Poronienie - Forum

Pełna wersja: Tak bardzo za Wami tęsknię...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Nigdy nie udzielam się na forach,ale mam nadzieję że tutaj ktoś mnie zrozumie,da chociaż trochę nadziei,że da się dalej żyć...Ciąża,wyczekana,wymarzona...Tyle planów,marzeń...Do 6 tygodnia wszystko było cudownie,niestety później zaczęły się krwotoki...Pewnie to już coś oznaczało...Szpital-jest zarodek:-)Radość była ogromna,że jednak wszystko dobrze. W ciągu tygodnia następne krwotoki,ale nawet serduszko się pokazało więc myślałam,że już teraz musi być dobrze...W 7 tygodniu poszłam do mojego lekarza i usłyszałam najcudowniejszą wiadomość - bliźniaki jednojajowe. Radość ,ale i strach,bo ciąża wysokiego ryzyka. Przez 3 tygodnie było cudownie,krwotoki ustąpiły,czułam się dobrze i nie przeczuwałam tego,co się stanie...W 10 tyg.znowu krwotok - szpital.  Leżałam i czekałam na usg...są,zobaczyłam je więc pewnie wszystko jest dobrze. Przez moment poczułam taką ulgę...Niestety słowa lekarza pozbyły mnie złudzeń...Serduszka przestały bić u obu naszych maleństw...dwa dni później szpital,zabieg i wielka pustka w sercu...Tak mi przykro,źle i smutno...Dlaczego??? Mam wrażenie,że nikt nie rozumie mojego bólu. Mam w domu cudownego,pięknego synka ,więc o co mi chodzi?Przecież to jeszcze takie małe było...dobrze,że teraz bo może byłyby chore itp.Słowa,które rozdzierają moje serce na miliony kawałków. To były nasze dzieci - malutkie ale już bardzo chciane  i kochane. Braciszek tak na nie czekał...Pustka,ból i wielka rozpacz to to,co teraz czuję i nikt ani nic nie jest w stanie tego ukoić... Czy kiedyś to minie?
Matki, które straciły swoje maleństwa zawsze twierdzą, że nikt ich nie rozumie. Ale tak nie jest. Przecież nie jesteś jedyną matką utraconego dziecka. Na świecie jest nas miliony i MY rozumiemy, dlatego podzieliłaś się swoją historią.
Nie jest to łatwe dla żadnej z nas. 
Nigdy nie zapomnimy tego co się wydarzyło, ale ból z czasem będzie mniejszy. 
Wiem, że jakiekolwiek słowa wsparcia napisane tutaj nie wymażą tego co się wydarzyło.
Ale uwierz, że będzie lepiej. Masz już cudownego syna i to jest ważne. On doczeka się rodzeństwa, a Ty po raz kolejny zostaniesz cudowną matką. Musisz tylko w to uwierzyć.
Kam2794 na tym Forum powstrzymujemy się od rzucania takich zapewnień. Możesz zagwarantować Niuniezz, że bedzie jeszcze matką, a jej syn bedzie mial rodzeństwo?
jesli nie masz takiej mocy sprawczej, bardzo proszę bys więcej tego rodzaju pocieszeń nie udzielała. Wiara nie zawsze czyni cuda. Od groma tu kobiet głęboko wierzących, którym nie było dane doczekac się żyjącego dziecka. Sugerujesz może, że zbyt słabo wierzą? Rozmiem dobre intencje i chęć ulżenia w cierpieniu drugiej kobiecie, ale nie w taki sposób.
Nie jesteś wyjatkiem, bardzo tu tego przestrzegamy
Bardzo współczuję Wam straty Waszych Dzieci. Nieważne, jak duże były, ból jest ogromny.
Jest ciężko. Na początku trudno się nawet oddycha. Nie można zrozumieć, ze świat się nie zatrzymał. A nam się wydaje, ze po takiej tragedii powinien przystanac. Choć na chwilę...

Bardzo mi przykro. Przytulam.
Bardzo współczuję i rozumiem.

Pozwól sobie na żałobę, masz do niej prawo.
Twierdzę tylko,że w moim otoczeniu nikt nie jest w stanie mnie zrozumieć,bo tego nie przeżył(dzièki Bogu).Osoby,które straciły dzieciątko tak i dlatego właśnie mój post. Szukam ukojenia gdzie się da,ale narazie nie przychodzi. Tak bardzo boli...tak bardzo tęsknię za moimi aniołkami...Dziękuję za słowa wsparcia. Potrzebne są od kogoś,kto wie co teraz czuję...
Ogromnie współczuję straty, sama też oczekiwałam i niestety nie doczekałam mojego maleństwa, termin miałam mieć ma dniach, w okolicy 8 sierpnia. Trudno to wszystko zrozumieć, jedynie czas zaleczy rany i zmniejszy ból. Dla Twoich aniołków (*) (*)
Dziękuję...:-*Teraz wydaje mi się,że już nigdy nic nie będzie takie samo...Słońce nie cieszy,błękitne niebo z czym innym mi się teraz kojarzy,nawet uśmiech mojego synka nie potrafi mnie uspokoić. Wiem,że muszę być silna właśnie dla niego ale na tą chwilę nie potrafię. Cały czas mam przed oczami obraz moich maleństw na monitorze usg...ale one już nie żyły:-(Jak siè z tym pogodzić,jak zrozumieć dlaczego?Jak wrócić do normalnego życia,do pracy?Na tą chwilę na żadne pytanie nie potrafię znaleźc odpowiedzi. Chcę tylko znowu mieć przy sobie moje dzieci...
ZuzankowaMama przytulam Cię mocno i jestem z Tobą myślami. Wierzyłam, że nigdy nie będę musiała czuć tego bólu po stracie dziecka,teraz niestety wiem,że byłam naiwna...nie wiadomo co nas w życiu czeka.Wiem co czujesz,wiem co przeżywasz i serce mi pęka,że jest tu nas tak dużo i tyle smutnych historii tutaj przeczytałam...
Ja zawsze miałam problemy z płodnością i myślałam że jak już w końcu będą te dwie kreski to już jest po wszystkim i osiągnęłam to co chciałam. Okazuje się że nic bardziej mylnego. W moim otoczeniu nikt nie stracił ciąży i nawet przez myśl mi nie przeszło że moja fasolka może nie urosnąć.. . Jaka ja byłam naiwna. Wogole żadna z koleżanek jak im mówiłam że coś jest nie tak że beta za wolno przyrasta nie dopuszczała myśli że można poronic. Jakieś zbiorowe wyparcie w ludzkim myśleniu. Zresztą wyparcie trwa cały czas....
To podobnie jak u mnie. Nie dopuszczałam myśli, że coś może być nie tak. Zobaczyłam dwa bijące serduszka i uwierzyła, że urodzę moje Skarby bez żadnego problemu...niestety. Byłam naiwna i za szybko zaczęłam się cieszyć...a teraz ta pustka i ten ból. Wyszłam dzisiaj z synkiem na spacer - nie może widzieć mnie ciągle we łzach. Pierwsze co zobaczyłam to bliźniaczy wózek,za chwilę drugi i trzeci - jak nigdy... Miałam wrażenie,że ktoś świetnie się bawi moim kosztem... Nie potrafiłam powstrzymać łez... To ja miałam urodzić dwoje dzieci :-(
Niuniezz bardzo mi przykro, że i Ty musiałaś trafić na to formum. Z drugiej strony dobrze, że piszesz bo jest tu nas naprawdę sporo i wszystkie rozumiemy co to znaczy stracić dziecko/dzieci. To, że nie wyobrażasz sobie co będzie za jakiś czas jest zupełnie normalne i postaraj sobie dać na to przyzwolenie. Zupełnie nieoczekiwanie straciłaś dwójkę dzieci, nikt od Ciebie nie wymaga żebyś wiedziała co będzie później. A co do otoczenia, ja też kiedyś myślałam, że nikt w moim środowisku nie stracił dzieci, jak się okazało nic bardziej mylnego. Po prostu nasze straty są bardzo bolesne i nie zawsze mamy ochotę o tym mówić. Ja zaczęłam po dwóch latach od pierwszej.
Dziękuję za wszystkie słowa tak bardzo mi teraz potrzebne... Jakoś łatwiej w tym momencie mi o tym wszystkim pisać niż rozmawiać i wiem też,że Wy wszystkie najlepiej wiecie jakie emocje mną teraz targają...Chcę wierzyć,że za jakiś czas będzie chociaż trochę łatwiej. Muszę wrócić do równowagi dla mojego synka i będę robiła wszystko żeby tak się stało - uda się...kiedyś.
Tak bardzo mi źle...W każdej minucie serce rozpada się na miliony kawałków...
Tydzień...Najgorszy tydzień w moim życiu...Tydzień temu,w niedzielę nasze szczęśliwe życie się skończyło...Wasze niestety też:-( Cały czas mam przed oczami obraz usg...Wy,takie malutkie,bezbronne i już bez bijących serduszek :-( Jak ktoś pisał świat się nie zatrzymał,wszystko biegnie dalej...tylko nasz świat bez Was już nigdy nie będzie taki sam... Wasz braciszek ,pokazał dzisiaj na mój brzuch i mówił do dzidziusiów-tylko Was już tam nie ma...
Witaj Niuunezz. Ja też straciłam bliźniaki jednojajowe, na podobnym etapie ciąży. Znam doskonale uczucia, które opisujesz. Moje życie bardzo się zmieniło. Minęło już 10 miesięcy, a mimo to nie ma dnia, żebym nie myślała o moich dzieciach. Nie ma złotego środka na przepracowanie tego co się stało. Mi bardzo pomogło pisanie na forum i czytanie. No i czas pomaga. Chciałam Ci powiedzieć, że to nie była Twoja wina i że nie jesteś sama. Przytulam Cię wirtualne...
Dziękuję Karolka... Każde słowa pocieszenia są dla mnie teraz takie ważne,a z drugiej strony nie dają spokoju,nie tłumią myśli i tego bólu w sercu... Doskonale rozumiesz pewnie co czuję. Straciłyśmy dwoje dzieci i jak dla mnie jest to tym bardziej bolesne-ta świadomość,że nosiłam pod sercem dwa nowe życia a one nagle zgasły,odeszły...Zastanawiam się czy jeszcze kiedyś będę tak naprawdę szczęśliwa, czy będę umiała się uśmiechać tak naprawdę...Ból jest ogromny i przykro mi,że też musiałaś tego doświadczyć. Tyle myśli mam w głowie... Od początku lekarz mówił,że to ciąża wysokiego ryzyka. Czy to,że było ich dwoje był powodem tego,że tak się to wszystko skończyło?Cały czas myślę,że to był taki podwójny cud,który już nigdy siè nie wydarzy... Tęsknię bardzo i kocham najmocniej jak potrafię...Mam teraz troje dzieci...Tylko moja kochana dwójeczka jest gdzieś daleko...a powinniśmy być wszyscy razem

Mam takie wyrzuty sumienia... Jak dowiedziałam się,że to bliźniaki byłam bardzo szczęśliwa,ale z drugiej strony przerażona jak sobie poradzimy,jak ja dam radę zająć siè trójką dzieci,że pewnie będę musiała leżeć w szpitalu itp.tyle myśli kłebiło siè w mojej głowie...A teraz nigdy nie będę mogła sprawdzić jak by to było i okazuje się,że re wszystkie moje myśli,stres były niepotrzebne... a one pewnie czuły,że się martwię...mam jednak nadzieję,że czuły też jak bardzo je już wszyscy kochamy...
Jutro wizyta u lekarza...Jutro mieliśmy zobaczyć jakie jesteście już duże... Tak bardzo się boję jutrzejszego dnia,bo wiem,że Was już nie ma pod moim sercem i Was nie zobaczę:-(Zawsze jednak będziecie w moim sercu...Zawsze. Mamusia kocha Was najbardziej na świecie...
Dwa tygodnie... czas leci nieubłaganie szybko,dni mijają a moje serce jest jeszcze bardziej puste niż parę dni temu. Tak bardzo za Wami tęsknię,jest mi tak źle i smutno bez tej świadomości,że za jakiś czas się zobaczymy,że jesteście w moim brzuszku...Ciężko żyć wiedząc,że Was nie zobaczę. Nie potrafię pogodzić się z tym,że za kilka miesięcy miałabym przy sobie troje dzieci,a tak nie będzie. Jesteście w moich myślach w każdej minucie dnia. Uśmiecham się,udaję przed wszystkimi,że jakoś daje radę a serce pęka z żalu i rozpaczy...
Kocham Was mocno moje dwa aniołki i myślę o Was w każdej minucie...
Dzisiaj dowiedzieliśmy się ,że byłyście dziewczynkami... Moje dwie kochane córeczki... Bardzo Was kocham i tęsknię...:-( :-(
(*) (*)
Niuniezz bardzo mi przykro. (*)(*) dla Twoich córeczek.
Dziękuję dziewczyny :-*Tak mi ciężko,nie umiem żyć - żyję dla mojego synka. Ilość myśli ,które są w mojej głowie jest przytłaczająca,tęsknota i ta pustka są nie do wytrzymania.

Dziewczynki moje kochane,dzisiaj dostałyście imiona,jesteście zarejestrowane w urzędzie,ale nie tak to miało wyglądać,mieliśmy być wszyscy razem... Tęsknię za Wami moje księżniczki :-(
(*) (*)
Dzisiaj moja dobra koleżanka powiedziała mi,że jest w ciąży. Ukrywała to,nie wiedziała jak to powiedzieć,po tym co nas spotkało. Między naszymi dziećmi byłyby dwa tygodnie różnicy... Myślałam, że serce mi pęknie. Nie zazdroszczę jej,ale wiem,że już zawsze patrząc na jej dziecko będę myślała,że tak wyglądałyby nasze dziewczynki. Nie wiem jak dalej żyć,nie umiem,nie chcę. Tak mi źle i nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić...
Stron: 1 2 3