Poronienie - Forum

Pełna wersja: Co się stało z ciałem mojego dziecka?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7
Moje Drogie, potrzebuję pomocy.

Zwróciłam się do szpitala z zapytaniem, co stało się z ciałem mojego dziecka po poronieniu (zdecydowałam się nie odbierać ciała). Dostałam odpowiedź, że zostało spopielone przez \"wyspecjalizowaną firmę\".

Chcę napisać do szpitala z pytaniem, jaka była nazwa tej firmy.
1. Czy jest jakiś konkretny przepis, na jaki mogę się powołać? Na jakiej podstawie mieliby obowiązek udzielić mi takiej informacji (nazwa firmy nie jest przecież dokumentacją medyczną)?
2. Czy szpital może w ogóle \"zlecić\" spopielenie firmie zewnętrznej? W rozporządzeniu o postępowaniu ze zwłokami jest tylko wzmianka o tym, że szpital może to zrobić, jeżeli sam posiada urządzenia do tego celu.

Dodam, że mam podstawy sądzić, że ciało mojego dziecka nie zostało właściwie potraktowane.
Na Twoje pytania niestety nie odpowiem bezpośrednio, ale podzielę się własnym doświadczeniem, choć szpitale różnią się pod tym kątem. Dopiero na tym forum dowiedziałam się, że są organizowane jakieś pochówki w grobach dzieci nienarodzonych, przez szpital, choć nie do końca w to wierzę, mając nieco do czynienia ze służbą zdrowia...

W mieście, w którym mieszkam ciała dzieci zostają....ZUTYLIZOWANE, co w praktyce oznacza, że zostały spalone wraz ze wszystkimi guzami, tkankami, wacikami, gazikami z oddziałów i innych podmiotów korzystających ze spalarni. Nikt tego nie ukrywał i nie nazywał pochówkiem etc. Wraz z Mężem podjęliśmy decyzję o zabraniu ciała... to Mąż mnie namówił i jestem Mu za to niezmiernie wdzięczna.
Aczkolwiek nasza córeczka była już duża. Przy pierwszym dziecku, które obkurczyło się po śmierci w łonie nie było za bardzo możliwości, aby nawet odnaleźć wizualnie jego tkanki w materiale z łyżeczkowania...i Jego ciałko...niestety zostało zutylizowane przez szpital.

Wydaje mi się, że w zależności jak dawno to się stało to mogą to ciałko jeszcze posiadać w zakładzie histopatologii lub patomorfologii. Możnaby zagadać tam...
jesli od straty nie upłynął jeszcze rok, to faktycznie ciałko może być jeszcze w zakładzie histopatologii.... wiem to bezpośrednio z jednego zakładów....jezli masz wynik badania, zadzwoń i zapytaj, wystarczy podać pesel lub numer badania....


mi lekarz powiedział, że po badaniach histopatologicznych nie da się odebrać ciałka... potem znalazłam to forum i dowiedziałam się o mozliwości pochowania... i okazało sie, jak zadzwoniłam, po miesiącu od straty, że moje dziecko tam jest, badania wykonuje się w innym szpitalu, i tam nie ma problemu mogę przyjechać i zabrać...
odebrałam po 3 miesiącach, po załatwieniu dokumentów w szpitalu..i pochowałam...
Serdecznie dziękuję za odpowiedzi.

Dla mnie szans na pochówek już nie ma, ale być może uda mi się oszczędzić dodatkowego cierpienia innym matkom.

Będę wdzięczna za odpowiedź na dwa pytania z mojego pierwszego postu dotyczące przepisu, na jaki mogę się powołać w pytaniu o nazwę firmy i o podstawę prawną zlecenia spopielenia zwłok firmie zewnętrznej.

Pomóżcie, może uda się coś zmienić, dla innych.
ja rowniez dziekuje bardzo za odpowiedz..bardzo mi pomoglyscie..ja tez nie chcialam na poczatku mojej Lili odbierac ale teraz w domu zrozumialam ze musze Ją pochowac..to nie powinno tak byc zeby rodzice chowali dzieci..jeszcze raz dziekuje
Chcę się z Wami podzielić dalszym ciągiem historii.

Dostałam od szpitala informację o firmie, która dokonała spopielenia, a następnie skierowałam pytanie do tej firmy. Zaprzeczyli, że odebrali zwłoki. Dowody zebrane. Sprawa trafi do odpowiednich organów.
Utylizacja to, jak się okazuje, powszechna praktyka, również w szpitalach w stolicy. A zapewnili mnie, że potraktują ciało z godnością...
Kremacja jako sposób utylizacji to jeszcze może być jak najbardziej z godnością.
Ale co zrobili, skoro nie skremowali? Wcale nie skremowali, czy jednak skremowali, ale z odpadami szpitalnymi, a nie oddzielnie jako szczątki do pochowania (wtedy taka firma mogłaby nie wiedzieć, co spala) i nie pochowali?
Właściwie, to nie wiem, co się robi z popiołami z utylizacji szpitalnej, ale jakoś sądziłam, że wszystkie szczątki ludzkie i tak są spalane? Tzn. coś tam wiem i o skandalach też wiem, ale jak inaczej mogą je utylizować oficjalnie?

Hm.
http://www.mos.gov.pl/g2/big/2009_07/5ac...ea2828.pdf
http://pis.msw.gov.pl/is/materialy-szkol...9,dok.html
http://www.wsse.krakow.pl/pages/psse_olk...1&did=5781

Ale wiele mi z tego nie wynika po ludzku.

Szczątek ludzkich nie mogą bodajże inaczej utylizować, tylko muszą spalać.
Oficjalnie to szpitale traktują zwłoki dzieci zmarłych w wyniku poronienia jako odpad i przekazują do utylizacji do spalarni odpadów. Spalarnia dostaje \"odpad\", a nie \"zwłoki\", więc obchodzi się z nimi jak z odpadem. Nikt się nie interesuje tym, co się dzieje z ciałami, bo to bezpośrednio tych osób nie dotyczy, więc nie mogą niczego udowodnić.

Zgodnie z prawem taka praktyka to przestępstwo - zwłoki naszych dzieci powinny być traktowane tak jak zwłoki osób dorosłych.
W moim szpitalu jak tylko cokolwiek wspomniałam o przygotowaniu się do poronienia (byłam już w trakcie, i chciałam ostać jakiś pojemniczek) nikt nawet nie wspomniał o utylizacji/spalaniu razem z innymi odpadami szpitalnymi . Od razu zostały i przyniesione 2 arkusze do wybrania opcji: czy sama chcę pochować moje dziecko czy upoważnić instytucje do pochówku grupowego.
Ja też dostałam deklarację do wypełnienia, że pozostawiam ciało dziecka w szpitalu celem pochowania lub spopielenia (dla mnie to ostatnie nie wykluczało pochowania popiołów), a do tego ustne zapewnienia, że potraktują je z godnością.

Też nie było mowy o utylizacji - nawet mi przez myśl nie przeszło, że mogą stosować takie praktyki. A jednak... i ja wierzyłam w tę \"godność\", tylko nie wiedziałam, że w wersji szpitalnej to znaczy spalenie dziecka na taśmie z amputowanymi kończynami, guzami, a potem potraktowanie popiołów jak śmieci. Teraz wiem, że w dużej części szpitali tak się dzieje, wystarczy spojrzeć, czy organizowali przetargi na kremację zwłok - zazwyczaj jest mowa tylko o odpadach.
Dla mnie nowością jest wypełnienie jakichś deklaracji o wyborze - czy pogrzeb czy kremacja... w naszym przypadku przy dwóch ciążach (uznanych za wczesne, 11 i 5 tc.) nikt nas o niczym nie poinformował.
Dopiero przy Franusiu padło pytanie, a raczej propozycja: \"możecie zostawić dziecko na szpital, a oni coś już z tym robią\" (?!!?!?!).
Kategorycznie mówiliśmy, że zabieramy ciałko naszego dziecka i chcemy Je pochować.
Włos się na głowie jeży....
Bardzo mi przykro, że przy dwóch pierwszych ciążach nikt nas nie poinformował jakie mamy prawa.
Jaki był nasz szok, kiedy w USC z Franusiem okazało się, że każda z ciąż wcześniejszych była zgłoszona ! i jesteśmy rodzicami trójki dzieci ! nawet wtedy nie poszliśmy po akt urodzenia... nie nadaliśmy Im imion...a wystarczyło wytłumaczyć...
Męczy mnie jedna myśl - chodzi mi o przechowywanie materiału (kostki parafinowe) w szpitalu - swoją kostkę zabrałam, w pierwotnym celu aby zrobić badania. Natomiast przemyślalam to i doszłam do wniosku, że znalazłam dla niej lepsze miejsce (bezpieczne i godne) niż zakład patomorfologii. Z związku z tym, że wcześniej pisałam oświadczenia, że je \"wypożyczam\" zadzowniłam z informacją, że ich tak po prostu nie oddam. Ich odpowiedź była pozytywna - pani wola. Natomiast naszła mnie jedna wątpliwość - czy kostki to jest jedyny materiał jakim dysponuje szpital? Być może to zabrzmi głupio, ale nurtuje mnie myśl, że może mają swoją część celem zachowania dokumentacji. Powiedzcie mi dziewczyny jak to jest?
Raczej innego materiału nie mają. Czasem sam płód jest zachowywany w formie preparatu formalinowego.
Jak to jest że ja nic nie dostałam do podpisania!?? nikt mnie nie pytał o pochówek...
Można tak jak piszesz Kordi odebrać kostki lub płód i po prostu pochować bez rejestracji??
Malina ciałko (płód) jest w zakładzie histopatologii przechowywany ok. roku, w formalinie, a kostki parafinowe, czyli preparat z komórek utrwalony w parafinie min 10 lat. Ja odebrałam ciałko ( po 3 miesiącach), kostki zostały jako dokumentacja medyczna. mamy, którym nie udało się odzyskać ciałka.... chowają kostki.....

można pochować ciałko, kostki... bez rejestracji, ale na koszt własny, jest taki przepis, trzeba mieć tylko dla cmentarza kartę zgonu, zgodnie z Ustawą o cmentarzach i chowaniu zmarłych Art. 11 5a. (9) W przypadku dziecka martwo urodzonego, bez względu na czas trwania ciąży, dla którego na wniosek osoby uprawnionej do pochowania, o której mowa w art. 10 ust. 1, sporządzono kartę zgonu, dla celów określonych w ust. 5 nie jest wymagana adnotacja urzędu stanu cywilnego o zarejestrowaniu zgonu.


mi szpital proponował takie rozwiązanie, ale chciałam zarejestrować... bo uważam, że każde dziecko ma prawo do rejestracji.... mi się udało...
Cytat:[autor cytatu=marysia]
Malina ciałko (płód) jest w zakładzie histopatologii przechowywany ok. roku

To chyba zależy od szpitala. Jak my dzwoniliśmy to Pani z zakładu hist-pat nas uspokajała, że mamy mnóstwo czasu, bo ciałko jest i będzie. Przechowują podobno bezterminowo, bo... nie ma decyzji co z tymi ciałkami dalej robić :roll:
Dzięki kochane, napisałam odruchowo płód bo wyżej coś ktoś pisał, wybaczcie..
Cytat:[autor cytatu=Snopka]
Jak my dzwoniliśmy to Pani z zakładu hist-pat nas uspokajała, że mamy mnóstwo czasu, bo ciałko jest i będzie. Przechowują podobno bezterminowo, bo... nie ma decyzji co z tymi ciałkami dalej robić :roll:

z tego co pamiętam, szpital informował, że kostki są przechowywane 15 lat, natomiast co do ciałka - mamy 3 miesiące, aby zmienić decyzję.
Kordi, bo to właśnie zależy tylko od szpitala i czy mają coś w ogóle w tej sprawie ustalone. Raczej nie ma ogólnej reguły, bo nie ma chyba przepisów.
Niestety Snopka ma rację.
Po 5 dniach od zabiegu pytałam w szpitalu co się stało z ciałkiem, to dowiedziałam się jedynie, że szpital ciała (albo takich rzeczy- nie pamiętam już- chyba takie słowo było użyte) nie przetrzymuje. Pamięć ludzka jest zawodna, umiejętność czytania ze zrozumieniem również ale wydaje mi się, że nie podpisywałam żadnych papierów dotyczących ciałka.
Chciałabym poinformować, że w sprawie znieważenia zwłok mojego dziecka wszczęto postępowanie.
Cieszy mnie bardzo ta informacja w święto naszych dzieci.
Niestety dostałam postanowienie o umorzeniu dochodzenia, ponieważ czyn nie wyczerpywał znamion przestępstwa. Piszę już zażalenie na to postanowienie, bo w postępowaniu popełniono błędy, a w uzasadnieniu postanowienia są błędy merytoryczne i sprzeczności.
Z przykrością stwierdzam, że moje szanse są niewielkie, ale będę walczyć do końca.
Przykro mi Sad
Dziewczyny, ja mam takie pytanie- czy TRZEBA podpisywać w szpitalu dokumenty w których wyrażam zgodę na spopielenie ciałka dziecka?
W moim przypadku stwierdzono zatrzymanie akcji serca pod koniec 12 tc, poronienie musiało być wywoływane. Przed podaniem cytotecu podpisałam pismo, że wyrażam zgodę na podanie owej tabletki, lekarz wyjasnił mi, że mam prawo do pochówku (choć negatywnie się wyrażał o tym \"pomyśle\"). Powiedział jednak, że decyzji nie muszę podejmować w tym momencie, tabletka działa po kilku godzinach więc mam czas do namysłu. W moim przypadku jednak wszystko bardzo szybko się potoczyło i po ok. 2h szłam na zabieg. Byłam otumaniona od bólu i leków, jednak jestem pewna, że nic nie podpisywałam.
Dlaczego więc nikt nie zapytał jaka jest moja decyzja, nie musiałam nic podpisywać?
Makla, czytałaś podpisywane przez Ciebie pismo? może tam coś było, ale nie zwróciłaś uwagi? na pewno trzeba podpisać papiery, w których zaznaczasz swoją decyzję co do ciałka.
Stron: 1 2 3 4 5 6 7