Poronienie - Forum

Pełna wersja: Rejestracja i pochówek po dłuższym czasie
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
czy sprawa wydania pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka martwego w przypadku poronienia się przedawnia. Do kiedy jest sens walczyć o to??

W moim sercu to wraca jak bumerang. czy jeszcze próbowaći jak to zrobić?

Straciłam dziecko 4 grudnia 2005roku w 11/12 tygodniu ciąży. Czy moge nadal ubiegać się o wydanie pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka w szpitalu gdzie do tego doszło. Czy jest jakaś podstawa prawna na którą moge się powołać, tzn. przepis regulujący przeterminowanie takich spraw????? Wraca to do mnie non stop, jest mi ciężko z powodu braku aktu urodzenia dziecka (grobu też nie ma). Chciałabym spróbować ponownie. Proszę o pomoc.

Kasia
mama śp. \"Marysi\"


Edit / DzikaMysz 2013-11-16 16:12 / Łączenie tematów
Hm.

Nieraz mnie już to pytanie intrygowało i przyznam, że nie umiałam się doszukać precyzyjnej odpowiedzi. Nie zdziwię się, jeśli jej nie ma...
Myślę jednak, że nie wchodzi tu w grę pojęcie przedawnienia, bo ono dotyczy najczęściej roszczeń o charakterze majątkowym. Prawa niemajątkowe raczej się nie przedawniają.

Sądzę, że to, o co pytasz, to coś, co określa się jako prekluzję lub termin zawity. W potocznym języku zwykle się tych pojęć nie odróżnia od przedawnienia, ale ma to znaczenie. Od niechcenia próbowałam już kiedyś doszukać się, czy istnieją terminy prekluzyjne lub zawite na dostarczenie dokumentów w celu rejestracji i nie natrafiłam na takie, zatem... nie ma ich?
Jest mowa o terminie 3 lub 14-dniowym na zgłoszenie urodzenia dziecka, ale nic nie wskazuje na to, by terminy te funkcjonowały jako zawite - przepisy nie mówia wprost o niemożliwości dokonania tych czynności po ich upływie.
Zawsze możesz spróbować - przynajmniej przestanie Cię to męczyć.
Tradycyjną drogą - walczenia najpierw w szpitalu lub od razu sądownie. Tak czy owak pojawi się pytanie, co z płcią... I pewnie wiele zaważy.
Ostatecznie i tak pewnie sądownie, bo po tak długim czasie, pewnie USC już samo ksiegi nie założy.

Cytat:
Nie jest dopuszczalne sporządzenie aktu urodzenia dziecka w zwykłym trybie postępowania przewidzianym w przepisach prawa o aktach stanu cywilnego, jeżeli osoba zgłaszająca urodzenie dziecka w urzędzie stanu cywilnego po upływie znacznego okresu nie jest w stanie przedstawić zaświadczenia lekarskiego. W tej sytuacji właściwym do ustalenia treści aktu urodzenia jest sąd w postępowaniu nieprocesowym – postanowienie SN z 3 września 1997r., sygn. akt III KKO 5/97, opublikowane w OSNIAPiUS 1998/14, poz. 441.

http://pub.sn.pl/ow3_ia.nsf/1/448858F1A5...enDocument

P.S.
Tyle, że zwykle ta płeć nie bruździła dodatkowo, trzeba o tym pamiętać.
Witam.
Poroniłam w 6 tc. 2 lata temu. 29.11.2008r. Zabieg miałam przeprowadzony 1.12.2008. W badaniu histopatologicznym \"nie znaleziono resztek jaja płowdowego\".
Przed zabiegiem dostałam formularz do wypełnienia czy chcę pobrać szczątki dziecka i pochować czy pozostawić w szpitalu. Podjęłam błędną decyzję i podpisałam że zostawię. Ale na to juz teraz wpływu nie mam. Sad
Natomiast mam pytanie. Czy po 2 latach od poronienia mam prawo wystąpić do szpitala o stosowne dokumenty aby zerejestrowac dziecko w USC i otrzymać akt urodzeni i zgonu?
Bardzo zależało by mi na tym.
Ale boje sie że jest już za późno... Sad
Proszę o radę.
Witam, Ja poroniłam mojego czwartego aniołka w styczniu 2011 r. Dziś bez problemu dostałam piasemne zaświadczenie ze szpitala wypełnione wszystkie rubryki. Zastanowiam się, czy USC nie będzie robił problemu z rejestracją mojej Ani po roku czasu(na zaświadczeniu widnieje data 2011), Cy komuś się udało po tak długim czasie zarejstrować swoje dzieciątko w USC?
Tak, są tu osoby, które rejestrowały swoje dziecko po roku albo dłużej.
Bez problemu w USC dostałam akt, musiałam tylko napisać pisemne wyjaśnienie. Ale osoby pracujące podeszły do tematu i do mnie ze zrozumieniem, super. Jak się che to można. Pozdrawiam
Straciłam dzieciątko 04.12.2005. Najbardziej boli mnie że nie miało pochówku i że nie mam zaświadczenia o istnieniu dziecka z USC. Myśle o moim utraconym dziecku bardzo często: jadąc do pracy mijam szpital w którym poroniłam. W zeszłym roku 25.03.2011. umarł Ks. Kaziu który po tym jak usłyszał że straciłam dziecko powiedział \"macie święte dziecię w niebie. biore się za różaniec\" - to były najważniejsze słowa jakie usłyszałam po poronieniu. W tym roku 25 marca w święto Zwiastowania (dzień świętości życia) dowiaduje się że chodze na kurs (nie ważne jaki) z dyrektorem szpitala który odmówił mi wydania pisemnego urodzenie dziecka i z kierownikiem USC - masakra. Co tydzień patrząc na nich myśle o tym by znowu napisać pismo o wydanie takiego dokumentu. Minęło już wiele lat a ja unikam cmentarza bo za każdym razem płacze że moje dziecko nie ma tam miejsca, że jego ciało zostało mi wyrwane...
mamakasia na tym forum czytałam o pogrzebie po latach, na stronie głównej, po lewej stronie kliknij na żałobę, tam jest tekst: Pogrzeb po latach... chyba właśnie ten tekst przekonał mnie do walki o pochowanie Maluszka...

zobacz, może właśnie tego Ci brkuje

do szpitala pisz, poleconym ...

spokojnie, krok po kroku, dasz radę i przede wszystkim będziesz wiedziała, że zrobiłaś wszystko co mogłaś...

ja myślałam tak, skoro kostki parafinowe przechowywane są 10 lat to mam 10 lat czasu ... udało się po 3 miesiącach... jeżeli masz wynik badań histopatologicznych to sprawdź, czy mogłabyś odebrać kostki....( na pewno jest tam numer telefonu) w moim przypadku było to najprostrze rozwiązanie, choć w szpitalu powiedzieli, że się nie da po badaniach odebrać ciałka, liczyłam chociaż na kostki, ale udało się : ) odzyskałam i pochowałam mojego Maluszka ...

wiem, że po latach może to być trudne, ale nie niemożliwe....

pogrzeb załatwiałam z uśmiechem na ustach i radością w sercu, bo Maluszek wracał do domu, w dziale prawnym jest trochę moich wpisów ...
Ja też straciłam synka, w 18 tc, 7 lat temu. Szok i rozpacz sprawiły, że nawet nie zapytałam w szpitalu, co z ciałkiem. Dopiero potem zaczęłam się nad tym zastanawiać, ale nie wiedziałam, z kim o tym rozmawiać. Nie potrafiłam o tym rozmawiać. Mąż chyba bał się moich reakcji, nie potrafił mi pomóc. Całymi miesiącami płakałam, układając do snu swego pierwszego synka.

Potem przyszła kolejna ciąża, z problemami. Martwiłam się, że znowu poronię. Wściekałam się, kiedy ktoś pytał mnie, czy wolałabym chłopca, czy dziewczynkę, albo czy wybrałam już imię. Na szczęście urodziłam kolejnego synka. A potem jeszcze jednego. Szara codzienność zawodowa i barwne życie z trójką dzieci sprawiły, że o utraconym Maleństwie myślę teraz rzadziej. Ale zawsze niezmiennie dręczy mnie to, że nie zadbałam o ciałko swego dziecka, że nie wiem, co się z nim stało.

Żałuję, że dopiero teraz trafiłam na tę stronę. Tu przeczytałam o bloczkach/kostkach parafinowych, które szpital powinien przechowywać przez 10 lat. Tylko czy zawsze tak jest, we wszystkich szpitalach? Ja nie miałam żadnego wyniku badania histopatologicznego. Może nic takiego nie zostało zrobione? Kogo o to zapytać? Lekarza prowadzącego ciążę?
aneki, współczuję śmierci synka.

Bloczki są przechowywane w wielu szpitalach nawet 20-25 lat.
Może badanie było zrobione, ale niepowiedziano Ci, żebysz odebrała wynik. Zapytaj w zakładzie patomorfologii.
Kostki parafinowe są nadal w zakładzie pracowni cyto-histopatologii. Dzowniłam własnie i sąSmile czy możecie mi napisać gdzie można zobić badania płci na podstawie tych kostek???
Zobacz https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=2710
Ale z kostek nie zawsze się udaje.
Może poszukaj księdza, który pochowa Twoje Maleństwo bez dokumentów?
jest przeps z pażdziernika 2011, że można pochować maluszka, bez rejestracji w USC, poszukam może to się nada : )

ja badań getycznych nie robiłam, szpital przyjął taką zasadę, że ze względu na wiek ciąży (11 tydzień) przyjmuje płeć żeńską, dlatego mała ma imiona Emilia Anna, gdyby się jednak okazała chłopcem po pradziadku Emilu i prababci Annie, teraz już się przyzwyczaiłam do myśli o dziewczynce : )
przepraszam, ten przepis się nie nada, bo prawo nie działa wstecz niestety... zapomniałam....

umożliwia pochowanie, bez rejestracji w USC, ale dzieci zmarłych po 14 10 11...
Witam, mineło ponad 2 lata po ciąży obuarłej 10tydz. Nigdy nieczytałam co się na leży z ubezpieczenia bo chciałam zapomniec, czas leczy rany ale zawsze myśli pozostają Sad Nawet szpital niepoinformował mnie że należał sie urlop macierzyński, tylko dali przed zabiegiem do podpisanie czy zgadzam się na pochówek ale odwówiłam bo bałam się jeszcze większego cierpienia,a o rejestracji to nawett niewiedziałam. Moje pytanie czy idzie jeszcze zarejestrowac w USC, niestety szpital nic niewysłał, bo już dzwoniłam do USC.


Edycja / DzikaMysz 2014-05-27 14:23 / Łączenie tematów
Myślę, że kierownik usc nie sporządzi aktu urodzenia po tak długim czasie, w szczególności z powodu braku jakichkolwiek dokumentów. Można spróbować załatwić sprawę przez sąd w postępowaniu nieprocesowym- podstawa ustawa prawo o aktach stanu cywilnego.
Dzwoniłam do szpitala i niestety oni mogą wystawić zaświadczenie tylko do 3 miesięcy. A w urzędzie znowu jeszcze niewiedzą, muszą sprawdzic jak to jest według prawa, jutro będę miała odpowiedz Smile Jeśli pozytywną to chcę jeszcze dzwonić do szpitala lub pisac prośbę.
Już trochę więcej wiem, USC wyda akt tylko zależ od szpitala mam za tydz. przyjechać bo muszą wyciąną z archiwum Smile Zobaczę za tydz. to napiszę, mam nadzieję ze się uda , chociaż mineło 2 lata
To przyznaję, że trafiłaś na ludzkich urzędników, jeżeli kierownik usc nie robi problemów to super. Zazwyczaj nie idzie tak gładko.
Witam, już wszystko załatwiłam Smile szpital wystawł po 2,5 roku, urząd też mi zarejestrował. Nawet udało się w pzu Smile
Cytat:[autor cytatu=A_gnieszka]
Witam Aniołkowe Mamy, mam pytanie czy któraś z Was była może w takiej sytacji jak ja.. Trafiłam do szpitala,ponieważ serduszko mojego Maleństwa przestało bić. Lekarze podali mi tabletki poronne..Urodziłam mojego Skarba będąc w toalecie..Nikt nie chciał do mnie przyjść..Kazali mi spuścić wodę...A ja nie wiedziałam co się dzieje byłam w takim szoku i strachu,że to zrobiłam i tego nie wybaczę sobie do końca życia.. Po tym co się stało zabrali mnie na kolejne usg i stwierdzili, że macica nie do końca się oczyściła i muszą zrobić zabieg.. Po wszystkim poprosiłam o wydanie zaświadczenia o urodzeniu Dzieciątka, usłyszałam, że nie otrzymam takiego dokumentu, ponieważ oni nie mają płodu... Czy jest jakaś szansa żeby takie zaświadczenie wywalczyć chociażby na podstawie badań usg, które przeszłam u nich w szpitalu tuż przed urodzeniem Maluszka i zaraz po nim świadczącego o tym, że byłam w ciąży a Dzieciątko straciłam będąc po ich opieką?

To nie jest właściwy temat na to pytanie, bo czas, który upłynął, absolutnie nie jest jest w Twoim przypadku na tyle długi, by miał znaczenie. Znaczenie ma natomiast fakt, że szpital zasłania się pretekstem o braku tkanek dziecka.
Przeniosę posta do tematu właściwszego dla Twej sytuacji. Ten temat natomiast na czas przenosin zamknę, więc ewentualne posty w tej sprawie proszę kierować już w nowym miejscu.


Edycja / DzikaMysz 2014-07-25 16:28 / Przeniesienie posta do tematu https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid262514
Szukam pomocy.. Poroniłam synka prawie półtora roku temu. Tyle czasu potrzebowałam, aby dojść do wniosku, że chcę zarejestrować moje dziecko. Proszę, odpowiedzcie mi na pytanie czy mam wysłać jakieś pismo do szpitala w tej sprawie? Jak to załatwić?
Niby czytam o tym a jakaś zielona jestem..
Czy płeć dziecka jest znana, czy nieznana?
Jeśli nieznana, to czy szpital wpisze płeć "z odczucia matki" na dokumencie pisemnego zgłoszenia urodzenia?

Teoretycznie prawo nie mówi, że nie można dokonać rejestracji, gdy od momentu martwego urodzenia upłynie określony czas, więc moim zdaniem możesz spróbować o to zawalczyć - pismo do szpitala z wnioskiem o przesłanie do USC pisemnego zgłoszenia martwego urodzenia. Ale to tylko jeśli na przynajmniej na jedno z dwóch powyższych pytań odpowiedź jest pozytywna.

Płeć męska to jedynie Twoje odczucie czy stwierdzony przez lekarzy fakt?
Idefiks, o tym, że to był chłopczyk dowiedziałam się od mojej gin, która wykonywała zabieg (15tc). W takim razie jeśli nigdzie nie ma wzmianki o tym, że była to płeć męska to chyba nie mam szans, ale będę próbować.

Czy istnieje wzór takiego pisma?
Czyli do poronienia doszło w 15 tygodniu?
Gdzie był ten zabieg? W szpitalu? Powinna po nim pozostać jakaś dokumentacja. Dlaczego szpital nie zgłosił martwego urodzenia? Ma obowiązek to zrobić - zwłaszcza jeśli płeć dziecka była znana. Pytali Cię, czy chcesz rejestracji i powiedziałaś, że nie i dlatego nie przesłali do usc pisemnego zgłoszenia?

Czy masz jakąś dokumentację (np. po badaniu usg) która stwierdza płeć dziecka? Wypis ze szpitala po poronieniu?
Stron: 1 2