Poronienie - Forum

Pełna wersja: trzej muszkieterowie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4
chciałabym coś napisać, opowiedzieć ale zupełnie nie wiem jak. Jestem mamą piątki dzieci. Dla większości ludzi jednak mamą tylko dwójki. Dla trzech moich Synków moje ciało stało się grobem. Nie mogę sobie tego wybaczyć. Myślę, że to moje czarnowidztwo i strach sprowadziło na nich śmierć. Zrobiłam chyba już wszystkie badania jestem okazem zdrowia więc to moja głowa jest przyczyną, innego wytłumaczenia nie znajduję.
Poziomka nawet tak nie myśl! Mi po stracie wiele osób mówiło, że trzeba myśleć pozytywnie i zawsze odpowiadałam że jakby negatywne myślenie było skutkiem poronienia to by nie było problemu aborcji. Wiadomo że fajnie się pozytywnie nastawić ale w naszym wypadku jest to bardzo ciężkie. Ja straciłam dwa Aniołki, zrobiłam masę badań i też nie odkryłam przyczyny co wcale nie oznacza że jej nie ma.
Dla Twoich trzech Synków (*)(*)(*)
Dziękuję Aniami dla Twoich aniołków(*)(*) ja naprawdę myślę, że to wszystko moja wina, bo za dużo od życia chciałam dostać. Miałam już dwoje wspaniałych dzieci córeczkę i synka ale ciągle mi kogoś brakowało, pragnęłam jeszcze raz utulić małego brzdąca w ramionach. Los chciał, że zaszłam w ciążę nieplanowaną, cieszyłam się ogromnie. Ciągle wydawało mi się, że mojego dzieciątka nikt oprócz mnie nie chce, chciałam pokazać wszystkim jak dobrze daję sobie ze wszystkim radę. Tego dnia mój synek się rozchorował zostałam z nim sama w domu nosiłam go cały czas, karmiłam piersią ugotowałam obiad dla M. byłam wykończona. Nie odpoczywałam ani chwili bo przecież ciąża to nie choroba, zaczęłam plamić, to był 11 tydzień ciąży. W szpitalu na USG zobaczyłam mojego rozrabiakę brykał jak gdyby nigdy nic, niestety obok niego był ogromny krwiak usłyszałam, że moje dzieciątko ma 50% szans aby przetrwać tę zawieruchę. Po powrocie do domu cały czas leżałam, wstawałam tylko do toalety, córeczce powiedziałam, że być może dzidziuś odfrunie do nieba. Mimo wszystko starałam się wierzyć, że będzie dobrze. Bardzo często miałam USG bo ciągle plamiłam, widziałam więc mojego małego łobuza jak brykał i bardzo szybko poczułam też jego delikatne ruchy. Śmiałam się, że jak się urodzi to nikt za nim nie nadąży taki był z niego słodki wiercipiętaSmile niestety 15 sierpnia 2012 roku moje szczęście brykało ostatni raz, dwa dni później dowiedziałam się, że serduszko się zatrzymało to był 17 tydzień. Nie wiem jak to możliwe ale ja już to wiedziałam, miałam takie ogromne przeczucie, że już nie ma mojego maluszka. Zaczął się koszmar, szpital, tabletki. Najpierw łykałam garść tabletek żeby był, teraz miałam łykać żeby się go pozbyć, okropne cały czas wyłam. Fabianek urodził się 20 sierpnia, nie widziałam go choć bardzo chciałam. Została wielka pustka. Moja córcia pytała dlaczego jej to zrobiłam, dlaczego zaprowadziłam jej dzidziusia do nieba, płakała strasznie, patrzyła na mój brzuch i mówiła, że szkoda, że Fabisia tam już nie ma. Później był pogrzeb i mała biała trumienka po raz pierwszy.
Poziomka! Jakby pozytywne nastawienie było warunkiem donoszenia ciąży to dziś byłabym w 25 tygodniu ciąży z Miśkiem. Nie wolno Ci myśleć że to Twoja wina!
Moja wina bo za każdym razem czekałam, aż coś się wydarzy, cały czas czekałam, aż to się powtórzy, i powtórzyło się bo ja straciłam już wiarę, że może być normalnie. Ciąża w mojej głowie kończy się płaczem matki a nie dziecka. Moja głowa tak myśli a ciało odrzuca moje dzieci.
Ja pierdziu! (...) Rozumiem że można się nasłuchać różnych głupot od ludzi ale naprawdę nie można w te banialuki wierzyć. Ja też usłyszałam, że skoro nie można znaleźć przyczyny to powinna przyjrzeć się swoim emocjom. Na szczęście (dla niej) znajoma była po drugiej stronie słuchawki bo naprawdę nie powstrzymałabym się od przywalenia jej w papę!
Poziomka! TO NIE JEST TWOJA WINA!!!!!

(...)


Edycja / DzikaMysz 2014-07-15 01:42 / Wycięcie fragmentów posta
Fabiś 20.08.2012 (17 tc)
Franek 18.07.2013 (16 tc)
Karolek 18.06.2014 (13 tc)

troszkę mi już sił nie starcza, myślałam, że będzie lepiej jak napiszę co czuję ale teraz to już nie wiem
Przepraszam jeśli Cię uraziłam! Na pewno sama sobie zdajesz sprawę że nie ma w tym Twojej winy ale emocje robią swoje! Jeśli będziesz się wpędzała w poczucie winy gdzie Cię to zaprowadzi?
Poziomka dla mnie ciąża po dwóch stratach była czekaniem na najgorsze, wręcz byłam pewna że coś złego się wydarzy. Na szczęście to tak nie działa. Nie obwiniaj się, tak jak napisała jedna forumowiczka bądź dla siebie dobra i to chyba najważniejsze w tym ciężkim okresie żałoby.
Synku malutki dzisiaj były Twoje pierwsze urodziny. Mam nadzieję, że jesteś szczęśliwy, że podobały Ci się kwiatki. Kocham Cię.
współczuję bardzo [*]
Pamiętam Synku jak lekarz robił USG, ja cała przerażona pytam dlaczego się nie ruszasz i w tej chwili Ty obracasz się twarzyczką do mamy. Taki malutki i tak się słuchałeś mamusiSmile Mały mój MamisynekSmile Pamiętam jaka byłam wtedy szczęśliwa, na to wspomnienie zawsze się uśmiecham. Kocham Cię Franiu. Wszystkich Was mocno kocham i tęsknię...
Poziomeczko... aż nie wiem co powiedziec.... Tak bardzo Ci współczuję... nie tak powinno wyglądać nasze życie...
niby się uśmiecham, żartuję, rozmawiam, normalnie funkcjonuję ale cały czas jestem myślami z moimi Aniołkami tak jakby istniały dwa światy obok siebie, nie płaczę gdy myślę o moich Aniołkach czuję dziwny spokój a jednocześnie tęsknota rozdziera mi serce, czuję niemalże fizyczny ból. Nikomu nie zazdroszczę brzuszka, uwielbiam zaglądać do wózków i zachwycam się tymi małymi cudami, uśmiecham się, nie płaczę a jednak boli. Boli dziwnie jak nigdy dotąd.
powoli do mnie dociera, że straciłam moich trzech synków a wraz z nimi nadzieję na macierzyństwo. Pora przemeblować życie nadzieja umarła. Kocham Was skarby moje, aniołki ukochane
boli strasznie, nie ma dnia bym o Was nie myślała
Poziomko tulę :*
każdego dnia gdy wstaję i zasypiam myślę o was moje skarby.
kupiłam pozytywkę dla Karolka, nie mogłam się oprzeć... Boże Oni już do mnie nigdy nie przybiegną ani się nie uśmiechną dociera to do mnie powoli, że straciłam moje Skarby bezpowrotnie, nie mogę być przy nich... mam tylko nadzieję, że może kiedyś tam po drugiej stronie się spotkamy, tylko jak, skoro ja już nie potrafię się nawet modlić. Kocham Was moje Łobuzy w niebie
i znów stał się cud, mała iskierka zabłysła na chwilę tylko po to by szybciutko zgasnąć, 23 grudnia 2014 r 13 tydzień ciąży i wyrok ciąża obumarła, święta z martwym dzieciątkiem pod sercem, mój aniołku malutki teraz już jesteś z braciszkami w niebie,
Poziomko tak ogromnie mi przykro. Dużo sił Tobie życzę.
(*) Światełko dla Iskierki
Sad(( poziomko Sad( wszystkie słowa wydają się zbyt banalne, żeby wyrazić jak bardzo mi przykro [*][*][*][*] dla Twoich Aniołków!!
Poziomko bardzo bardzo Ci współczuję
nie wiem co napisać... nie ma słów które mogą pocieszyć w tak trudnym momencie
przytulam mocno
pisz tutaj
Poziomko, tak mi przykro Sad
Przytulam Cię mocno.
Sad Dla Twoich Aniołków
Stron: 1 2 3 4