Poronienie - Forum
Piotruś - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: Piotruś (/showthread.php?tid=2564)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29


Piotruś - MamusiaKubusia - Sun, 07 Lutego 2010

Masz rację. Kiedy na świecie pojawia się nowa osóbka, każdy gratuluje, chce oglądać zdjęcia, cieszy się razem z rodzicami. Mi nikt nie gratulował. Kilka osób złożyło kondolencje…
Ale na palcach jednej ręki mogę policzyć tych, którzy z nami przeżywają nasz ból, z nami cierpią…
Przecież my tak samo jak inni rodzice, chcemy pochwalić się swoimi dziećmi, może inaczej, chcemy (przynajmniej ja mam taką wewnętrzną potrzebę), żeby inni wiedzieli, że nasze dzieci żyły, były tu z nami i na zawsze pozostaną.

Mam wrażenie, że dla mojego otoczenia Kubuś jest tematem tabu. Kiedy o nim wspominam nie podejmują rozmowy. Takie odepchnięcie bardzo boli. Wydaje mi się, że ludzie uciekają od cierpienia, wolą słuchać tylko o dobrych rzeczach i szczęśliwych zakończeniach…

Na mój żal również składa się poczucie krzywdy. Wszystkie znajome, które w tym samym czasie co ja oczekiwały maleństwa szczęśliwie urodziły. Kuzynka mojego męża miała taki sam termin porodu. Urodziła synka…
I znowu ten wielki ból, czuję go nie tylko w sercu ale na całym ciele. Wszystko we mnie krzyczy. Kubuś jest moim jedynym dzieciątkiem…

Widziałam zdjęcie Twojego synka. Piotruś Jest piękny. Tyle miłości bije z tej fotografii.
Ja początkowo nie chciałam pokazywać nikomu mojej pchełki. Może to troszkę dziwne, ale czułam że w ten sposób go chronię (choć nie wiem przed czym), jednak powolutku dojrzewam do tego aby pochwalić się moim szczęściem. Krótkim ale jednak szczęściem.
Czuję taką potrzebę...

Po prostu tak bardzo chcę, żeby pamiętano o moim dziecku.


Piotruś - HANKA - Sun, 07 Lutego 2010

Ja też. Miałam taki miesiąc, że spotykałam się po kolei z większością moich dawnych przyjaciółek, żeby im o nim opowiedzieć. Teraz też bym chciała o nim mówić, ale co? Ich dzieci od tego czasu zaczęły przesypiać noce, albo nie, były marudne, albo pogodne, a u nas bez zmian.
W moim otoczeniu też jest to temat tabu. Ewentualnie zarezerwowany na takie intymne spotkania jeden na jeden. Tak ciężko siedzieć i milczeć, albo rechotać z czyichś wesołych przygód. Właściwie to jest trzecie wyjście - zrobić coś skandalicznego. Śmierć dzieci jest skandaliczna i może zasługuje na mały skandal towarzyski. Sądzę, że już mnie na to stać. Czas najwyższy, bo mój mąż upiera się, żeby rozpocząć aktywne życie towarzyskie. W końcu to już cztery miesiące. W dodatku wolałby widzieć mnie rechoczącą niż mówiącą prawdę.
Przypomniałaś mi, że mnie właściwie gratulowano syna. Zrobił to były ksiądz na mszy pogrzebowej Piotrusia. Ale jazda.

Kubuś jest Twoim jedynym dzieciątkiem, ale jesteś dla niego taką mądrą i wrażliwą mamą. Tak trudno być taką mamą.

Ściskam serdecznie.


Piotruś - jasia - Mon, 08 Lutego 2010

Anula. Nie zapomnij tylko, że i w Tobie widać mądrą i wrażliwą Mamę. Proszę Cię o to.

O Kubie i Piotrusiu będę dziś pamiętać w modlitwie.


Piotruś - Malgosia - Mon, 08 Lutego 2010

Cytat:[autor cytatu=HANKA]
a u nas bez zmian.

Te zmiany też przyjdą, choć może niezbyt pożądane z towarzyskiego punktu widzenia. Wink Ola ma teraz dla mnie prawie 10 lat, a o Dominiku myślę jako o trzylatku i tacy też się pojawiają w moich myślach. A czasem nawet jako dorośli, młodzi ludzie. Kiedyś to było trudne, zwłaszcza gdy dziewczyny pytały: \"Mamo, a Dominik byłby teraz taki jak tamto dziecko?\". Ale potem do tego codziennego umierania moich dzieci, nie takich maleńkich, mieszczących się w dłoni, tylko co raz starszych też jakoś przywykłam.


Piotruś - MamusiaKubusia - Mon, 08 Lutego 2010

Aniu, oprócz tego, że jesteś mądrą i wrażliwą mamusią, to jeszcze niewiarygodnie silną kobietą...


Piotruś - MamusiaKubusia - Mon, 08 Lutego 2010

O Kubie i Piotrusiu będę dziś pamiętać w modlitwie.
[/quote]

Dziękuję Ci Jasiu...


Piotruś - HANKA - Mon, 08 Lutego 2010

Ja też dziękuję, i Wam wszystkim za obecność tutaj.

Małgosiu, no właśnie towarzysko to źle wypada. Ale nie jest wykluczone. Zasadniczo hołduję konwenansom, ale coraz mniej się za to lubię.


Piotruś - jasia - Thu, 04 Marca 2010

Aniu, Mamo Kuby - jest trochę wiosny u Was?

ściskam, pamiętając. Jasia


Piotruś - Lidia_35 - Thu, 04 Marca 2010

Haniu,bardzo,bardzo Ci współczuje,doskonale wiem co teraz przeżywasz.Ja straciłam 3 synków,ale dopiero przy ostatniej ciąży z Igorkiem,dowiedziałam się o przyczynie i że mój Synek odejdzie jak Jego starsi bracia.Byłam w 24 t.c.Oczywiście proponowano mi wywołanie porodu,ale się nie zgodziłam,miałam tak wielką nadzieję,że to pomyłka.Igorek tak pięknie się ruszał w moim brzuchu,czułam Go ciągle.Niestety przyszedł dzień,że dotarło do mnie,że naprawdę nie ma dla Niego najmniejszej szansy na przeżycie.Wiesz,pomyślałam sobie,że nie mogę Go zatrzymywać,wiem,że walczył dla mnie,że ja nie dawałam Mu odejść w spokoju.Zaczęłam z Nim rozmawiać,powiedziałam,jak bardzo Go kochamy i jak bardzo chcielibyśmy,żeby z nami został,ale jeśli chce to może odejść,nie musi już tak walczyć.Ten wieczór zostanie w mojej pamięci na zawsze.Był w moim brzuchu,poczułam Jego kopnięcie,zupełnie tak jakby mi odpowiedział.To bylo ostatnie kopnięcie,wiedziałam,że w tym momencie odszedł.Wiesz,pozwoliłam Mu odejść,bo wiedziałam,że On tego chce,potrzebuje tylko mojej zgody.Kiedy się urodził,miał uśmiech na buziulce,wiem,że poszedł do swoich Braciszków.Tęsknię okropnie,ale to było najlepsze co mogłam dla Niego zrobić - pozwolić Mu odejść.Ubrałam Go do trumienki,ucałowałam,przytuliłam po porodzie.Dzięki temu poczułam spokój.
Mam teraz cudowną córeczkę,która urodziła się 4 lata po odejściu Igora.Jestem szczęśliwą mamą,ale tęsknota pozostaje.Opowiem kiedyś mojej Oleńce,jakich miała odważnych i mądrych Braci.


Piotruś - HANKA - Thu, 04 Marca 2010

Dzięki Jasiu, kochana jesteś.

Lidia ściskam serdecznie.

Jakoś moszczę się w tym nowym życiu. Zwiększył mi się dystans do takich rzeczy jak wiosna, problemy w pracy, kilogramy, ocena innych. Do niektórych rzeczy się zmniejszył. Nie piszę, bo zasadniczo radzę sobie z rzeczywistością, nie ma na co narzekać. Czasem nie radzę sobie ze sobą, ale radzenia sobie też bym nie zaakceptowała. Krążę po orbicie, o której wspominała kiedyś Małgosia. Jestem trudna i drażliwa. Właściwie oczekuję od siebie tylko, że nie spaprzę życia swojej córce i mężowi. I to jest priorytet.
Ściskam gorąco. A co u Ciebie Jasiu?


Piotruś - wuchowa - Fri, 05 Marca 2010

Nie spaprzesz. Jestes zbyt madra na to.

Przezyc nastepna godzine, dzien, moze tydzien.

Perspektywy dluzszych odcinkow czasu dopiero nadejda.
Od narodzin Piotrusia minelo niewiele czasu, nadal zbyt malo, zeby \'normalnie\' sie zylo...

Usciski,
Monika


Piotruś - jasia - Fri, 05 Marca 2010

Co chciałam powiedzieć jako pierwsze, najlepiej powiedziała już Monika.
Dajmy sobie czas. Ty daj sobie czas. Życie się jakoś dostosuje. Drażliwość i trudność to Twoje prawo. Można tylko życzyć aby z czasem się wyciszały. I tego życzę, szczerze, z serca.

U mnie? Podobnie. Drażliwie, trudno, męcząco. Uczę się cierpliwości dla samej siebie i rozumienia, że trzeba czasem pozwolić światu stanąć w miejscu.

Ściskam Aniu.


Piotruś - MamusiaKubusia - Fri, 05 Marca 2010

Cytat:[autor cytatu=jasia]
Aniu, Mamo Kuby - jest trochę wiosny u Was?

ściskam, pamiętając. Jasia

Jasiu, dziękuję. Nawet nie wiesz ile radości sprawiło mi Twoje pytanie. W sumie tak zwyczajne ale jak bardzo ważne. Tak bardzo mi go brakuje w codziennym życiu.
W moim serduszku… pogoda taka jak za oknem (przynajmniej u nas) – zimno, śnieg, ogólnie nic specjalnego. Czasami tylko przez te chmury przedziera się promyczek. Czekam na te chwile.

Aniu opisałaś wszystko to co teraz czuję. Też jestem drażliwa, czasami nie panuje nad słowami, czego później bardzo żałuje Sad . Czuję, że żyję bo żyję, bez konkretnego celu… W poniedziałek czekam na piątek, w piątek na poniedziałek i tak w kółko.

Jest lepiej kiedy odwiedzamy Kubusia… Tak tam ładnie, cicho, spokojnie… Ostatnio tak pięknie śpiewały ptaszki… Po prostu dobrze mi tam.

Ściskam Was mocno i bardzo cieplutko w ten zimny i śnieżny dzień


Piotruś - HANKA - Sat, 06 Marca 2010

Tak mnie boli głowa od płaczu, że aż nabieram dystansu do całej tej sytuacji. Po co tabletki, jak można się znieprzytomnić w naturalny sposób. I widzę, że mi jakaś farsa urosła. Jedna nieważna decyzja pociągnęła następną, aż mi się wszystko wymknęło spod kontroli. Zamiast zabrać Hanię za łeb z przedszkola pozwoliłam jej dokończyć występ w Czerwonym kapturku z firanką na głowie. Weszła na to moja koleżanka w wielkiej ciąży po syna. Przy ubieraniu Hania zaprosiła sąsiada do nas. Na podwórku dołączyła druga sąsiadka w wieku Hani. Bawili się ze dwie godziny świetnie we trójkę, ale potem synek nie chciał wyjść z mamą, która po niego przyszła. Utknęłam we własnym domu z kobietą, która ledwo chodzi i nie przestaje gadać o pomiarach główki i brzuszka, i jak to zorganizuje jak młody się urodzi i że vis a vis to mają ciężko, bo urodziły im się trojaczki, a ja to świetnie wyglądam i w ogóle nie widać... - znacząco zawiesiła głos. Potem dołączył tata dziewczynki, która też nie chciała iść i on też postanowił poczekać aż zachce. A że ma półtorarocznego syna (oczywiście), zaczęli nad moją głową przerzucać się uwagami, czy drugie dziecko jest obowiązkowo grzeczniejsze niż pierwsze i dlaczego. Znowu chce mi się płakać. A mój mąż, gdy wrócił z pracy zapytał czemu im nie powiedziałam czegoś. Właśnie to pytanie było mi potrzebne, żebym sobie lepiej zdała sprawę jaka jestem bezwolna i słaba. I sama sobie winna, bo każdy wie co powiedzieć w takiej sytuacji.
Nie muszę Wam mówić, jest bosko.


Piotruś - jasia - Sat, 06 Marca 2010

Nie każdy UMIAŁBY powiedzieć. Czasem brak tchu, czasem siły, czasem NAS nam brakuje w sobie.
Anula. Nie dręcz siebie i sobie nie dokładaj. Bo mi serce pęka.
Ściskam Cię.


Piotruś - krystyna03c - Sat, 06 Marca 2010

Haniu,ludzie po prostu czasem nie potrafią zachować się taktownie i nawet nie zdają sobie sprawy jaką moc mają ich słowa,a my później cierpimy....Okropnie się zachowali,zero taktu,zero empatii...masakra....Przytulam mocno.
Dla Twoich Aniołków (*)(*)(*)


Piotruś - wuchowa - Sat, 06 Marca 2010

Hanka - malo kto wie, co odpowiadac na \'znaczace teksty\'. I malo kto ma sily w sobie. Zaloba, choc na zewnatrz jej nie widac, jak przyczajony smok, wyzera z nas wszelkie sily.

Kiedys dziewczyny proponowaly, zeby sobie niektore teksty cwiczyc przed lustrem. Ludzie nie maja swiadomosci, ze to minelo DOPIERO kilka miesiecy. Dla wiekszosci obserwatorow - a uwierz, oni wszyscy Cie pilnie obserwuja pod katem tego, jak przezywasz smierc Piotrusia - problem smutku itd. dawno juz nie powinien istniec.

Porabane to wszystko, bo jak \'nie widac\', to \'widocznie juz nie przezywa\', jak \'widac\', to wychodzi na to, ze sie przesadza i ze powinno sie wziac w garsc.

Sil... Od nas masz \'wirtualne rekawki\' i \'wirtualne chusteczki\' do wyplakania.

Monika


Piotruś - Monia25 - Sat, 06 Marca 2010

Takie trudne to wszystko, takie niezrozumiałe. Brak słów. Przytulam Haniu.
Dla Piotrusia (*)(*)(*)


Piotruś - zuza245 - Sat, 06 Marca 2010

Haniu ja do dzisiejszego dnia czasami nie umiem ostro odpowiedzieć komuś, że strasznie mnie rani zadając głupie pytania.
Myślę , że śmierć dziecka jest dla nas czymś tak trudnym, ze nadal, niezaleznie od upłynięcia czasu , nie umiemy sie obronic.
Mi nadal czasami brakuje słów. Najbardziej ranią kobiety. Najbardziej te, dla których ich poród, ich dzieci są centrum wszechświata. Niestety zapominają przy tym, o mnie i o mojej sytuacji.

Może przygotuję tu na forum różne chwyty erystyczne dla swojej obrony...taki wątek. Mam zajęcia z erystyki ze studentami, ale w życiu zawsze byłam grzeczna i miła. Hi, hi, chamstwa muszę się nauczyć z podręcznikaSmile Jak powalić rozmówcę w sposób jaki to robią politycy w publicznej debacie. Są to ciosy poniżej pasa, ale druga stronę potrafią wybić z toru.
Sa osoby tak niewrażliwe, że grzeczna asertywność nie pomaga.
Dziewczyny załóżmy wątek, jak się bronić w potyczkach słownych na tematy porodów, ciąż, dolegliwości ciązowych, ile to dzieci mu w rodzinie przybędzie, itd.


Piotruś - scalaczek - Sat, 06 Marca 2010

Cytat:[autor cytatu=krystyna03c]
Haniu,ludzie po prostu czasem nie potrafią zachować się taktownie i nawet nie zdają sobie sprawy jaką moc mają ich słowa,a my później cierpimy....Okropnie się zachowali,zero taktu,zero empatii...masakra....Przytulam mocno.
Dla Twoich Aniołków (*)(*)(*)

Oceniasz tych ludzi znając tylko relację Hanki. To nierozsądne.
A Hanka chyba świetnie wie, jaki komunikat wysyła ludziom. Zgoła inny, niż w tym wątku.
Sądzę, że ci ludzie mogli nawet przez chwilę myśleć, że tą rozmową pomagają Hance w powrocie do normalnego życia, w przejściu żałoby. W sumie możliwe nawet, że wcale nie mieli ochoty rozmawiać o tych sprawach z kimś, kto stracił dziecko, mogli czuć się niezręcznie, ba, mogli czuć, że coś dla prawidłowego przebiegu Hanki żałoby poświęcają. Hanka, pomyśl, jak się czuje kobieta w ciąży, która rozmawia z matką, której dziecko zmarło w czasie porodu? Czy ona się czuje komfortowo? pewnie? jest jej przyjemnie? czuje się wygrana? Czy wręcz przeciwnie - rozmowę z osieroconą matką okupuje swoim własnym lękiem i swoją własną niepewnością? Bo doskonale wie, widzi, rozumie, że dosłownie w każdej chwili ciąży może się zdarzyć dosłownie wszystko?

Piszecie, że ludzie nie umieją się zachować. A wy same umiecie się zachować?
Nie umiecie powiedzieć, że nie chcecie o czymś rozmawiać. Nie umiecie powiedzieć, że wizyta już się skończyła, jesteście zmęczone i chciałybyście, żeby goście wyszli. Umiecie płakać, jak już wyjdą i wyżalać się na forum. Ulga, jaką to daje, jest dobra - na jeden raz.

Oczywiście kto mi napisze, że to forum po to jest, będzie miał rację. Tak, forum jest po to.
Spędzicie resztę życia na forum?


Piotruś - MamusiaKubusia - Sat, 06 Marca 2010

Scalaczku Jasia ma rację. Nie każdy UMIAŁBY powiedzieć. Ja należę do tych, które nie potrafią powiedzieć komuś, że \"wizyta się już skończyła\", nie potrafię powiedzieć koleżance, że nie chcę rozmawiać o Jej trzyletnim synku...Trudno, nie potrafię...
Wiesz, wydaje mi się, że kobieta, która spodziewa się dziecka gdyby nie czuła się komfortowo w rozmowie z matką po stracie, to po prostu by z nią nie rozmawiała. A już napewno nie o tym jak ona znosi ciążę, jak rozwija się dzieciątko i że nie jest jej lekko itp. Myślę, że w takiej sytuacji potrzeba poprostu troszkę taktu i zrozumienia. A przeważnie ten kto tego nie przeżył, nie zrozumie...


Zuza245 co do tych chwytów erystycznych podpisuję się dwoma rękami Smile


Piotruś - scalaczek - Sat, 06 Marca 2010

Cytat:[autor cytatu=MamusiaKubusia]
Scalaczku Jasia ma rację. Nie każdy UMIAŁBY powiedzieć. Ja należę do tych, które nie potrafią powiedzieć komuś, że \"wizyta się już skończyła\", nie potrafię powiedzieć koleżance, że nie chcę rozmawiać o Jej trzyletnim synku...Trudno, nie potrafię...
Wiesz, wydaje mi się, że kobieta, która spodziewa się dziecka gdyby nie czuła się komfortowo w rozmowie z matką po stracie, to po prostu by z nią nie rozmawiała. A już napewno nie o tym jak ona znosi ciążę, jak rozwija się dzieciątko i że nie jest jej lekko itp. Myślę, że w takiej sytuacji potrzeba poprostu troszkę taktu i zrozumienia. A przeważnie ten kto tego nie przeżył, nie zrozumie...
A jak Cię będą łamać kołem, też nie będziesz UMIAŁA powiedzieć, że chcesz, żeby przestali?
Wybacz, ale wobec tego rozmowy o trzyletnim synku koleżanki najwyraźniej nie są dla Ciebie takie przykre, jeśli nie potrafisz zaprotestować. Może nawet odnosisz z nich jakąś korzyść.

Co do kobiety w ciąży. Hm, tak, oczywiście. Koleżanka, co ma trzyletniego synka, niestety nie siedzi w Twojej głowie, więc nie jest na tyle mądra, by nie prowadzić z Tobą rozmów o nim.
Ale z drugiej strony, na co by to się zdało, skoro Ty sama siedzisz najwyraźniej w głowie ciężarnej laski, która odwiedziła Hankę. A musisz tam siedzieć, jeśli z taką pewnością wypowiadasz się o jej uczuciach (nie, jakoś nie przekonuje mnie to wdzięczne a retoryczne \"wydaje mi się\" ).


Piotruś - zuza245 - Sat, 06 Marca 2010

Cytat:[autor cytatu=scalaczek]

Piszecie, że ludzie nie umieją się zachować. A wy same umiecie się zachować?
Nie umiecie powiedzieć, że nie chcecie o czymś rozmawiać. Nie umiecie powiedzieć, że wizyta już się skończyła, jesteście zmęczone i chciałybyście, żeby goście wyszli. Umiecie płakać, jak już wyjdą i wyżalać się na forum. Ulga, jaką to daje, jest dobra - na jeden raz.
W innych sytuacjach umiałabym sobie poradzić, ale tu jest strata dziecka...Trauma na całe życie.
Trauma jest czasem tak silna , ze mogę powiedziec NIE UMIEM.
I niestety moje NIE UMIEM przyczyniło się do tego że mnie zatykało, czasem nadal zatyka i nie wiem co powiedzieć.

Scalaczek, naprawde nie interesuje mnie co czuje kobieta w zaawansowanej ciąży która siedzi obok kobiety po stracie, ponieważ z reguły byłam tą drugą. A nosząc dzieci, wygladając jak balon, unikałam szwagierki która była świezo po stracie synka. Tyle to jeszcze rozumiałam. ja miałam ciążę zagrożoną itd, ale ona miała dziecko na cmentarzu. To była zasadnicza różnica. Czułam, że konieczne jest zero kontaktu, nie ze względu na mnie, ale na nią.

Scalaczek , daj sobie na luz :lol:
Cytat:[autor cytatu=scalaczek]
Oczywiście kto mi napisze, że to forum po to jest, będzie miał rację. Tak, forum jest po to.
Spędzicie resztę życia na forum?

Forum jest dla mnie ważne. Jesli dla Ciebie nie jest to co tu robisz?


Cytat:[autor cytatu=MamusiaKubusia]
Zuza245 co do tych chwytów erystycznych podpisuję się dwoma rękami Smile

Tak, tak. Pomyślę, o tym.


Piotruś - MamusiaKubusia - Sat, 06 Marca 2010

[/quote]
A jak Cię będą łamać kołem, też nie będziesz UMIAŁA powiedzieć, że chcesz, żeby przestali?
Wybacz, ale wobec tego rozmowy o trzyletnim synku koleżanki najwyraźniej nie są dla Ciebie takie przykre, jeśli nie potrafisz zaprotestować. Może nawet odnosisz z nich jakąś korzyść.

Porównanie raczej nietrafione...
Faktycznie, kiedy opowiada mi o swoim dziecku cieszę się, że jest szczęśliwa, oby jak najmiej kobiet przeżywało to co my. Znamy się od dawna i nie chcę jej ranić nawet kosztem tego, że jest mi przykro (zaznaczę od razu że nie należe do osób które lubią cierpieć, bo pewnie zaraz padanie taki zarzut).

\"Co do kobiety w ciąży. Hm, tak, oczywiście. Koleżanka, co ma trzyletniego synka, niestety nie siedzi w Twojej głowie, więc nie jest na tyle mądra, by nie prowadzić z Tobą rozmów o nim\".

Oczywiście, masz rację.

\"Ale z drugiej strony, na co by to się zdało, skoro Ty sama siedzisz najwyraźniej w głowie ciężarnej laski, która odwiedziła Hankę. A musisz tam siedzieć, jeśli z taką pewnością wypowiadasz się o jej uczuciach (nie, jakoś nie przekonuje mnie to wdzięczne a retoryczne \"wydaje mi się\" ).\"

Nigdy nie byłam w takiej sytuacji dlatego szczerze napisałam, że wydaje mi się. Znajoma jest w zaawansowanej ciąży i wierz mi, że nie dążymy specjalnie do wzajemnych kontaktów, ja z wiadomych przyczyn, jest jeszcze za wcześnie, Ona może faktycznie czuje to o czym pisałać wcześniej. Tylko nie za bardzo rozumie jak mogłabym Jej nie ranić skoro samą swoją osobą (swoją obecnością) mogłabym budzić w niej jakiś lęk, strach itp.
Nie wiem. Nigdy się nie dowiem, bo już zawsze będą mamą, która straciła swoje dziecko.

Wiem jedno, we wzajemnych kontaktach potrzeba szacunku, taktu i empatii...


Piotruś - scalaczek - Sat, 06 Marca 2010

Cytat:[autor cytatu=zuza245]

Scalaczek, naprawde nie interesuje mnie co czuje kobieta w zaawansowanej ciąży która siedzi obok kobiety po stracie, ponieważ z reguły byłam tą drugą. (...)

Scalaczek , daj sobie na luz :lol:

Dam sobie.

Nie interesuje Cię, co czuje ojciec, bijący swoje dziecko, który siedzi obok dziecka, które bije, bo z reguły byłaś tym bitym dzieckiem? To jest Twoje podejście? Cóż, masz prawo do tego podejścia. A dlaczego odmawiasz tego samego prawa kobiecie, która nie ma za sobą niepowodzeń prokreacyjnych? Ona też by mogła powiedzieć, że nie interesuje jej, co czuje kobieta po stracie dziecka siedząca obok kobiety w książkowej ciąży, bo z reguły była tą drugą. Dlaczego wszystkie jak leci tu na tym forum domagacie się od tych drugich kobiet empatii, same nie mając jej za grosz?