Poronienie - Forum

Pełna wersja: Co zrobić, gdy szpital odmawia wydania karty martwego urodzenia?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Od 1go marca mamy nową ustawę prawo o aktach stanu cywilnego.
Art. 54 ust. 3 tejże ustawy mówi:
Cytat:"Jeżeli nie jest możliwe ustalenie płci dziecka, karty martwego urodzenia nie przekazuje się."
Kobieta roni w 10 tygodniu. Szpital odmawia wydania karty martwego urodzenia, powołując się właśnie na ten zapis - nie jest możliwe ustalenie płci dziecka, więc nie dostanie pani karty urodzenia, bo zgodnie z ustawą nie musimy jej w takim przypadku przekazywać do USC.

Tak to teraz wygląda: dziś dostałem list od kobiety, która poroniła dosłownie wczoraj, w 10 tygodniu i właśnie tak ją potraktowano: zgodnie z nowymi przepisami nie otrzyma Pani karty martwego urodzenia, bo płeć dziecka jest niemożliwa do określenia więc szpital nie jest zobowiązany do wystawienia karty martwego urodzenia.

I co teraz?

Moim zdaniem teraz sytuacja jest paradoksalnie dla kobiety po poronieniu o wiele lepsza, niż była za obowiązywania poprzedniej wersji ustawy.

Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny: na jakiej niby podstawie szpital miałby twierdzić, że płci dziecka nie można ustalić... skoro szpital nie wykonał badania genetycznego? 

Ani ustawodawca w ustawie, ani Ministerstwo Zdrowia w rozporządzeniu ustanawiającym wzór karty martwego urodzenia nie wspominają ani słowem nic o obowiązujących, bądź nieobowiązujących szpital sposobach ustalania płci dzieci martwo urodzonych. 

Moim zdaniem tryb postępowania powinien być następujący:
1. szpital odmawia wydania karty martwego urodzenia, bo "płci nie można ustalić".
2. natychmiast po odmowie składamy w sekretariacie szpitala pisemny wniosek o wydanie karty martwego urodzenia.
3. szpital udziela nam odpowiedzi odmownej - i najprawdopodobniej już w tym momencie szpital nam się na piśmie sam podkłada kłamiąc, że płeć nie jest możliwa do ustalenia

Szpital nie może twierdzić, że nie można ustalić płci, dopóki tego nie sprawdzi. Takie twierdzenie jest do podważenia przed każdym sądem - bo jest zwyczajnym kłamstwem. Nie istnieje akt prawny, który definiowałby sposoby ustalania płci na potrzeby wydania karty martwego urodzenia dla szpitala obowiązujące i nieobowiązujące, stąd też szpital nie ma podstaw do samodzielnego decydowania, że nie musi sprawdzić, czy płeć jest możliwa do ustalenia na drodze badania genetycznego. I żaden kontrakt z nfz-em i brak refundacji genetycznego oznaczenia płci dziecka martwo urodzonego, którym zapewne szpital się będzie podpierał, nie ma tu nic do rzeczy. Nie mówimy o leczeniu a NFZ refunduje albo nie refunduje kosztów leczenia. Określenie płci dziecka marto urodzonego, to nie jest procedura lecznicza. To obowiązek szpitala. Szpital musi wpisać płeć do karty martwego urodzenia. Może w ogóle odstąpić od wydania karty martwego urodzenia, ale dopiero jeśli ustalenie płci nie jest możliwe.

Nie można stwierdzić, czy ustalenie płci nie jest możliwe, bez wykonania badania genetycznego.

Jeśli powyższy tok rozumowania jest błędny, to czekam na wskazanie tych błędów. Jeśli jest poprawny - zastanowimy się nad punktem czwartym i kolejnymi w schemacie postępowania w przypadku poronienia z "płcią nieokreśloną".
Skoro nikt nie ma komentarzy to zakładam, że jednak nie ma w powyższym rozumowaniu żadnych błędów.

Czyli kontynuując:

4. Składamy w sekretariacie szpitala pismo adresowane do dyrekcji szpitala, w którym pytamy szpital, na jakiej podstawie szpital twierdzi, że płeć dziecka nie jest możliwa do ustalenia, jeśli szpital nie podjął próby ustalenia płci za pomocą badania genetycznego. Żądamy od szpitala przedstawienia podstawy prawnej, w myśl której jeśli lekarz nie może "naocznie" określić płci, to znaczy, że w rozumieniu ustawy płeć dziecka jest niemożliwa do określenia.

5. Szpital zapewne odpowie, że nie może wykonać badania genetycznego, bo NFZ go nie refunduje.

6. Składamy w sekretariacie szpitala pismo adresowane do dyrekcji szpitala, w którym informujemy szpital, że nie jest winą pacjenta, że szpital sobie nie wynegocjował w kontrakcie z NFZ-em kosztów czynności nie będących kosztami leczenia, do których jednakże szpital jest prawnie zobowiązany. Taką czynnością jest ustalenie płci dziecka martwo urodzonego bądź ustalenie, że płeć jest niemożliwa do określenia. Szpital jest do tego ustawowo zobowiązany i nie ma to nic wspólnego z refundacją kosztów leczenia z funduszy i procedur NFZ.

cdn.
Były już na forum opisywane przypadku walki w sądzie ze szpitalem i nie przypominam sobie żadnego pozytywnego zakończenia. Kolejno jeżeli nawet sprawa trafi do sądu to po pierwsze sprawa może trwać bardzo długo, a po drugie i tak nie ma już możliwości ustalenia płci więc i tak nie otrzymamy aktu urodzenia. Czyli po co walczyć, by szpital zapłacił nam odszkodowanie? Jestem bardzo zniesmaczona tą całą sytuacja z aktami urodzenia.
Póki co nie ma tu mowy o żadnym sądzie. Jest mowa jedynie o tym, że nie możemy się godzić na posługiwanie się przez szpital kłamstwem w celu uchylania się przez szpital od spełnienia ustawowego obowiązku.

Musimy dawać szpitalowi do zrozumienia, że my wiemy, że szpital kłamie aby nie wykonać tego, do czego zobowiązuje szpital prawo.

Oczywiście można również nie robić nic, poza narzekaniem. Można też "siąść i płakać". Tyle że w ten sposób ta sytuacja będzie trwała zawsze i niezmiennie.

Można też pisać do Rzecznika Praw Obywatelskich, aby wystąpił do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o usunięcie z ustawy kretyńskich regulacji odnośnie płci dzieci martwo urodzonych, które Ministerstwo tam zamieściło: http://poronienie.info/?rpowzor,64
Bardzo mi się podoba to rozumowanie! Mam nadzieje ze nie będę miała okazji tego sposobu wykorzystywać ale w razie czego dobrze wiedzieć.
Trzeba by też wziąć pod uwagę, że idąc tą drogą możemy spowodować, że przy złej woli szpitali to one nawet zaczną wykonywać badania genetyczne tylko dziwnym trafem zawsze będzie w wyniku "nie można". Już to przerabialiśmy z instrukcją dotyczącą potwierdzania obecności zarodka w badaniach histopatologicznych. Ciała dzieci zaczęły masowo "znikać"...
Ale ogólnie się zgadzam.
No i ok. Jeśli masz na papierze od szpitala, że "nie można", to idziesz do sądu i wnosisz o ustalenie treści aktu urodzenia. I sąd już nie zleca ekspertyzy biegłemu z dziedziny genetyki, tak jak w moim przypadku, za co musiałem póki co zapłacić 500zł zaliczki, bo sąd już na starcie wie, że szpital próbował i z badania genetycznego nic nie wyszło.
Przeklejam w całości tekst, który wrzuciłem na stronę internetową.

Typowa sytuacja: poronienie w szpitalu, pierwszy trymestr, szpital poproszony o kartę martwego urodzenia oczywiście odmawia.

Matka dziecka występuje więc do szpitala oficjalnie, na piśmie, z wnioskiem o kartę martwego urodzenia, np. o treści jak poniżej: 


Cytat:W związku z martwym urodzeniem mojego dziecka w dniu (...) w Szpitalu (...) (zwanym dalej: "Szpitalem") niniejszym wzywam Szpital do natychmiastowego dopełnienia ustawowego obowiązku zgłoszenia martwego urodzenia we właściwym urzędzie stanu cywilnego zgodnie z treścią art. 53 USTAWY z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz.U. 2014 poz. 1741).  
Względnie - żądam udzielenia niezwłocznie, na piśmie, wyjaśnienia powodów (z wyszczególnieniem podstawy prawnej), dla których Szpital odmawia wydania Karty martwego urodzenia. 
W przypadku dalszego odmawiania wydania Karty martwego urodzenia mojego dziecka informuję, że zgłoszę ten fakt do Biura Rzecznika Praw Pacjenta oraz powiadomię w formie skargi organ zarządzający Szpitalem o niewywiązywaniu się przez Szpital z ustawowego obowiązku. 
Z poważaniem,
(...)

 
Szpital odpowiada np. tak, jak poniżej (oryginalna treść pisma z pewnego szpitala, pismo z końca marca 2015r., z podpisem dyrektora, pisownia oryginalna).
 

Cytat:Szanowna Pani,
w odpowiedzi na Pani pismo z dnia (...) informujemy, iż zgodnie z art. 54 ust. 3 zapisami Ustawy z dnia 28 listopada 2014r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. 2014 poz. 1741) "Karta martwego urodzenia zawiera dane wymagane w karcie urodzenia oraz informację, że dziecko urodziło się martwe. Kartę martwego urodzenia przekazuje się kierownikowi urzędu stanu cywilnego w terminie jednego dnia od dnia jej sporządzenia. Jeżeli nie jest możliwe ustalenie płci dziecka, karty martwego urodzenia nie przekazuje się." Ponadto art. 144 wskazanej ustawy wymienia dane, które powinna zawierać karta martwego urodzenia m.in. płeć, informacje o stanie zdrowia dziecka: długość, ciężar ciała, punkty w skali Apgar. Z informacji uzyskanych od Pana Ordynatora wynika, iż pobrany materiał tkankowy podczas zabiegu wyłyżeczkowania jamy macicy nie pozwalał na określenie płci ponieważ nie znaleziono tam makroskopowo widocznych fragmentów płodu. Pobrany materiał został w całości przekazany do badania histopatologicznego, w którym możemy uzyskać potwierdzenie obecności lub braku elementów płodu w przekazanym materiale. Według stanowiska Ministerstwa Zdrowia jeśli nie da się określić płci martwo urodzonego dziecka ze względu na jego wczesną fazę rozwoju, wobec braku regulacji prawnych w tym zakresie rodzice rodzice mogą wystąpić o określenie płci za pomocą badań genetycznych tkanek płodu (wykonanie tych badań w takim celu nie jest jednak finansowane przez NFZ).

Według Ministerstwa “do dokonania pochówku dzieci martwo urodzonych z bardzo wczesnych ciąż nie jest konieczne określenie płci martwego płodu. Na wniosek osób uprawnionych do pochówku szpital wystawia kartę zgonu (z adnotacją, że określenie płci nie jest możliwe) lub zaświadczenie lekarskie stwierdzające pochodzenie szczątków”.

Nie odmawiamy zatem Pani prawa do dokonania pochówku szczątków dziecka, nie możemy jedynie wystawić karty martwego urodzenia jednak po otrzymaniu wyniku badania histopatologicznego może Pani zawnioskować o wydanie karty zgonu w części przeznaczonej dla administracji cmentarza, która będzie dokumentem uprawniającym do dokonania pochówku szczątków dziecka na własny koszt. 

Jest nam niezmiernie przykro, że obowiązujące niedoskonałe regulacje prawne uniemożliwiają spełnienie Pani oczekiwań, nie mniej jednak musimy się do ich zapisów stosować.
Łączymy wyrazy szacunku,
(...)


Niemal każde zdanie z powyższego pisma wystosowanego do matki przez szpital można podważyć.
Więc po kolei:


Cytat:Z informacji uzyskanych od Pana Ordynatora wynika, iż pobrany materiał tkankowy podczas zabiegu wyłyżeczkowania jamy macicy nie pozwalał na określenie płci ponieważ nie znaleziono tam makroskopowo widocznych fragmentów płodu.

No i cóż z tego, że "materiał nie pozwalał na określenie płci makroskopowo"? A który akt prawny, Szanowny Panie Dyrektorze Szpitala, mówi, że szpital określa płeć dziecka martwo urodzonego wyłącznie badaniem makroskopowym?


Cytat:Według stanowiska Ministerstwa Zdrowia jeśli nie da się określić płci martwo urodzonego dziecka ze względu na jego wczesną fazę rozwoju, wobec braku regulacji prawnych w tym zakresie rodzice rodzice mogą wystąpić o określenie płci za pomocą badań genetycznych tkanek płodu

A co to znaczy "wg stanowiska"? Wg jakiego "stanowiska"? Czy "stanowisko" Ministerstwa Zdrowia stanowi obowiązujące prawo? Nie stanowi? To czemu Szanowny Pan Dyrektor powołuje się na jakieś bliżej nieokreślone "stanowisko Ministerstwa", skoro stanowiska urzędników Ministerstwa Zdrowia (ani żadnego innego) na szczęście nie jest obowiązującym prawem?
Jedyne obowiązujące prawo, które można przywoływać jako podstawę prawną, to wszystko to, co jest publikowane w dziennikach urzędowych, czyli najczęściej ustawy i rozporządzenia. czy Dyrektor Szpitala nie powinien być świadom takiej "oczywistej oczywistości"?


Cytat: (wykonanie tych badań w takim celu nie jest jednak finansowane przez NFZ).

No i cóż z tego, Szanowny Panie Dyrektorze szpitala, że "takie badanie" nie jest "finansowane przez NFZ"? A czy koszty parzenia kawy na dyżurach przez zatrudnianych przez Pana Dyrektora w szpitalu lekarzy są "finansowane przez NFZ" czy nie są? A koszty serwisu sprzątającego? Koszty kucharzy? Koszty wynagrodzenia sekretarki Pana Dyrektora? Koszty wywozu i utylizacji nieczystości? To wszystko są koszty niezbędne do funkcjonowania szpitala i te koszty z pewnością uwzględnił Pan w kalkulacji wysokości stawek poszczególnych usług medycznych oferowanych przez szpital a finansowanych przez NFZ. Więc koszt badania genetycznego płci dziecka martwo urodzonego, również jako koszt niezbędny do funkcjonowania szpitala, także proszę doliczyć do kosztów ogólnych. Szpital jest ustawowo zobowiązany do wydawania kart martwego urodzenia. Szpital może odmówić wydania karty martwego urodzenia, jeśli płci dziecka nie można określić. Szpital może stwierdzić, że określenie płci dziecka nie jest możliwe, jedynie przeprowadzając badanie genetyczne płci, które nie pozwoli tej płci ustalić. Tak więc koszt badania genetycznego płci dzieci martwo urodzonych jest jednym z kosztów niezbędnych do funkcjonowania szpitala, albowiem szpital musi realizować obowiązki narzucone na szpital przez obowiązujące akty prawne.
To są podstawy prowadzenia biznesu, Panie Dyrektorze - powinny być one Panu znane, zwłaszcza z racji zajmowanego stanowiska...


Cytat:Według Ministerstwa “do dokonania pochówku dzieci martwo urodzonych z bardzo wczesnych ciąż nie jest konieczne określenie płci martwego płodu. Na wniosek osób uprawnionych do pochówku szpital wystawia kartę zgonu (z adnotacją, że określenie płci nie jest możliwe) lub zaświadczenie lekarskie stwierdzające pochodzenie szczątków”.

Prawem rodziców dziecka martwo urodzonego jest otrzymać akt urodzenia dziecka - i to niezależnie od tego, czy rodzice chcą dokonać pochówku dziecka, czy nie chcą. Co więc ma tu do rzeczy karta zgonu? Dlaczego Pan o niej wspomina? 
Wnioskowano nie o kartę zgonu tylko o kartę martwego urodzenia. Czy zdaniem Pana Dyrektora rodzice dziecka martwo urodzonego muszą motywować wniosek o wydanie karty martwego urodzenia? Czy ktoś Panu Dyrektorowi dał prawo do uznania, że motywacja w tym przyadku jest bezzasadna i że rodzicom powinna wystarczyć karta zgonu?
Otóż nie - Szanowny Panie Dyrektorze szpitala - nic Panu do tego, jaka motywacja kieruje rodzicami dziecka martwo urodzonego wnioskującymi o kartę martwego urodzenia. Ten dokument rodzicom przysługuje z mocy prawa. Niezależnie od powodów, dla których rodzice tej karty potrzebują. A tych powodów może być bardzo wiele, natomiast nie Panu oceniać istotność tych powodów.


Cytat:Nie odmawiamy zatem Pani prawa do dokonania pochówku szczątków dziecka, nie możemy jedynie wystawić karty martwego urodzenia jednak po otrzymaniu wyniku badania histopatologicznego może Pani zawnioskować o wydanie karty zgonu w części przeznaczonej dla administracji cmentarza, która będzie dokumentem uprawniającym do dokonania pochówku szczątków dziecka na własny koszt. 

Poprawka: nie "nie możemy", tylko "nie chcemy wydać karty martwego urodzenia, ponieważ uchylamy się od  narzuconego nam obowiązku sprawdzenia, czy określenie płci dziecka jest możliwe".
Szanowny Pan Dyrektor powinien wiedzieć, że nie można twierdzić, że coś (w tym przypadku: ustalenie płci dziecka) nie jest możliwe, dopóki nie zostaną wyczerpane wszelkie dostępne możliwości ustalenia tej płci. Jedną z takich metod jest badanie genetyczne i wyłącznie po wykonaniu badania genetycznego, które nie pozwoliło ustalić płci dziecka, szpitalowi wolno będzie odmówić wydania karty martwego urodzenia, w myśl art. 54 ust. 3 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego.


Cytat:Jest nam niezmiernie przykro, że obowiązujące niedoskonałe regulacje prawne uniemożliwiają spełnienie Pani oczekiwań, nie mniej jednak musimy się do ich zapisów stosować.

Obowiązujące regulacje prawne nie są niedoskonałe. One mówią wprost: szpitalowi wolno odmówić wydania karty martwego urodzenia, jedynie w przypadku, gdy płci dziecka nie można określić. Czy płeć dziecka jest możliwa do określenia? Tego się Pan Dyrektor dowie niestety dopiero po przeprowadzeniu badania genetycznego, do którego w tej sytuacji prawnej szpital jest zobowiązany, albowiem nie istnieje taki akt prawny, który wykluczałby badanie genetyczne jako jedną z metod ustalania przez szpital możliwości określenia płci dziecka martwo urodzonego na potrzeby wydania przez szpital karty martwego urodzenia.
 
Co powina zrobić matka dziecka po otrzymaniu ze szpitala pisma o treści podobnej do powyżej przytoczonej?
Do dyrekcji szpitala składamy kolejny wniosek, tym razem o treści następującej:

Cytat:Do Dyrekcji Szpitala .................................

W nawiązaniu do pisma .......... niniejszym wnoszę o podanie przez szpital podstawy prawnej dla odmowy wydania karty martwego urodzenia mojego dziecka urodzonego martwo w dniu........ 

Zgodnie z treścią Art. 54 ust. 3 Ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego [Dz.U. 2014 poz. 1741] podmiot wykonujący działalność leczniczą jest zwolniony z obowiązku wydania karty martwego urodzenia jedynie w przypadku braku możliwości określenia płci dziecka.

Szpital będzie uprawniony do twierdzenia, że nie jest możliwe określenie płci dziecka, jedynie w przypadku przeprowadzenia przez szpital badania genetycznego płci, które da wynik negatywny. Twierdzenie, że nie jest możliwe ustalenie płci dziecka, jeśli szpital nie wykonał badania genetycznego, jest w mojej ocenie pozbawione podstaw, ponieważ nie można twierdzić, że coś nie jest możliwe, dopóki nie dokona się sprawdzenia, czy to jest, czy nie jest możliwe. 

Pozwolę sobie zauważyć, że nie jest mi znany żaden akt prawny w randze ustawy lub rozporządzenia, który w odniesieniu do szpitala określałby prawnie dopuszczalne i niedopuszczalne metody stwierdzania braku możliwości ustalenia płci dziecka martwo urodzonego. 

W tej sytuacji w mojej ocenie szpital nie jest uprawniony do twierdzenia, że badanie genetyczne płci dziecka martwo urodzonego nie jest jedną z metod stwierdzenia przez szpital możliwości określenia płci dziecka. Do takiego twierdzenia szpital byłby uprawniony wyłącznie gdyby istniał akt prawny stanowiący, że szpital nie jest zobowiązany do sprawdzenia możliwości określenia płci dziecka martwo urodzonego metodą badania genetycznego. 

Jednocześnie przypominam, że zgodnie z Konstytucją RP oraz ustawą z dnia 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych (Dz.U. 62, poz. 718 z późn.zm.) jedyne źródło prawa na terenie RP stanowią akty normatywne ogłaszane w dziennikach urzędowych. 

Tak więc jakiekolwiek opinie i pisma z Ministerstwa Zdrowia, na które szpital chiałby się powołać, nie mają mocy obowiązującej - są jedynie bezwartościowymi z punktu widzenia prawa prywatnymi opiniami urzędników będących autorami tych pism. 

Proszę o pilne udzielenie odpowiedzi na niniejsze zapytanie z uwagi na to, że chcę skorzystać z przysługującego mi prawa do urlopu macierzyńskiego, co będzie możliwe wyłącznie dysponując aktem urodzenia, którego nie otrzymam nie dysponując kartą martwego urodzenia.

Z poważaniem,

.......................................................

  
Warto takie pismo przekazać do wiadomości do Biura Rzecznika Praw Pacjenta. Należy to oczywiście zrobić w taki sposób, aby dyrekcja szpitala była świadoma, że do sprawy został włączony Rzecznik Praw Pacjenta. Uchylanie się przez szpital od ustawowego obowiązku, które możan interpretować jako działanie na szkodę pacjenta, z pewnością będzie zagadnieniem dla RPP interesującym.
Jeśli szpital wykona badanie genetyczne, lub poinformuje, że nie dysponuje materiałem biologicznym, na podstawie którego można by było takie badanie przeprowadzić, wówczas jedyną drogą do uzyskania aktu urodzenia z adnotacją o martwym urodzeniu jest postępowanie nieprocesowe przed sądem.
Idefiks bardzo pomocny wpis. Ja nie wiem skąd Wy bierzecie na to siły, ale podziwiam.... Jutro pismo wyląduje na biurku u Dyrektora szpitala. Pewnie odpowiedź będzie podobna jak w Twoim poście, więc zobaczymy co dalej....
Otrzymałam odpowiedź ze szpitala. Oczywiście szpital powołuje się na zapis, iż karty martwego urodzenia nie wydaje się jeśli płci dziecka nie można ustalić.
Cytuję:" .... Jednak odnosząc się do żądania wydania karty martwego urodzenia w zakresie Pani dziecka wskazujemy, iż zmarłe dziecko było płodem w w wieku ok. 7 tygodni. Z uwagi na powyższe nie było możliwości ustalenia płci dziecka. Z kolei na gruncie art.54 ust. 3 zdanie trzecie ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego karty martwego urodzenia dziecka nie przekazuję się do USC jeżeli nie można było ustalić płci dziecka. Powyższe okoliczności faktyczne i prawne przesądzają o tym, iż tut. Szpital nie może dokonać czynności, której oczekuje Pani w swoim piśmie z dnia...."
Już mam przygotowane kolejne pismo, bazując na powyższych postach. Zobaczymy jaka będzie tym razem odpowiedz, bo ta pierwsza była do przewidzenia Smile
kasia_s - napisz do mnie maila na poronienie.info"małpka"gazeta.pl 
zaproponuję Ci dalsze działania. 
Jak dalej sprawa się potoczyła?
Witam się, 23 czerwca poroniłam po raz drugi, pierwsze dzieciątko w 2012 i po badaniu genetycznym zarejestrowaliśmy dzieciątko i z nadanym imieniem pochowaliśmy to był 10tc.
Teraz zabieg odbył się w PCT Copernicus Szpital Wojewódzki w Gdańsku w 11tc, szpital daje do podpisania przy przyjęciu dokument, w którym informuje, że nie wyda karty zgonu, gdy w badaniu histopatologicznym nie znajdzie tkanek płodu. Oczywiście podpisałam, a po przyjściu do domu uświadomiłam sobie co zrobiłam...
Lekarz zgodził się na przekazanie fragmentu kosmówki do badania genetycznego, które przekazaliśmy do Invikty w Gdańsku. Dzisiaj ustaliliśmy z sekretariatem oddziału położnictwa, że kartę zgonu wydadzą z określona płcią, niezależnie od wyników badania histopato. jak tylko przyniesiemy wynik badania genetycznego, a o tym lekarze nie informują. Lekarz poinformował mnie jedynie o tym, że jedyna opcją na przekazanie materiału do badania genetycznego jest pojemniczek z pożywką i dokumenty do podpisania przez lekarza, które uzyskuje się zamawiając to badanie w Invikcie.
Mam prośbę zatem o aktualizację na stronie informacji dot. tego szpitala, o tym, że wydają dokumenty do usc w przypadku wczesnych poronień w zależności od badania histopato. lub po przedstawieniu badania genetycznego, wykonywanego na koszt pacjenta.
luna, a ile kosztuje takie badanie w invikcie? bo na stronie nie znalazłam.
(Thu, 25 Czerwca 2015, 10:23:40)jollyg napisał(a): [ -> ]luna, a ile kosztuje takie badanie w invikcie? bo na stronie nie znalazłam.
określenie płci 300zł, mi zależało na badaniu trisomii 18, 13, i określeniu płci i za to 1350zł wyszło. Czas oczekiwania na wynik 8 dni roboczych. Tylko trzeba najpierw pobrać od ich pojemniczek z pożywką i dokumenty, które podpisuje lekarz wykonujący zabieg i umieszcza materiał w pojemniczku.
Dzięki, u mnie to już byłoby z bloczków parafinowych (bo z 5.05) - chyba zadzwonię. Dzięki!
Mam wyniki badania genetycznego 45X, zespół Turnera, czy to oznacza, płeć żeńską?, czy należę do grona osób którym maleństwa pomimo badań genetycznych mają nieustaloną płeć dziecka? Pomóżcie... Umówiłam się z genetykiem na 9 lipca...
Ja nie mam pojęcia, bo nie chcieli zrobić gdyż na histo napisano, ze brak elementów zarodka Sad
u mnie też na wyniku histopatologii brak Maleństwa... tylko łożysko i doczesna... strasznie to przykre... wiem co czujesz Jollyg...
ja chciałabym pochować Kruszynę, jutro idę do szpitala zapytać, czy może ciałko gdzie indziej trafiło, na jakimś wątku przeczytałam, że czasami oddzielają ciałko, mam resztki nadziei na to, choć nie podpisywałam w szpitalu żadnych papierów odnośnie postępowania z ciałkiem... nic a nic, nikt o nic nie pytał, to była niedziela... dziś odebrałam wyniki histo i tak mnie zatkało, że nie ma mowy o Dzieciątku, że aż wyszłam z płaczem i myślą, że muszę to przetrawić na spokojnie. byłam gotowa wysłać materiał z histo na badanie genetyczne, określić płeć, zarejestrować... nawet nie tyle, że wciąż jestem gotowa, co bardzo tego chcę! niczego innego teraz nie pragnę.

dam znać jak się ustosunkuje szpital, w którym byłam
Kalhar, moje Maleństwo zgubił szpital, przyniosłam Je osobiście. Tak bardzo rozumiem Twój ból. Przytulam. Na wyniku histo miałam napisane "struktur tkankowych zarodka nie znaleziono" a wcześniej, że "zarodka nie znaleziono". Tylko gąbczasta zbita i chyba elementy doczesnej. Łożyska nie przyniosłam. Nic to - dziś odbiorę wynik badania DNA - telefonicznie pan powiedział, że dziewczynka, ale mam zadzwonić jeszcze koło 10tej... a później z wynikiem do szpitala i zobaczymy czy wyda co trzeba... Może już znaleźli moje Maleństwo...
Rób to, co podpowiada Ci serce. Ja nie mogę odpuścić - jeszcze nie.
---------------------------------------------------------------------------------------
Mam aniołka dziewczynkę - Basia. Jak tylko odbiorę papiery z Zakładu Medycyny Sądowej, to pójdę do szpitala i zobaczymy czy wydadzą mi kartę.
Kalhar, który to szpital? Miasto już znam, myślę, że wystarczy mi pierwsza litera (z nazwy, od nazwiska np.), jeśli nie chcesz publicznie. Mogę też potem te dane usunąć.
DzikaMysz - SU Krk. niestety nie udało mi się tam dzisiaj dotrzeć na czas. planuję jutro iść z samego rana. z tego co udało mi się wyczytać w wątkach o tym, które szpitale robią problemy, a które nie - nie dojrzałam tam informacji na temat tego konkretnego...

dzięki za odpowiedzi

Jollyg - też nie odpuszczę. cieszę się, że Jesteś o krok bliżej do załatwienia formalności. mam nadzieję, że nie zrobią Ci problemu!
nie chcą wystawić samej karty zgonu, tylko kartę martwego urodzenia, ale mówią, że tylko lekarz, który przyjmował mnie na oddziale może to zrobić. poza tym nie wiedzą gdzie jest ciało Kruszynki, bo lekarz już wcześniej wspomniany na urlopie. mówią, że tylko z badaniami płci. i to nie tyle w sekretariacie tak mówią, co na oddziale, do którego sekretariat dzwonił. jakby umywali po kolei ręce... zatem czekam na panią doktorową (której twarzy z tego co pamiętam nie widziałam na sali zabiegowej, a widnieje w dokumentacji jako osoba, która wykonywała zabieg... nigdy nie miałam problemów z rozpoznawaniem twarzy... być może teraz mam...) aż wróci z urlopu... w międzyczasie muszę wysłać kostki parafinowe na badania (cytując pana docenta z patomorfologii "ale tu nic nie ma, tylko łożysko, nikt tego pani nie zrobi"), jeśli ktoś się tego podejmie. a to wszystko dlatego, że nigdzie nie ma ani słowa o ciałku... bo co z tego, że na usg było jak mnie przyjmowali na oddział, a po zabiegu moja macica była pusta...
Kalhar, nie poddawaj się. Kartę zgonu, albo jakiś inny papier muszą Tobie dać, jeśli pisałaś oświadczenie, ze sama chcesz pochować. Jeśli takiego oświadczenia nie pamiętasz, poproś o kserokopię karty (u nas wniosek składa się w archiwum - płaci się 37 gr za stronę). W tej kserówce zobaczysz na co wyrażałaś zgodę itp. U nas kartę martwego urodzenia wystawiają tylko jak jest płeć, na świstku napisali, ze nie będą domniemywać. Kartę taką wystawia pielęgniarka, taka co zawsze tam jest tylko w dzień... Łożysko to bardzo dużo. u mnie na histpacie napisali "kilka fragmentów beżowo-wiśniowej tkanki od 1 do 6cm, wśród których elementów zarodka nie znaleziono, a później w skrojonym w całości materiale z nadesłanego do badania jaja płodowego struktur tkankowych zarodka nie stwierdzono. Materiał zawiera jedynie fragmenty doczesnej zbitej i gąbczastej oraz struktury trofoblastyczne." Jeśli patomorfolog powiedział, ze nic tam nie ma, to niech skroją cały materiał i uzupełnią wynik, a może jednak coś się nada - jak u mnie. No i jak już gdzieś pisałam - warto iść do zakładu medycyny sądowej, mają czuły sprzęt i nie robią tych badań genetycznych co kliniki, ale określają DNA. Pobierają wymaz matki lub ojca i robią badanie DNA gdy jest XY to wiadomo, że chłopak gdy jedno XX to sprawdzają czy to nie jest XX matki, a jak 2x różne XX to znaczy, że dziewczynka.
Życzę powodzenia - trzymam kciuki, jakby co - służę pomocą na tyle ile mogę.

idefix wyżej cytuje: "Według Ministerstwa “do dokonania pochówku dzieci martwo urodzonych z bardzo wczesnych ciąż nie jest konieczne określenie płci martwego płodu. Na wniosek osób uprawnionych do pochówku szpital wystawia kartę zgonu (z adnotacją, że określenie płci nie jest możliwe) lub zaświadczenie lekarskie stwierdzające pochodzenie szczątków”."
sprawdzałam dzisiaj dokumenty w szpitalu, w sekretariacie z panią z sekretariatu. pani była na tyle miła, że nawet nie robiła problemu ze zrobieniem dla mnie kopii usg (bez płacenia za kopiowanie tej części dokumentacji medycznej)... ale nie było w tych dokumentach nic a nic odnośnie pochówku, ani odnośnie ciałka co z nim zrobić. tylko tyle, że całość poszła na badanie histopatologiczne. w ogóle najlepsza ciekawostka - zabieg miałam 14, a materiał do patomorfologii dotarł dopiero 17... i na histopatologii zarzekają się, że zbadali całość. Genesis powiedziało, że mam przysłać to oni jeszcze raz sprawdzą, czy jest tam choć trochę kosmówki, bo czasami zakłady nie patrzą dokładnie, tylko na ogólne cechy... więc może im się udać i dadzą znać. w każdym razie w poniedziałek wezmę pisemne potwierdzenie od tego kto dokonywał badania hist., że przebadany został cały materiał, a ciałka tam nie było. potem pójdę do kiebiety, która robiła mi zabieg (oczywiście jak już wróci z urlopu) i ją zmuszę do podania na piśmie informacji, że całość łącznie z dzieciątkiem przekazała do badania. a jeśli nie napisze tego, to wtedy ja napiszę jakieś stosowne pismo do dyrekcji szpitala jak to pracownicy szpitala odmawiają mojemu dziecku godności, że znieważono ludzkie szczątki, że domniemam prawdopodobieństwo, że lekarz wykonujący mój zabieg wykazał się ogromną głupotą,nie informując mnie o tym, że przy wizycie w toalecie po zabiegu mogę ujrzeć skrzep, który nie będzie tylko skrzepem, a ciałkiem mojego dziecka w skrzepie... i że powinno się pacjentkom mówić, aby co znajdą w podpasce po zabiegu zanosiły do dyżurki, aby ta odesłała do histopatologii, a najlepiej dać pojemniczek, a nie, że potem matce śni się po nocach, że wyrzuca własne dziecko do kosza... bo mi się tak śni. a żadnej z Nas nie powinno to spotykać. ani to, że szpital nie informuje o możliwości pochówku, ani to, że przy chęci otrzymania dokumentów odsyłają wszędzie po kolei. pani z sekretariatu obdzwoniła dzisiaj kilka pięter i każdy po kolei jej mówił, że 1.płeć, 2.tylko lekarz, który mi robił zabieg.

szczerze to współczuję tym paniom z sekretariatu, które chciały dzisiaj coś zdziałać i tylko rozkładały ręce... ale przynajmniej powiedziały, że jak przyjdę z wynikami z genetyki to pomogą mi dopilnować, żebym dostała papiery, choć one same nie mogą mi ich wystawić.
Stron: 1 2 3