Poronienie - Forum

Pełna wersja: Boże gdzie jesteś...
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Boże pozwól mi zrozumieć co chcesz nam przekazać, tyle cierpienia, tyle bólu...\"widzisz i nie grzmisz...\"
Tracę wiarę, ból i rozpacz towarzyszy mi co dzień, a łzy coraz częściej wpychają się do oczów.
Boże dlaczego nie chcesz mnie zrozumieć. Dlaczego czuję się taka samotna...
Bóg jest z nami w naszym bólu i cierpieniu



Jolu poczytaj wątek Tysi tam jest moja wypowiedź jak ja zaczęłam spostrzegać świat po stracie

https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=3309
22strona wątku to moja wypowiedź
\"Boże otwórz Nasze życie na szczęście i radość abyśmy mogli cieszyć się cudem narodzin\"
Jolu, też miałam chwile zwątpienia, buntu - dlaczego ja?
Ale z drugiej strony dlaczego nie ja? Każdy z nas myśli, że wszystkie nieszczęścia nas ominą, one są, dotykają innych ale nie nas. Dopiero kiedy zostajemy dotknięci chorobą, tragedią zaczynamy więcej rzeczy widzieć, więcej doceniać. Nie wiem jaką miarą Bóg wymierzył, że musiałyśmy właśnie my doświadczyć takiego cierpienia jak strata dziecka..., Być może jest w tym jakiś ukryty cel naszej ziemskiej egzystencji..
Żadna z nas nie chciałaby tego doświadczyć, ale nikt nie pytał czy chcemy..
To boli Jolu wiem i będzie bolało, czas trochę nam zaleczy rany, chociaż ta tęsknota i tak pozostanie... Uśmiechnij się, zaświeci i nam jeszcze słońce (mam nadzieję) Przytulam mocno :*
Małgosiu musi zaświecić nam słoneczko tak bardzo się o to modlę. Również ściskam Cię mocno :*
dokładnie, Boże gdzie jesteś? Dlaczego pozwoliłeś, by w moim łonie umarł mój Syn? Boże, ja już rady nie daję. Proszę daj mi siłę podnieść się i już więcej nie upadać.
Dziewczyny miałam tak jak wy zwątpienie w Boga i pytanie dlaczego mi zabrałeś mojego synka ale już nie pytam o to ja nawet przeklinałam Boga mówiłam że go nie nawiedzę
wiem, że z czasem się wszyscy ze swoją stratą pogodzą, ale teraz mamy taki etap buntu...
Ja nigdy się nie pogodzę że stratą Kamilka
wiadomo, to jest normalne, ja też się nie pogodzę ze stratą Marcysia, ale teraz czasami to nawet siły modlić się nie mam...
Dziewczyny będzie lepiej zobaczycie tylko nie traćmy nadziei. Pomyślcie, że następnym razem musi się udać! ja też mam chwile buntu, ale postanowiłam być silna dla mojego Aniołka. Wy też dacie radę, wierzę w to, Wy też uwierzcie.
Przytulam Was bardzo bardzo mocno.
Dla Waszych Aniołków (*)(*)
Reniu to całkowicie normalne że teraz tracisz siły na modlitwę
Aniele stróżu bądź z nam i nie opuszczaj nas w chwili zwątpienia...
na najtrudniejsze chwile i zwatpienie ksiadz Marcin polecil mi Psalmy. Pomogly mi wyplakac bol w czasie gdy nie czulam juz nic i zabraklo lez.
http://wirtualnyznicz.pl/zapal.html?pid=1220020
Kochany Mój Aniołku na dzisiaj miałam termin porodu tak mi Ciebie brakuje, ściskałabym Cię w objęciach. Kochamy Cię mocno, opiekuj się nami tam z jasnego nieba, bo bardzo tego potrzebujemy (**)
Joleczko bardzo współczuję, rocznice są bolesne, bo życie po stracie nie jest już takie samo. Zawsze tak będzie, że kiedy będziesz widziała dzieci w wieku, w którym byłby Twój synek będziesz myślała, teraz takie by było moje dziecko, zaczęło by gaworzyć, chodzić, mówić itd...
Pamiętam swój termin, a tydzień po nim urodziła się moja siostrzenica. Wczoraj kiedy dreptała po moim ogrodzie pomyślałam, jakby to cudownie gdyby i moje maleństwo tak słodko chodziło i łapało co chwila \"zające\"... Zawsze gdy na nią patrzę, myślę o swoim utraconym Aniołku... I pewnie tak już pozostanie. Jolu bądź dzielna, przytulam
Dla Karolka [*][*][*][*][*]
Nina ja również przytulam mocno. Buziaki :* dla wszystkich Aniołków.