Poronienie - Forum
dziś mijają 4 miesiące... - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: dziś mijają 4 miesiące... (/showthread.php?tid=3053)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Sat, 31 Marca 2012

dla Piotrusia (*)


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 01 Kwietnia 2012

Cytat:[autor cytatu=AniaPiBi]
Martuś, Babci nie powiedziałaś, ale Ona JUŻ wie Wink

Aniu, bardzo zapadło mi w pamięć to Twoje zdanie. Myślałam, myślałam i nagle dziś wieczorem, jak olśnienie - obraz. Moja babcia, w ostatnich trzech miesiącach życia, kiedy już odchodziła, przebywała głównie w świecie ludzi od dawna nieżyjących - swoich rodziców, rodzeństwa, znajomych. Biegła z bratem na pociąg, bojąc się spóźnić do szkoły. Organizowała przyjęcia na zakończenie żniw w latach trzydziestych. I - widziała Chłopca. Kiedy ją odwiedzałam, pytała, czy rośnie. Czy ładnie je. Czy jest zdrowy. Czy już biega... Wiedziała, że jestem w ciąży z synem, więc uznawałam, że gubi się w czasie i sądzi, że już urodziłam. Najpierw próbowałam wyprowadzać ją delikatnie z błędu, tłumacząc, że jeszcze nie i pokazując brzuch. Potem zaprzestałam, bo w chwilach większej świadomości bywała zawstydzona swoimi \"majakami\". Kiedyś bardzo się zdenerwowała po moim wyjeździe, żądając by do mnie zadzwoniono, bo zapomniałam zabrać Chłopca ze sobą... Dziś myślę, że może przebywała również z Piotrusiem? Może to On był Chłopcem, nie Jeremi?!


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Sun, 01 Kwietnia 2012

Sad
taka niepozorna rzecz... zapach i tyle odniesień, tyle wspomnień, tyle bólu, tyle niespełnienia...
Sad


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Sun, 01 Kwietnia 2012

Marto, nie wiem, jak to jest... Sad
Mój tata, w dniu swojej śmierci, wczesnym rankiem, powiedział ordynatorowi, że \"Czuje się już bardzo dobrze. dziś idzie do żony\". Umarł w południe.
Mój chrzestny, w takich momentach, jak Twoja Babcia, prosił: \"czekajcie na mnie, już niedługo\".
Mój synuś (miesięczny) tak \"gugał\" do nie wiadomo kogo (ja mam swoją teorię, kto to był Smile), że mój m miał autentyczne dreszcze.
Ja wierzę....
Z całą mocą i z nadzieją, że nie nadaremno.


dziś mijają 4 miesiące... - HANKA - Sun, 01 Kwietnia 2012

Marta, wzruszająca ta Twoja opowieść o babci i Chłopcu. Bardzo.


dziś mijają 4 miesiące... - asteroidea - Mon, 02 Kwietnia 2012

Cytat:[autor cytatu=masaiimara]
Kiedyś bardzo się zdenerwowała po moim wyjeździe, żądając by do mnie zadzwoniono, bo zapomniałam zabrać Chłopca ze sobą... Dziś myślę, że może przebywała również z Piotrusiem? Może to On był Chłopcem, nie Jeremi?!

Jak czytałam tą historię, którą napisałaś to właśnie mi się skojarzyło, że być może to właśnie Piotrusia widziała Twoja Babcia... Być może coś w tym jest... ?


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Wed, 11 Kwietnia 2012

Już wiem, że się pojawiłeś. Test robiłam we wtorkowe południe, 6 kwietnia. Po południu miałam terapię i - paradoksalnie - pierwszy o Tobie dowiedział się mój psychoterapeuta. Jutro - 12 kwietnia - pierwsza wizyta, pierwsze USG. W cieniu katastrofy smoleńskiej, kiedy \"trzeba było\" się smucić. A ja chciałam śpiewać!
A potem jak z bicza strzelił miną 4 tygodnie i trzeba będzie się żegnać. 10/11 maja. Jak szybko to minie...


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Wed, 11 Kwietnia 2012

Za szybko...
Wszystko, nie w porę, za późno...
Boooooooooooooliiiiii.


dziś mijają 4 miesiące... - asteroidea - Wed, 11 Kwietnia 2012

Martuniu... Sad
Wszystko wydaje się takie \"dziś\"...


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Thu, 12 Kwietnia 2012

Marta jestem i współczuję (*)


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 22 Kwietnia 2012

Nie ma, nie ma Ciebie...


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Sun, 22 Kwietnia 2012

Nieprawda! JEST!
W uśmiechu Twego drugiego Synka.
W Jego oczach.
W Twoich wspomnieniach.
W pamiątkach-relikwiach.
W bólu serca.
W pamięci.
W tęsknocie.

Po drugiej stronie Tęczy.

Jest.
Będzie.
Dziś, jutro, ZAWSZE.

Przytulam.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 22 Kwietnia 2012

Cytat:[autor cytatu=AniaPiBi]
W uśmiechu Twego drugiego Synka.

Dziś usypiając tego drugiego/pierwszego Jeremiego, myślałam, że nikt nie lubi być drugi. W ten sposób obaj są pierwsi. Każdy inaczej. Pokrętna teoria, która wcale mnie nie pocieszaWink


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Sun, 22 Kwietnia 2012

No to niech będzie \"kolejny\" zamiast \"drugiego\" Wink ale i tak jedyny w swoim rodzaju Smile


dziś mijają 4 miesiące... - HANKA - Sun, 22 Kwietnia 2012

Marta, ostatnio zastanawiam się, czy za każdym razem, kiedy okazuje się, że \"jego nie ma\", będziemy go ostatecznie w czymś znajdować? Mojego tutaj nie ma już całkiem. Dzisiaj to jest dobre i złe jednocześnie. Złe, że więź została zerwana przez śmierć. Dobre - sama nie wiem co.


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Mon, 23 Kwietnia 2012

Marta Piotruś jest!

Dziś na koniec mszy pomyślałam nagle o dziadkach i po chwili wiedziałam, że Babcia, trzyma na ręku dziecko, jakby mojego Maluszka... i daje mi znać, że mam się nie martwić...20 minął termn porodu...a niedziela to dzień Emilki, bo w niedzielę dowiedziałam się, że odeszła.....

Piotruś jest.... inaczej, ale jest...

Dbaj o siebie, pozdrawiam cieplutko...


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 23 Kwietnia 2012

Hanko, chciałabym móc Go odnaleźć. W czymkolwiek. W kimkolwiek. Czy można odnaleźć kogoś, kogo się nigdy nie widziało? Nawet swoich wyobrażeń o Nim odnaleźć nie mogę. I to też jest i dobre i złe. Tyle, że dobrego z reguły nie widzę.

Czy jest łatwiej, kiedy wierzy się w nieśmiertelność duszy?! Czy wtedy zmarli nie znikają na dobre? Muszę to wiedzieć.

Ostatnio żyję jakby w lekkim obłędzie. Na granicy Nibylandii i Jereszkowego świata. Chciałabym być cała i tu i tam. A nie da się. Bardzo jestem rozdarta między swoimi dziećmi. Rozdwojona.


dziś mijają 4 miesiące... - weci - Mon, 23 Kwietnia 2012

Marto,
Mama na Dwa frontu,
i nie cała tu i niecała tam.

trudne to bardzo

Nie wiem czy daje radę być tu i tam, chyba nie, nie daje rady udźwignąć,
Uciekam bardziej tu.
Uciekam i chronię się wtulona w Józia

Czy łatwiej wierząc, mnie łatwiej.
Tak, myślę że mogę tak napisać.
Mi łatwiej.


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Mon, 23 Kwietnia 2012

Marto, dla mnie jednym z trudniejszych etapów żałoby był czas po narodzinach Kajtusia. Pierwsze tygodnie, nie - to niczym niezmącona euforia. Ale jak miał tak 2 miesiące to mnie wzięło na całego i trzymało prawie pół roku. Ale potem jakoś minęło i nauczyłam się jakoś tego bycia.
Potrzeba czasu, jak zwykle.

Nie wiem czy jest łatwiej na poziomie emocji, czy myśli. Ale ja mam pewność, że zmarli są. Tylko ich obecność ma inną formę. Nie tylko są w świecie w tym znaczeniu, że z atomów, z których zbudowane były ich ciała powstają kwiaty albo deszcz. Nie tylko można ich odnaleźć w pięknie świata czy uśmiechu ich rodzeństwa. Ale żyją. Z Bogiem i w Bogu. Wiara w to, że nadal są tymi samymi ludźmi jakimi stali się w momencie poczęcia na pewno wpływa na moją relację z nimi.

Ściskam


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Mon, 23 Kwietnia 2012

Cytat:[autor cytatu=HANKA]
Złe, że więź została zerwana przez śmierć.
ale dlaczego została zerwana?
to, że ktoś umarł, nie znaczy, że już go nie kocham, nie znaczy, że nie istnieje, nie znaczy, że rozpłynął się w niebycie. JEST. \"Tylko\" inaczej. Choćby w pamięci. Ale jest. I więź z nim - też jest. Bo kocham.


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Mon, 23 Kwietnia 2012

Cytat:[autor cytatu=masaiimara]
Chciałabym być cała i tu i tam. A nie da się. Bardzo jestem rozdarta między swoimi dziećmi. Rozdwojona.
to tak, jak ja... Sad
Tu mnie trzymają Ci, których kocham.
Ale ja bym chciała i Tam...


dziś mijają 4 miesiące... - asteroidea - Mon, 23 Kwietnia 2012

Martuniu... Ja niestety nie pomogę Ci w kwestii \"jak to jest\", jedynie mogę się domyślać co czujesz... i Cię wspierać... powiedzieć, że mam nadzieję, że to \"rozdwojenie\", jak pisze Małgosia - minie... że to \"tylko\" kwestia czasu... Może rzeczywiście za jakiś czas będzie inaczej... ? Może faktycznie można się nauczyć być \"pomiędzy światami\" bez odczuwania \"rozdwojenia\" ?
Tego Ci życzę... Żebyś potrafiła być i tu i tam... Nawet jeżeli to musi trochę potrwać...


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 23 Kwietnia 2012

Weci dla mnie też azylem jest Mały, rzadziej Duży. Może dlatego, że ów Mały zgodny, niekwestionujący. Akceptujący z oddaniem. A może od M. zbyt wiele wymagam, podczas gdy On niesie swój ból?

Małgosiu faktycznie najpierw jest chodzenie pół metra nad ziemią. Niczym niemal niezmącone pławienie się w \"spełnieniu\". A potem - tym bardziej szokujący - \"powrót do rzeczywistości\" w której dzieci przecież więcej niż widać na załączonym obrazku. I okazuje się, że trzeba się zajmować również niewidzialnymi krewnymi...

Ania - dziś Ci szczególnie trudno. A mimo to jesteś z dobrym słowem. Dzięki.

Kasiu a Ty uczysz mnie pokory. Bo Twoje rozdwojenie - tu też ja sobie tylko wyobrazić mogę - jest trudniejsze. TU życie słodko-gorzkie, TAM - macierzyństwo. Obyś też nauczyła się żyć szczęśliwa między tymi światami.


dziś mijają 4 miesiące... - HANKA - Mon, 23 Kwietnia 2012

Marta mogę mówić tylko o sobie. Jestem pewna, że odnajdywałam Piotrusia dotąd, dopóki utrzymywałam się w fazie zaprzeczenia. Przez dwa lata i jakieś trzy miesiące dopuszczałam jego śmierć tylko trochę. Odnajdywałam go w ciszy, w braku jego samego, w wierszach różnych. \"Dobrym\" pomysłem było odnajdywanie go w bólu. Ból trzymał mnie stale blisko niego, blisko tematu, wspomnień, uczuć, koncentrował mój świat. Wspominam to jak jeden dzień, jak dzień świstaka, żadnej przyszłości, żadnej perspektywy, takie nieprzerwane trwanie przy grobie. Nie wiem czy się wreszcie wystałam przy tym grobie, czy zobaczyłam bezsens tego stania, czy co, ale wreszcie przyszłość podpełzła pod moje stopy. I w tej przyszłości nie było Piotrusia. I ogarnął mnie smutek i nie wykonałam żadnego kroku. Raczej machnęłam ręką i przyszłość wśliznęła się pode mnie. Tak weszłam w fazę rezygnacji, która jest tym czym jest. Nie jest happyndem, ale nie ma w niej takich dramatów jak wcześniej. Jestem jednak przekonana, że każdy zaprzecza tyle ile potrzebuje.

Wiara pozostaje wiarą. Może się wkurzysz Smile, ale Twoje przekonanie o śmiertelności też jest wiarą. Wiara to nie wygodna pewność, w tym sensie wiele nie ułatwia. Ale jak czytam \"Piekło zgorzkniało skosztowawszy ciała Jego\", to czuję radość. Chcę żeby tak było.

Aniu, według mnie nie ma większego oddalenia niż śmierć. Miłość do kogoś, w kogo życie wierzymy, jest jakoś w sferze oczekiwania, nie faktu.

Pozdrawiam Was serdecznie.


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Mon, 23 Kwietnia 2012

Hanko, oddalenie tak - ale więź? jestem związana na zawsze z tymi, których kocham - choćby krwią, genami, wspomnieniami, pamięcią. Tzn., ja wiążę, bo czy Oni też? mam nadzieję, że tak... Rzeczywiście to życie - jest nadzieją, ale moja miłość - faktem. Smile zresztą, tak, jak mówił Pascal - jeśli TAM nic nie ma, cóż tracimy - wierząc? Nic...

Tak sobie czytam o przyszłości.... Ich w niej nie ma... tzn. nie ma tak, jakbym chciała, żeby byli... Sad