Poronienie - Forum

Pełna wersja: Do bram niebieskich zapukało dziecię...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Mojego synka Marcela urodziłam 24 czerwca już nie żył dwa tyg przed datą porodu. Tylko dwa tyg tyle mu brakowało. Poszłam zwyczajnie na wizytę kontrolną , i szok skierowanie do szpitala nie ma tętna. Synek owiniął się pepowiną wokół szyji 3 razy podobno nie miał szans .wyłam przeraźliwie cały czas powtarzałam że nie dam rady urodzić Boże nie dam rady urodzić martwego synka .Nikt kto tego nie przeżył nie jest w stanie wyobrazić sobie tego bólu. Nie chciałam nawet przeć do ostatniej chwili miałam nadzieję że zapłacze, że usłyszę tem piękny najpiękniejszy krzyk na świecie krzyk narodzonego dziecka .Moj partner trzymał mnie za ręce i powtarzał nie patrz proszę nie patrz tam . Zanim wróciłam do domu nie było w pokoju już łóżeczka, mój syn 11 letni płakał pytał się czemu jego brat na którego tak czekał. Wytrzymałam cały ten koszmar tylko dzięki mojemu synkowi i partnerowi. Nie ma dnia żebym nie zapłakała nie ma godziny żebym nie obwiniała siebie Boga lekarza nie ma minuty żebym nie cierpiała. Chciałabym coś zrobić ale niewiem co żeby przestać już cierpieć. Boże dlaczego .Mój synek przeczytał na pogrzebie jeden z najpiękniejszych wierszy jaki w życiu poznałam a przy wkładaniu urny leciała piosenka Seweryna Krajewskiego .dla okruszka. Kocham cię synku spotkamy się w niebie .           " Nikt nie potrafi powiedzieć dlaczego ?   Do bram niebieskich zapukało dziecię wiedząc, że nie ma go już na świecie ,po jego twarzy łezki spływały i szeptał przy tym..." ja chcę do mamy " Czy tak naprawdę stać się musiało? w główce zadawał sobie pytanie .Nagle bramę otworzył Stróż Anioł Jego głośno powiedział nie płacz kolego .Troszkę pobędziesz tu z nami i wkrótce spotkasz się z rodzicami .Dziecię spojrzało na stróża Swego wciąż nie mogąc pojąć Dlaczego . Bardzo chciało wrócić do mamy i nie przechodzić przez próg tej bramy .Anioł wziął wtedy dziecię na ręce pokiwał głową jakby w podzięce  coś mu tłumaczył  ,wyjaśniał Dlaczego mówił tak cicho by nikt nie słyszał tego .Po krótkiej chwili dziecię na niego spojrzało przetarło oczka płakać przestało  wtuliło się mocno w Anioła ramiona szepcąc na ucho "Chodźmy do Boga " Gdy przechodzili przez wielką bramę dziecię spojrzało jeszcze przez ramię .Pomachało rączką swojej jedynej najdroższej mamie .Gdy się wrota zanim zamknęły synek wyszeptał jeszcze te słowa "Każdego dnia przychodził tu będę by wasię powitać kochani rodzice ,będę się modlił za wami do Boga by nigdy więcej nie spotkała was trwoga .Za mnie kochaj cie moje rodzeństwo i pielęgnujcie swoje małżeństwo .chociaż wam nigdy nie powiedziałem Kocham was bardzo a tak bardzo chciałem. I zanim Anioł się zorientował dziecię zasneło w jego ramionach .Że smutną minką i słonymi łzami bo będzie tęsknić za rodzicami "
Anetko bardzo mi przykro.
Dużo sił Ci życzę bo przed Tobą wiele trudnych chwil.
Dla Twojego Marcela (*).
Piękny jest ten wiersz...
Aneto rozumiem Twój ból. U mnie za tydzień minie dokładnie rok odkąd straciłam mojego synka w 33tc. Też miałam już wszystko przygotowane na jego przyjście. Wystarczyło tylko czekać. I do dzisiaj nie ma dnia abym o tym wszystkim nie myślała. Nie tęskniła.
Przytulam Cię kochana do serca i życzę Ci dużo spokoju na te ciężkie dni. Gdybyś chciała pogadać to jestem.
Dla Twojego Aniołka (*).
Przytulam mocno, ciezki czas przed Tobą. Dzieci nie powinny umierać to takie niesprawiedliwe;( za 6 dni minie rok jak pożegnała Okruszka... Serce pękło, rozsypało się na milion kawałków.
Anetko dla Twojego Marcelka (*)