Poronienie - Forum

Pełna wersja: żal, ból, wszysko przy mnie... zamknać oczy i obudzić sie gdzie indziej...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Stworzenie wspaniałego małżeństwa też jest cudem. I Waszej relacji wiele par może pozazdrościć jak Ty i ja, innym zazdrościmy dzieci. Ja codziennie tęsknie za naszym Synkiem, codziennie. Dałabym wszystko aby cofnąć czas. Ale może w tym wszystkim jest jakiś większy sens? Aby się zatrzymać i właśnie zadbać o siebie?
Stale o tym ostatnio myślę, zastanawiam się co zrobić, aby cierpienie, które przeżywamy nie odbiło się na Naszej miłości. Aby ból po stracie, nie odebrał mi jeszcze "Nas". Wiem ,że miłość przezwycięży wszystko, a takie przeżycia tylko zbliżają ludzi.. ale wiem też jak wiele par nie podołało tej trudnej sytuacji. Zdaję sobie sprawę jaki mam dar od losu, który zesłał mi Jego na mojej drodze, doceniam to i jestem wdzięczna, ale w tej chwili nie umiem, nie potrafię myśleć o niczym innym tylko o bólu po stracie i pragnieniu bycia "ziemską" mamą. To uczucie przesłania mi wszystko, może potrzebuję więcej czasu "by się zatrzymać"?...
Naprawdę masz wielkie szczęście że jesteście w tym wszystkim razem. Ze taka trudna sytuacja was tylko zbliżyła. U mnie widzę że rośnie coraz większy mur braku rozumienia i komunikacji . A zdaje sobie sprawę że nie wszystkie małżeństwa są w stanie przezwyciężyć taka próbę...
Aniele mój tak tęsknię, tak pragnę, Ty wiesz...
Ach te wszystkie daty, rocznice..
Byłam dziś w sklepie, aby znaleźć prezent dla Nowo-narodzonego członka Naszej rodziny. Jeszcze nie wiem czy psychicznie dam rade odwiedzić to maleństwo. Od straty unikam kontaktu z małymi dziećmi choć ze wzg na rodzinę i znajomych z dużą ilością dzieci jest to niemożliwe. Taka radość w koło, a mi pęka serce. Młodzi rodzice są przeszczęśliwi, nie słyszę o niczym innym tylko o tej nowinie. Gratuluję, na prawdę, z całego serca.. tylko nie umiem się cieszyć. Gdyby wiedzieli przez co przeszłam, na pewno darowali by sobie te wszystkie opowieści o tym jaki to dar "posiadanie dziecka". Jest mi tak ciężko. To dziecko przyszło na świat dokładnie w rocznicę odejścia mojego Anioła. Oni dziś doczekali się cudu- mi zawalił się cały świat. Nie mogę pojąć dlaczego życie jest takie niesprawiedliwe. Dlaczego jednym wszystko się udaje, a drugim całe życie wiatr w oczy? Dlaczego ja marzę o czymś co inni mają od tak? Bo sobie zaplanowali, bo wpadli, bo wymyślili i mają? Dlaczego ja marzę o cudzie, który inni dostają jako normalną kolej rzeczy? Brakuje mi sił.
Wspomnienia z przed roku wracają jak bumerang, znów czuję, że brak mi sił, a łzy dławią mnie od środka. Dziś moje życie po raz kolejny rozpada się na milion kawałków. Znów idę długim korytarzem mijając kobiety z brzuszkami, a krew spływa mi po nogach.. znów ta niebieska miska, do której położna łapie "to" co ze mnie wypływa.. znów lampa w sali zabiegowej i te krzyki do Boga dlaczego? Później już tylko pusta szpitalna sala i to uczucie, że straciłam Go na zawsze..
Ja też nie mogę sobie wyjaśnić, że inni mają tak łatwo, jedno, drugie, bliźniaki. Wyje z rozpaczy i poczucia beznadziejności. Zazdroszczę nadal i czuję jak coś mi ucieka. W niedzielę byłam "fotografem" na chrzcinach malutkiej pociechy, córki mojej kuzynki. Tak bardzo zazdroszczę. Że jeszcze nie ja. Ale uczę się teraz też akceptacji przeszłości, akceptacji faktu i tego że przeszłości nie zmienimy. Była i koniec. Wobec przeszłości jesteśmy bezsilni. I akceptacja tej bezsilności uwolni nas od napięcia. Im bardziej będziemy chcieli wydostać się z tego przykrego doświadczenia jakim jest strata dziecka tym bardziej cierpimy. Nasz syn był naszym pierwszym dzieckiem i wszystkie uczucia z nim związane się już nigdy nie powtórzą. Były przypisane tylko jemu. Bardzo Ci współczuję ale Ziarneko droga, zobacz jak wspaniały masz związek ze swoim partnerem. Jak bardzo jesteś odważna, że mówisz o swoich uczuciach, złości, pragnieniach i potrzebach. Jak jesteś szczera w tym wszystkim co piszesz. Dbasz o siebie, bo pozwalasz sobie aby uczucia kierowały Twoim życiem, nie rozum. Nie lękasz się swoich uczuć.
Jesteś wspaniała bo dbasz o siebie, mowisz o tym co Cię boli. Będziesz mamą jak ja i każda z nas tutaj, i dajmy czas czasowi.
Krasiu nie każda z nas tutaj będzie mamą...ja na przykład nie będę a na świecie jest wiele bezdzietnych par
okrutne-wiem ale taka jest prawda.
Annina nie może tracić nadziei.nie takie jak my w końcu zachodziły w ciążę i ja szczęśliwie donosiły.... ja ciągle wierzę.
życzę Wam wszystkim z całego serca żebyście zaszły w ciąże i szczęśliwie urodziły dzieci ale nie możesz mówić :" nie takie jak my urodziły dzieci" .Nie jesteśmy wszystkie takie same a nasze historie zdrowotne i życiowe są różne.
mądrze napisane Annino i w pełni się z Tobą zgadzam, ale wierzysz w to, że czasem może zdarzyć się cud i coś zupełnie niemożliwego pod względem medycznym, może stać się faktem?
nie wiem od czego to zależy, Kto tym wszystkim kieruje i tak wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi, ale ja łapię się na tym, że czasem wierzę, że takie cuda się zdarzają i życzę Ci z całego serca takiego cudu - Tobie, sobie (bo też pozostało mi tylko to) i nam Wszystkim :-)
Dziewczyny, współodczuwanie okazuje się przez "przeczytanie" emocji rozmówcy. Nie przez przekonywanie go do własnych poglądów, wiary, czy nadziei. Jeśli Annina mówi, że nie będzie miała dzieci tonem oznajmującym, nie dyskutujcie z nią, nie przekonujcie, że cuda się zdarzają. Zdarzają się, ale wszystkim nam tutaj choć raz się nie zdarzyły.

Annino, pozwoliłam sobie zabrać głos, wyprostuj, jeśli niesłusznie. Ale to też moja sprawa. I boli mnie, gdy widzę jak człowieka, który próbuje się ułożyć z rzeczywistością, próbuje sprawić, by dało się żyć i nie bolało, znów na siłę wtłacza się z powrotem w walkę, nadzieję i wiarę w cud. To jest jakby cofanie go.
Walka, nadzieja i wiara w cud jest trudna, bolesna, wyczerpująca, i zwyczajnie, nie zawsze możliwa.

Nie wszystkie musimy mieć dzieci. Zawsze zresztą uważałam, że dzieci to za mało na sens życia.
lepiej bym tego nie ujęła
był taki czas kiedy byłam zmęczona tą walką o cud
później znalazłam sie pod murem ważnych spraw i decyzji i to była sytuacja ponad moje siły
to wyniszczająca i wykańczająca codzienna próba by pójść dalej, upaść,wstać i iść dalej.
W realu też słyszè o cudzie o niepoddawaniu sie tylko ze zachorował K i teraz walczymy o niego.
Mam tyle lat ze odkładanie starań w moim przypadku to droga do bezdzietnosci.A priorytetem jest teraz On.
Zaczynam też odnajdować sens życia bez NICH .Nie mam innego wyjścia.
Ziarenko, wiem że potrzebujesz teraz wsparcia bo wiem na jak ważną droge weszłaś ale poczułam sie wywołana niemal do odpowiedzi jako jedna z niewielu w tej sytuacji tu na forum.To ważny dla mnie głos.
(Wed, 06 Lipca 2016, 01:32:39)annina napisał(a): [ -> ]lepiej bym tego nie ujęła
był taki czas kiedy byłam zmęczona tą walką o cud
później znalazłam sie pod murem ważnych spraw i decyzji i to była sytuacja ponad moje siły
to wyniszczająca i wykańczająca codzienna próba by pójść dalej, upaść,wstać i iść dalej.
W realu też słyszè o cudzie o niepoddawaniu sie tylko ze zachorował K i teraz walczymy o niego.
Mam tyle lat ze odkładanie starań w moim przypadku to droga do bezdzietnosci.A priorytetem jest teraz On.
Zaczynam też odnajdować sens życia bez NICH .Nie mam innego wyjścia.
Ziarenko, wiem że potrzebujesz teraz wsparcia bo wiem na jak ważną droge weszłaś ale poczułam sie wywołana niemal do odpowiedzi jako jedna z niewielu w tej sytuacji tu na forum.To ważny dla mnie głos.


W pełni rozumiem Twoją potrzebę wypowiedzi. Rozumiem Twoją decyzję i sytuację w jakiej postawiło Cię życie. Podziwiam za siłę pogodzenia się z tą myślą. Tak, ja wciąż walczę i będę walczyć do utraty sił by mieć potomstwo, ale nie liczę na żaden cud, wiem, że one się nie zdarzają. Będę walczyć dopóki starczy mi sił. Strata nauczyła mnie wielu rzeczy, szczególnie tego, by uważać na słowa, teraz wiem, jak mogą one ranić... Kiedyś np. pytałam często w rozmowach bliższych czy dalszych znajomych " kiedy jakiś dzidziuś, już pora, gdzie jakiś potomek?".. teraz wiem, że te proste zdania mogą być solą na czyjeś zranione serce.. Nigdy tak naprawdę nie wiemy jaki ciężar skrywa drugi człowiek. Wszystkim starającym się, wierzącym w cuda życzę z całego serca jak najlepiej, ale wiem też jak wiele kobiet, także tu, na forum już dawno pogodziło się z faktem, że jest to niemożliwe. Więc słowa zapewnienia, obietnic i wiary w to, że na pewno kiedyś- są zbędne, a czasem tak bardzo bolesne..
życzę Ci, abyś każdego dnia odnajdywała piękno w codzienności..
Wiesz , to nie jest tak że te słowa mnie ranią ale nie można udawać ze droga do rodzicielstwa kończy sie zawsze urodzeniem w końcu dziecka bo tak nie jest.Możemy zamykać na ten temat oczy i uszy ale realiów nie zmienimy-tak nieraz jest.
A wracając do cudu .Gdybym mogła kontynuować starania to wierzyłabym w szczęśliwe zakończenie tej drogi.Włożyłabym całą siłe by wierzyć.Teraz to wiem.
Powodzenia
Dziś dotarła zamówiona przytulanka na prezent dla nowego członka rodziny. Kiedy wyciągnęłam ją z opakowania zalałam się łzami. To dla Ciebie powinnam kupować zabawki! Tobie powinnam robić prezenty! Synku mój DLACZEGO mi Ciebie zabrano???
Zalana łzami osunęłam się na ziemię tuląc mocno zabawkę, nie wiem jak długo płakałam.. Gdyby ten maleńki chłopiec wiedział ile już gorzkich łez przyjął Jego nowy miś..
To jest dla mnie zbyt trudne , już sobie nie radze.. Odwiedziny u Tego małego chłopca tak bardzo mnie złamały.. Jest taki maleńki, taki cudny, taki NIE MÓJ!!
Ziarenko brak słów mi słów żeby wesprzeć Cię. Nie umiem dobrać odpowiedzi. Wspieram Cię tylko myślami. Przesyłam pozytywną energią. Nie wiem czy kiedyś będzie lepiej ale żyję nadzieją...
ziarenko, mam bardzo podobnie... wiem, że nie powinnam ale często nie mogę patrzeć na kobiety w ciąży Sad a widok niemowlaków mnie strasznie boli Sad
...wiem co czujesz... ja przy każdym wózku z niemowlakiem wstrzymuje oddech i myślę, myślę... ból ogromny.
Mija miesiąc za miesiącem.. dni dzielą się na te " normalne" kiedy potrafię się uśmiechać, i na te- w których kompletnie się rozsypuję... Serce wciąż boli, każdego dnia..

Mam wrażenie że to już obsesja, wszędzie widzę kobiety z brzuszkami, rodziny z wózkami- nie, to po prostu lato, pogoda dopisuje, więc wszyscy spacerują, biegają po mieście..

Dopiero niedawno uświadomiłam sobie, że przyjście na świat małego Jasia w rodzinie miało miejsce dokładnie rok po stracie mojego Maleństwa, dokładnie w dniu, kiedy mój świat się rozsypał. Ja w tym dniu będę cierpieć wspominając jak odchodzi na zawsze, rodzice Jasia będą świętować Jego przyjście na świat.. Boli

Byliśmy z mężem na  basenie, kiedy poszedł na zjeżdżalnie siedziałam sama przy brzegu. Obok przechodził mężczyzna z dzieckiem na rękach, mały wyciągnął rączki w moją stronę krzycząc: MAMA. W Jego oczach widziałam taki niesamowity błysk, a serce niesamowicie zakuło. Mężczyzna odwrócił się do mnie przepraszając, że mały się pomylił, zaczął mu tłumaczyć, że jego mama została w domu.. Jakbym usłyszała głos swojego Aniołka, który wyciąga rączki, by mnie przytulić.. Oddałabym wszystko za ten jeden uścisk..

Moja przyjaciółka ma nowych znajomych. Mieszkają niedaleko niej. Z  racji tego, że pracuję, rzadko się ostatnio widujemy. Ich nowi znajomi mieszkają niedaleko niej, więc często się widują wychodząc z dziećmi na spacer. Wcześniej też się znali, ale tak jakoś nie rozmawiali ze sobą. Wczoraj usłyszałam od niej zdanie: "Wiesz, oni od niedawno mają dziecko, więc teraz mamy wspólne tematy"- wiem, że nie przemyślała wypowiedzi i nie chciała mnie zranić, dla niej życie jest normalne... Nie umiałam jej odpowiedzieć jak bardzo zabolało mnie jej zdanie. Poczułam się tak, jakby ze mną nie miała już o czym rozmawiać, bo przecież ja nie mam dziecka. Jakbym ją przez to traciła. Wiem, że to głupota, bo wiele razem przeszłyśmy i przyjaźń jest przyjaźnią na dobre i złe. Ale słowa bolą. Mnie strata nauczyła ważyć każdą wypowiedź, aby nieświadomie nie ranić innych. Wiem, że nie chciała źle..

Aniele mój! Wszystko, za ten jeden moment by Cię przytulić.. Heart
"Byłem"

A jednak byłem ci
Zawrotem głowy.
Jakąś niespokojną myślą,
Która spać trochę
Przeszkadzała.

Byłem niepokorną łzą
Ocieraną ukradkiem,
I byłem wspomnieniem.

I może jeszcze trochę
Zastanowieniem.

A jeśli marzeniem nigdy
Się nie stałem,
To sumienia niepewnością
Byłem.

Na pewno bylem.
Na pewno.

autor - Moje Wierszowanie
Tak bardzo się boję Skarbie...
Ziarenko cokolwiek to znaczy wspieram Cię wirtualnie :-*
Witam wszystkich. Niestety wczoraj musiałam pożegnać się z moimi aniołkami - dwoma na raz,więc jak dla mnie ból podwójny...Ból nie do opisania i ta pustka w sercu,w brzuchu...Już nigdy nic nie będzie takie samo...Jak dalej żyć ze świadomością,że dwoje dzieci odeszło?Jak pokonać ten okropny żal i ból,którego nikt nie rozumie. Czy ten ból kiedyś minie,czy zacznę znowu cieszyć się tym,że świeci słońce. Nie powinnam narzekać - mam w domu synka - zdrowego ,pięknego,uśmiechniętego dwulatka...ale miał mieć rodzeństwo a teraz będzie sam...
Skarbie mój! Tak bardzo chciałabym teraz móc tulić Cię do siebie, śpiewać Ci kołysanki na dobranoc.. Tak bardzo tęsknie i tak bardzo się boję.. Każdego dnia walczę o to bijące serce..
Stron: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10