Poronienie - Forum

Pełna wersja: Zrosty w macicy po łyżeczkowaniach
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Chciałam się Was spytać dziewczyny o Wasze doświadczenia po łyżeczkowaniach macicy - czy miałyście potem diagnozowane zrosty?
Czy miałyście kiedykolwiek robioną histeroskopię i usuwanie zrostów?
Czy mimo paru poronień bez histeroskopii udało się Wam donosić ciążę?


Rozmawiałam z lekarką o problemie zrostów. Mówiła, że nie powinnam mieć i nie ma co robić inwazyjnej histeroskopii. Na obrazie USG macica o ładnym, jednorodnym endometrium, ale niestety po takich przejściach człowiek się boi, żeby znowu się nieopatrznie nie zdarzyło...

Sad
Olu ja za każdym razem miałam łyżeczkowanie.W szpitalach w ,których byłam to wydawało się byc normą.Nikt nie proponował mi innej opcji.Na badaniach kontrolnych (głównie usg) nie usłyszałam,żebym miała zrosty.A jeśli chodzi o histeroskopię nie miałam jej.
Miałam aż 5 łyżeczkowań, nie dostałam żadnych środków na wywołanie poronienia i otwarcie szyjki, nikt w szpitalu nie przedstawiał mi innej opcji. Po drugim łyżeczkowaniu zmieniły mi się okresy. Były mniej obfite, a właściwie bardzo słabe krwawienie i panicznie bałam się zrostów. Pytałam o histerektomię i opinie lekarzy były podzielone, a właściwie tylko jeden lekarz chciał mnie w moim odczuciu naciągnąć na ten inwazyjny zabieg oczywiście odpłatnie. Na całe szczęście szybko podziękowaliśmy panu doktorowi za współpracę. W moim odczuciu zabieg ten warto robić gdy w obrazie usg doświadczony lekarz na dobrym sprzęcie zobaczy jakieś nieprawidłowości, pofalowania endometrium bo nie jest to zabieg obojętny dla organizmu. Przy zrostach większe prawdopodobieństwo jest, że po prostu nie zajdzie się w ciąże a nie że się poroni, choć oczywiście nie jest to wykluczone.
Mamo aniołków,poruszasz bardzo potrzebny temat.Myślę,że wszystkie po lyżeczkowaniu się tego boimy. Ja miałam ten zabieg dwa razy robiony,nigdy nie zostały mi podane leki na wywołanie poronienia lub otwarcie szyjki. Czekali,aż naturalnie się to stanie.Przy pierwszym poronieniu ból fizyczny przed zabiegiem był nie do zniesienia. Po drugim zabiegu straszni mnie ciągło w macicy. Po każdy poronieniu (było ich trzy) miałam sprawdzaną macice przez moją ginekolog,zawsze mówiła,że zrostow nie ma i nie widzi sensu robić histerektomnie,więc nie robiłam. Modlę się,żeby dodatkowo nie komplikowało to ciąży.
Ja też się boję, pytałam gin o to, miałam teraz drugie łyżeczkowanie, ale najpierw dostałam tabletki wywołujące poronienie cytotec i dopiero po krwawieniu brali na zabieg :/
Malina i co Ci gin powiedziała?
Powiedziała, że mam się nie bać, że zrobi to delikatnie, że o niczym złym to nie przesądza...cóż mi miała powiedzieć skoro musiało być zrobione :/
Malina masz naprawdę wspaniałą lekarke. Przypomniałam sobie jeszcze coś, po drugim zabiegu strasznie mnie bolala szyjka macicy przez długi czas.Później ten ból powracał przy miesiączkach. Dziś też niestety go czuję. Pierwszy raz od kiedy jestem w ciąży i pojawia się lęk czy to nie zrosty bolą jak macica rośnie czy nie mam jakiś uszkodzeń szyjki które mogą spowodować niedonoszenie ciąży. Czy komuś wogle te zrosty się pojawiły i czy jest ryzyko niezauważenia przez ginekologa takich problemów? Czy rzaczywiacie przy zrostach problem jest z zajściem jak napisała Dezuzuzia? Pojawia się coraz więcej pytań.
Zrosty mogą się pojawić, to jedno z powikłań łyżeczkowania i ryzyko, na jakie zgadzamy się podpisując zgodę na zabieg. Szkoda tylko, że nie jesteśmy obligatoryjnie informowane o innych niż łyżeczkowanie opcjach ronienia...
Podobnie szyjka macicy - jeśli do zabiegu rozwierana siłą, to w kolejnych ciążach może być nieco słabsza. Choć nie musi. Warto ją obserwować, nie przesadzać z dźwiganiem itd. ale i nie panikować. Niewydolność szyjkowa z reguły wynika też z innych przyczyn.

Zrosty miała na pewno Małgosia. U niej w kolejnej po 2 łyżeczkowaniach ciąży spowodowały one przyklejenie się błon płodowych w dziwny sposób i w rezultacie dziecko ułożone aż do porodu było poprzecznie. I w rezultacie musiała mieć cesarkę.
TU pisała o tym.
Widzę, że zrosty to dalej temat tabu i dla lekarzy, i dla pacjentek.
Lekarze mają podzielone opinie.
Moja lekarka uważa, że to badanie trzeba teraz zostawić na wypadek problemów z zajściem w ciążę.
Nie rozszerzać kanału szyjki od tak.
Przeczytałam ostatnio wypowiedź jakiejś kobiety, która była u Malinowskiego po drugiej stracie (21 tc.) i właśnie skierował ją na histeroskopię, czy nie ma zrostów - bo się potem źle łożysko przyczepia i może być przedwczesne odklejenie.
Okazało się, że miała...i tak się wystraszyłam.... Sad(
Nie wiem na jakiej podstawie Malinowski wiedział, że są...może było coś widać na USG, nie wiem.
U mnie endometrium jest niby śliczne...

Boję się, czy zrobililiśmy już wszystko, by uniknąć powtórki....
ale też nie chcę zwariować...na punkcie badań.
Immunologii zaawansowanej nie chcę się czepiać powołując się chociażby na to, że nasze ostatnie maleństwo dożyło prawie 18 tc., a ja mam przeciwciała przeciwjądrowe.
Mam pytanie, niektóre piszecie, że dostałyście clexane po zabiegu łyżeczkowania. Ja dostałam tylko zastrzyk w szpitalu a do domu antybiotyk Dalacin C, który musiałam przestać brać po 3 dobach bo powodował straszne biegunki a ja dodatkowo mam wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Dodam, że moje płytki krwi są zawsze na poziomie wyższym ok 600-750, czy nie powinnam brać tych zastrzyków? Czy tak wysokie płytki mogą być przyczyną zrostów w macicy?
Hej, płytki krwi nie mają nic wspólnego ze zrostami.
Co innego skrzepy krwi w łożysku, w czasie ciąży - to może mieć związek z nadkrzepliwością.
Zrosty to wytwór tkanki łącznej, kolokwialnie takie błonki łączące ścianki macicy, których być nie powinno.
Ja mialam 4 lata temu laparo i zrosty mialam dosc rozlegle ale nie dotknely macicy.
Ja miałam histeroskopię dwa razy, kamera jest cieniuśka i nie wymaga to rozszerzania na siłę szyjki. Warto zrobić - wykluczy przegrody, zrosty i inne wady macicy.
witam, jestem w sumie swiezo po pierwszym lyzeczkowaniu dokladnie 21.11. to był 21 t.c. ronilam ale pozniej jak lozysko rodzialm, nie wyszlo cale i stad te lyzeczkowanie... pierwsza ciaze poronilam samoistnie... moje pytanko brzmi, czy po lyzeczkowaniu dostaje sie jakies tabletki?? Ja nic nie dostalam, w sumie to nic mnie nie bolalo, do tej pory sie oczyszczam jeszcze, nie wiem czy dobrze pisze ale to polog tak??? ... czy po tym dostaje sie normalna miesiaczke, jak to jest??? Tez sie boje ze dostane jakis zrostow
Ja też nie dostałam żadnych tabletek, choć była mowa w szpitalu że powinnam dostać jakiś antybiotyk. Również obawiam się zrostów jaki wszystkich innych powikłań. Ale muszę powiedzieć że ani przed zabiegiem ani po nie odczuwałam żadnego bólu. Nawet wydaje mi się że krwawienie które dostałam zaraz po zaaplikowaniu tabletek poronnych wypłukały je i nie zaczęły działać. Ale cóż zostają człowiekowi tylko domysły bo przecież nikt nie ma czasu w szpitalu żeby na chwilę się zatrzymać i wyjaśnić pacjentce co się z nią dzieje.
Badania wskazują, ze profilaktyczna antybiotykoterapia nie jest konieczna i powinna byc włączania tylko w przypadkach sugerujacych zakażenie. Z wyboru Najcześciej stosowana jest doksycyklina.
mama_aniolkow, widzę, że miałaś te same wątpliwości co ja (liczba łyżeczkowań a wskazanie do histeroskopii). Wiem, że minęło wiele lat i odgrzebuję stary temat, ale może udało Ci się zebrać więcej informacji w tym temacie. Może są jakieś inne mniej inwazyjne metody sprawdzenia czy są zrosty? A może USG 3d? Będę wdzięczna za każdą odpowiedź. Histeroskopię diagnostyczną mam mieć za 4 dni, a wątpliwości cały czas duże, do tego stopnia, że od kilku dni walczę z przeziębieniem z kiepskim skutkiem, trochę jakbym nieświadomie sabotowała ten zabieg.

moja historia to ciąża donoszona, potem 1. poród 26 tyd., 2. ciąża ektopowa, 3. poronienie, 4. poronienie, czyli 4 xłyżeczkowanie, ale w usg na dobrym sprzęcie wszystko super
podobnie jak u Dezuzi78 okresy zmieniły się z takich 'normalnych' najpierw na zalewające ze skrzepami, a od kilku miesięcy na skąpe poprzedzone plamieniem - wydaje mi się, że to raczej hormony (i może wiek - 38), a nie zrosty, ale sama już nie wiem, jestem strasznie rozdarta i nie potrafię dotrzeć do źrodła tego konfliktu w sobie, więc szukam odpowiedzi na zewnątrz