Poronienie - Forum
Piotruś - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: Piotruś (/showthread.php?tid=2564)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29


Piotruś - wuchowa - Thu, 15 Października 2009

Cytat:[autor cytatu=HANKA]
PS. Pytanie praktyczne: płakałyście częściej samotnie, czy przy kimś. Ja z jednej strony wolę płakać do męża,ale z drugiej strony czuję się bardziej zależna, niesamodzielna i obawiam sie, że go przeciążam.

Staralam sie nie plakac przy dziecku, dlatego czekalam na wieczor. Wtedy sila rzeczy ryczalam w rekaw. Po kilku tygodniach, z rownowagi wytracaly mnie jakies wydarzenia albo czytane historie, zazwyczaj meza nie mialam wtedy pod reka i plakalam sama. Bardzo mi pomagala swiadomosc, ze moge sie wyplakac wuchowi w dowolnym momencie i nigdy nie uslysze, ze przesadzam.

Aniu - tutaj nie ma regul.

Wtedy, w 2004 roku, w internecie tekstow o zalobie nie bylo. Czytalam rozne artykuly i potem, jak to samo odnajdywalama u siebie, to bylo mi latwiej. Tylko dopadalo takie zdziwienie \'to i przez to musze przejsc?\'

monika


Piotruś - kasia28 - Thu, 15 Października 2009

Ja wolę płakać w samotności taki mam charakter, choć wiem że za często chowam te swoje problemy przed światem


Piotruś - nikto - Thu, 15 Października 2009

Płakałam sama i płakałam przytulona przez męża. Nie było reguły. Łzy przychodziły niespodziewanie, coś wzbudziło wspomnienia i był trach emocjonalny. Różnica może była w tym, że sama to jeszcze wyłam i gadałam do siebie, kiedy przytulał mnie mąż chciałam zasnąć jak dziecko.
W życiu przyjęłam sobie taką zasadę, że nie pytam Pana Boga \"dlaczego?\". Nazywam to pytanie spiralą w dół ku nic dobremu. Dobrze wiemy, że nigdy nie usłyszymy takiej pełnej odpowiedzi. Przyjmuję to co jest, że tak ma być. I nie ma w tym obojętności. Tydzień temu odszedł mój Tatuś, tak prawie nagle i bez zapowiedzi... bolało, ale szukałam znaków dobra. Były.
I czytając dzisiaj Ciebie tak właśnie myślałam, że mamy zadania do wykonania, które pozwalają nam przetrwać, a kiedy już je zrealizujemy zostajemy same z jakąś pustką. Tę pustkę wypełniam przywołując świeży obraz z pobytu mojego Tatusia ze szpitala, kiedy jeszcze żył, kiedy go głaskałam, rozmawiałam. Mi to pomaga. Pozdrawiam i podglądam wątek...


Piotruś - HANKA - Fri, 16 Października 2009

Nikto współczuję Ci gorąco śmierci Taty. Mój odszedł w lutym. Między grobem Piotrusia i Dziadka jest może 20 metrów. Nie szukam sensu w śmierci Piotrusia, bo stanowczo jej odmawiam sensu. Jakby mogło być coś ponad jego życiem, coś ważniejszego. Jak umiera ktoś starszy, nie zastanawiamy się nad sensem jego śmierci tylko życia. Z drugiej strony wierzę, że Bóg mógł go uzdrowić, a nie zrobił tego. I pytam dlaczego. Nie mam nic do stracenia. Całe życie mam tak, że można zadawać wszystkie pytania. Kiedy Piotruś jeszcze czuł się lepiej, stawiano nam pytanie co po porodzie, czy chcemy go na siłę ratować. Po dniach rozmyślań, byłam zrozpaczona i zadziwiona, że są pytania, na które nie można odpowiedzieć, bo trzeba by znać przyszłość. Jednak przyszłość też daje się przewidzieć w pewnym momencie. Piotruś przestał się ruszać, sądzę, że stracił przytomność, serce biło, ale on umierał.

Jasiu zapalę, dziękuję.

Jak płaczę sama to trwa to dłużej, nie mogę się wypłakać do końca. Ale to chciałam usłyszeć, że to nic płakać do poduszki. Nie zawsze mogę i chcę angażować męża. Moniko też nie rozpaczam przy Hani. Na szczęście chodzi do przedszkola, więc mam trochę swobody.

Wróciłam z mszy u Dominikanów z okazji Dnia Dziecka Utraconego. Było bardzo budujące kazanie. Na spotkanie po mszy zostało ze 40 osób. Były małżeństwa, które straciły dzieci 30 lat temu i teraz temat do nich wraca. Poruszyło mnie to bardzo.


Piotruś - jasia - Fri, 16 Października 2009

Aniu, przykro mi, że w tak dramatycznym momencie się poznajemy. Ale dziękuję Bogu za Ciebie, bardzo przy Tobie dojrzewam.


Piotruś - Itasia - Fri, 16 Października 2009

dla najbliższych rok żałoby to i tak za dużo ... kiedy sama wracam do domu, mijam cmentarz, wjeżdżam w polną drogę i mam 2 km na płacz ... 2 km dla syneczków ... tak bardzo zazdroszczę Ci Haniu pożegnania, zdjęcia i tak bardzo boli, że Piotruś odszedł ... tyle sprzecznych uczuć, a już ich nie powinno być ...
przytulam (*)


Piotruś - jasia - Sat, 17 Października 2009

Kto mnie trzyma za gardło?

Kto mi stoi na piersi?

Kto mi wykręcił ręce?

Zostałam inwalidką.

Aniu... Każdego dnia modląc się, proszę o spokój dla Ciebie. O uzdrowienie Twojego Serca.


Piotruś - PiBi - Sat, 17 Października 2009

Anusiu, strasznie mi przykro, straszliwie......
Płaczę z Wami.
Twój Synuś jest taki piękny!


Piotruś - Malgosia - Sun, 18 Października 2009

Aniu, myślę o Was co dnia.


Piotruś - krystyna03c - Mon, 19 Października 2009

Anulka przytulam,daj znać,czy dajesz radę...Dla Piotrusia (*)(*)(*)


Piotruś - HANKA - Wed, 21 Października 2009

Ech.
Kilka dni po pogrzebie byłam jakby w szoku. Nie czułam, że Piotruś umarł naprawdę. Potem przyszedł bunt i eksplozja negatywnych uczuć wszystkich jakie znam, dopadały mnie poza moją kontrolą. Teraz jakaś rezygnacja chyba, uczucia trochę przytłumione, myślenie nadal mało precyzyjne, minimum obowiązków. Mąż jest dla mnie bardzo dobry. Hania działa jak barometr moich nastrojów, wtedy muszę się ogarnąć.
Taka żałoba to duży wysiłek, a w nagrodę nie ma żadnych fajerwerków, tylko można w miarę żyć.


Piotruś - reniac - Wed, 21 Października 2009

Aniu współczuję z całego serca.
Ja jestem na etapie dociekania praw rodzicow... smutne ale prawdziwe. Musialam się zmobilizować do życia, choć wiem z doświadczenia, że to tylko chwilowe.
Ja płaczę do poduszki i mogę tylko po zaśnięciu Ali...............
Przytulam


Piotruś - zuza245 - Wed, 21 Października 2009

Cytat:[autor cytatu=HANKA]
Teraz jakaś rezygnacja chyba, uczucia trochę przytłumione, myślenie nadal mało precyzyjne, minimum obowiązków.
Taka żałoba to duży wysiłek, a w nagrodę nie ma żadnych fajerwerków, tylko można w miarę żyć.

Haniu, wiesz, ja pamiętam , że zaraz po śmierci dzieci, tzn tak po 3-4 tygodniach to stwierdziłam że juz musze życ normalnieSmile. nie dawałam sobie możliwości bycia słabej......Więc mnie najbardziej uderzyło tak po 2-3 miesiącach. Wtedy tez dopiero weszłam na to forum.
Dlatego ciesze się , że tu jesteś i piszesz. Bo to jest już przyznanie się do swojej słabości, właśnie , nawet nazywanie tego jak się czujesz. Każde uczucie które się pojawi jest ok. Każde uczucie , nawet rezygnacji jest ok. Naprawdę cieszę się że tu jesteś na forum. Dałaś nam ogromne swiadectwo...a fajerwerki, no cóż ......Trzymaj się cieplutko.

Asia


Piotruś - krystyna03c - Thu, 22 Października 2009

Aniu,u mnie również zero fajerwerków do tej pory,a dzisiaj mija 7 miesiąc...sądzę,że przyjdzie nam na nie dłużej poczekać....dużo dłużej....Póki co sukcesem jest każdy dzień,który udało mi się przeżyć bez ataku lękowego np.Tak,zupełne przewartościowanie życia,jedyna ambicją kolejny dzień bez płaczu,czy z umiarkowanym smutkiem....Z czasem,będzie inaczej,dziura w duszy będzie taka sama,ból podobny,ale łez mniej i dojdziesz do wniosku,że nie ma to tamto,trzeba się ogarnąć i zacząć żyć,chociaż sama nie będziesz przekonana co do słuszności tego co myślisz....Dzieci,które są z nami właśnie przez to,że strasznie reagują na nasze emocje są motywujące do dalszej walki...Dobrze,że Twój mąż jest z Tobą,w razie gdyby miał już dość płaczu i rozmów (mój niestety tak ma) wtedy pisz do nas.... Pozdrawiam Was serdecznie.Piotruś,dla Ciebie światełko [*][*][*]


Piotruś - 26mariola - Thu, 22 Października 2009

Przykro mi ale chyba nigdy nie zobaczymy tych fajerwerków minie zaraz dwa lata 2.listopada,dwa długie smutne lata i ciągle jeszcze ból wraca i chyba zawsze już będzie moim towarzyszem życia
Aniu przytulam Cię cieplutko i co mogę napisać innego -nic bo co by to nie było i tak będzie mało istotne miałam pisać trzymaj się ale nie dlaczego masz sie trzymać przecież straciłaś swój skarb przeżyj godnie żałobę po Piotrusiu pozwól sobie na to
dla Kapitana Piotrusia(*)


Piotruś - jasia - Thu, 22 Października 2009

Ciepłe myśli Aniu...


Piotruś - Agik - Thu, 22 Października 2009

Aniu,myślę o Was...


Piotruś - HANKA - Fri, 23 Października 2009

Dzięki dziewczyny.

Cytat:[autor cytatu=26mariola]
miałam pisać trzymaj się ale nie dlaczego masz sie trzymać

Dzięki Mariolu. Ludzie pytają czy się trzymam. Nie wiedziałam, dlaczego to pytanie sprawia mi taki kłopot. Nie służy mi analizowanie swojego zachowania pod tym kątem. Ocenianie siebie, czy nadążam za oczekiwaniami innych. Wiem, że intencje są dobre i nikt niczego nie oczekuje. Sama często pisałam w takich momentach \"trzymaj się\", bo tego życzyłam tej osobie z całego serca. A może ona wcale nie chce się trzymać? A już na pewno być oceniana, czy się dobrze trzyma, czy gorzej.


Piotruś - elunia9991 - Fri, 23 Października 2009

Ja w chwilach depresji najgorzej sie czulam jak ktos mowil mi tryzmaj sie zobaczysz jeszcze bedzie dobrze. To calkiem jakby ktos stojacy na rzegu wolal do tonacego bedzie dobrze.... Syty glodnego niestety nie zrozumie. Dla mnie cenne bylo jak ktos mowil jestm blisko o kazdej porze dnia i nocy jesli bedziesz czegos potrzebowala, chocby poplakac czy pomilczec przez telefon. To sprawialo ze nie czulam sie tak bardzo sama.


Piotruś - jasia - Mon, 26 Października 2009

Spokojnych myśli Aniu.


Piotruś - HANKA - Tue, 27 Października 2009

Dziękuję Jasiu, Elu, za pamięć i ciepło.

Dziś ozdabiałam grób Piotrusia na święto. Pokażę Wam jak skończę. Bardzo lubię tam być. A wieczorem byłam na grupie. Dużo stamtąd czerpię. Nie wiem jakbym się ogarnęła gdyby nie pomoc dziewczyn. Na codzień czuję się jak unoszony na wietrze balonik, bez punktu odniesienia. Tam zaczynam kojarzyć, gdzie góra, gdzie dół.

Nadal przeraża mnie wizja Bożego Narodzenia. Gdyby nie Hania wykupilibyśmy chyba wycieczkę do ciepłych krajów na ten czas.

Ściskam


Piotruś - wuchowa - Tue, 27 Października 2009

Dzis myslalam o Was Aniu czekajac na wieczor, aby cos na spokojnie napisac. I tez jakos myslalam o Swietach, teraz tych listopadowych i potem Bozym Narodzeniu. To trudny czas, a u Was wszystko takie swieze.

A moze pomysl z wyjazdem nie jest takim zlym pomyslem?
Moze nie bedzie tak jak zawsze - rodzinnie, ale bedzie tak jak Wy bedziecie chcieli.

Od wielu lat, mimo, ze tesciowie mieszkaja doslownie 20 minut od nas na piechote, wigilie spedzamy u nas, dopiero w Boze Narodzenie idziemy w gosci. Dzieki temu wieczerza jest \'nasza\'. Na stole galazki ozdobione rozowymi i blekitnymi wstazkami, dla nas czytelny znak, dla innych... ?

Troche egoizmu w zalobie sie przydaje.

Serdecznosci,
Monika


Piotruś - HANKA - Wed, 28 Października 2009

Cześć Moniko,
dzięki, że zaprzątasz sobie nami głowę.

Wyjazd jest kiepski ze względu na moją mamę, ponieważ w tym roku w lutym zmarł również mój tata. To będą pierwsze święta bez niego. Żałoba goni żałobę. Nie stać mnie aż na taki egoizm.
Podoba mi się Wasz pomysł z własną rodzinną Wigilią i z symboliczną obecnością dzieci. Myślałam trochę o zaakcentowaniu naszych strat w rodzinie. Pewnie postawię zdjęcia Piotrusia, taty. Mama zaproponowała, żeby nie kupować sobie prezentów w tym roku (tylko dla Hanki). Podoba mi się to. Zainspirowałaś mnie do popracowania trochę z symboliką. Ale pusty żłóbek może być zbyt obrazoburczy. Przepraszam mam jakąś wisielczą głupawkę.

Nie boję się Wszystkich Świętych. Może liczę, że będę mniej samotna, gdy wszyscy będą wspominać swoich zmarłych. Na pewno będę bardziej adekwatna niż w Boże Narodzenie.


Piotruś - jasia - Wed, 28 Października 2009

Trudny rok Aniu...

Nieustannie z ciepłymi myślami - Jasia.


Piotruś - krystyna03c - Wed, 28 Października 2009

Ja również o Was myślę.Nie piszę,ale jesteś blisko.Ty,Piotruś,Hanusia,nawet Twój mąż,strasznie,że musicie przez to przechodzić,przez te trudne tegoroczne święta,nie wiem jak dla Ciebie Aniu,ale dla mnie to kolejny szczyt do pokonania....Piotrusiowi światełko zapalam (*) a Ciebie przytulam mocno!