Poronienie - Forum

Pełna wersja: Straciliśmy dzidziusia
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5
21 marca przezyłem trzecie poronienie, jednak to ostatnie boli najmocniej.  Nie wiem może jestem starszy, bardziej dojrzały a może dlatego że pierwszy raz biło serduszko mojej córeczki (to był 10 tydzień ale moja cudowna narzeczona mówi, że to była dziewczynka, więc tak było)...wiem za to, że bardzo boli i choć jestem facetem nie potrafię powstrzymać łez. moja córeczka nie ma imienia dla nas jest po prastu naszym Aniołkiem a ja cały czas powtarzam...tata Cię kocha Aniołku....

Nie potrafie sobie z tym poradzić.....
mar, bardzo przeżywam Twój wpis, nie wiem, jak można sobie z tym poradzić, chyba mało kto umie sobie radzić ze stratą dziecka - czy to w ogóle jest coś, z czym można sobie poradzić...? mi upływający czas pozwala się z tym układać, uczyć żyć z córką, która jest daleko ode mnie

tata mojej córeczki też płakał, tak samo jej dziadkowie i wujkowie
Mar, bardzo mi przykro z powodu straty waszych wszystkich dzieci. Musi być wam teraz bardzo ciężko. Jeśli czas nie ukoi waszych ran może pomyślcie o grupie wparcia lub psychologu.
Bardzo Wam dziękuję za słowa wsparcia. Sam nie wiem czemu to wszystko napisałem, zawsze byłem typem, który swoje emocje i problemy chował głeboko i sam sobie z nimi radził. Ale teraz chcę o tym mówić, chcę żeby nasz Aniołek był zawsze obecny w naszym życiu. Codziennie mu powtarzam, że go kocham...

Myślimy o pomocy psychologa/psychiatry i chyba sie bez niej nie obędzie. Podjęlismy tez decyzję o tym, że chcemy się starać o dziecko i choćby z tego względu chcemy zasięgnąć pomocy.
Mar, jesteś chyba jedynym facetem teraz na tym forum. Mężczyźni generalnie kryją swoje emocje, milczą, chcą być silni dla swoich kobiet- co często opacznie one odbierają jako obojętność wobec ich tragedii. Dlatego to że tu jesteś świadczy o czymś baaardzo dobrym, o tym że pozwalasz uwolnić się swojej żałobie. Bądźcie dla siebie dobrzy w tym trudnym czasie.
Frania, dziękuję za każde słowo...wiesz staram się być silny, wspierać najmocniej jak tylko potrafię ale czasami nie potrafię nie uronić choć jednej łzy. Oboje strasznie cierpimy, nie potrafimy zrozumieć, dlaczego właśnie my...i strasznie boli to, że nie mam miejsca gdzie mógłbym zapalić znicz, posiedzieć, porozmawiać z Aniołkiem....
Mar bardzo Wam współczuję strat. Większość mężczyzn nie odwazyłaby się tu napisać. Mój mąż też bardzo przeżył i nadal przeżywa naszą stratę synka. Codziennie mówi, wspomina i marzy... o spacerach z synkiem, których nie będzie, o tym co mógłby mu "dać".
Twojej narzeczonej życzę dużo siły i zdrowia. Jesteś wspaniałym i czułym partnerem. Wspierajcie się wzajemnie w trudnych chwilach... to trochę pomoże...chociaż jest bardzo ciężko teraz to może jeszcze wyjdzie dla Was słońce...
Mój facet tez troche przeżywał ale mu juz przeszlo. Jak zaczynam temat o naszej córcze do on zmienia temat. Albo nieraz siedzę i płacze do on twierdzi ze jestem głupia i ze spali mi usg pamiątki po mojej córcze. Ja nie mam wsparcia od niego. Myślałam ze będzie tak cierpiał jak ja cierpię. Ale się myliłam.
Dziękuję za każde słowo...mam nadzieję, że mój Aniołek wie jak bardzo go kochamy

(Thu, 24 Marca 2016, 19:31:44)Karolina21 napisał(a): [ -> ]Mój facet tez troche przeżywał ale mu juz przeszlo. Jak zaczynam temat o naszej córcze do on zmienia temat. Albo nieraz siedzę i płacze do on twierdzi ze jestem głupia i ze spali mi usg pamiątki po mojej córcze. Ja nie mam wsparcia od niego. Myślałam ze będzie tak cierpiał jak ja cierpię. Ale się myliłam.

Karolina, bardzo Ci współczuję, bo wiem co przeżywasz. Nie każdy facet potrafi okazywać uczucia co nie znaczy, że nie jest mu ciężko. Może usiądź i porozmawiaj z nim na spokojnie. Może właśnie to, że zmienia temat jest u niego metopda walki z żałobą??
Napewno wie. Macie jakies miejsce jego pamieci?
Niestety nie mamy...i szczerze póki co nie mamy głowy o tym pomyśleć. Póki co jest ból i płacz
Bardzo mi przykro..
Dziękuję...czuje ogromna pustke. Trzymam sie tylko dla mojej partnerki choć jest ciężko, bardzo ciężko. Tak bardzo kocham mojego Aniołka..
Mar pamietaj ze skoro to wasze 3 poronienie macie prawo do refundacji wiekszej liczby badan. Domyslam sie jak bardzo cierpicieSad
Wspolczuje straty corki.
Tata jest tak samo wazny jak Mama.
Duzo sily.
Właśnie się rozpłakałam czytając Twoje posty. Twoja narzeczona ma (mimo wszystko) ogromne szczęście, że trafiła na tak czułego i wrażliwego mężczyznę.
Wiem jak cierpicie, bo każda z nas tu piszących "to" przeżyła (często niejednokrotnie) i rozumie...
Wasza córeczka na pewno wie jak bardzo była i jest przez Was kochana. Ja nigdy nie zapomnę słów ojca mojej Wikusi gdy powiedziałam mu że jesteśmy w ciąży. "Dziękuję, że mi powiedziałaś, ale wolałbym nigdy tego nie usłyszeć i właśnie pomogłaś mi podjąć ostateczną decyzję o wazektomii...".
Ty jesteś prawdziwym mężczyzną i ojcem, a nie palantem jakich jest niestety wielu.
Bardzo mi przykro z powodu śmierci Waszej córeczki. Ja byłam na podobnym etapie ciąży i też miałam mieć córeczkę (zrobiłam badania genetyczne).
Mar.... współczuje bardzo. Trudny czas teraz dla Was. Dużo siły życzę...
Mar, ja dzis dowiedzialam sie, ze nasze Malenstwo nie zyje....w sobote mam sie zglosic do szpitala...Sad To byl 7 tydzien, poprzednio trafilam do szpitala w 10 ale tez zycie ustalo w 7....Bardzo mi przykro z powodu Waszego nieszczesciaSad Tak bardzo Was rozumiem! Mam nadzieje, ze slonce w koncu u Was zaświeci i doczekacie sie Maluszka...
Nie umiem wyrazic, jak bardzo szanuje Twoja postawe i to, ze jestes w stanie okazac emocje nie tylko nam, anonimowo, w internecie, ale przede wszystkim swojej narzeczonej, ktora bardzo Cie teraz potrzebuje!!!
Mysle, ze powinniscie pomyslec o badaniach (nie wiem czy jakies do tej pory robiliscie) i zycze nam wszystkim dzieciątka tu, na ziemi.

Światełka dla Twoich Aniołków ['] ['] [']
Czas mija, żyję, pracuje, jem, śpie nawet czasami żartuje ze znajomymi...ale przede wszystkim tęsknie...każdego dnia tak bardzo tęsknię za naszym Aniołkiem. Nie ma dnia żebym o nim nie myslał. Mam wrażenie jakbym od dwóch miesięcy żył gdzieś daleko. Czuję żal, pustke i tą wielką tęsknotę. Nie potrafie do końca sobie z tym poradzić. Kocham Cie mój Skarbie i juz zawsze będę....
I bedzie caly czas w myslal, nawet wtedy kiedy bedziesz kiedys trzymal swoje dziecko ziemskie na rekach tez bedzie zal, ze tylko to jest w ramionach.
Trudny nasz los ale trzeba isc dalej.
Mam nadzieję, że kiedyś będę trzymał na rękach moje dziecko...ale o moim Aniołku nigdy nie zapomnę...
I ten nadziei sie trzymaj. Mocno.
Nadzieja jest, zawsze jakaś jest, choć powoli ja tracę, bo życie mnie nie rozpieszcza. Boję się czasami, że moimi jedynymi dzieć mi będą te na górze...
Aniołku bardzo mi Ciebie brakuje...tak wiele sie zmieniło od kiedy odszedłeś. Przestaje sobie z pewnymi sprawami radzić.
Skarbie bardzo Cie kocham i strasznie mi Ciebie brakuje....myślę każdego dnia. Tata...
A najgorsze ze nikt ze mną o tym wszystkim nie rozmawia a bardzo tego potrzebuje
Stron: 1 2 3 4 5