Poronienie - Forum
takie tam :( - Wersja do druku

+- Poronienie - Forum (https://www.poronienie.pl/forum)
+-- Dział: Poronienie (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=3)
+--- Dział: Rozważania duchowe (https://www.poronienie.pl/forum/forumdisplay.php?fid=12)
+--- Wątek: takie tam :( (/showthread.php?tid=1212)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11


takie tam :( - channach - Tue, 13 Lutego 2007

czasami odswieża stronke i wkleja skrypt podwójnie. Zdarza sięSmile (chyba można wykasowac jeden ten watek - jesli Ci przeszkadza, jako autorka chyba mozesz, mnie sie przynajmniej nad tym co napisałam pokazuje SKASUJ)

Nie doceniałam męża, teraz zaczynam widzieć rzeczy, których nie widziałam. Ma swoje wady, ale kto ich nie ma. Dzis rano obudził mnie jak zwykle budzik o 5:30 czas zbierać się do pracy,poczułam jak nagle ktos przygwoździł mnie do łóżka, nie idz jeszcze, zostań jeszcze 5 minut....
Jakby mu mało było, ze praktycznie cała noc musi mnie czuc obok, tuic, głaskać obejmowac.... Wczoraj chodził po pokoju nucąc... będę tata będe tata.... Wariat na kółkach;p
Wystarczy, ze powiem, ze mnie cos zabolało, że mi niedobrze, a on: Napewno będzie dzidzia. Mam męża anioła maniaka.... Ale znów mi bęzie parówki kupował;p;p. Ostatnio miaam ochote na parówki jedyna zachciewajka ciązowa, jeździł i kupował.....
Muszę sobie dzis popisac. Troszkę pewnie nastukam do popołudnia. Wiecie czuje takie radosne podniecenie....
Nie wiem czmeu.
W sumie dziecko teraz wiele by skomplikowało, bo moge nie zmienic pracy (dojezdzam ponad 40km do pracy, a moge pracowac w innej filli tej samej firmy 8 km od domu) ale pozyjemy zobaczymy, wierzę, ze się ułozy i że mimo potencjalnej dzidzi dostanę tę pracę.
Ciekawe jak zareaguje na okres jesli go dostane;p, ale przypuszczam ze spokojnie.
\"Wszystko ma swój czas i miejsce na ziemi\" to chodzi za mna od pierwszych dni małżeństwa....


takie tam :( - monika - Tue, 13 Lutego 2007

każda z nas, która tu założyła swój wątek czytając go po czasie ma \"namacalny\" dowód na ogrom Bożej miłości...Twój wątek Channach jest niesamowity, cieszę się Twoją radością, nadzieją i spokojem...dziękuję za wszystko, co piszesz i trzymam kciuki
dobrego dnia


takie tam :( - Madness - Tue, 13 Lutego 2007

mam nadzieję ze znow bedziesz jesc bez opamietania parówki Smile

ciesze sie ze z kazdym dniem w tym co piszesz jest coraz wiecej spokoju, nadziei i pogody. czas leczy rany a wlasciwie to Bóg je leczy, skutecznie i na trwale. przekonasz sie o tym.
a twoj mąz jest naszym bohaterem! pozdrow go serdecznie

pokój z wami


takie tam :( - channach - Tue, 13 Lutego 2007

maz nawet nie wie, ze pisze na tym forum.... własnie się wsciekał przez telefon, bo próbował wyrejestrowac sprzedany samochód i pani go poinformowała, ze musi pojechac do swojego rodzinnego miasta (po przeprowadzce i zmianie adresu w sumie w ciagu 2 tyg. go sprzedał i auto nadal było\"u niego\" zarejestrowane) ucieszył sie bardzo 180km przed nim. ciekawe czy jakos inaczej to załatwi. Ale mam dziś lenia,a od pracy na komputerze boli mnie już głowa i miesnie od siedzeniaSad.


takie tam :( - Karolina22 - Tue, 13 Lutego 2007

witaj channach...trzymam kciuki za ciebie...tak bardzo bym chciala zeby nam sie udalo...juz nie moge zniesc tego czekania...jeszcze kilka dni i moge zrobic test...ale nawet jesli jeszcze nic nie wykarze to bede miala nadzieje dopoki nie przyjdzie @
pamietaj,ze mysle o tobie i wierze w cud
pozdrawiam Karolina


takie tam :( - channach - Tue, 13 Lutego 2007

Ja podchodze do tego spokojnie, az się sobie dziwię, zę aż tak spokojnie. testowac mozna w sumie niektórymi testami 5-6 dni po owulacji, to ja w sobote juz bym mogla. ale nie spieszy mi się. Smile. wierzę, ze bvędzie ok i jesli nie teraz zajdę w ciąże, to znaczy że to nie ta chwila.... Karolinką mam nadzieję, ze stanie się cud i tobie wyjdą 2 kreskiSmile. cud poczecia oczywiscieSmile


takie tam :( - Karolina22 - Wed, 14 Lutego 2007

ja tez moglabym juz powoli testowac ale chyba nie chce sobie robic zbytnich nadzieji i poczekam czy przyjdzie @...a jesli przyjdzie to trudno...widac jeszcze nie czas. Mam juz test...moj maz nie moze wytrzymac i polecial do apteki...ale nie zrobie go narazie...chce jeszcze poczekac...od wczoraj czuje dziwny spokoj w sercu...po wizycie na cmentarzu u mojego Mateuszka...moze to on daje mi sile...
pozdrawiam


takie tam :( - PiBi - Wed, 14 Lutego 2007

Kochane, rzeczywiście można testować już 6 dni po owu, ale po co? Sikacze (tzn. testy) często fałszują wynik, więc może być powodem zadręczeń, a trzeba sobie smutków oszczędzać. Polecam cierpliwość. A dla wszystkich wierszyk ks. Twardowskiego, bardzo prawdziwy, wzruszający i myślę adekwatny do sytuacji.
\"Tulić Jego głowę z pierwszymi włosami
w Betlejem pod gwiazdą uprzejmie schyloną
w Nazarecie głaskaną Maryi rękami

kto przytuli do siebie z koroną cierniową\"
Pozdrawiam gorąco. Trzymam kciuki za Oczekujące. Nie przestawajmy wierzyć....


takie tam :( - channach - Wed, 14 Lutego 2007

PiBi ja tam testowac bede moze za 2 tygodnieSmile. jakoś mi nie potrzebne do szczescia wczesniej.Smile


takie tam :( - Madness - Wed, 14 Lutego 2007

Cytat:[autor cytatu=PiBi]
Sikacze (tzn. testy) często fałszują wynik, więc może być powodem zadręczeń, a trzeba sobie smutków oszczędzać.

PiBi,
wcale nie falszuja.moj ginekolog mowil ze jezeli test pokazuje wynik pozytywny to na sto procent jestem w ciazy.chyba sa jakies zmiany hormonalne wystepujace w przypadku konkretnych chorob czy dolegliwosci.bo w zadnej innej sytuacji organizm kobiety nie wytwarza hcg,ktory wylapuje test, tylko w ciazy.zreszta nie jestem lekarzem.ale z tego co wiem to tak wlasnie jest.

ale moze jednak poruszajmy te sprawy na ogolnym bo to forum jest na inne nieco tematy choc tak latwo przejsc od spraw duchowych do typowo egzystencjalnych...

channach, karolina i inne oczekujace: oczekujemy na radosne wiesci!

z Bogiem


takie tam :( - omarcin - Thu, 15 Lutego 2007

12 i 13 lutego byłem u sióstr dominikanek w Świętej Annie koło Częstochowy i modliliśmy się za Was razem na mszy porannej. Siostry obiecały również wsparcie nieustanne Możecie też pisać do nich. Przeorysza (moja przyjaciółka) s. Joanna Karaśkiewicz chętnie się zaangażuje w modlitewne pośrednictwo.
sjkaras@dominikanie.pl
Pamiętałem też o Was przed Obrazem Jasnogórskim Matki Bożej.
Pozdrawiam z modlitwą
o.Marcin


takie tam :( - channach - Thu, 15 Lutego 2007

siedzę i łzy płyna mi po policzkach..... Czego Bóg od nas chce? ja jestem juz taka zmęczona. Liczyłam na przeniesienie do firmy blizej domu..... jesli jestem w ciazy naperwno sie nie przeniose, poza tym przyjma tam chyba kogos na pól etatu....... ja juz mam dosc dojazdów!!!!!!!!!1 czemu jesli wybieram dziecko, to potem dostaje w tyłek przez pracę?? zmęczona jestem. Boże zlituj się!


takie tam :( - Madness - Thu, 15 Lutego 2007

channach,
przykro mi bardzo.... na pocieszenie moge ci tylko powiedziec, ze rzeczy moralnie dobre i wartosciowe zawsze wiążą sie z wysilkiem i ofiarą. mysle ze po tym wlasnie mozemy poznac i ch wartosc kiedy ich osiagniecie przychodzi nam z trudem, kiedy musimy rezygnowac z innych waznych dla nas rzeczy na rzecz osiagniecia tego wlasnie jednego celu. w twoim przypadku jest to dziecko. cel, dla ktorego warto poswiecic tak wiele o czym sama doskonale wiesz mimo ze przezywasz teraz chwile zwatpienia.
nie jestes jedyną, ktora wybierajac rodzine, macierzynstwo, nagle miala pod góre z innymi rzeczami. i nie jestes tez jedyną, ktora potem przekona sie, jak warto bylo to wszystko znosic. Bóg doswiadczając cie tymi wszystkimi krzyzami nie zostawia cie samej. widocznie taka jest twoja droga, widocznie wie, ze to wszystko zniesiesz, widocznie jest to do czegos potrzebne choc trudno teraz w tym znalezc sens.
moze to wszystko kiepskie pocieszenie ale wole widziec Boże dzialanie we wszystkim co czlowieka dotyka niz dopatrywac sie w tym jakiejs ludzkiej logiki ktora zwykle jest pokręcona i nic nie wyjasnia.
modle sie za ciebie. wszystkie sie za ciebie modlimy. Bóg jest blisko ciebie.

sciskam, pisz do nas, bedziemy cie wspierac na ile bedziemy potrafily

z Bogiem


takie tam :( - channach - Thu, 15 Lutego 2007

Chce w to wierzyc, ze taka moja droga, ze tak wbrew logice i wbrew temu co sie dzieje w moim zyciu będzie lepiej. sekretarka jak usłyszłaa wieści o połowie etatu załamałe rece, oni widze jaka ja jestem koszmarnie zmęczona. mam najdalej z nich wszystkich.
Mój maz tylko powie:a nie mówiłam? Ja naiwnie sądziłam, ze jesli będe w ciąży i tak będe miała szanse zmienić prace, watpie bym miała niestety. Zaczynaja mnie męczyc mdłosci.......
Nie wiem czy to ciąza urojona czy może jednak..... Sama nie wiem, dzis przestałam się znów cieszyć tym, że mam szanse. Jesli nie jestemw ciązy, wrócvimy do antykoncepcji...... Ja chcę zmienic te pracę, wbrew logice i wbrew sercu. Zmęczona jestem;(. PO 6 latach studiów, jestem traktowana przez przełozoną jako popychadło i obrywam, za nie swoje błedy. MAM DOŚĆ . Przepraszam

P.S. mąż stwierdxził: TAK MA Byc.... mam ochote go wycałowac.... Wiecie tli sie we mnie iskierka nadziei ze cos sie ułozy, ze wreszcie zła passa sie zmieni...
Nie umime sie modlic. a spowiedz.....
Mimo, ze tak jak napisał o. marcin. wyznajemy grzechy, które przerwały komunie z Bogiem, .... nie umiem . Nie potrafie!!!!!!!!!!!!1


takie tam :( - Madness - Thu, 15 Lutego 2007

channach,
czasami dziwie sie temu co piszesz. mam wrazenie ze na wlasne zyczenie pakujesz sie w cos, co cie unieszczesliwi majac pelna tego swiadomosc. sama o tym piszesz, o tym postepowaniu \"wbrew logice i wbrew sercu\". chcesz mnostwa rzeczy naraz: lepszej pracy, zdrowego dziecka... rozumiem ze jestes zmeczona, ze tyle przykrych rzeczy na was ostatnio spadlo, ze chcialabys aby sie juz to skonczylo.z calego serca ci tego zycze ale to jest zycie wlasnie. nie zawsze ma sie to czego by sie chcialo- najczesciej uklada sie nie po naszej mysli. trzeba walczyc,po to Bóg powolal cie do malzenstwa abys nie musiala walczyc sama, po to dal ci moc sakramentu abys czerpala z niego sily do tej walki.
ciekawa jestem jak wygladalo twoje zycie sprzed slubu, zanim posypaly sie te wszystkie tragedie. i wydaje mi sie- oczywiscie moge przesadzic- ze zylas sobie spokojnie, bezproblemowo,blisko Boga bo latwo byc blisko Niego kiedy wszystko w zyciu uklada sie milo, ladnie i przyjemnie. wydaje mi sie ze wlasnie tak bylo z toba a teraz kiedy zderzylas sie z twarda rzeczywistoscia zycia na swoim, jestes rozczarowana ze Bóg, do ktorego sie modlilas, nie kontynuuje dawania ci tego wszystkiego co czynilo twoje zycie spokojnym tylko zwala ci na kark kolejne krzyze.
nie spodziewalas sie tego, prawda? to musze cie zasmucic ze to dopiero poczatek. zycie nie jest latwe, jeszcze nie raz tak toba potrząsnie ze ledwo wstaniesz.
przykro mi ze doswiadczylas na samym poczatku zycia malzenskiego tragedii utraty dziecka a po niej kolejnych przykrosci. ale cierpien ponad sily doswiadcza kazda z nas kazdego dnia. nie zebym umniejszala twoje cierpienie bo ono jest napewno straszne, tak jak cieprienie kazdej kobiety po stracie dziecka. chce ci tylko napisac ze jeszcze nie raz w zyciu bedziesz cierpiec- daj Boże nie z powodu kolejnej straty- i jezeli upadasz juz w przedbiegach, jesli odrzucasz Tego, ktory chce dac ci sile, jesli szukasz ratunku i pocieszenia w tym co na wskros ludzkie i slabe, w tym co doprowadza do jeszcze wiekszego cierpienia... czy w tej sytuacji wyobrazasz sobie przezyc meznie zycie ktore niesie za soba tyle trosk mniejszych lub wiekszych?
(tak na marginesie:zycie obfituje tez w pozytywy i takich rowniez doswiadczysz wiele, teraz tez ich doswiadczasz,nie zawsze bedzie ciezko,wasze obecne problemy tez kiedys sie skoncza i jesli je przetrwasz, byc moze nawet przyniosa dobre owoce w twoim zyciu)
wspolczuje ci problemow z wiara ktore przezywasz i rozumiem je. jedyne co moge dla ciebie w tej sytuacji zrobic to modlic sie i prosic Boga o laske wiary i wytrwania. ale nie rozumiem jednego: skoro bylas/ jestes wierzaca, to znasz Boże przykazania, ktore nota bene sa jak najbardziej zgodne z ludzkim sumieniem, nawet czlowieka niewierzacego. teraz masz kryzys wiary ale chyba masz rozum, znasz to wszystko sprzed tego kryzysu, wiesz \"na chlopski rozum\" co jest dobre a co zle i nawet jezeli teraz na pewne sprawy nie potrafisz spojrzec oczami wiary, to chyba potrafisz logicznie osadzic co jest dobre a co niesie szkode. np. antykoncepcja wlasnie. przeciez sama pisalas ze zle sie z tym czujecie, pozatym doskonale wiesz jakie zdanie ma na ten temat kosciol a jest to zdanie jak najbardziej \"ludzkie\", nie trzeba byc wierzacym zeby przyznac mu racje. dlaczego zatem chcesz wrocic do antykoncepcji jesli nie poczniecie dziecka jak piszesz? zeby zadawac sobie kolejne rany? bo przeciez tak wlasnie bedzie, przeciez nie poczujesz sie z tym ani spokojniejsza,ani bezpieczna. chcesz zrobic na zlosc sobie, Bogu? bo masz chyba swiadomosc ze nikomu innemu nie zaszkodzisz jak tylko sobie i swojemu mezowi. bo antykoncepcja oprocz tego ze jest grzechem, powoduje rowniez wielka szkode dla wiezi miedzy malzonkami. trzeba naprawde mocno sie znieczulic zeby nie widzec jak niszczy nasze relacje. ty nie potrafisz sie tak znieczulic. jedyne co osiagniesz wracajac do anty, to poczucie niespelnienia, dyskomfort, wyrzuty sumienia, niepokoj...
caly czas pamietam o tobie w modlitwie. mam nadzieje ze wszystko co ci napisalam odczytasz ze spokojem i zrozumieniem. moim celem nie jest pograzenie cie.chce tylko zebys sprobowala spojrzec na twoje zycie z innej strony.
duzo sil. ufaj!


takie tam :( - misiacz - Fri, 16 Lutego 2007

Channach, spróbuj spojrzeć na to co masz z innej strony - przede wszystkim na pracę - wiele osób chciałoby być w takiej sytuacji jak Ty, mieć stała pracę na etacie, która chociaż trudna i może nie wymarzona, daje Ci i dochód i w razie ciąży sprawi, że nie zostaniesz bez środków...

A wszystko inne - i do sakramentu pokuty i do wewnętrznego \"poukładania się\" prowadzi modlitwa, a przede wszystkim otworzenie się na działanie Ducha Świętego, pozwolenie na działanie Boga w naszych sercach, przemianę ich...

Wiele dobrego, a przede wszystkim pokoju i radości w sercu Ci życzę


takie tam :( - channach - Fri, 16 Lutego 2007

Może mi źle, bo liczyłam, ze własnie w małżeństwie będzie mi troszkę łatwiej?
W zyciu dostałam nieźle w tyłek i czasmai marzę o przynajmnije pozornie\"bezproblemowym życiu. Nie będe pisac co i jak, by nie wyszło, ze robię z siebie ofiare....
Wiecie ja wiem czmeu tak reaguję. wszyscy wokól liczyli, ze ja te pracę zdobęde wbrew wszytskiemu :idealny kandydat.... Tylko idealny kandydat chce dziecka.....
Boję się potwornie, ze powtórzymy błędy naszych rodziców, nie wiem jak się spisze jako matka.... Wiecie planuję jakbym wiedziała, ze we mnie rozwija się nowe zycie, ale z każdym dniem trace na to nadzieje i pewnie wbrew temu co wczoraj wykrzykiwałam tutaj, będę dalej się starać.
Najgorsze jest to, ze ja nadal nie umiem sie modlic. zaczynam cokolwiek włąsne mysli ku Bogu i nie umiem dalej trwac....
Madness odczytuje wszytsko co piszesz ze spokojem i zrozumieniem.
Szkoda tylko, ze pierwsza czesc wypowiedzi nie jest zgodna z prawda. MOjue zycie nigdy nie było usłane różami, wiecznie musiałam walczyć o wszystko.
Mój bunt chyba jest stąd że tak bardzo ufałam, ze choc na chwilke w małżeństwie Bóg pozwoli nam odpocząc, a tu każdy dzień stawia nowe wyzwania.
Wiele wytrwałam przy Bogu, wiele było tez burz gorzych niz ta, gdzie płakałam i nie umiałam sie pozbierać. Z dala od Boga cierpiałam i nie umiałam prosic o łaske...
Wiecie nigdy chyba nie byłam przykładem \"dziewczyny z oazy\" wieczne walki, nawet z rodzicami o chodzenie do koscioła by móc iśc...
KAzdy taki bunt uświadamia mi jedno, jesli wróce nie będzie łatwo, tylko jak mówi mój znajomy \"INACZEJ\". Wracam do Boga to po raz kolejny godze sie na krzyż.
Po stracie dziecka rozmawiałam z kapłanem moim dobrym znajomym (nota bene w drugim dniu świat Bożego narodzenia) , który nasza rozmowe podsumował tak: po raz kolejny w tle miłosci ujawnia sie widok krzyża.... Taka Wasza droga.
Po ludzku sie na to nie godzimy, pewnie wiekszości marzy się spokojna rodzina, własne gniazdko, własny kat. dzieci. Tez tyak chcemy!
Po ludzku!!
Człowiek po prostu nie chce cierpiec nie chce byc nieszczęśliwy.....
Nasz zwiazek od poczatku był walką: walka o BOga, walką o samych siebie wbrew ludziom. Mało kto mógłby sobie wyobrazic co przeszlismy (a moze własnie wielu??)
Bardzo sie bałam po swojej przeszłosci, ze nie będe potrafiła przełamac strachu przed mezczyznami, mnie kojarzyli sie z jegnym, z gwałtem i przemoca.... MIałam pecha, 2 razy napadnięta 2 razy zgwałcona..... Nie ejstem piekna blondynka z dekoldem do pasa, jestem szara mysza, w sweterkach pod szyje..... Nikt nie moze powiedziec: sprowokowała... a jednak mnie spotkało. To też miała byc próba : dla mnie i jak się potem okaząło dla naszej miłości...
Jechałam dzis do pracy i powtarzałam w myślach: Nie wyrzekne się dziecka dla lepszej pracy, nie wyrzekne sie go bo je kocham....
Przedtem tez miałam taki wybór... praca i zarobki bardzo wysokie (w porównaniu z tym 1000 który dostaje teraz to full kasy było) albo dziecko. wybralismy dziecko. Jak je straciłam powtarzałam sobie: nigdy juz nie wybiore dziecka, praca wazniejsza... i co? po 3 miesiacach tłumaczyłam mężowi, ze na dziecko nigdy nie będzie odpowiednia pora..... I szybko zostałam poddana próbie i co? i znów mam je odrzucić?
Nie!
Co ma byc to będzie. za tydzień spodziewna miesiączka, jesli jej nie bedzie będzie test.....
cO MA BYC TO BęDZIE. A JESLI BęDZIE.... BłAGAM BOGA TYLKO O JEDNO: NIECH URODZI SIE , NIECH URODZI SIE ZDROWE JESLI MOGE PROSIC....


takie tam :( - Madness - Fri, 16 Lutego 2007

channach,
ciesze sie ze sie mylilam w moich domyslach na temat twojego wczesniejszego zycia. jest mi naprawde przykro ze tyle przeszlas.
piszesz ze oczekiwalas od Boga,ze w malzenstwie da odpoczac. wiesz, ja mysle ze on dal ci twojego meza wlasnie po to, abys odpoczela,zebys nie musiala walczyc sama, zeby mial cie kto wspierac w tym trudnym zyciu.pomysl co by bylo gdybys byla teraz sama, bez twojego meza. napewno nie byloby ci latwiej, wrecz przeciwnie.
przez ostatnich kilka dni mialam kontakt z zyciorysem sw. teresy od dzieciatka Jezus. ta wielka swieta przez 18 miesiecy przezywala pustynie duchowa, wiara stala sie dla niej ogromnym ciezarem, nie potrafila czerpac radosci z modlitwy. wklejam ci fragment jej swiadectwa.
„Myśl o Niebie, tak dla mnie słodka, stała się przedmiotem walki i udręki...\".
„A oto nagle otaczające mnie mgły zgęstniały, przeniknęły aż do wnętrza mej duszy i zasnuły ją do tego stopnia, że nie jestem już w stanie odnaleźć w niej słodkiego obrazu mojej Ojczyzny - wszystko zniknęło! Jeśli biedne moje serce zmęczone otaczającymi je ciemnościami chce znaleźć wytchnienie wspominając promienny kraj, ku któremu się wyrywa, udręczenie wzmaga się jeszcze. Zdaje mi się, jakoby te ciemności szydziły ze mnie, zapożyczając głosu bezbożników: Marzysz o światłości, o ojczyźnie napełnionej cudowną wonią, marzysz o wiecznym posiadaniu Stwórcy [...]. Naprzód, naprzód ciesz się na śmierć, która ci da nie to, czego oczekujesz, ale noc jeszcze głębszą, noc ni­cości>\".
pros ją o wstawiennictwo w twojej duchowej walce, w twojej pustyni.
wiem, ze wiele slow ktore tu napisalas bylo napedzanych emocjami i w rzeczywistosci nie myslisz w ten sposob. wiem tez ze masz wiele dobrej woli i ogromne pragnienie Boga. nie ustawaj w walce o Niego, nie pozwol sobie odebrac tego najwiekszego szczescia.
co do powtarzania bledow naszych rodzicow: ja tez sie tego boje i wiem ze mimo naszych usilnych staran pewne wpojone nam w domach rodzinnych zasady napewno przeniesiemy na grunt naszej rodziny. ale oprocz tego jestesmy osobnymi ludzmi, mamy swoja wizje zycia, swoj swiatopoglad, swoje zasady i nasze rodzicielstwo bedzie przede wszystkim naszym dzielem a nie dzielem powielania wzorcow naszych rodzicow. bedziesz napewno wspaniala matką.masz w sobie ogromnie duzo milosci, ktora pragniesz dac swojemu dziecku a jemu wlasnie ta milosc jest najbardziej potrzebna.
polecam was Najwyzszemu


takie tam :( - misiacz - Fri, 16 Lutego 2007

Channach,

bardzo Ci współczuję tego co przeszłaś i życzę, by los w dwójnasób obdarzył Cię radosnymi niespodziankami...

I jeszcze parę słów tak ogólnie, na temat \"planowania\" dzieci... U Ciebie to i tak teraz nie ma pewnie znaczenia (bo być może już się zaplanowało Wink ), ale może ktoś się podzieli swoimi spostrzeżeniami na ten temat...
Moim zdaniem odkładanie poczęcia nie zawsze jest złe, nawet ze względu na pracę czasami. Przecież w życiu musimy jako małżonkowie stale współpracować z Bogiem i rozeznawać, jak powinniśmy postąpić w danej sytuacji, także w kwestii przekazywania życia, tu nie chodzi tylko o nasze pragnienie bycia rodzicami, ale i Bożą wolę względem nas, naszych życiowych zadań... Ja stawałam przed wyborem nie raz, zaraz po ślubie, później po stracie i choć bardzo, bardzo pragnę (oboje pragniemy) dziecka, to wiemy, że powinniśmy poczekać, żebym mogła zrealizować inne powołanie, wykorzystać talenty, które Bóg mi dał i bynajmniej nie jest to egozim czy decyzja typu albo dziecko albo inne cele, te inne cele nie kłócą się z realizacją macierzyństwa, tylko przesuwają je w czasie i w pewnym sensie do niego prowadzą... Dla mnie niezawodnym sposobem na podejmowanie decyzji jest modlitwa, szczególnie przed najświętszym Sakramentem... i w taki sposób też się staram rozeznawać, jak powinnam pokierować swoją drogą...

Przepraszam Cię Channach, że zrobiłam taką dygresję w Twoim wątku, ale tak jakoś mi się skojarzyło po tym co napisałaś o wyborze między pracą a dzieckiem...

Serdecznie pozdrawiam


takie tam :( - channach - Fri, 16 Lutego 2007

ona jest moja patronka z bierzmowania.... A tak na marginesie, już nigdy przxenigdy nie zdobęde się na trakie oddanie Bogu jak było. i będe umiała moze nie do końca szczesliwa ale stosowac antykoncepcje, bo czasami musi wygrac rozum nad sercem... Musi


takie tam :( - Madness - Fri, 16 Lutego 2007

no to krzyzyk na droge. nie miej potem pretensji do nikogo ze sama wpakowalas sie w bagienko z ktorego ciezko wyjsc o wlasnych silach. chcesz oszukiwac sama siebie- ok. twoja sprawa, twoje zycie. skoro uwazasz ze to sluszna decyzja... nikt nie bedzie ponosil za ciebie jej konsekwencji, na szczescie.
to tyle ode mnie. reszte pozostawiam Jemu


takie tam :( - misiacz - Fri, 16 Lutego 2007

Madness napisała trochę ostro, ja powiem Ci tak. Wydaje mi się, że jestes wewnętrznie rozdarta, trudno Ci zaufać, trudno Ci się modlić, chwilami pragniesz być blisko Boga, chwilami - tak ja w poście wyżej - chcesz realizować swoją wizję, włączając w nią to, co moralnie niedobre, co na pewno do Boga Cię nie zbliży, a wręcz przeciwnie...

Szukasz pokoju w sercu Channach, ale tak jest, że on nie przychodzi z zewnątrz, nie staje się sam z siebie ani przez spokojne szczęśliwe życie. Pokój możemy zbudować tylko poprzez współpracę z Bogiem i taki pokój będzie trwały, niezależnie od tego, ile życiowych burz nas spotka. Ale podstawą tego pokoju jest to, by chcieć być blisko Boga i żyć zgodnie z Jego wolą (a nie naszym \"widzimisię\" ) . W wielu sytuacjach może nam tego pragnienia zabraknąć, ale wtedy powinniśmy prosić Boga przede wszystkim o Światło Ducha Świętego, by rozpalł w nas pragnienie życia z Bogiem, życia ku świętości. Życzę Ci - i nam wszystkim - tego światła bardzo gorąco.


takie tam :( - Nale - Fri, 16 Lutego 2007

Cytat:[autor cytatu=channach]
ona jest moja patronka z bierzmowania.... A tak na marginesie, już nigdy przxenigdy nie zdobęde się na trakie oddanie Bogu jak było. i będe umiała moze nie do końca szczesliwa ale stosowac antykoncepcje, bo czasami musi wygrac rozum nad sercem... Musi

Rozumiem skąd się biorą takie pomysły i wcale ich nie potępiam. Mi też przelatywało to przez głowę. Zapanowanie nad swoim rozstrojonym organizmem absolutnie nie jest łatwe, a strach spory.
Generalnie u mnie pomysły z powodów religijno-ideologicznych umarły w fazie bardzo wstępnej, ale gdyby tak się nie stało, to z pewnością do tego samego doprowadziłyby argumenty medyczne. Zawsze chciałam iść na medycynę, planu nie zrealizowałam, ale czytam dużo fachowej literatury, starm się być na bieżąco z nowinkami naukowymi, śledzę badania kliniczne. Szkodliwość antykoncepcji hormonalnej jest faktem. Kiedy słyszę o jakimś pajacu typu poseł Piłka, który coś tam w internecie przeczytał o szkodliwości to oczywiście płaczę ze śmiechu, bo to żaden argument. Gdy sie jednak wgłębić w temat, okazuje się że konsekwencje łykania tych bezpiecznych hormonków są naprawdę poważne. Mało z tego przenika do niefachowego świata, ale trzeba brać pod uwagę, że papka, którą karmią nas media, a często również wyszkoleni na firmowych konferencjach lekarze jest wypracowana i sponsorowana przez firmy farmaceutyczna, zbijające na antykoncepcji krocie. O ile przed poronieniem byłabym w stanie akurat na ową szkodliwość machnąć ręką, na zasadzie, że w XXI wieku to życie jest niezdrowe, to po poronieniu wole dmuchać na zimne. To samo tyczy się spirali. Pozostają prezerwatywy i środki chemiczne, w których poważną szkodliwość akurat mało wierzę, ale z kolei ich skuteczność choćby na zasadzie małodusznego rachunku plusów i minusów nie jest warta sporu z sumieniem.
Takie są moje argumenty na nie. Nie twierdzę, że to prawdy objawione. Ale może je przemyśl.


takie tam :( - channach - Sat, 17 Lutego 2007

jesli chodzi o hormonki..... pozostawie temat zrowych hormonów bez komentarza, na ten temat też sporawo wiem.
Wiecie moze będe uszczypliwa, nie rozumiem dlaczego wiele osób mnie zaakatkowało, bo mówie o swoich przymysleniach odczuciach? mam prawo. nie każdy musi byc święty od urodzenia po śmierć. MOże taka moja droga? moze przez bagno? To sa moje wybory mogą się Wam nie podobac, ale nie wolno nikomu ich osadzać
Madness napisała bardzo ostro, dosłownie mnie przytkało, bo tego się po niej nie spodziewałam.
Każdy z nas dokonuje wyborów, czasami niestety uwarunkowane one sa strachem. Życie nauczyło mnie jednego: nie potępiaj bo Ciebie potepią. NIgdy nie powiem, ze ktoś robi coś źle. Powiem, ze ja się z tym nie zgadzam, ale to szanuję i staram sie zrozumieć. Wiecie takie słowa usłyszałam od kapłana, wiedziałam, ze ten człowiek mnie nie potepia, nie poczułam się jak jawnogrzesznica u wrot piekieł.
Widzę, ze słuszne by ło moje przypuszczenie na początku tego posta, ze wkońcu ktoś mnie potepi...
Komentarz taki:
Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień...


takie tam :( - misiacz - Sat, 17 Lutego 2007

Ja bym nie nazwała tego potępieniem...
Szanuję ludzkie przekonania, ludzkie wybory...
Ale tu chodzi o coś innego. Chrześcijanie powinni się wspierać w drodze do zbawienia, wtedy, gdy jednemu braknie sił, gubi drogę, normalną reakcją innych powinna być właśnie pomoc, a nie głaskanie, potakiwanie \"dobrze robisz\"... Czasem może ta pomoc jest nieudolna, ale na pewno nikt nie ma złych intencji ani nie \"rzuca kamienia\".