Poronienie - Forum

Pełna wersja: Franuś
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
[...]

W środę urodziłam i pozegnalam moje 350 g szczęścia... Mojego Franka 21 t... Szukam przyczyny, szukam wyjaśnień, szukam powodu by żyć dalej...
Kasia Mb, bardzo mi przykro, że straciłaś Franka.
Przyczyn możesz zacząć szukać od wątku badania po poronieniu, znajdź jakiegoś mądrego lekarza.
21 tydzień. Jeszcze chwilę, jakiś miesiąc chociaż, i mógłby mieć szansę na życie, prawda?
Moja żałoba po synku była moim najtrudniejszym przeżyciem, czarną dziurą, ciemną doliną i najgorszą tęsknotą. Spróbuj być sama dla siebie dobra.
Opowiedz mi, jeśli możesz i chcesz, jak to było, jak to się stało? Jak się masz teraz? Jesteś w domu? Planujesz skorzystać z 8 tygodni macierzyńskiego, które przysługują po poronieniu?
Długo szukałam powodu, by żyć dalej. Pamiętam też to wielkie cierpienie, które stało za tym pytaniem.
Żyj, Kasia.
To była ciąża z invitro. Pierwsza próba, tylko 1 zarodek który dzielnie walczył do 14 Tc z krwiakiem. Ja endonetrioza, po usunięciu przegrody macicy, niskie amh. Wszystko układało się tak pięknie... Po tym jak krwiak się wchlonal, zaczęłam się cieszyć ciąża. Szyjka skracala się powoli, na ostatniej wizycie 33mm,wiec włączona luteina. I nagle bum... 1. 5 tyg później zaczęły sączyc się wody, czułam że coś wystaje w pochwie. To był pęcherz owodniowy. Szpital, mina lekarza, który powiedział tylko o k.... Było już rozwarcie, podwyższone crp i dzień później, po nocnej próbie ratowania, poodaczyli oksytocyne. Czułam jakby to była czyjas historia, jakby to nie dotyczyło mnie Sad tyle już przecież przeszłam, tyle zrobiłam żeby wszystko było dobrze, przygotowałam się do tej ciąży...
Leżę jeszcze w szpitalu, crp prawie 200, dostaje antybiotyki. Nie lyzeczkowali, bo boja się ruszyć macice. Jestem sama, mimo że personel jest wspaniały, położna z którą rodziłam aniołem, to przez pandemie nie mogę nawet przytulić mojego męża, nie mogę razem z nim płakać. Rozmawiałam z lekarzem, mówi że to było po prostu nieszczęście... Prawdopodobnie niewydolność cisnieniowo szyjkowa, której nikt nie był w stanie przewidzieć, że to się zadzieje tak nagle... Badania po poronieniu, ale jakie? Czytałam, ale i mnie z dzidzi było ok, to był już 20 tc... To takie niesprawiedliwe, boję się że nie starczy mi czasu, boję się że przez stymulacje moje amh spadło do praktycznie 0, boję się że nigdy nie zostanę mamą Sad
(Sat, 23 Maja 2020, 07:48:57)KasiaMb napisał(a): [ -> ]Jestem sama, mimo że personel jest wspaniały, położna z którą rodziłam aniołem, to przez pandemie nie mogę nawet przytulić mojego męża, nie mogę razem z nim płakać.

To oddalenie w takiej chwili brzmi... Nie wiem, jakiego słowa użyć.
Uczucie osamotnienia spotęgowane także fizycznie przymusem przeraża. To przecież element więziennej udręki.

Pewnie dzwonicie do siebie, ale to nie taka sama bliskość w cierpieniu, jakiej potrzebujesz. Nie mogą go wcale wpuścić nawet na trochę?

Masz kogoś w pokoju, do kogo da się odezwać ludzkim głosem pomiędzy rozmowami z mężem?
Amelia... Na szczęście o 10.00 zdecydowali się mnie puścić, crp spadło do 43. Dostalam antybiotyk do domu. Poczułam ogromną ulgę, gdy zobaczyłam mojego męża. Jest w rozsypce tak jak ja, ale już jest inaczej. Mamy siebie i bardzo się kochamy. Gdy weszłam do domu nie było zdjęć usg w salonie , wisiały w ramce nasze zdjęcia z czasów początku...
Leżałam w sali 1 osobowej, nie chciałam rozmawiać z nikim obcym, psycholog była ale tylko mnie deberwowala. Dziękuję Wam za wsparcie, najgorsze chyba przed nami.
Dobrze, że już jesteście razem, okropnie przeżywać to w izolacji.
Co Ci to zrobiło, ten brak zdjęć z USG w salonie? To było ok, czy chciałaś jeszcze je opłakać? Paskudna jest ta cisza w domu po powrocie, dzwoni w uszach. Pamiętam ten stan odłączenia od siebie, jakby to się działo komuś innemu, tą nierealność. 
To złe, co się stało. Bardzo mi przykro.

Z badań możesz lekarza spytać, czy jest sens zrobić badania w kierunku chorób autoimmunologicznych, i mthfr. Toksoplazmozę, różyczkę, cytomegalię miałaś robioną w ciąży?
Prosiłam, żeby wszystko schował. Zostały jeszcze rzeczy, które zaczęłam kompletowac. Je chce oplakac i potem zawieźć do mamy. Miałam wszystkie badania przed procedura invitro i na początku ciąży. Za 2 tyg miałam powtarzać badania na toxo, bo wyszły ujemne.
O immumo Zapytam i mthfr też. Po miesiaczce lekarz pobierze mi wymazy wszystkie. Chociaż oni twierdzą że to wina szyjki i może macicy po Operacji? Chociaż po Operacji usunięcia przegrody już miało być "normalnie".
Cisza i pustka... Niebo dziś u mnie nad morzem płacze. Trochę udajemy że jest ok, tak jak piszesz. Jakby to nie dotyczyło nas...

Dziękuję Ci za wsparcie.
A miałaś tą operację macicy przez szyjkę robioną, tak? Jeśli tak, to brzmi prawdopodobnie, co mówili.

Chętnie tu będę dla Ciebie, zaglądać. I nie tylko ja, myślę. Jeśli będziesz miała potrzebę, pisz.
Wiesz, że nie musisz być dzielna?

Franek to takie piękne imię.
Miałam histeroskopie u najlepszego specjalisty w Polsce. Miało być dobrze... Dobrze się przygotowałam, tak jak należy. Zrobiłam wszystko. Wszystko.
To takie niesprawiedliwe Sad na chwilę jest dobrze, a potem znów przychodzi ból i pustka... Patrzę na brzuch i już nie jest oklagly. Już go tam nie ma.
Boję się, że nigdy nie będę mamą... Ze nigdy się już nie uda. Mam 33 lata, ktoś by powiedział, jeszcze masz czas... Ale ja wiem, że tego czasu mam bardzo mało...
(Sun, 24 Maja 2020, 08:36:10)KasiaMb napisał(a): [ -> ]Boję się, że nigdy nie będę mamą... Ze nigdy się już nie uda. Mam 33 lata, ktoś by powiedział, jeszcze masz czas... Ale ja wiem, że tego czasu mam bardzo mało...

Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. 
I bardzo dobrze rozumiem Twój strach, że nie zdążysz mieć żyjących dzieci. Jestem w zbliżonym do Ciebie wieku, też nie mam dzieci. Od mojego poronienia miną zaraz cztery lata. Trochę ponad rok temu umarł ojciec dziecka, które straciłam. I jestem sama. I też się okropnie boję, że nie wystarczy mi czasu, by kogoś poznać, założyć rodzinę, mieć dzieci.
Czasem ten strach jest paraliżujący i obezwładnia, a niespełnione pragnienie macierzyństwa i obawa, że nigdy się nie spełni bolą bardzo. 

Trudny czas przed Tobą, to dopiero początek. Rozważ może założenie swojego wątku tutaj, żebyś miała tu swoje miejsce dla siebie i swojej żałoby. Admin lub Moderatorki mogłyby przenieść tam Twoje dotychczasowe posty. To tylko propozycja, tylko sugestia. Dla mnie było ważne, by mieć swoje miejsce. 
Życzę Ci sił i wsparcia bliskich ludzi, by przetrwać ten czas po stracie, który przed Tobą. Przykro mi, że Cię to spotkało.
To była ciąża z invitro. Pierwsza próba, tylko 1 zarodek z 6 dotrwal do 5 doby. Nie wierzyłam, że się uda za pierwszym razem. Tym bardziej jak dowiedziałam się, że reszta zarodków przestała się dzielić po 3 dobie. Franuś dzielnie walczył do 14 Tc z krwiakiem. Ja endonetrioza, po usunięciu przegrody macicy u najlepszego specjalisty, jezdzilam dosłownie przez całą Polskę by mieć w końcu "normalną" macice. Moje niskie amh i wiek 33 lata, nie pozwoliły nam dłużej czekać. Wszystko układało się tak pięknie... Po tym jak krwiak się wchlonal, po 2 miesiącach leżenia plackiem, zaczęłam się cieszyć ciąża. Szyjka skracala się powoli, na ostatniej wizycie 33mm, wiec włączona luteina. Lekarz nie kazał leżeć. Mówił, że za 2 tygodnie będą polowkowe to mi wtedy zbada szyjke. Pojechaliśmy po wózek i kolyske do koleżanki. Myskakam że to za wcześnie, ale wiedziałam że potem nie będzie czasu. I nagle bum... 1.5 tyg później, we wtorek zaczęły sączyc się wody, czułam że coś wystaje w pochwie aplikujac luteine. Kontakt z lekarzem prowadzącym z kliniki, kazał jechac do szpitala. To był pęcherz owodniowy. Mina lekarza, który powiedział tylko o k.... Nie zapomnę jego oczu. Było już rozwarcie, podwyższone crp do 45 i dzień później, po nocnej próbie ratowania, poodaczyli oksytocyne. O 22.30 urodziłam mojego Franka. Moje 350 g szczęścia... Był taki cudowny, podobny do męża. Dostałam czas z nim, tyle ile chciałam. Wideo rozmowa z mężem, bo to przecież też jego strata. Plakalismy razem, ale tylko ja mogłam całować w czolko naszego Franka...
Czułam jakby to była czyjas historia, jakby to nie dotyczyło mnie Sad tyle już przecież przeszłam, tyle zrobiłam żeby wszystko było dobrze, przygotowałam się do tej ciąży... Zrobiłam wszystko jak trzeba. Dlaczego Pan Bóg ze mnie zadrwił? Dlaczego dał mi nadzieję?
Leżalam w szpitalu do soboty, crp dzień po porodzie było prawie 200. Nie lyzeczkowali, bo boja się ruszyć macice. Mają nadzieję że oczysci się sama, bo łożysko urodziłam całe. Rozmawiałam z lekarzem, mówi że to było po prostu nieszczęście... Prawdopodobnie niewydolność cisnieniowo szyjkowa, której nikt nie był w stanie przewidzieć, że to się zadzieje tak nagle... Badania po poronieniu, ale jakie? Czytałam, ale z dzidzi było ok, to był już 20 tc... Prawie 21. To takie niesprawiedliwe, boję się że nie starczy mi czasu, boję się że przez stymulacje moje amh, które wynosiło 1.01 spadło praktycznie do 0. Boję się, że nigdy nie zostanę mamą Sad
W przyszłym tygodniu pogrzeb, wiem że będzie ciężko, że to tylko początek mojego cierpienia...
(Sun, 24 Maja 2020, 10:07:12)polianka napisał(a): [ -> ]Rozważ może założenie swojego wątku tutaj, żebyś miała tu swoje miejsce dla siebie i swojej żałoby. Admin lub Moderatorki mogłyby przenieść tam Twoje dotychczasowe posty. To tylko propozycja, tylko sugestia. Dla mnie było ważne, by mieć swoje miejsce. 

Dziękuję. Tak zrobię. Już przygotowałam post.

Bardzo mi przykro, że jesteś sama. Nie wyobrażam sobie Twojego bólu... Czasem myślę sobie, jak czytam te wszystkie historie, że mój ból to i to co mi się przytrafiło to pikuś...
Kasiu, bardzo Ci współczuję z powodu śmierci Twojego synka. 6 lat temu straciłam synka w 18 tc, wtedy winna miała być niewydolna szyjka jednak po czasie okazało się, że przyczyna straty była inna. Mam nadzieje, że to forum pomoże Ci choć troszkę w przeżyciu żałoby. 
Przytulam...
Kasia Mb,
Usiądę tu i posiedzę przy Tobie. Nawet jeśli brak mi słów. Myślę o Tobie dużo.
(Sun, 24 Maja 2020, 15:38:59)unbeldi1980 napisał(a): [ -> ] po czasie okazało się, że przyczyna straty była inna.

Jaka? I jak się o tym dowiedziałas? Mąż mówi, że widocznie nie był gotowy, że może tak miało być... Ja wiem ze tak nie miało być. Nie wiem czy szukać przyczyny, dociekać... Czy po prostu to zostawić. 

Larwa dziękuję. Wydajesz się być niesamowita osobą. To Ty odpisałaś mi pierwsza w Twoim wątku i to Twoja historia mnie poruszyła...
(Sun, 24 Maja 2020, 14:46:05)KasiaMb napisał(a): [ -> ]
(Sun, 24 Maja 2020, 10:07:12)polianka napisał(a): [ -> ]Rozważ może założenie swojego wątku tutaj, żebyś miała tu swoje miejsce dla siebie i swojej żałoby. Admin lub Moderatorki mogłyby przenieść tam Twoje dotychczasowe posty. To tylko propozycja, tylko sugestia. Dla mnie było ważne, by mieć swoje miejsce. 

Dziękuję. Tak zrobię. Już przygotowałam post.

Bardzo mi przykro, że jesteś sama. Nie wyobrażam sobie Twojego bólu... Czasem myślę sobie, jak czytam te wszystkie historie, że mój ból to i to co mi się przytrafiło to pikuś...

Tego nigdy nie rób, nie porównuj bólu i cierpienia. Twoje jest dla Ciebie największe i najbardziej dotkliwe. I ma prawo takie być. 
Nie ma sensu porównywać, że inni mają gorzej, to nikomu w niczym nie pomaga.
(Sun, 24 Maja 2020, 13:03:19)KasiaMb napisał(a): [ -> ]Dlaczego Pan Bóg ze mnie zadrwił? Dlaczego dał mi nadzieję?

Nie wiem czy istnieje Pan Bóg. Nie wiem czy daje i odbiera nadzieję. W moim życiu Go nie ma.
Ale wiem, że ze mnie los zadrwił po stokroć. 
To prawda, że jesteś na początku drogi. Tej ciężkiej, smutnej, żałobnej drogi.
Możesz tu zawsze przyjść, gdy będzie ciężko. I gdy będzie zwyczajnie. Zawsze możesz przyjść tutaj.

Wiesz, tu było moje bezpieczne miejsce, gdzie mogłam zawsze przyjść ze swoimi uczuciami i rozpaczą, gdy nie miałam dokąd pójść.
Kasia, pewnie dlatego, że mamy podobny zarys historii. Ja też się długo starałam o dziecko i poroniłam na podobnym etapie. Takie doświadczenia potrafią zbliżać.

To forum było też dla mnie bezpiecznym miejscem, jak dla Polianki. Tu się nie cenzurowałam.

Widzę oczyma wyobraźni to Twoje niebo nad morzem, płaczące. Teraz pewnie, gdy tylko zobaczysz je znowu płaczące, będzie płakać z tęsknoty za Franiem.
Kasiu,
W kolejnej ciąży szyjka trzymała bez żadnego problemu. Lekarz który prowadził tę ciążę podejrzewał, że Michasia straciłam z powodu zakażenia wewnątrzmacicznego. Jak było naprawdę pewnie nigdy się nie dowiem.

Ja szukałam, robiłam badania, biegałam po lekarzach. Udało mi się wykluczyć kilka rzeczy ale i tak kolejna ciąża to było 8 miesięcy strachu.
(Sun, 24 Maja 2020, 22:11:48)unbeldi1980 napisał(a): [ -> ]Kasiu,
W kolejnej ciąży szyjka trzymała bez żadnego problemu. Lekarz który prowadził tę ciążę podejrzewał, że Michasia straciłam z powodu zakażenia wewnątrzmacicznego. Jak było naprawdę pewnie nigdy się nie dowiem.

Ja szukałam, robiłam badania, biegałam po lekarzach. Udało mi się wykluczyć kilka rzeczy ale i tak kolejna ciąża to było 8 miesięcy strachu.
Cieszę się, że Ci się udało. Jak przyszłam do szpitala to już miałam crp 43. Posiew wyszedł ok. 
Teraz najgorsze 2 dni przede mną... Wybór trumienki, papierkowe sprawy i pogrzeb Sad
To nie są sprawy i wybory przed jakimi matka powinna być postawiona.
Ja kupuję mojemu synowi zawsze białe, drobne kwiaty. I zawsze tam czuję tą samą wielką niezgodę na rzeczywistość.
Dzień Mamy... Zamiast się cieszyć, to wybierałam znicze dla mojego dziecka... Jest cholernie trudno Sad wiecie jak... Wiecie tylko Wy.
4 lata temu - 22 maja włożyłam do grobu urnę z ciałem mojego synka. To była najtrudniejsza rzecz jaką zrobiłam w życiu. 
Przytulam w tych strasznych dniach.
Te trudne wybory i szykowanie pogrzebu własnego dziecka...przygryzanie wargi by znów nie zapłakać wśród ludzi...KasiuMb, bardzo mi przykro z powodu śmierci Twego synka.
Franku, będę o Tobie pamiętać ( ' )
Mały człowiek, po którym została ogromna pusta dziura w życiach.
Stron: 1 2