Poronienie - Forum
dziś mijają 4 miesiące... - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: dziś mijają 4 miesiące... (/showthread.php?tid=3053)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Sun, 20 Listopada 2011

Jestem, jestem Marzewo. Dzięki za pamięć. Skupiłam się ostatnio na życiu, takim codziennym - pieczeniu drożdżówek, robieniu obiadów, etc. I wspominaniu robienia tego z babcią też. Jest dobrze, daję radę. A na Forum bywam, ale \"ciszej\". Tak jakoś wychodzi. Co nie znaczy, że coś się źle dzieje. Po prostu może to taki moment skierowania energii gdzie indziej.


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Mon, 21 Listopada 2011

I w tym wszystkim chyba o to chodzi, żeby zacząć czerpać radość ze wspomnień, ja potrafię upiec biszkopta według metody babci, zrobić wigilijną zupę grzybową i pierogi, nie tak doskonałe ale bardzo podobne...i mam jej wiele umiejętności na które pewnie nie zwracam uwagi, zawsze mama była mamą a babcia kimś magicznym, z wielu prezentów pamiętam worek na kapcie do przedszkola uszyty przez babcię i torty babci bez których urodziny nie były ważne, no i jedną z cenniejszych pamiątek babcinych jest jej wałek do ciasta i druty - przedmioty, których tak często używała..

a dziś udało się, po prawie 2 miesiącach, zarejestrowałam moje utracone maleństwo - i drugie imię ma babci : )

dbaj o siebie


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Tue, 22 Listopada 2011

marzewo, naprawdę się cieszę że udało Ci się z urzęanikami! To teraz rozmowa z mężem o pogrzebie, tak?


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Tue, 22 Listopada 2011

Marzewo, u mnie babcia była nie tyle kimś magicznym, co opoką, opiekunką, Dorosłym. Bo rodziców, to jakby nie było...

Trochę Ci zazdroszczę zarejestrowania Dziecka. Pozytywna to zazdrośćSmile Ja na wiosnę spróbuję chyba coś podziałać, z rejestracją a jak się nie uda to tylko z pochówkiem symbolicznym.


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Tue, 22 Listopada 2011

Marta ja najwięcej spraw załatwiałam listownie, mailem i telefonicznie, gdybyś potrzebowała, czy chciała to Ci udostępnię to co pisałam. I odpowiedzi. Narozrabiałam mailem w Urzędzie Wojewódzkim i zlecili kontrolę u USC właściwym dla szpitala... a zgłaszałam i tak w USC właściwym dla mojego miejsca zamieszkania, bo ani ja ani mąż nie mamy meldunku tam gdzie jest szpital. Teraz czekam na odpisy, przyjdą pocztą.

I tak zaczęłam całą drogę od Zakładu histopatologii gdzie jest maleństwo, od potwierdzenia, że mogę je zabrać.


Ale najtrudniejsze przede mną. Rozmowa z mężem, wstępnie był opór. Proponowałam bez dokumentów w grobie jego maleńkich kuzynów lub moich dziadków, ale powiedział, że nie będzie komuś grobu rozwalał. Mam nadzieję, że jak teraz możemy mieć nasz będzie łatwiej...bardzo przeżył stratę, myślę, że trudniej mu się pogodzić..


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Mon, 05 Grudnia 2011

No, to zbliża się rocznica Twoich narodzin, które się nie odbyły...
Dziwny czas. Schizofreniczne rozdwojenie odczuć. Był grudzień sięgania dna, teraz jest zupełnie nowy grudzień.
Dokładnie rok i miesiąc dzielą Wasze poczęcia. A mimo to być może pisane mi są grudniowe dzieci... Zobaczymy jak będzie.
Częściej znów myślę o Tobie. Chodzi mi po głowie >Kolęda dla nieobecnych<.
Dzieciaku, bądź szczęśliwy tam gdzie jesteś. O ile jesteś.
I niech ja będę szczęśliwa.


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Tue, 06 Grudnia 2011

Cytat:[autor cytatu=masaiimara]

Dzieciaku, bądź szczęśliwy tam gdzie jesteś. O ile jesteś.
I niech ja będę szczęśliwa.

Obyście byli szczęśliwi wszyscySmile
Faktycznie musi być dziwnie- tęsknić za kimś i z radością czekać na kogoś innego. Równie drogiego.
A niektórzy naiwnie myślą, że kolejna ciąża/dziecko rozwiązuje problem..


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Tue, 06 Grudnia 2011

Na pewno jest. Zawsze w Twoim sercu. Człowiek umiera, gdy się o nim zapomina.

Dbaj o siebie Marta : ) Życzę szczęścia


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Tue, 06 Grudnia 2011

\"Gdzieśkolwiek jest, jeśliś jest, lituj się nade mną...\"

Na nagrobku moich Rodziców widnieje napis: Ludzie odchodzą, ale miłość pozostaje.
Dopóki się kocha i pamięta - ten ktoś jest. Smile

Bądź szczęśliwa - cokolwiek to znaczy Wink


dziś mijają 4 miesiące... - asteroidea - Wed, 07 Grudnia 2011

Cytat:[autor cytatu=masaiimara]
Dzieciaku, bądź szczęśliwy tam gdzie jesteś. O ile jesteś.
I niech ja będę szczęśliwa.

Bądźcie szczęśliwi Smile


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Thu, 15 Grudnia 2011

Jutro kończyłbyś rok, o ile urodziłbyś się w terminie. Nie godzę się dziś na Twój brak.


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Thu, 15 Grudnia 2011

Zapalam Piotrusiowi świeczkę na urodzinowym torcie.


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Fri, 16 Grudnia 2011

Ja też zapalam świeczkę Piotrusiowi (*)

Marta nie wiem co napisać. Życzę Wam promyczka nadziei i radości, tej odrobinki, że Piotruś jest zawsze w Twoim sercu.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Fri, 16 Grudnia 2011

7:42, jeszcze ciemnawo... A ja już płaczę za Tobą. Synkuuuu...
Nie ma, nie ma Ciebie. A choinka się zieleni, serca ludziom opromieni, moje w kamień zmieni...

Wszystkiego najlepszego Mały. Pomyśl życzenie, kiedy zdmuchniesz świeczkę.

Dzięki za pamięć o Piotrusiu, Dziewczyny.


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Fri, 16 Grudnia 2011

Martuś, siostrzyczko.. to ja z Tobą sobie popłaczę w takim razie, bo co więcej mogę... popłaczę za naszymi chłopakami roczniaczkami, bo co im więcej można dać, możemy tylko tęsknić.. i płacząc myśleć ile nas ominęło..


dziś mijają 4 miesiące... - asteroidea - Fri, 16 Grudnia 2011

Wszystkiego najlepszego Piotrusiu... Ciocia Kasia śle buziaki i życzenia... :*


\'\'\'\'\'*
__II__
\\###/ Czekoladowy torcik przesyłam... Pomyśl życzenie Piotrusiu... :*


Martuniu... Cóż mogę napisać... Popłaczę z Tobą, jeśli pozwolisz... Najchętniej to bym Cię przytuliła i popłakała z Tobą... Niestety muszę się ograniczyć do płakania z Tobą przed komputerem...
Będę dzisiaj myśleć o Piotrusiu... :*


dziś mijają 4 miesiące... - agn68 - Fri, 16 Grudnia 2011

Ja też mam Piotrusia - męża. Nie wyobrażam sobie, żeby miało go przy mnie nie być blisko - takiego materialnego, cielesnego, ciepłego, oddychającego.
Szkoda, bardzo szkoda, Marto, że Twój Piotruś jest tak niedotykalnie.
Ale jednak jest tu Jeremi. I z tego się cieszę. Moich siostrzeńców nie ma obydwu Sad


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Fri, 16 Grudnia 2011

Cytat:[autor cytatu=agn68]

Ale jednak jest tu Jeremi. I z tego się cieszę. Moich siostrzeńców nie ma obydwu Sad

agn68 ciągle piszemy tu o tym, że kolejne dzieci nie zmniejszają bólu i nie jest to żadne pocieszenie. Tyle razy było pisane, o tym jak takie pocieszenie boli, bo przecież kolejne dzieci tego jednego konkretnego nie zastąpią. I jak boli umniejszanie bólu, bo \"przecież masz drugie dziecko\". To nic nie zmienia. Nie można sobie powiedzieć \"Tego dziecka już nie ma, ale chociaż jest to drugie\". To nie pomaga. To jeszcze bardziej boli, bo patrząc na kolejne dziecko, przeżywając kolejną ciążę widzimy co nas ominęło.
Tyle piszemy o nietrafionych pocieszeniach, starajmy się same ich unikać. Tak, żeby pocieszać, a nie jeszcze bardziej zasmucać.


dziś mijają 4 miesiące... - JoannaAnna - Fri, 16 Grudnia 2011

Zgadzam się w zupełności ze Snopką i proszę o odrobinę wyczucia w swoim imieniu... I o odpowiedni dobór słów bo brzmi to taj jakby Twój ból był większy bo siostrzeńców Twoich nie ma dwóch a Piotrusia tylko jednego.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Fri, 16 Grudnia 2011

Dzięki Snopka za napisanie tego, czego sama chyba nie mam sił ubrać w słowa.

Agn, wybacz, ale chwilowo czuję się \"przelicytowana\" na ilość cierpienia wynikającą z liczby straconych dzieci... Tak, masz rację, jak do tej pory jeden z moich synów żyje. Oby żył dalej. I w niczym to nie umniejsza mojego codziennego - a dzisiejszego w szczególności - bólu, że tamto dziecko umarło.


dziś mijają 4 miesiące... - asteroidea - Fri, 16 Grudnia 2011

Agn... Ja, podobnie jak Marta odczułam to jako \"przelicytowanie\". Nie możemy tak pisać... Przecież tyle się mówi o niewłaściwych słowach i postępowaniu... Myślę, że tym bardziej tu nie powinno mieć miejsca takie myślenie. Przecież Marta, wie, że jest Jeremi, kocha go i nie może się doczekać kiedy go zobaczy i przytuli (i oby tak właśnie było), ale to nie zmienia faktu, że tęskni za Piotrusiem, zwlaszcza w tak ważnym dla niego dniu - powinny być jego pierwsze urodziny. I dzisiaj liczy się tylko Piotruś... którego niestety nie ma z Nią... Myślę, że nawet Jeremi Jej wybaczy, że dzisiaj myślami jest bliżej z Piotrusiem...
Nawet ja nie odważyłabym się napisać czegoś takiego mimo, że straciłam dwójkę dzieci... Bo dla Marty ważny jest, szczególnie dzisiaj, Piotruś... to że miałby już roczek, ale niestety nie doczekał swoich urodzin Sad

Martuniu myślami jestem przy Tobie i przy Piotrusiu... Jeśli tylko chcesz - popłaczę z Tobą... Tak bardzo bym chciała, żeby to wszystko bolało mniej...


dziś mijają 4 miesiące... - agn68 - Fri, 16 Grudnia 2011

Cytat:[autor cytatu=Snopka]
agn68 ciągle piszemy tu o tym, że kolejne dzieci nie zmniejszają bólu i nie jest to żadne pocieszenie. Tyle razy było pisane, o tym jak takie pocieszenie boli, bo przecież kolejne dzieci tego jednego konkretnego nie zastąpią. I jak boli umniejszanie bólu, bo \"przecież masz drugie dziecko\". To nic nie zmienia. Nie można sobie powiedzieć \"Tego dziecka już nie ma, ale chociaż jest to drugie\". To nie pomaga. To jeszcze bardziej boli, bo patrząc na kolejne dziecko, przeżywając kolejną ciążę widzimy co nas ominęło.
Piszecie o sobie, ale nie każdy czuje tak samo. Dla mnie kompletną herezją jest powiedzenie mi, że życie moich innych dzieci, poza Ludwikiem/Ludwiką, która umarła, niczego nie zmienia, a jeśli to na gorsze, bo zwiększa ból mojej straty. Nie! Ze mną jest inaczej. Już Noemi uleczyła mnie z nieszczęścia. Pamiętamy o dziecku, które odeszło, mówimy o nim, ale jesteśmy całkowicie pogodzeni z taką właśnie historią. Już ze szpitala po poronieniu było mi łatwiej wychodzić, bo wiedziałam, że jest Matyldzia.
Śmiem twierdzić, że Tysia też czułaby się całkiem inaczej, gdyby w tej chwili była tuż przed narodzinami swojego kolejnego dziecka, a nie kończyła roku 2011 z pustymi ramionami. Byłoby jej o niebo łatwiej.

Ja przyjmuję Wasz sposób myślenia i przepraszam, skoro moje słowa Was zraniły. Ale muszę przyznać, że akceptacja przebiega na tym forum tylko w jednym kierunku. Kto jest niepoprawny politycznie w przeżywaniu straty swojego dziecka, akceptowany nie jest. Należy szanować niewiarę niewierzących, ale pisanie o wierze w życie wieczne - która daje możliwość pogodzenia się ze śmiercią ciała - jest już grubym nietaktem.
Jest natomiast credo forumowe. Jego dwa najważniejsze dogmaty to, mam wrażenie:
1.Nie ma większego nieszczęścia niż śmierć dziecka.
2.Kolejne dziecko szczęśliwie urodzone niczego nie zmienia.
A że moje credo jest inne, może czas podziękować za wszystko, co od Was dostałam i się pożegnać. Zwłaszcza, że kolejna gorąca dyskusja ciśnienia mi nie obniża niestety.

P.S. Nie miałam zamiaru robić licytacji cierpienia. Jaki to w ogóle miałoby mieć sens?


dziś mijają 4 miesiące... - agn68 - Fri, 16 Grudnia 2011

Aha, Marto, mój ostatni post jest nie na temat, bo to dzisiaj urodziny Piotrusia i to jego wątek. Przenieś go na wątek Tysi, bardzo Cię proszę, możesz to zrobić jako moderator (czy ja też mogę?), na pewno nie miałaby nic przeciwko, a nie chcę znów Cię urazić, ani też nie chciałabym, żeby ta moja wypowiedź zniknęła zupełnie.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Fri, 16 Grudnia 2011

Pojedynczych postów przenosić nie można.
Niech zostanie tutaj, dyskusja jest dyskusją. Nie przeszkadza mi.


dziś mijają 4 miesiące... - PiBi - Fri, 16 Grudnia 2011

Popatrz, Martuś, miałybyśmy dzieci w tym samym wieku Sad
Co ja piszę.... mamy! Mamy dzieci w tym samym wieku, tyle, że.... nie tu.

Agn, no właśnie, każdy pisze o sobie..... O sobie. (to akurat do zdania o uczuciach Tysi).