Poronienie - Forum

Pełna wersja: Lista szpitali niewydających dokumentów - Temat zbiorczy
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
W nawiązaniu do watku do szpitalach, które wydają niezbędne dokumenty rodzicom po wczesnym poronieniu umożliwiające:
zarejestrowanie dziecka w usc ( pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka)
pochówek dziecka ( kartę zgonu)
tu jest link

https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=3817

proszę o wpisy osób, które miały trudności z uzyskaniem ww. dokumentów

Jeśli ktoś nie chce lub nie może dokonać wpisu w tym wątku, proszę o kontakt z naszą skrzynką kontaktową naszej strony: poczta@poronienie.pl
Ja poroniłam 23.05.2010.
Poroniłam w szpitalu św. Zofii w Warszawie.

Byłam zielona zupełnie w temacie. Nie wiedziałam jakie prawa mi przysługują, nie myślałam o tym, żeby ich szukać, byłam w takim amoku, że zapominałam nawet o swoich podstawowych potrzebach.
Zdałam się na szpital. Było mi wszystko jedno.

Przebitki świadomości dotarły do mnie kilka dni po, przy odbiorze dokumentów ze szpitala, kiedy to miła pani podsuwając kolejne świstki do podpisywania, podsunęła mi też maleńką karteczkę i powiedziała:
\'\'to jest informacja że zrzeka się pani na rzecz szpitala... hmm.. (tu chyba nie potrafiła znaleźć słów, ale wydukała..) no.. płodziku..\'\'
zapytałam czy jest w ogóle jakiś wybór?
\'\'reguła jest taka..\'\' powiedziała stukając w kartkę w miejscu \'\'podpis\'\'..

Tyle w temacie..

Nikt, przez cały okres mojego tam pobytu, nawet nie wspomniał o tym, że moje dziecko jest człowiekiem, którego mogę zabrać stamtąd i godnie pochować!
Mimo wspaniałej opieki i czułego podejścia personelu do mnie.
Nikt...
Droga Albi.
Ja w momencie pierwszej strary też byłam w szoku.Zapytano mnie czy chce pochowac czy do badania.Decyzja do badania.I to było dla mnie ok.
Za drugim razem nie było lepiej powiedziano mi,ze dostane papiery do usc a ja w rozpaczy nie umiała sie odnalesc.
Nikt nie wytłumaczył,nie przedstawił mozliwosci.
Ciąża książkowa i nagle bum.Koniec.Dzis zrobiłabym inaczej pochowała mego synka,ale czasu nie cofne.
Trzecia i czwarta ciąża to bardzo wczesny etapy.
Nastepnie było inaczej. Maciusia straciłam w 19 tc i juz mając bagaz doswiadczen mogłam Go pochowac.
To byl ten sam szpital co przy drugim dziecku,zachowanie osób takie samo ale ja miałam juz inna wiedze.
Niestety jak sami czegos nie wiemy to inni nie pomoga.
Szpital Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi - poinformowano o mozliwości zabrania dziecka, poronienie było w 12 tygodniu. Opieka super. Nawet trzykrotnie proponowano mi opiekę psychologa, ale odmówiła. U mnie było obumarcie płodu, więc kilka godzin trwało wywoływanie poronienia i w tym czasie opieka była super (nie miałam żadnych znajomości).

Nie poinformowano o możliwości zabrania dokumentów do USC, nie wiedziałam, że przysługuje macierzyński. Innej pacjentki, która leżała ze mną, poronienie w 20 tyg. też o tym nie poinformowano.
To chce poinformowac, ze szpital sw Zofii przez 3 lata poprawił standardy.
24 marca 2013 roku straciłam dziecko...
pomogli mi od strony formalnej w sposób należyty... wszystkie papiery, informacje, o pochówku, urlopie. poinformowali o mozliwosci zabrania, jak i zostawienia ciałka ( 1.5 cm) i nikt nie powiedział inaczej jak dzidzius, człowiek.Smile
pozytywna zmiana.
poza tym moja przyjaciólka odrazu napisała mi co znalazłam w prawie na ten temat, ale to juz całkiem inna historia.
pozdrawiam serdecznie
Ja pochodzę z małej miejscowości, ale może akurat ktoś trafi tak samo - Szpital Powiatowy w Nowej Dębie. Pierwsze poronienie w 9tc w 2010, drugie w 10 tc w 2011r. Nawet mi nie wspomniano, że mogę cokolwiek. Wykonali zabieg i \"do domu\". Żadnych informacji, czy chociażby wzmianki, że mam jakieś prawa co do dziecka... NIC. A ja się nie pytałam, bo nie miałam pojęcia o niczym.. ODRADZAM.

Za 3 razem trafiłam już do szpitala w Rzeszowie i dopiero tam potraktowano mnie jak człowieka i przede wszystkim matkę. Ale to już wątek na inny dział.
Dodajcie do tej listy szpital w Zgorzelcu(Dolny Śląsk), jedyny!Nic nie powiedziano, nic nie wiedziałam, nie pytałam, bo nie wiedziałam, że mam prawa. Zero informacji i mega nieprofesjonalne podejście do mnie jako do matki...Sad
Szpital powiatowy w Myślenicach-brak jakiejkolwiek informacji o możliwości wyrobienia dokumentów dziecku zmarłemu, brak empatii, wręcz wyśmiewanie się z kobiety i z jej starań o udokumentowanie swojego dzieciątka-o wszystko trzeba walczyć!
Cytat:[autor cytatu=Warszawa]
Szpital Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi - poinformowano o mozliwości zabrania dziecka, poronienie było w 12 tygodniu. Opieka super. Nawet trzykrotnie proponowano mi opiekę psychologa, ale odmówiła. U mnie było obumarcie płodu, więc kilka godzin trwało wywoływanie poronienia i w tym czasie opieka była super (nie miałam żadnych znajomości).

Nie poinformowano o możliwości zabrania dokumentów do USC, nie wiedziałam, że przysługuje macierzyński. Innej pacjentki, która leżała ze mną, poronienie w 20 tyg. też o tym nie poinformowano.

Ja też swoje dziecko straciłam w Centrum Zdrowia Matki Polki - Była to ciąża we wczesnym etapie. Żadnego wsparcia psychologa nie otrzymałam, nikt mnie o niczym nie poinformował. Kartę zgonu dziecka otrzymałam na wyraźną moją prośbę /uważaną za fanaberię/, oczywiście wypełniono ją bez określenia płci dziecka, co za tym idzie w USC nie mogę otrzymać aktu urodzenia.
Mnie też o niczym nie poinformowali w Matce Polce, dobrze, że wiedziałam czego chcę. Ale focha robili jak trzeba było poprawić coś w dokumentach.
Zaspa w Gdańsku niczego nie wydaje.
Szpital MSWiA w Szczecinie, zero informacji, jakiegokolwiek wsparcia.
Kluska ja była w MSWiA w Szczecinie dokładnie 8 lat temu i nic się wiedze nie zmieniło. Dziewczyny ze Szczecina omijajcie ten szpital w sytuacji zagrożenia poronieniem!!! Sad
Mamakasia, niestety po za ladnie wyremontowanym oddzialem nie mozna liczyc tam na jakiekolwiek wsparcie personelu.
Jakies dwa tygodnie temu trafilam do szpitala w Policach z poronieniem zagrazajacym. Byl pozny wieczor, zanim dojechalam winda z polozna do pokoju badan lekarz juz na nas czekal. Zrobil USG, dal mi podluchac bicia serduszka dziecka. Zupelnie inne podejscie. Najwazniejsze zdanie jakie od niego uslyszalam \" plod zywy, wyglada na to, ze z dzieckiem wszystko w porzadku, ale na wszelki wypadek poobserwujemy\".
Dostalam leki, personel byl caly czas bardzo uprzejmy, kazali mi lezec, odpoczywac i myslec pozytywnie, caly czas powtarzano mi, ze wszystko bedzie dobrze. W MSWiA nie dostalam nawet odrobiny tego ciepla i zrozumienia.
LUBLIN Szpital Wojewódzki, al. Kraśnickie. Osobiście nie byłam (na szczęście trafiłam na Staszica) ale często zgłaszają się do nas znajomi/znajomi znajomych, żeby im pomóc- bo wiedzą, że pochowaliśmy naszą córkę (11tc/6tc) i muszę powiedzieć, że nie słyszałam jeszcze żeby komuś wypisali tam dokumenty BEZ badań genetycznych Sad Wkurza mnie, że narażają rodziców na dodatkowe cierpienie związane z wydłużającym się czasem oczekiwania na pogrzeb (nie mówiąc o tym że na koniec może się nie udać stwierdzić płci). Wszystkim mówię, jak dobrze nas potraktowano na Staszica, ale zazwyczaj są to rodzice PO stracie a nie przed (bo nikt tego się nie spodziewa, prawda?)
Głogów - Szpital Powiatowy

Sosnowiec - Szpital Niejski Nr 1

Piekary Śląskie - Szpital Miejski pw. Św. Łukasza - jeśli nawet wydaje, to z problemami


*****
Informacje z maila
Witam
Szpital Wrocław: Akademicki Szpital Kliniczny im. Jana Mikulicza-Radeckiego nie wydaje dokumentów. Na własny koszt określam płeć dziecka.
szpital galla w krakowie,zero informacji ale rownoez kiepskie traktowabiebpqcjenta i brak odpowiedzi na pytania
Szpital Solec w Warszawie o niczym nie informuje, nikt nie powie o prawie do pochówku. Nie chcą nawet wydać Karty Zgonu jeżeli nie ma określonej płci o czym dowiedziałam się po czasie jak już było za późno na wykonanie badań genetycznych. Nie zależało mi na rejestracji dziecka w USC tylko na zorganizowaniu pochówku na własny koszt, nie pomogli mi.
Wielospecjalistyczny Szpital Miejski im. dr. Emila Warmińskiego SPZOZ w Bydgoszczy - nie wydają dokumentów, gdyż jak wiadomo, nie są w stanie ustalić płci. Trzeba samemu zrobić badania genetyczne.
Co więcej, nikt w szpitalu o niczym nie informuje, rano pielęgniarka wiedziała, że zaczynam ronić (temat dla mnie był zupełnie nowy, nie wiedziałam czego się spodziewać), miała regularne skurcze i bardzo bolesne, poszłam jej powiedzieć, że "chyba się zaczęło", pielęgniarka spała, obudziłam ją a ona dała mi Paracetamol i odesłała do pokoju, roniłam w łazience, nie chcąc obudzić pozostałych dziewczyn. Nikt mi nie powiedział co i jak, nie obudził lekarza...
Na sali tragedia, leżałam z dziewczyną w ciąży z cukrzycą a druga po porodzie odciągała sobie mleko....szkoda słów.
Rybnik szpital nr 3 nie wydają zaświadczenia i robią problemy jeśli ktoś chce zrobić badania genetyczne nawet na własny koszt
Ja własnie jestem w szpitalu poroniłam wczoraj w domu, dowiedziałam się, że nia ma mowy o wydaniu karty martwego urodzenia bo doktor nie jest pewny czy to na pewno moje szczątki ::Jestem w szoku zwłaszcza że zleciłam badanie genetyczne płodu, to jakiś obłęd...