Poronienie - Forum
Piotruś - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Moja strata (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=11)
+--- Wątek: Piotruś (/showthread.php?tid=2564)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29


Piotruś - HANKA - Mon, 20 Lipca 2009

Jestem mamą czwórki dzieci. Jak miło to napisać, w innym gronie mówię, że mam jedno Hanię. Ma 5 lat. No Piotrusia też wymieniam, bo jego obecności nie da się już zaprzeczyć. Piotruś 5 sierpnia skończy siedem miesięcy życia w moim brzuchu. Termin porodu mieliśmy na 12 października. Mieliśmy, bo sytuacja zmieniła się 11 maja. Miał wtedy 18 tygodni. Dowiedzieliśmy się, że synek ma chorobę letalną i lekarze nie mogą mu pomóc. Cierpi na izomeryzm lewostronny, ma nieprawidłowe anatomicznie serce, a właściwie pół, jeden przedsionek, jedna komora i blok komorowo-przedsionkowy. Gdyby miał jedną z tych wad można by mieć nadzieję, a tak... nie można. Tylko, że ja mam nadzieję nadal. I modlę się o jego uzdrowienie.
Po diagnozie myślałam, że wkrótce umrze. Gorączkowo przygotowywałam jego pożegnanie. Dużo wtedy zrobiłam. Byłam w zakładzie pogrzebowym, zrobiłam rozeznanie w przepisach odnośnie pochówku i przechowywania zwłok w domu, zrobiłam skromną wyprawkę, żeby go ubrać do zdjęcia w szpitalu. Ale co można kupić gdy dziecko ma 13-15 cm? Kupiłam becik i ładne pieluszki. Czapeczkę zrobiłam na szydełku, za dużą. A le teraz mam nadzieję, że do niej dorośnie. Mając nadzieję, że jednak uda sie przewieźć Piotrusia do domu, przemyślałam umeblowanie pokoju, kupiłam złoty obrus czy całun, nie wiem jak to nazwać. Byłam w transie, wieczorami oczywiście rozpaczałam i mąż mnie reanimował. Wszystko było mniej więcej przygotowane, a Piotruś ruszał się dalej. W 21 tc mieliśmy kolejne echo serca. Potwierdziło diagnozę, ale Piotruś nie miał jeszcze objawów niewydolności krążenia. Jedyne co mogłam, to zacząć intensywnie modlić się o jego uzdrowienie. Przecież nie mogę siedzieć i czekać na jego śmierć, albo udawać, że o niczym nie wiem. Kolejne usg już w najbliższy piątek. Na głowę spodziewam się, że będzie miał obrzęki i powiększone serce i inne problemy. A w sercu mam nadzieję, że nie. I to co myśli głowa, wcale mnie nie przybliża do zgody na jego śmierć. Rusza się tak pięknie. Kupiłam domowe ktg, na wypadek wątpliwości, czy żyje. Ale nie muszę go używać, bo Piotruś nie daje mi czasu na wątpliwości. Jeżeli nie wierzga, to przynajmniej mnie miźnie. Kocham Cię synku.
Mam też wspaniałą córeczkę Hanię (ja jestem Ania, dla zmyłki), która wie o chorobie Piotrusia. Zapytała, czy on umrze tak jak dziadek (dziadek umarł w lutym 2009 i był Ukochany Dziadkiem). Powiedziałam, że tak i obie płakałyśmy. Mogłam powiedzieć coś innego, ale wtedy nie widziałam innego końca. Trudno stało się.
Mam też kochanego męża, który się o mnie bardzo boi. Wie, co sie działo gdy straciłam nasze drugie dziecko w grudniu 2002 roku. W 12 tc dowiedzieliśmy sie, że dziecko nie żyje od sześciu tygodni. Nie mam żadnych pamiątek po tamtej dwójce, nie mają grobu ani imion. Teraz to wszystko wraca w najmniej potrzebnych momentach.
To nasza rodzina. W gruncie rzeczy myślę, że i tak szcęściara ze mnie.
Chciałam się przedstawić, bo zaczęłam się udzielać na tym forum po trzyletniej przerwie i mam nadzieję znaleźć tu zrozumienie. W realu też otaczają mnie świetni ludzie, ale nigdzie nie można tak otwarcie przezywać cierpienia jak tu. Może jeszcze w domu, ale to jednak dezintegruje uczucia innych i staram się ich chronić ile się da.
Życzę wszystkim spokojnego dnia. Ania


Piotruś - Magda78 - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu,tak mi przykro....Wyobrażam sobie jak trudne chwile przed Tobą,no i za Tobą.Póki jest w Twoim brzuchu zawsze może zdażyć się cud i tego właśnie Wam życzę.Przytulam Cię wirtualnie i życzę dużo siły...


Piotruś - 26mariola - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu tak bardzo mi przykro to najstraszniejsze co może spotkać matkę czekać na poród który nie daje szans na przeżycie kochanego dziecka ale wiara może czynić cuda
może zdarzy się cud nie wiem co mam jeszcze napisać po prostu wszystko wydaje się takie banalne i nie na miejscu życzę Ci dużo sił i przytulam bardzo mocno


Piotruś - Eva - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu, ja również życzę Wam tego cudu! Tyle już przeszliście... Dużo sił!


Piotruś - Maria H-S - Mon, 20 Lipca 2009

Bardzo, bardzo mi przykro Aniu! Życzę sił i nadal tej wiary i mądrości i cierpliwości... Wiele sił na nadchodzące dni!


Piotruś - krystyna03c - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu kochana,ja nie życzę Ci cudu,ja życzę Ci z całego serca dużo siły i życzę Ci,żeby los przeprowadził Cię przez to wszystko możliwie jak najmniej okrutnie.Życzę Ci,żeby Piotruś urodził się szybko i bez dodatkowych komplikacji,życzę Ci,żebyś poradziła sobie z laktacją,która w moim przypadku spowodowała kompletną załamkę,życzę spokojnej,dobrej położnej,mi nie było dane na taką trafić.Aniu z całego serducha wspieram.Sama jak wiesz niedawno czekałam,to co czujesz przeżywam razem z Tobą tak jakbym przeżywała to po raz drugi.I nie zostawię Cię samej,choćbyś nawet chciała.Hanusi będzie strasznie trudno,jest w wieku mojego synka drugiego,teraz pewnie mówi braciszkowi,żeby wyzdrowiał i że go kocha....z nadzieją,że będzie jednak mogła Go zobaczyć pomimo tego,że powiedziałaś Jej,że Piotruś może odejść...Do końca wierzyłam,że może jednak nie będzie tak źle,ale modliłam się o to,żeby Bóg jeśli już wybrał taką dla mnie opcję zabrał Patryka do siebie możliwie szybko,bo każdy dzień kolejny mnie wykańczał,każdy jego kopniaczek chowałam w sercu a z drugiej strony krzyczałam\" dlaczego,do cholery,dlaczego????!!!! \" .Czekałam na koniec jak na wybawienie,a kiedy nadszedł okazało się ,że to dopiero początek....22.07 minie 4 miesiąc....Jesteś bardzo dzielna Aniu,ja nie byłam w stanie kupować nic Patrykowi,ani kiedy nie wiedziałam,że odejdzie ani tym bardziej później.Jedyną rzeczą,którą kupiłam dla Niego to była para maleńkich skarpetek.....Resztę organizował mój mąż kiedy ja byłam w szpitalu,a ubranko dla Niego wybrała teściowa,gdyż nie mogłam wyjść ze szpitala ze względu na komplikacje....Aniu,wiesz co boli najbardziej? To,że nikt nie zrobił mu zdjęcia,ze nie widziałam malutkiego w trumience,nie pozwolono mi pójść do prosektorium się z nim pożegnać,tego nigdy sobie nie wybaczę i jeśli mogę zasugerować Tobie,jak tylko będziesz w stanie fizycznie to zrobić,nie rezygnuj z tej możliwości,bo później możesz żałować,tak jak ja....Wiem,wydarzenie będzie traumatyczne,bolesne i maksymalnie smutne,jednak spróbuj to zrobić.Ja będę żałować do końca życia,że dałam sobie to wyperswadować.Przytulam Cię mocno.


Piotruś - madasia - Mon, 20 Lipca 2009

Krysia napisala dokladnie, to o czym myslalam. Ale wiesz, zawsze w kazdym czlowieku sie tli ta iskierka nadziei...Na przekor temu, co mowia inni, nie chce sie wierzyc w te smutna przyszlosc.....


Piotruś - nikto - Mon, 20 Lipca 2009

Podglądam Ciebie Aniu nie tylko na tym forum Smile
Zagościłaś w moim sercu i myślę, że wraz z Hanią i Piotrusiem na zawsze.
Oddaję Ciebie w modlitwie.
Pozdrawiam.


Piotruś - Katrina - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu, życze Ci wiele sił na nadchodzące dnia, a szczególnie na piątek.

Wiesz, dziękuję Ci że pozwalasz Piotrusiowi żyć, że starasz się po prostu dac mu to co najlepsze. Jeśli cud się nie zdarzy to wiem że Piotruś będzie Ci wdzięczny za to co robisz, za czapeczke i za ten czas w Tobie. Nie wszyscy są tak odważni. Przytulam wirtualnie i obiecuję modlitwę o cud ale także o siły dla Ciebie, dla całej Twojej rodziny.


Piotruś - Becia - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu żadne słowa nie wyrażą mojego smutku i współczucia. Jesteś bardzo dzielną MAMĄ.
Nadzieja pozwala nam żyć i oby Tobie jej nie zabrakło.


Piotruś - wizardess - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu, przytulam Cię mocno, chociaz tyle moge zrobić. I rację ma Krysia, idź i przytul swojego synka, jak się juz urodzi, ja tak zrobiłam. Bardzo mi to pomogło. Mam poczucie, że zrobiłam wszystko co mogłam dla moich dzieci.


Piotruś - HANKA - Mon, 20 Lipca 2009

Dziękuje Kochane za wsparcie i ciepłe słowa.

Krysiu przykro mi, że nie zobaczyłaś Patryka. Nie wyrzucaj nic sobie, tu nie ma Twojej winy. Jeżeli jest - to personelu wobec Ciebie, że za mało o Ciebie zadbali.
Jeśli pozwolisz, to wypytam Cie kiedyś o sprawy techniczne jak laktacja, komplikacje itp. Wiem, że muszę się na to przygotować, ale na razie nie mam siły i nie chcę sie tym zajmować. Zobaczyć synka na pewno zobaczę. Mam nadzieję przewieźć go do domu przed pogrzebem. Chciałabym, żeby nie trafił w ogóle do chłodni, ale to chyba się nie uda ze względu na formalności i sprawy papierkowe. Co za bzdura! W każdym razie jak wszystko się uda chcemy przy nim czuwać w domu. Niestety nawet tragedia może pójść źle, mogę mieć cesarkę, komplikacje i nie móc wyjść ze szpitala. Umówiony zakład pogrzebowy może się wykręcić. Wszędzie niepewność.

Nikto zaintrygowałaś mnie, gdzie mnie jeszcze podglądasz?


Piotruś - wichurka - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu...
bardzo mi przykro współczuję Ci z całego serduszka i życzę dużo sił, abyś wytrwała najbliższy czas. Jeśli moge dodać również że jeśli znajdziesz siłę idź do Swojego Synia przytul Go, ukochaj, mi nietstey nie było to dane i nie ma dnia w którym nie żałowałabym tego,że nie utuliłam Swoich Dziewczynek. Przytulam ciepło do serca i pamiętam.


Piotruś - ellen - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu, tak bardzo mi przykro. W miarę moich możliwości będę razem z Tobą czekać na Piotrusia. I obiecuję modlitwę o siły dla Was wszystkich.


Piotruś - krystyna03c - Mon, 20 Lipca 2009

Ania jak tylko będziesz potrzebować jakiejkolwiek informacji,jestem.W razie czego podaj mi swój mail,napiszę Ci swój numer,będziesz mogła napisać smsa albo coś,gdybyś potrzebowała.
Tego też się bałam,zresztą czytałaś w moim temacie,tego,że nie wrócę do domu.....Pewnie na początek będą chcieli wywołać poród naturalnie,przeważnie tak jest,mi to tłumaczno w ten sposób,że wtedy łatwiej fizycznie dojść do siebie.... i męczyłam się 11 godzin,a w końcu o 2:40 przeszkodziłam położnej z nocnej zmiany,no i chyba dlatego miałam\"za swoje\"....zresztą w pewnym momencie wszystko działo się tak szybko,że nawet lekarz się potykał o lampę i nie mógł sobie poradzić z założeniem rękawiczek.... do pewnego momentu kontrolowałam sytuację,później\"odpłynęłam\" bo dostałam hypotonii macicy...mój mąż,który przez cały czas był ze mną w tym momencie wyszedł,zrobiło Mu się słabo,nie dlatego,że zobaczył poród,bo rodziliśmy razem Pawełka ale dlatego,że myślał,że ja też stamtąd nie wrócę.Potwierdził to też lekarz,mówił,że jedna nogą byłam po drugiej stronie,he,poszłam odprowadzić Malutkiego,ale Bozia mnie jeszcze nie zechciał i dziękuję Mu za to....Życzę Ci,żeby udało Ci się zabrać Piotrusia do domu,chociaż powiem szczerze,nie wiem,czy na to pozwolą....ze względów \"technicznych(?).Wiesz,mogą twierdzić,że ciałko musi pozostawać w chłodni czy coś w tym stylu,ja nawet nie wpadłam na taki pomysł,ale z całego serca chciałabym,żeby Tobie udało się go zrealizować.
Niepewność Aniu będzie z Tobą do końca,to jest chyba najgorsze.....Wierzę jednak w to,że kiedy nadejdzie ten moment,los nie będzie maksymalnie okrutny i oszczędzi Ciebie i Twoją rodzinę w tej trudnej chwili.O to będę się modlić.Póki co,ciesz się swoim synkiem,żeby tych miłych chwil było w kolekcji jak najwięcej,przydadzą się na przyszłośćSmile


Piotruś - aisha1976 - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu podZiwiam ciebie za to jaką silną i wspaniłą jestes mamą dla Piotrusia.Ja straciłam dzieciątko w 12tc i przez rok nie mogłam dojśc do siebie.Swiadomość noszenia dziecka które jest chore mnie przeraza,jednak cuda sie zdarzają i może Piotruś urodzi się i będzie dobrze...wspieram cie myslami...i podziwiam caly czas
Twoja historia jest niesamowita,smutna ale i widać w niej siłe matki
przytulam


Piotruś - Agik - Mon, 20 Lipca 2009

Aniu,życzę Ci dużo spokoju i siły.Jak najlżejszego porodu;dobrego i wyrozumiałego personelu medycznego.
Nie musisz mieć żadnych komplikacji,ani podczas,porodu,ani po nim,ani problemów z laktacją.Z pewnością, będą potrzebne tabletki hamujące wytwarzanie pokarmu.
U mnie(w przeciwieństwie do Krysi)poród z chorą na bezmózgowie i brak kości czaszki Marysią,odbył się bardzo sprawnie i szybko.Zarówno podczas porodu,jak i po nim, nie wystąpiły żadne komplikacje.Problemów z nadmiarem pokarmu nie było(Już na oddziale dostałam tabletki na zahamowanie laktacji-Bromergon).
Aniu,ja podobnie,jak Nikto, \"śledzę\"Wasze losy na innym forum.
Jeszcze raz życzę dużo sił dla Ciebie i dla całej Waszej rodziny,dla Hani również.


Piotruś - Malgosia - Tue, 21 Lipca 2009

Aniu, jesteście w moich myślach od jakiegoś czasu.
I myślę o tym, jak szczęśliwy musi czuć się Piotruś czując Twoją miłość. Waszą miłość.
I jaką niezwykłą musi być Wasza rodzina.
I o tym, że taki czas żegnania się z dzieckiem jest niewyobrażalnie trudny, ale brakowało mi go, bo moje dzieci odchodziły cichutko.
I o tym, że dzieci nie powinny umierać.
I wiele innych myśli kołacze mi się po głowie.

Dużo, duzo sił.


Piotruś - Maria H-S - Tue, 21 Lipca 2009

A mi Aniu Twój pomysł z przewiezieniem Piotrusia do domu przypomniał chwile, kiedy umierała moja babcia. To było niecały rok przed śmiercią naszego Jasia. Kiedy zapłakana przyjechałam do domu, dowiedziałam się, że lekarz już był i powiedział, że to ostatnio godziny. Od tego momentu czuwaliśmy z braćmi na zmianę przy Babuni do wczesnych godzin rannych, kiedy to odeszła. Potem ubraliśmy ją i leżała tak spokojnie, w swoim pokoju pełnym ulubionych zdjęć bliskich i obrazów. Mieszkam na wsi i tego dnia wieczorem odbyło się pożegnanie zmarłej, przy świecach i z żałobnym śpiewem na ustach. Dlaczego o tym piszę? Bo wydaje mi się, że to bardziej naturalny, godny i dobry sposób odchodzenia, niż na szpitalnym łóżku (choć niestety nie zawsze możliwy po prostu). Piszę także dlatego, żę rozumiem Twoją potrzebę przewiezienia Piotrusia do domu! Trzymam kciuki, żeby się udało!
Twoje słowa Małgosiu o tym, że myślisz o swoich dzieciach, które odchodziły po cichu przypominają mi o tym, jak bardzo żałuję, że nie wiem tak naprawdę kiedy odszedł Jaśko i tego, że widziałam go tylko kiedy go rodziłam a potem dotknęłam tylko przez prześcieradełko. Gdybym tylko wtedy wiedziała, jak ważne jest zobaczenie dziecka???
Myślę, że Piotruś musi być niesłychanie wdzięczny, że ma taką MAMĘ i taką RODZINĘ!

Wspieram myślami przez cały czas!


Piotruś - nikto - Tue, 21 Lipca 2009

Forum dlaczego.org.pl >> CHORE DZIECKO tutaj wydaje mi się, że jesteś.
Po prostu po przeczytaniu Twojego postu o Piotrusiu chciałam dowiedzieć się co to jest wada letalna no i w ten sposób weszłam na forum \"dlaczego\". Smile
Pozdrawiam serdecznie


Piotruś - HANKA - Tue, 21 Lipca 2009

Nikto tak założyłam tam kilka wątków. Podupadły potem odżyły. Na poronienie.pl nie mogłam się przez pewien czas zalogować, aż się udało.

Mario dokładnie tak o tym myślę, że dom i dużo czasu na pożegnanie - to mi bardzo potrzebne. Dzięki za zrozumienie. Prawo jest przeciwko mnie, ale może ludzka życzliwość zwycięży.

Dziewczyny rozpieszczacie mnie tymi miłymi i ciepłymi słowami. Każda z nas jest dzielna i silna, bo nikt nam nie dał wyboru.
Jesteśmy teraz sami z mężem. Hania z babcią w górach. W sobotę może razem po nie pojedziemy. Mam tyle czasu i żadnych obowiązków. Zawsze za tym tęskniłam, a teraz nie umiem tego wykorzystać. Jak głupia snuję scenariusze, co będzie w piątek i po piątku. I płaczę. Ale najgorzej jest jednak, jak muszę powstrzymywać łzy przed Hanią. Robię się rozdrażniona i bez życia.
Krysiu a jak Pawełek, poradził sobie ze śmiercią brata? Hania boi się teraz ciemności, nawet takich zaciemnionych miejsc jak przedpokój. Potrzebuje więcej uwagi, a ja o ironio mam jej mniej. I jest bardziej ciepła, tuli się. To jest akurat bardzo miłe.
Spokojnej nocy.


Piotruś - 26mariola - Wed, 22 Lipca 2009

Aniu moja Natalka miała 4 latka gdy urodził się Mikołajek wydawało mi się w tedy że odna nie wiele zrozumie z tego ale było inaczej ona też bardzo pzrezyła odejśie Mikołajka czekała na niego co wieczór całowała go przez brzuch i mówiła że kocha go do dziś mam łzy w oczach gdy wspominam ten czas.Gdy urodziłam Mikołajka z córcią rozmawiał mąż powiedział jej że urodził się jej braciszek ale Bozia wzieła go do siebie ,że jest aniołkiem w niebie bo jak wytłumaczyc to inaczej dziecku a ona popatrzyła na tatę i powiedziała \" to było Mikołajka schować do szafy to nie zabrała by go Bozia do siebie\"i wtedy mąż jej tłumaczył że Mikołajek urodził się maleńki że chciał isć do nieba bo co innego powiedzić 4 letniemu dziecku była na pogrzebie pokazywaliśmy jej zdjęcia Mikołajka ale po krótkim czasie zaczeła się bać zostać sama nawet na moment chowała się pod stół i gdy zapytałam ją co się stało powiedziała że chowa się aby Bozia jej nie zabrała.
Także jeśli odchodzi dziecko to tragedia całej rodziny nie tylko rodziców ale i dzieci które z nami są


Piotruś - krystyna03c - Wed, 22 Lipca 2009

Aniu,czasem wydaje mi się,że Paweł się jeszcze z tym nie pogodził,tylko nie chce o tym mówić...jest zły na to,co się stało.W przedszkolu opowiadał dzieciom,że ma braciszka aniołka,a pani powiedział,że Jego braciszek jest chory i umrze,zanim jeszcze Patryk się urodził.Na początku w ogóle nie chciał chodzić na cmentarz do Patryka,teraz czasem też to się zdarza,a jak już tam przyjdzie często nie zachowuje się spokojnie,ale zdarzają się momenty,że rozczula mnie maksymalnie np.kupując wiatraczek dla małego i wbijając go w jego grobek ze słowami \"zobac Patryk jak teraz będzies miał ładnie\" ostatnio wiatraczek zgubił jeden płatek....Paweł uparł się,że go znajdzie,bo Patryk musi mieć ładnie...chodził z 20 minut pomiędzy maleńkimi grobkami w tą i z powrotem,a kiedy powiedzieliśmy mu,że czas do domu,bo płatek się nie znajdzie,popatrzył na mnie ze łzami,złością,żalem i stwierdził,że się stamtąd nie ruszy,bo chce być przy swoim bracie.....albo rozmowa,że chce umrzeć tak jak Patryk,bo chce być blisko swojego brata,pytania,dlaczego Bozia tak zrobił i go zabrał,przecież to był Jego braciszek i on go kocha i na niego czekał...Aniu,nieraz nie potrafię powstrzymać łez,ale muszę tłumaczyć temu małemu człowiekowi coś,czego sama do końca nie rozumiem,staram się zachowywać w takich momentach naturalnie,ale serducho mi pęka....To się tak wydaje,że dzieci są małe i szybko zapomną,nic bardziej błędnego,One to przeżywają tak samo jak i my.Paweł zrobił się również taki trochę bardziej krnąbrny,wiesz,tak jakby swój smutek okazywał złością na cały świat w sytuacjach trudnych.Jemu też daję czas na żałobę,pytałam psycholożki zaraz po porodzie,czy powinnam go brać na pogrzeb Patryka,powiedziała mi,że jeśli nie potrafię przewidzieć swojej reakcji na to wydarzenie (a tak było,bałam się strasznie,że rzucę się na trumnę i miałam ogromną ochotę to zrobić,albo wziąć tą trumienkę i z nią uciec,otworzyć i tulić mojego synka)lepiej żeby dziecko zostało w domu.I tak też zrobiliśmy.Pawełek zobaczył grób brata parę godzin później,wieczorem na\" spokojnie \"wzięliśmy go na cmentarz i pokazaliśmy,że tam jest Jego braciszek,płakał Paweł,płakałam ja i mój mąż także.....Przygotowywałam go na to,że tak może być,mówiłam o chorobie Patryka,wszystko na tyle ile jest w stanie pojąć 4 latek.....A wiesz co załamało go strasznie? Po porodzie w niedzielę o 2:40 wypuszczono mnie we czwartek do domu(nawiasem mówiąc godzinę przed pogrzebem) ,Paweł strasznie sie ucieszył,choć uświadomiliśmy Mu,że w brzuchu już nikogo nie ma,płakał,z drugiej strony cieszył się,że jestem,powtarzałam Mu,synku,teraz już będzie dobrze,mamusia Cię już nie zostawi( 2 razy leżałam w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi,to 300 km.od naszego domu,wtedy nie widziałam Pawła,tylko rozmawialiśmy przez telefon,potem 2 razy w szpitalu w moim mieście,kolejne rozstanie.... ) i szlag mnie trafia jak o tym myślę,w piątek już zaczął mnie tak dziwnie boleć brzuch,tak jakbym miała zakorkowaną macicę,nie mogłam normalnie za przeproszeniem usiąść na d.... nie bolało,ale niepokoiło bardzo i znów w niedzielę musiałam pójść do szpitala,bo okazało się,że coś zostało w macicy po porodzie i zostawić dziecko,które zapewniałam,że już z nim będę i jest bezpieczny i w ogóle,że będzie dobrze.Nie zapomnę nigdy Jego oczu i tego ogromnego smutku.......Przeszedł dużo jak na takiego malca,dzielny był strasznie,jednak przeżywa to w dalszym ciągu,choć mniej o tym mówi.Często wspomina Patryka,kiedy rysuje rodzinę,to zawsze 4 osoby,dla Niego Patryk istnieje.....Co będzie dalej nie wiem,dzisiaj mija 4 miesiąc od odejścia Malutkiego.....Wierzę,że wszyscy sobie poradzimy,choć jest trudno Aniu.


Piotruś - 26mariola - Wed, 22 Lipca 2009

Dzieci przeżywają stratę rodzeństwa bardziej niż nam się wydaje ale dobrze że pamiętają o tym że mają rodzeństwo że rysują je na swoich obrazkach i choć nie raz łza zakręci się w oku z tego powodu to przez łzy zawsze widać uśmiech i tą maleńką radość że nie tylko ja pamiętam ale i Natalka.i czuję z tego powodu radość Natalka do tej pory pamięta o swoim braciszku nie raz kładzie się tak jak Mikołajek na zdjęciu i pyta czy tak Mikołajek leżał(chodź już dawno nie widziała jego zdjęć)Tylko jest mi smutno gdy mówi np.Kinga ma braciszka,Emilka ma małego braciszka a ja jej w tedy odpowiadam że przecież Ty również masz braciszka i ona wtedy mówi wiem Mikołajka tylko on jest u Bozi.
To takie smutne że nasze dzieci muszą tak cierpieć i tęsknić,ale dobrze że pamiętają.
Krysiu Natalka też nie zawsze chce chodzić na cmentarz do Mikołajka ale nie chcę jej przymuszać nie raz jest i tak że sama mówi że chce pojechać do Mikołajka

Aniu piszesz że najgorsze jest gdy musisz powstrzymać łzy przed Hanią ja nie raz nie wytrzymywałam i wtedy przytulałam się do mojej córci i płakałam a na przytulała się do nie i mówiła za Mikołajkiem płaczesz mamusiu ale po tem było mi trochęlżej bo gdy ją przytulałam myslałam że tuląc ją tulę i Mikołajka


Piotruś - HANKA - Wed, 22 Lipca 2009

Mariolu, Krysiu spłakałam się nad losem tych naszych starszaków. Pięknie to przeżywają i Wy im mądrze towarzyszycie. Ale to takie niesprawiedliwe, że oni muszą przez to przechodzić.

Wiem, że przyjdzie czas, kiedy i ja niczego już nie powstrzymam. Teraz staram się nie rozpaczać nie tylko ze względu na Hanię, ale i Piotrusia. Należy mu się trochę radości, a przynajmniej spokoju.

Krysiu zapaliłam światełko Patrykowi. Okazuje się, że na miesięcznicę. Ściskam Cie gorąco.