Poronienie - Forum
dziś mijają 4 miesiące... - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: dziś mijają 4 miesiące... (/showthread.php?tid=3053)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31


dziś mijają 4 miesiące... - asteroidea - Tue, 01 Listopada 2011

Martusiu... Przytulam bardzo mocno, mimo że wirtualnie... Przyjmij najszczersze wyrazy współczucia... Również przyłączam się ogromnie do prośby do Jeremiego...
Rzeczywiście czasem chcielibyśmy użyć przycisku \"off\"... ale niestety taki idylliczny świat nie istnieje... Kochana trzymaj się dzielnie... Dużo sił...

(*) Dla Twojej Babci
(*) Dla Piotrusia


dziś mijają 4 miesiące... - ezywicka91 - Tue, 01 Listopada 2011

masaiimara Tak mi przykro mocno przytulam
Dla Babci (*)


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Tue, 01 Listopada 2011

Cytat:[autor cytatu=AniaPiBi]
Ma być TU, a nie TAM. Na TAM jest czas.... Przytulam.

Właśnie. Choć niby Ona ma pełne prawo być tam, rozumowo rzecz biorąc. Ale co mi po rozumie dzisiaj.
Zapaliłam dziś 2 znicze - jeden dla Babci, pod krzyżem na środku cmentarza, bo paradoksalnie święto wyprzedziło posiadanie przez Nią grobu. Drugi na bezimiennym dziecięcym grobie, bo Piotruś grobu póki co nie ma. Zresztą, dziś sama nie wiem, czy chcę żeby miał. Jest we mnie wielki bunt. Płakałam nad Nią, nad Nim i nas samą sobą. Bo czuję się dziś biedna i bardzo mi siebie żal.

Dzięki Dziewczyny za pamięć.

Jak to powiedziała moja 4-letnia siostrzenica: \"Babcia skacze teraz po chmurkach z aniołkiem cioci Marty i może kiedyś nas odwiedzą\". Poczekam...


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Tue, 01 Listopada 2011

Tak sobie dziś czytam:
\"Trudno o cierpliwość w stosunku do ludzi, którzy mówią: \"śmierci nie ma\" albo \"Śmierć nie ma znaczenia\". Śmierć istnieje. I jakakolwiek by była, ma znaczenie. Wszystko, co się wydarza, ma jakieś następstwa, i zarówno to, jak i te następstwa, to rzeczy nieodwracalne i nieodwołalne. Tak samo można by powiedzieć, że nie mają znaczenia narodziny.
Podnoszę wzrok i patrzę w nocne niebo. Czy jest coś bardziej pewnego niż to, że gdybym mógł szukać w tyh rozległych przestworzach przez czas nieokreślony, nie znalazłbym nigdzie jej twarzy, nie usłyszałbym głosu, nie mógłbym jej dotknąć. Ona umarła. Nie żyje. Czy to takie trudne do pojęcia?\"
C.S. Lewis


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Tue, 01 Listopada 2011

Cytat:[autor cytatu=Malgosia]
Ona umarła. Nie żyje. Czy to takie trudne do pojęcia?\"

To takie oczywiste. I takie cholernie trudne do pojęcia.

Jestem przekonana, że TAM nic nie ma. I źle mi z tym, że Oni przestali istnieć.

Pójdę jutro zamówić ładną wiązankę. I kupię naręcze herbacianych róż, bo tak bardzo je lubiła przez całe życie. Kiedyś uprawiała róże.

Pojutrze pogrzeb.

A potem pojadę do Jej mieszkania, bo jak się okazuje spełniła swoje \"groźby\" i zrobiła ze mnie jedyną właścicielkę wszelkich swoich \"ruchomości\". Wywinęła mi numer. Wcale nie chcę \"czegoś z tym zrobić\". A jak się okazuje muszę i to szybko.

Obyś miała ciekawe życie, Marto... Obyś miała...


dziś mijają 4 miesiące... - m_emi - Wed, 02 Listopada 2011

Martuniu cóż mogę powiedzieć, bardzo mi przykro, przytulam wirtualnie, bo żadne słowa nie potrafią wyrazić moich odczuć.


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Wed, 02 Listopada 2011

Cytat:[autor cytatu=masaiimara]
A jak się okazuje muszę i to szybko.

Jakbyś chciała to Ci pomogę.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Wed, 02 Listopada 2011

Dzięki Małgosiu. Jesteś niezawodna. Póki co mam nadzieję, że pomoże mi siostra. I jakoś to ogarniemy. Problem w tym, że Babcia mieszkała z moimi rodzicami. Pieniądze z mojego prezentu ślubnego przywłaszczyli sobie. Spadek ponoć zamierzają uznać. Nie mam sił walczyć. Zresztą, sama Babcia powiedziałaby: \"sr..ł ich pies\"Wink

Nie dociera do mnie, że Ona naprawdę odeszła. Znów te \"nietrafione pocieszenia\" - ładny wiek, słuszny wiek, przeżyła swoje... Co z tego, ja się pytam?! Skoro dla mnie była zawsze jedyną dorosłą osobą, która daje mi miłość i opiekę, której na mnie zależy?! Wyobrażam sobie, że być może podobnie wiele osób odczuwa stratę rodzica. Mam męża, dzieci, siostry, braci. Rodzinę męża. A jednak od poniedziałku czuję, że zostałam sama...

I jeszcze jedno - to, co się dzieje w mojej głowie, nie daje się opisać. Cały racjonalizm diabli wzięli. W ogóle nie używam tzw. rozumu chyba. Jestem jednym wielkim zlepkiem bólu, smutku, przerażenia. Boję się o Jeremiego, o M. Tęsknię za Piotrusiem. Wiem, że jutro stanę nad grobem Babci, ale póki co wydaje mi się, że to jakiś głupi żart.

Stwierdzam jedno - oczekiwanie kolejnego dziecka w dopiero co rozpoczętej żałobie po wcześniejszym musi być dla wielu osób okrutnie trudne. Ja sobie nie potrafię tego stanu wyobrazić, skoro teraz mam ataki paniki, że oto na pewno gdzieś za rogiem czai się Śmierć... A przecież płacz za Piotrusiem jest już zupełnie inny.

Mam ochotę zaszyć się na dnie tej brudnej rzeki, o której pisze Bargielska. Na milion lat. I spędzić je soczyście przeklinając i wyjąc na zmianę...


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Wed, 02 Listopada 2011

Oczywiste jest, że mąż, dzieci czy siostra nie zastąpią Babci-Mamy. To Ona była zawsze ostoją, takim niezmiennym punktem w Twoim życiu i kimś na kogo mogłaś zawsze liczyć. Nie da się tej dziury załatać kimś innym, bez względu na to jak jest dobry i kochany.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Wed, 02 Listopada 2011

Dokładnie tak.
Słuszny wiek... Ciekawe jaki jest słuszny wiek, żeby kogoś stracić...


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Wed, 02 Listopada 2011

Nie musisz się bać o resztę najbliższych. Przecież doskonale wiemy, że mimo naszej tragedii świat się nie kończy, kręci się dalej i słońce nadal wstaje codziennie. Dla Ciebie to koniec świata, ale im żadna apokalipsa nie grozi.
Może porozmawiaj z lekarzem? Może powinien dać Ci coś na uspokojenie?


dziś mijają 4 miesiące... - Malgosia - Wed, 02 Listopada 2011

O ile masaiimara chce się uspokoić.
Nie zawsze jest czas na podnoszenie się z bagna, czasem potrzeba właśnie pogrążyć się głębiej.

Marto, pamiętaj, że my siedzimy na brzegu. I w błoto też wejdziemy z Tobą.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Wed, 02 Listopada 2011

Cytat:[autor cytatu=Snopka]
Może porozmawiaj z lekarzem? Może powinien dać Ci coś na uspokojenie?

To samo proponowała moja siostra, kiedy uznała, że w ciąży może nie powinnam zostać sama z ciałem Babci. Zwłaszcza, że byłam z Nią tak blisko.

Ja nie chcę się uspokoić. Zresztą nie muszę. To jest zadziwiająco spokojne przerażenie. Siedzę i patrzę, obserwuję, rozkminiam... Histerii w tym nie ma i depresji też raczej nie będzie. Ale faktycznie chwilami autodestrukcyjnie zanurzam się po łeb w tym bagnie. I czerpię z tego swoistą ulgę.

A teraz jem bułkę. Bo póki co ja i Jeremi żyjemy a żywi jedzą bułki. Smaczne. Z serem i pomidorem. Tak to właśnie wygląda...


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Wed, 02 Listopada 2011

Ach, skoro tak to wszystko w normie..
Bo jak napisałaś o panice to pomyślałam, że może Jeremiemu by się przydało trochę spokoju, ale skoro to spokojna panika..
Nurzaj się w takim razie, skoro przynosi ulgę. I jak napisała Małgosia- jakbyś potrzebowała towarzystwa w taplaniu, daj znać.

Smacznego.


dziś mijają 4 miesiące... - JoannaAnna - Wed, 02 Listopada 2011

Też się utaplam także zgłaszam się jako kolejna chętna. Czasami trzeba...


dziś mijają 4 miesiące... - m_emi - Wed, 02 Listopada 2011

Marta ja też sie z tobą mogą potaplać, jeśli tylko przyjdzie na to czas, KRZYCZ, jesteśmy tuż obok.


dziś mijają 4 miesiące... - megi22 - Wed, 02 Listopada 2011

Marto-wyrazy współczucia... dużo sił... i spokoju... (choć wszystkie słowa jakie przychodzą mi do głowy za chwilę wydają się bezsensu... przepraszam za swoją nieporadność...)


dziś mijają 4 miesiące... - asteroidea - Wed, 02 Listopada 2011

Marta... ja również się zgłaszam do taplania... Może wspólne taplanie się chociaż trochę Ci pomoże... Przytulam bardzo mocno :*


dziś mijają 4 miesiące... - weci - Wed, 02 Listopada 2011

Marto pamiętam o Tobie, Twojej Babci, Jeremim i Piotrusiu.

Życzę Ci wielu sił,
jeśli tylko zechcesz i ja wraz z innymi dziewczynami pójdę za Tobą.

Niech Jeremi przynosi Ci ukojenie.

Przytulam Cię mocno


dziś mijają 4 miesiące... - ezywicka91 - Wed, 02 Listopada 2011

masaiimara bardzo mądra jest twoja siostrzenica
Dla Piotrusia (*)
I Babci (*)


dziś mijają 4 miesiące... - agn68 - Wed, 02 Listopada 2011

Marto, moja babcia, z którą w dzieciństwie byłam bardziej związana niż z mamą, umarła 30 października (18 lat temu). Bałam się jej odejścia niejednego wieczoru czy nocy. Towarzyszyłam jej w umieraniu (na nowotwór) i stopniowo pogrążałam się w depresji (dosłownie) mimo, że nie była jedyną mi bliską dorosłą osobą.
Więc trochę Cię rozumiem. A jednak nie znajduję słów pocieszenia dla Ciebie.
Mam nadzieję, że obecność dziewczyn z forum trochę Ci pomoże.


dziś mijają 4 miesiące... - marysia - Wed, 02 Listopada 2011

Moja Kochana Babcia odeszła 10 lat temu, bardzo kochała swoje prawnuczki, wspierała mnie przez całe życie. 2 miesięczną wtedy córcię kładłam jej na łóżku, starsza miała 2 latka i Babcia tak bardzo chciała żyć, żeby zobaczyć jak rosną.....
Przeżyła w swoim życiu dużo, myślę, że bardzo dużo, w tym stratę 3 miesięcznej córeczki, ale ja bym chciała, żeby nadal była z nami...
W dniu pogrzebu widziałam 2 tęcze, myślę, że to jej mała córeczka Kazia przyszła po nią...długo miałam w szafie jej ulubiony sweter, pachniał Babcią, dawał poczucie bezpieczeństwa i wyciskał łzy, dałam go mamie, ale myślę, że kiedyś wróci do mojej szafy

Marta czasem trzeba spaść na samo dno (np. rozpaczy), żeby się od niego odbić...dbaj o siebie....


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Wed, 02 Listopada 2011

Dziękuję Wam Dziewczyny. Tylu życzliwych, dobrych ludzi wokół mnie. Nie tylko wirtualnie. I pewnie dzięki temu jest mi łatwiej. Choć w takim razie nie wiem, jak by miało być, gdyby ich/Was wszystkich nie było?...

Ciekawe rzeczy dzieją się w mojej głowie dzisiaj. Jak po stracie Piotrusia ale jednak inaczej. I jak wtedy - w chwili śmierci ponura pogoda a teraz słońce za oknem jakby sobie kpiło z mojego mroku...

Kolejna obserwacja - pożegnanie jest ważne. Zobaczenie ciała jest ważne. Dotyk jest ważny. Odczucie śmierci wszystkimi zmysłami. Bo dzięki temu może do mnie dotrze prędzej czy później, że naprawdę Jej nie ma. I nie będzie. Inaczej miałabym chyba poczucie, że świat mnie oszukuje...

Myślę o dobrym przeżywaniu żałoby. Także po dzieciach.
I przypomniała mi się śmierć mojej drugiej babci. Nie byłam z nią związana specjalnie, nawet jej szczególnie nie lubiłam, bo była zdystansowaną nie tylko wobec dzieci, chłodną osobą. Kiedy umierała w szpitalu miałam 13 lat, nie byłam małym dzieckiem. A jednak rodzice uznali, że nikt z nas, dzieci, nie powinien oglądać babci w takim stanie. Potem - nie zabrali nas na pogrzeb. Z perspektywy widzę, że babcia po prostu \"zniknęła\" z naszego życia. Jakby wyjechała, opuściła swoje mieszkanie. Nie miałam poczucia obcowania ze śmiercią. A powinnam mieć.

Zrobię grób Piotrusiowi. O ile zdołam przebrnąć przez formalności. I koszty. Ja za nim popłakać mogę wszędzie. Ale Jeremi powinien mieć chyba miejsce, gdzie można wspomnieć brata. I gdzie można sobie uświadomić, że naprawdę umarł.


dziś mijają 4 miesiące... - Kredka - Wed, 02 Listopada 2011

Marta, a może na grobie Babci mógłby mieć Piotruś wpis/płytę/tabliczkę/można też zamówić taką jakby kamienną książkę czy serce do postawienia na płycie dodatkowo. Koszty mniejsze, a miałabyś dwie bardzo ważne osoby obok siebie.


dziś mijają 4 miesiące... - masaiimara - Wed, 02 Listopada 2011

Teoretycznie mógłby. Myślałam o tym nawet. Ale decydować o tym musiałyby osoby, z którymi nie mam ochoty o tym rozmawiać. Ani zdawać się na ich łaskę i niełaskę potem, jeśli im się kiedyś \"odwidzi\". Babcia nie wiedziała o śmierci Piotrusia. Była już bardzo słaba i złamana przez życie, jakie musiała prowadzić i bałam się, żeby ta świadomość, że ukochana wnuczka znów dostała kopa od życia Jej nie złamała. Pewnie wówczas sama zaproponowałaby takie rozwiązanie. Ale teraz już nie może poświadczyć swojej woli. A mnie się nie chce walczyć z głupimi ludźmi. Chyba zrobimy grób na cmentarzu, gdzie mój M. ma najbliższych. Myślę, że - choć nikt nie przyzna - będzie to miało znaczenie też dla jego rodziny. Choć początkowo skomentują fanaberięWink Bo moja babcia będzie spoczywać na cmentarzu obok kościoła, do którego chodziła przez ostatnie 22 lata. Daleko od rodzinnych grobów. Nie w \"swojej\" parafii. W maleńkiej, pięknej wiosce. Tak chciała. Więc na ten cmentarz będę jeździć tylko do niej.