Poronienie - Forum

Pełna wersja: Moje Aniołki mają już tydzień.
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Moja ciąża była wielkim zaskoczeniem, ale i radością czymś wspaniałym nie dowierzałam, że będę mama. 
Na usg w 8 tygodniu dowiedziałam się,  że nasza rodzina powiększy się o 3 nowych członków w życiu nie czułam się lepiej.... 
Już 2 tygodnie później jedno serduszko przestało bic, ogromny ból przypominający rozrywanie, ale nie do opisania. Otrząsnelam się dla pozostałej dwójki naszych szkrabików. Do 16 tygodnia wszystko przebiegało dobrze, tak mówił lekarz. 03.12 zaczęłam strasznie krwawic krew leciała po nogach, płakałam myśli kotlowaly się w głowie- kilka minut później usłyszałam dwa galopujące koniki ( serduszka biją).
Przejrzałam tydzień w szpitalu w ciągu którego dopiero tydzień po przyjęciu lekarze raczyli zrobić mi USG. 
Diagnoza TTTS znowu strach, ból, obawy. 
Trafiłam do specjalisty, zostałam poddana zabiegowi fetoskopii. Udał się najważniejsze było 48 godzin.. 
Przed świętami wypuścili mnie do domu. Najpiękniejsze święta z moimi dziećmi i wyobrażenie jak to będzie za rok. 
25.12 zaczęły odwoływać mi wody. Szybki kurs na szpital. Jedno serduszko słabo biję, narzeczony mnie wspierał, a ja to słuchałam- bo przecież wszystko będzie dobrze....
27.12 ok godziny 11 usg polowkowe- nasze dziecko przestało żyć moja malutka księżniczka nie dała rady- starała się, ale była zmęczona tym wszystkim. Przytulalam brzuch, powtarzałam, że mamusia i tatuś je kochają, i że będziemy walczyć dla drugiej. 
28.12. Słowa lekarza: niech ktoś do Pani przyjedzie już nie za godzinę, nie po południu JUŻ. Serduszko słabo, ale dzielnie walczyła dalej. 
Ok godziny 13 kolejne USG- już ostatnie moje dzieciątko odeszlo- nie wytrzymała, A ja tulilam brzuch i mówiłam do nich jak wcześniej, jak by dalej żyły bo jak w ciągu 20 tygodni można odebrać matce trójkę dzieci ? 29.12 po przeżyciu bóli porodowych o godzinie 9:55 na sedesie w asyście mojego naj cudowniejszego narzeczonego urodzilam jak sie okazali dwoch cudownych, pięknych i doskonałych chłopców naszego malutkiego Piotrusia i Mareczka. 
Wiem, że są w niebie i na nas patrzą, nie chcieli by żeby mama płakała, ale nie potrafię nie płakać- nie potrafię nie czuć tej pustki, która pozostała, tego że nigdy ich nie przytule. 
Z każdym dniem jest gorzej z każdym dniem boję się patrzeć na dzieci mojego rodzeństwa, kiedy ich przytulam wiem że nigdy nie uściskam w ten sposób moich chłopców, nie ucaluje, nie zaśpiewam kołysanki. 
Moje Aniołki mają już tydzień, a ja ciągle się zastanawiam co mogłam zrobi lepiej....
To okropne co cie spotkalo. Bardzo współczuje.
Nie ma słów na taką ilość cierpienia . Przytulam .
Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Ślę Ci wiele dobrych myśli. Dla Twoich Aniołków ['] ['] [']
Kochana, tak strasznie mi przykro... ja też straciłam w 16 tc dwóch chłopców, też mieli jedno łożysko, Boże to takie trudne, przytulam Cię mocno, trudny bardzo czas przed Tobą :'(
Alicess, bardzo mi przykro. Dużo siły na ten trudny czas. Przytulam. (*)(*)(*) dla Twoich dzieci.
Ze ściśniętym sercem przeczytałam Twą historię...tak bardzo mi przykro...
Kochana dużo siły. Tak strasznie mi przykro (*)(*)(*) dla Twoich Aniołków
Bardzo mi przykro Sad Dużo sił na ten trudny czas. Przytulam mocno. [*][*][*] dla Twoich Dzieci.
Alice bardzo mi przykro. Przytulam Cię mocno. Przed Tobą trudny czas, czas żałoby. Życzę Ci dużo spokoju i wsparcia od najbliższych, zrozumienia.
Alicess bardzo mi przykro z powodu straty twoich dzieci. Sad Musisz się trzymać kochana,wiem że to trudne. Dla twoich Aniołków [*][*]
Malgoniu, Alicess nie musi się trzymać, może się rozsypać, może być słaba, może płakać, może mieć złe i przykre emocje - to jej prawo. W końcu przeżywa śmierć dzieci.
Drogie mamy, ile by czasu nie minęło będzie bolało, może z czasem trochę mniej, ale ból pozostanie... bo to nasze dzieci...
Od mojej straty minęły dwa miesiące, moi cudownie chłopcy patrzą na mnie z góry. Codziennie rano patrzę w niebo i witam się z nimi wieczorem żegnam. Codziennie mówię, że ich kocham, tęsknię i myślę. 
Moje życie zmieniło się o 180°. Codziennie myślę o tym co robią, jak wyglądają czy są grzeczni.. te pytania są okropne, a najgorszy jest brak odpowiedzi.. Miałam nadzieję, że z czasem będę mniej płakać, ból będzie mniejszy... 
Lekarze caly czas mówią, że recepta na ból straty dziecka jest dziecko, ale ja nie chce żeby moje następne dziecko było nagroda za stratę moich synkow. 
Pisze bez sensu, ale może ktoś mnie tutaj zrozumie bo nie można rozmawiać o stracie z kimś  kto tego nie doświadczył.. 
Najgorsze są instytucje państwowe, które twierdzą że ja nie urodziłam moich dzieci i zadaje sobie pytanie co w takim razie zrobiłam skoro ich nie urodziłam ?! ludzie są okropni. Życzę wam spokoju i dużo siły bo moja już się kończy. 
Tak bardzo chciała bym być z moimi dziećmi...

Powiedzcie mi jak sobie radzić w nocy. Chodzę nie wyspana caly czas budze sie z krzykiem,płaczem. Boję się zasnąć a te sny kiedy chłopcy są głodni A ja nie mogę ich nakarmić,gdy płaczą A ja nie mogę ich przytulić... 
Boję się że znowu popadne w depresję...
Jak ja dobrze to rozumiem ten ból u mnie mijają 3 miesiące od śmierci mojej córeczki ale czas stanął w miejscu ja niestety biorę tabletki przepisane od lekarza na noc bo nie dalabym rady spać wiem że to nie jest dobre ale inaczej narazie nie potrafię funkcjonować przytulam Cię mocno

A chodzisz może na takie grupy wsparcia po stracie dziecka? Ja chodzę i to trochę pomaga
Alicess, połączyłam Twoje wątki, w tym dziale każda z nas może mieć tylko jeden wątek.
(Tue, 05 Marca 2019, 13:43:05)Marla19 napisał(a): [ -> ]Jak ja dobrze to rozumiem  ten ból  u mnie mijają  3 miesiące od śmierci  mojej córeczki  ale czas stanął  w miejscu ja niestety biorę  tabletki  przepisane  od lekarza na noc  bo nie dalabym  rady spać  wiem że  to nie jest dobre  ale inaczej narazie nie potrafię  funkcjonować  przytulam Cię  mocno

A chodzisz  może  na takie grupy  wsparcia po stracie dziecka? Ja chodzę  i to trochę  pomaga

W mojej okolicy nie ma takich grup. 
Wspólnie z narzeczonym byliśmy u psychologa, ale że względu na prace nie możemy razem iść, A bez niego nie chce..

(Tue, 05 Marca 2019, 13:55:52)asza napisał(a): [ -> ]Alicess, połączyłam Twoje wątki, w tym dziale każda z nas może mieć tylko jeden wątek.

Dziękuję "asza" nie wiedziałam...
Dziewczyny rozumiem wasz ból, u mie minął dopiero tydzień.Alicess szkoda,ze nie ma u Was grup wsparcia.Też mi jest strasznie trudno ale we wtorek ide do psychologa.Moźe on mi coś poradzi,pomoźe to też była moja ostatnia szansa bo mój mąź nie chce juź dzieci i to też boli .Przytulam Was mocno.
(Tue, 05 Marca 2019, 16:44:31)Malgonia napisał(a): [ -> ]Dziewczyny rozumiem wasz ból, u mie minął dopiero tydzień.Alicess szkoda,ze nie ma u Was grup wsparcia.Też mi jest strasznie trudno ale we wtorek ide do psychologa.Moźe on mi coś poradzi,pomoźe to też była moja ostatnia szansa bo mój mąź nie chce juź dzieci i to też boli .Przytulam Was mocno.

Uważam, że Twój maz powinien zrozumieć co czujesz i wspierając Ciebie powinien chcieć Waszego dziecka. To były nasze pierwsze dzieci i mój narzeczony pomimo tego że wesele za pasem sam zaproponował abyśmy się postarali bo widzi w jak złym stanie psychicznym jestem... Nie odbieraj tego proszę jako atak na Twojego męża, ale tyko kobieta która straciła dziecko lub tak która ich mieć nie może zrozumie jak ogromne to jest uczucie, chęć bycia mama na 200% bo na 100% jest już każda z nas. Nie wiem jak Wy to sobie tlumaczycie, ale ja uważam że my zawsze będziemy ponad to bo nas przez życie będą prowadziły Aniołki ( nasze osobiste, idealne Aniołki)
(Tue, 05 Marca 2019, 11:32:08)alicess napisał(a): [ -> ]Lekarze caly czas mówią, że recepta na ból straty dziecka jest dziecko, ale ja nie chce żeby moje następne dziecko było nagroda za stratę moich synkow. 
Pisze bez sensu, ale może ktoś mnie tutaj zrozumie bo nie można rozmawiać o stracie z kimś  kto tego nie doświadczył.. 
Powiedzcie mi jak sobie radzić w nocy. Chodzę nie wyspana caly czas budze sie z krzykiem,płaczem. Boję się zasnąć a te sny kiedy chłopcy są głodni A ja nie mogę ich nakarmić,gdy płaczą A ja nie mogę ich przytulić... 
Boję się że znowu popadne w depresję...

Alicess, moim zdaniem lekarz, który powiedział, że kolejne dziecko jest "receptą ba ból" bardzo się myli. Twoje dzieci zmarły, każde kolejne będzie nowym życiem, innym dzieckiem - nie nagrodą, nie zastępstwem za tamte, nie receptą na ból. Teraz bardzo ważne jest dobre przeżycie żałoby, przepracowanie wszystkich emocji, które towarzyszą śmierci Twoich dzieci. To wymaga czasu, ale warto go sobie dać. Z tego co piszesz, jesteś w kiepskim stanie. Jeśli mogę coś doradzić - zastanów się, czy to na pewno dobry czas na starania.
Ja się nie zastanawiałam - po pierwszej stracie powiedziano mi, żeby poczekać 3 m-ce i dokładnie po takim czasie zaszłam w drugą ciążę. Ją też straciłam. Wpadłam wtedy w wir emocji, wszystko się we mnie poplątało. Nałożyła mi się nieprzepracowana żałoba po pierwszym dziecku, świeża żałoba po drugim, w krótkim czasie oczekiwany termin porodu pierwszego... Było bardzo źle.
Do dzisiaj zdarza mi się żałować, że nie miałam wtedy odwagi przyznać, jak bardzo jest źle, poprosić o profesjonalną pomoc. Szczęśliwie miałam dwie przyjazne osoby, którym mogłam się wygadać, później trafiłam tutaj.
Z perspektywy czasu mogę Ci powiedzieć, że to nie musi być tak, że będzie boleć zawsze. Zazwyczaj jest tak, że na początku ból jest rozdzierający, później zazwyczaj trochę odpuszcza, znowu wraca (zwłaszcza w okolicach pewnych znaczących dat - oczekiwanego terminu porodu, rocznicy straty), znowu odpuszcza... Piszę zazwyczaj, bo każda z nas jest inna i może przeżywać żałobę nieco inaczej.
Od moich strat minęło jakieś 5 lat - po tym czasie nie ma już we mnie bólu. Są wspomnienia, czasami nostalgia, melancholia, różne emocje, ale już nie ból.

(Wed, 06 Marca 2019, 09:14:42)alicess napisał(a): [ -> ]Uważam, że Twój maz powinien zrozumieć co czujesz i wspierając Ciebie powinien chcieć Waszego dziecka.

Czytałaś wątek Malgoni? Sytuacja jej i jej męża jest zupełnie inna, niż Twoja i Twojego narzeczonego. To dobrze, że masz wsparcie w swoim partnerze, przykro mi, że Malgonia takiego wsparcia w swoim mężu nie ma, jednak uważam, że on ma prawo nie chcieć kolejnych dzieci. Byłoby cudownie, gdyby nasi mężczyźni naprawdę rozumieli, co przeżywamy (a z tym jest bardzo różnie, mamy na ten temat nawet oddzielny wątek: https://www.poronienie.pl/forum/showthre...zy%C5%BAni ) .
A wsparcie - może mieć wiele różnych wymiarów.
Dziękuję dziewczyny.Tak jak pisałam w swoim wàtku.Po rozmowie z kuzynka,nabrałam siły i jak ogarne się z myślami,to porozmawiam z mezem o kolenym dziecku.Muszę powiedzieç co jest dla mnie najważniejsze,jakie są moje potrzeby.Może coś zrozumie.Jak nie to będę musiała jakoś z tym źyć.Już mam synkow mają 16 i 11 lat.Ale potrzeba posiadania kolejnego dziecka jest wielka.
(Wed, 06 Marca 2019, 18:06:36)Malgonia napisał(a): [ -> ]Dziękuję dziewczyny.Tak jak pisałam w swoim wàtku.Po rozmowie z kuzynka,nabrałam siły i jak ogarne się z myślami,to porozmawiam z mezem o kolenym dziecku.Muszę powiedzieç co jest dla mnie najważniejsze,jakie są moje potrzeby.Może coś zrozumie.Jak nie to będę musiała jakoś z tym źyć.Już mam synkow mają 16 i 11 lat.Ale potrzeba posiadania kolejnego dziecka jest wielka.

Powiem Ci tylko Małgoniu, że nie jest za późno. Ja mam 44 mąż 47 a w czerwcu spodziewamy się synka. Przeżyj żałobę, daj sobie czas i porozmawiaj z mężem. Wiem, jakie jest straszne pragnienie bycia w ciąży po stracie, ale musisz być gotowa, i ty i Twoje ciało, na Nowe Życie. Ściskam Cię mocno i życzę dużo sił i spokoju w tym trudnym czasie.
Wizardess-dziekuje kochana.Jak twój mezus zaaragował,na wieść ze jesteś w ciąży ?
Mój mąż bardzo się ucieszył Smile oboje cieszymy się, że będziemy mieli wielodzietną rodzinę. Im więcej tym weselej. Gdybym była ze 4-5 lat młodsza i nie musiała mieć cc, na pewno zdecydowałabym się na kolejne.