg, o ile istnieje, dobrze się czasem bawi, patrząc na nasze utarczki o szczegółyWink


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Tue, 14 Maja 2013

Cytat:[autor cytatu=masaiimara]
Nie gwarantuję jednak, że będzie okazja puścić oko lub powiedzieć a nie mówiłam.


Marta, przepraszam jesli Cię uraziałm, nie chodziłao mi o forsowanie poglądów, ani tym bardziej o moje niebo...
bardzo szanuję Ciebie i Twoje spojrzenie na życie...


ja tylko chciałabym, żebyśmy mogły spotkać się z naszymi dziećmi..... ukoić tęsknotę....


chciałabym też... spotykać Was.. kiedyś tam... po tej drugiej stronie..... nic więcej... no może jeszcze puścic oko ......


i to nie ambicja.... po prostu chęć przebywania ze wspaniałymi, dobrymi ludźmi ...


wybaczysz mi zapędy?


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Tue, 14 Maja 2013

Wybaczę.
I pewnie na swój sposób się wszyscy spotkamy. Być może każdy będzie zaskoczony, że to jednak INACZEJ niż myślał, że będzie.


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Tue, 14 Maja 2013

Big Grin


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 26 Maja 2013

Dostałam dziś prezent. Wiele prezentów. Choć nie było to nic materialnego.
Dostałam dziś życzenia, od siostry. Wiem, że były w imieniu Piotrusia także.
Mam matkę. Jednak składałam życzenia tylko siostrze i teściowej.
I koleżance z Forum.

Pytano mnie dziś, czy dostałam kwiaty. Albo inny przedmiot od męża. Zdziwiono się odpowiedzią, że nie bo dostałam prezent od dzieci.
Dziwiono się też, że nie jadę składać życzeń oraz prezentów wręczać matce \"bo w dzień matki to chyba jednak wypada\". I oburzano na słowa, że jednak za życia, to na rodzinę trzeba sobie zasłużyć, nic nie ma się z urzędu.
Dziwiono się, że słodko-gorzki to dzień dla mnie. Choć słodyczy więcej.
I że czuję się mamą trójki, choć przecież syna mam jednego (doprawdy...).

Nic nie było tak, jak chciałabym żeby było.
Jak kiedyś myślałam, że być musi, bo przecież takie są prawidła świata.

Wszystko jest w porządku. Wszystko na swoim miejscu. \"Dzieci donoszone w kojcach a upuszczone w otchłani\".
Poukładane braki i nie-braki.
Lepiej być mamą trójki niż jednego. Lepiej trójki, niż jednego a drugiego w drodze. Dobrze być mamą Piotrusia. Także dzisiaj.
Trudno być córką. Ale przecież trzeba. I nie trzeba, na szczęście.

Jestem szczęśliwym człowiekiem. Wiele mi brakuje. Reszty mam aż nadto. Przedziwny spokój i porządek w tym moim chaosie.
A może to ten spokojny wieczór za oknem i cisza w domu tak na mnie wpływa.


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Sun, 26 Maja 2013

Tak... ludzie lubią się dziwić. A z drugiej strony... dziwny to dzień dla nas. Zawsze mi się wydawało, że to takie przyjemne święto i zawsze było to dla mnie oczywiste, tak też się wszystkim kojarzy. Mało kto w ogóle pamięta o tych matkach, dla których ten dzień jest właśnie słodko-gorzki.

Ode mnie też jeszcze raz, także tutaj u Ciebie: wszystkiego najlepszego, uspokajających kopniaków i żeby za rok w Dzień Matki była dwójka \"widzialnych\".


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 26 Maja 2013

Cytat:[autor cytatu=Snopka]
Zawsze mi się wydawało, że to takie przyjemne święto i zawsze było to dla mnie oczywiste, tak też się wszystkim kojarzy.
Mnie się niemal nigdy nie wydawało aż nie zostałam mamą Piotrusia. Choć zajęło mi potem nieco czasu pomyślenie o num \"przyjemne\".


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Sun, 26 Maja 2013

No dla mnie wiesz.. zawsze było: Dzień Matki- masz dziecko/dzieci, dostajesz laurkę/kwiatka/życzenia/buziaka, czujesz się kochana, doceniona i dumna z dzieci... no sama przyjemność. Jeden dzień matki miałam fajny- 3 lata temu. A potem...


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 26 Maja 2013

A ja jakoś nigdy jako nie-mama nie doświadczyłam fajnego dnia matki. Albo nie pamiętam już.
3 lata temu był już bez Piotrusia. I wtedy nie rozumiałam w pełni, że to moje święto. Że to w ogóle święto.
Wtedy bliski kolega \"okrasił\" mi go komentarzem: \"tobie chyba życzyć dziś nie muszę?\". Potem okazało się, że miał w otoczeniu wysyp ciąż i był ubawiony tym faktem. Nie wiem, komu było bardziej głupio, kiedy wyjaśniłam, że \"nie, już nie musisz w sumie. Bo mi dziecko umarło 2 tygodnie temu.\". Wtedy myślałam, że to już zawsze będzie tak gorzko.
Teraz jest słodko-gorzko. Z przewagą.
Ale moje gorzko to nie tylko brak Piotrusia. Może dlatego aż tak gorzko. Choć nadal z przewagą.
Ale jak powiadam, wszystko na swoim miejscu.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Thu, 13 Czerwca 2013

Notatka, Wisława Szymborska

Życie – jedyny sposób, żeby obrastać liśćmi,
łapać oddech na piasku, wzlatywać na skrzydłach,
być psem, albo pogłaskać go po ciepłej sierści,
odróżniać ból od wszystkiego, co nim nie jest,
mieścić się w wydarzeniach, podziewać w widokach,
poszukiwać najmniejszej między omyłkami.

Wyjątkowa okazja, żeby przez chwilę pamiętać,
o czym się rozmawiało przy zgaszonej lampie,
i żeby raz przynajmniej potknąć się o kamień,
zmoknąć na którymś deszczu, zgubić klucze w trawie,
i wodzić wzrokiem za iskrą na wietrze,
i bez ustanku czegoś ważnego nie wiedzieć.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 23 Czerwca 2013

W moim domu jest pustka po jednym dziecku. W moim sercu dziura po jednym.
Choć czasem myślę o dwojgu. Że powinny być.
Bo dom jest nasz, mój i M.
On nie ma syna, mojego syna. Nie ma też córki. Ale tego drugiego braku nie ma z kim podzielić. Ja mu daję współczucie, empatię ale dla mnie bycie Julii jest większą jeszcze abstrakcją niż Piotrusiowe. Wysyłam Jej pieniądze i prezenty. Te drugie \"lubią\" wracać. Równie dobrze mogłabym nadawać paczki do Nibylandii...
Jest Dzień Ojca. Bardzo okaleczonym ojcem jest mój ukochany.
Żal mi go.
Żal mi nas. Że tak się to wszystko zagmatwało. I że tyle nierozstrzygalnych \"gdyby nie\". Gdyby nie odejście Piotrusia, to czy byłby Jeremi? Gdyby nie strata Julii, rozstanie z jej mamą, czy bylibyśmy my? Gdyby nie strata Julii, czy zatem stracilibyśmy Piotrusia?
W sercu moich żyjących dzieci będą dwie dziury. A poziom abstrakcji nieogarnialny dla mnie.
Czy to naprawdę jest \"po coś\"?
Czy nic, pustka, brak może być po coś?
Muszę to wiedzieć.

\"Jedyna, którą muszę kochać przez całe życie...\"


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Sun, 23 Czerwca 2013

A to nie z pustki powstają wszechświaty?


dziś mijają 4 miesiące... - agn68 - Sun, 23 Czerwca 2013

Piękne pytanie, Małgosiu.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 23 Czerwca 2013

Myślałam o tym. Możliwe, że o to właśnie chodzi. Że z tych pustek pączkują wszechświaty. Równoległe.


dziś mijają 4 miesiące... - HANKA - Mon, 24 Czerwca 2013

Bargielska napisała na odwrocie Obsoletek, że \"jedną z metod szukania sensu jest analiza straty. [...] świadomość, że strata może nadejść w każdej chwili z każdej strony - pomaga osiągnąć szczęście.\"

Faktycznie Małgosiu. Piotruś we mnie otworzył jakiś wszechświat.
Ale to chyba jednak nie było po coś, tylko ot tak mimochodem, jakby nogą zahaczył o obrus i coś odsłonił.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 24 Czerwca 2013

Cytat:[autor cytatu=HANKA]
Bargielska napisała na odwrocie Obsoletek, że \"jedną z metod szukania sensu jest analiza straty. [...] świadomość, że strata może nadejść w każdej chwili z każdej strony - pomaga osiągnąć szczęście.\"

Napisałam wcześniej a propos wszechświatów, że podobno nie są wieczne. I że to mnie niepokoi. Jednakowoż ten stały niepokój wnosi też wiele spokoju w moje życie.
Ale skasowałam te słowa.

Bo w myśleniu \"po coś\", nie pojawia mi się wszechświat. Wszechświat \"z czegoś\" tak. Wszechświat jako wynik, rezultat, następstwo. Tak. Ale nie jako droga do celu. Nie wszechświat będący wynikiem pustki po katastrofie.
Może wszechświaty powstają z nicości jednak? Z próżni? Wszechobecnej pustki? A nie z dziur w pewnej całości?
I tym sposobem doszłam do punktu wyjścia. Że ta dziura to jednak chyba po nic. Mimo, że jesteśmy teraz nowym wszechświatem. Równoległym.


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Mon, 24 Czerwca 2013

To są takie rozważania typu: wymyślam tylko takie argumenty, które potwierdzają moją tezę? Wink

To ja teraz o Bogu (no, sorry, ale muszę)- bo jak wiesz dla mnie sensu w świecie i życiu to nie ma z wyjątkiem Boga właśnie. Ale nie o tym chciałam. Przeczytałam kiedyś u Daniela Ange\'a, że Bóg wlewa się w nasze życie tylko przez rany, że to jedyna droga dostępna dla Niego.
Może w rzeczywistośc pozareligijnej jest podobnie? Gdyby nie te dziury to świat po prostu nie mógłby istnieć?


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 24 Czerwca 2013

Małgosiu, wygląda na takie, co ma udowodnić jedyną słuszną tezę?Wink

Pewnie jest tak, że dziury są integralną częścią. Albo warunkiem istnienia. Albo kompromisem, na jaki iść trzeba.


dziś mijają 4 miesiące... - wera1985 - Mon, 24 Czerwca 2013

Witajcie Dziewczyny,czytam Wasze posty i tak sobie myslę, że to nasze cierpienie musi miec jakiś większy sens,sama na początku miałam wiele pytań do Boga typu \'\'dlaczego to ja\'\', może nawet miałam lekkie pretensje,bo straciłam wiele osób,ktore kochałam, ale teraz kiedy wiem,że dopiero za rok mogę starać się o kolejne dziecko bo historia mogłaby się powtórzyc,lub mój organizm nie dałby rady to przychodzą mi takie myśli,że byc może moje dziecko zmarło,żebym ja mogła życ...nie wiem może po prostu wole tak to sobie tłumaczyc, ale przecież Bóg może wszystko więc mogłoby być teraz inaczej...I jakoś tak boli mnie to,że dbałam,starałam sie żeby wszystko było dobrze a i tak nic z tego,takie to trochę niesprawiedliwe, ale wierze zawsze wierzyłam i nadal będę wierzyc mimo wszystko...


dziś mijają 4 miesiące... - HANKA - Mon, 24 Czerwca 2013

Przyznam, że z tymi wszechświatami to słabo ogarnęłam Waszą wymianę myśli. Ale...
Małgosiu to Ty cytowałaś Szymona Hołownię, który na pytanie czy cierpienie uszlachetnia, odpowiedział: nie, to człowiek uszlachetnia cierpienie. Tak myślę, że z tą pustką jest podobnie, że to nie ona jest po coś, tylko my. O!


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Mon, 24 Czerwca 2013

Marta, ja chciałam napisać tylko tyle, że nie trzeba było tracić Julii, żeby stracić Piotrusia. Nie trzeba było tracić Julii, by założyć nowy związek. Za tę stratę (Julii) odpowiada dorosły człowiek/dorosła kobieta. Przykre Sad


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 24 Czerwca 2013

Przykre. Ale ciągle - naiwnie być może - wierzę, że da się ją odzyskać. Kiedyś. Dorosłą. A na dziś najbardziej mi żal, że nawet zdjęcia nie mam, żeby pokazać dzieciom siostrę. Bo ta nieobecność jest czasem bardziej nieogarnialna rozumem, niż śmierć.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Tue, 16 Lipca 2013

Wczorajsza rozmowa telefoniczna z B. Na temat faktycznej przyczyny straty Piotrusia. B. jest genetykiem, nie musiałam wiele tłumaczyć.
\"No tak. Wiesz, każdy ma prawo się rozmyślić\". B.wie, co mówi. Rozmyśliła się, w podobny jak Piotrusiowy sposób, trójka jej nienarodzonych dzieci. Rozmyśliło się dwóch braci, kończąc swoje życia samobójstwem. B. wie, co mówi.
Wielki smutek był w jej głosie.
Myślę o tym, że i ona ostatecznie się rozmyśliła, rezygnując z dalszej walki o macierzyństwo. Po ponad dekadzie. Z widmem urodzenia syna a chłopcy w jej rodzinie są schizofrenikami.
Wie co mówi. I dlatego jest taka smutna.

Mogłeś się rozmyślić Synu. Rozumiem. I wybaczam Tobie, że mnie zostawiłeś. I sobie wybaczam.
A jednocześnie nie zgadzam się na rozmyślenie się Twojej siostry.
Łatwiej chyba akceptować dokonane niż godzić się na to, co może się zdarzyć.

Coraz dalej jesteś Piotrusiu. Chyba zamknęłam Twoje okno. A przynajmniej - szpara jest na tyle niewielka, że już nie siadasz na moim łóżku, co najwyżej podglądasz z daleka.
Nie wiem, czy tak jest dobrze. I czy mi tak jest lepiej.
Niewiele nadal wiem o umieraniu moich dzieci.

\"Jeśli cierpienie uszlachetnia, chciałbym umrzeć jak prostak\" powiedział mąż Chustki. Ja też bym tak chciała.