Poronienie - Forum

Pełna wersja: Poronienie w domu - Kto może wystawić dokumenty?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2 3
Jak w temacie...

1. Kto może (powinien? musi?) wydać Kartę zgonu (coś innego?) umożliwiającego zarejestrowanie dziecka i pochówek, gdy kobieta poroni w domu, bez świadków w osobach lekarza lub położnej?

2. Czy w razie problemów (mnie kolejno odmawia szpital i zakład anatomopatologii, gdzie mnie odesłano) \"ucieka\" mi te 3 dni, na zarejestrowanie dziecka martwo urodzonego?

Uściślę, o co mi chodzi - chcę zarówno zarejestrować jak i pochować dziecko, jego ciałko znajduje się w tej chwili w zakładzie anatomopatologii (badanie odplatne, na wyniki dopiero czekam). W szpitalu nie leżałam, choć się zgłosilam na izbę przyjęć po poronieniu razem z ciałkiem i łożyskiem. Mój stan tego nie wymagał bezwzględnie, a dzieckiem jako takim się nie interesowano.
Pytam o kartę zgonu, bo kojarzę ją z pierwszym etapem, bezwglednie koniecznym także przed pójściem do USC, ale może się mylę i związku w tej kolejności nie ma?


Edit / DzikaMysz 2013-12-19 19:16 / Łączenie tematów
Pod adresem [Usunięto nieaktywny link]
masz pismo, ktore potwierdza prawo do rejestracji i pochowku.

To, ze prawo jest po naszej, rodzicow, stronie jest jedno, a praktyka pokazuje drugie.

Co mozesz zrobic:
- jesli masz szczatki dziecka, to jedz do szpitala, ktory takie dokumenty wystawia ( [Usunięto nieaktywny link] ), jesli stwierdza poronienie, to powinni wystawic
- mozesz wezwac pogotowie, a jak dojada, to pokazac im pismo, o ktorym wyzej i poprosic/zadac, zeby wystawili Ci zgloszenie urodzenia dziecka (nie wiem, czy to zrobia, bo na 99% bedzie to dla nich zupelnie nowa sytuacja)
- mozesz wyslac to pytanie do MZ - na maile odpowiadaja dosc szybko, ew. zadzwon do Departamentu Organizacji Ochrony Zdrowia MZ (oni sie zajmuja tego typu sprawami), ew. do Biura Praw Pacjenta
- mozesz oddac szczatki dziecka do badan genetycznych, wtedy ktos bedzie musial stwierdzic, ze to jest dziecko, ktore urodzilo sie martwo

Trzema dniami sie nie przejmuj, sa tu rodzice, ktorzy rejestrowali dzieci po kilku miesiacach.

Duzo sil.
Monika
Bardzo dziekuję, za tę odpowiedź, trochę mi ulżyło...
Usciśliłam powyżej pytanie - dziecko jako namacalny dowód (wybaczcie brutalne określenie) na szczęście istnieje. Jednak odmowa szpitala jest uzasadniania TYLKO faktem, że nie stało się to u nich. Z tego samego powodu zdecydowałam się zostawić je odpłatnie do badania w zakładzie, bo nic innego nie byłam w stanie uzyskać.
Lekarz ze szpitala mówi, że nie byloby problemu (kilka tygodni temu zostali podobno przeszkoleni), gdybym poroniła u nich, bądź wydobyto dziecko w trakcie łyżeczkowania. Jedyny problem bylby niby wtedy z płcia, ale to drugi etap. Sama karta byłaby bez problemów, choć nie mieli takiej sytuacji.

Przyniesionym \" z ulicy\" nie mają ponoć możliwości się formalnie zajmować... I nie wiem, jak to przeskoczyć.
Jestem u nich pierwszą, która przyszła PO, precedens i się wycofują.
Amelio,

w dziale prawo jest historia dziewczyny, ktora poronila w domu i zaniosla do szpitala i jej wydali dokumenty, moze zglos sie do szpitala z ta historia w rece.

Jaki to szpital, jesli mozesz napisac? Albo tu, albo na nasza skrzynke poczta@poronienie.pl

Monika
1. W szpitalu w zasadzie nie robiono mi wstrętów jako takich, jedynie nie czują się właściwą w tym wypadku jednostką.

2. Właśnie kończę pisać maila do MZ - adres e-mail <kancelaria@mz.gov.pl> ?
Co mam do stracenia...

3. Piszę własnymi słowami, nie jestem prawnikiem, czy coś w tym rodzaju może być?

4. Jeśli chodzi o link [Usunięto nieaktywny link] , to zauważyłam go już wcześniej, ale mi się nie otwiera, stąd moje pytania na Forum.
Rzeczywiscie tego pliku nie ma, na domowym tez nie moge go znalezc... uh, oh. Jak znajde te historie, to dam znac.

Pismo do MZ - w porzadku.

Monika
Maila wysłałam właśnie.
Amelio

tak sobie mysle, ze przeciez, gdy ktos umiera w domu, to wzywa sie lekarza, ktory stwierdza zgon i wypisuje wtedy odpowiednie dokumenty.
Tutaj powinno byc podobnie.

I jeszcze pytanie, czy moglabys, jesli jestes w stanie i bedziesz miala kontakt ze szpitalem spytac sie, czy mozesz zostawic ulotki dla kobiet po poronieniu? czy sa taka forma pomocy pacjentkom zainteresowani? Tak sie sklada, ze w swieta bedzie rodzina z Krakowa i mogliby te ulotki dostarczyc.
Jesli to za trudne - no bo to wszystko na swiezo i niektorzy chca sie \'uciac\' od trudnego tematu, to nie ma sprawy, ja/my to zrozumiemy.

Duzo sil...
Monika
I jeszcze jedno - czy gdy dostaniesz odpowiedz z MZ, to bedzie mozna ja wykorzystac na stronach portalu? Moze pomoze to innym...

Monika
Do Amelii- znalazlam odpowiedz z Ministerstwa Zdrowia z 2006r. odnosnie sytuacji, gdy poronienie nastapilo w domu ( nie jest ono do konca precyzyjne, ale to zawsze coś). Wyslalam skan pisma ( to pewnie ten plik, ktory sie nie otwiera) na nasza skrzynke, ale nie wiem, kiedy to bedzie wrzucone na stronę.
Przyslij maila na moj mail:
ebatawawa@neostrada.pl , to wysle skan pisma - bedzie szybciej.
Akurat ten plik jest.

Nie ma historii kobiety, ktora poronila w domu i taki dokument dostala. I nie mam go na swoim komputerze, jeszcze bede szukac w przeslanych materialach.

m
1. Nie wezwalismy pogotowia, tylko poszliśmy osobiście do szpitala, w tym też leży problem, którego się chętnie czepiają - szpital mam po sąsiedzku niemal, a sądziłam, że w końcu i tak wzywanie pogotowia sprowadzi się do zawiezienia mnie do szpitala - tam nikt i tak oglądać dziecka nie próbował. Teraz żałuję, że tego nie wymusiłam - nie mam lekarza, który \"widział\" jako pierwszy ciałko dziecka - zobaczyły je dopiero osoby w zakładzie anatomopatologii (nie przy mnie i mam nadzieję, że nikt mi nie wmówi, że to NIE był płód). Nie wymagałam karetki, fizycznie byłam w stanie pomóc sobie sama, a nawet w takiej chwili pamiętałam, że komuś ta karetka może właśnie ratować życie, skoro jej nie \"absorbuję\".

2. Ulotki - mogę próbować.

3. Odpowiedź z MZ - oczywiście, na razie jednak jej nie mam jeszcze.

4. Ta, którą na stronie znalazłam jest na tyle ogólnikowa, że sprowadza się do cytatu z ustawy, a to oni doskonale znają przecież i im nie wystarcza. Dlatego miałam nadzieję, że coś mi podpowie historia, dla której nie działa link, choć obawiam się jednak, że tam mógł być lekarz, co znowu nie oddaje mojej sytuacji. Po prostu nie wiem, jak wyglądało to u tamtej kobiety... niestety.

5. Mam pytanie, czy dokumentacja medyczna ze szpitala, o której wydanie można się postarać, obejmuje również ślad po samym zgłoszeniu się na izbę przyjęć i badaniu wtedy prowadzonym, mimo że nie leżałam w szpitalu?
Otrzymałam tylko na kawałku kartki - na drugiej stronie jakaś jakby reklamówka leków czy czegoś - ręcznie napisane zaświadczenie w kilku linijkach zawierające informację, że zgłosiłam się w stanie po poronieniu (dosłownie, po polsku) i nie zgadzam na łyżeczkowanie (nie jest to ścisłe, gdyż raczej dociekałam, czy mój stan tego na pewno wymaga, a nie wymagał).
Czy taki świstek ma sens, czy też przysługuje mi jednak coś \"porządniejszego\"? Pieczątki ma jak najbardziej, szpitalną i lekarza, ale nie wygląda to zbyt poważnie, no i wspomina tylko o drugiej porannej wizycie, a to nie oddaje przebiegu całego.
Czy w tym, o czym czytam tutaj jako dokumentacji medycznej, będzie coś więcej?
Dostałam maila z MZ przed chwilą.
Odpowiedź w formie tradycyjnego pisma (które mogę zeskanować) ma przyjść dopiero, jak wynika z maila, ale wkleję treść już teraz - może się komuś już pilnie przyda ta wiadomość.

(...)

W związku z Pani e-mailem dotyczącymi postępowania w przypadku martwych urodzeń/poronień uprzejmie proszę o przyjęcie stanowiska w sprawie.
Stosownie do ustawy z dnia 29 września 1986 r. - Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz.U. z 2004 r. Nr 161, poz. 1688 ) urodzenie dziecka należy zgłosić w ciągu 14 dni od dnia urodzenia. Jeżeli dziecko urodziło się martwe, zgłoszenie takiego zdarzenia powinno nastąpić w ciągu 3 dni.
Wydane na podstawie ww. ustawy, rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 2 lutego 2005 r. w sprawie pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka (Dz.U. Nr 27, poz. 232) definiuje żywe urodzenie oraz zgon płodu (urodzenie martwe), przy czym obowiązek zgłoszenia urodzenia martwego nie jest ograniczony czasem trwania ciąży. Jedynie w formularzu zgłoszenia określa się okres trwania ciąży w tygodniach. Jednocześnie przepisy dotyczące dokumentacji medycznej tj. rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 21 grudnia 2006 r w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej w zakładach opieki zdrowotnej oraz sposobu jej przetwarzania (Dz. U. Nr 247, poz. 1819) obok urodzenia żywego rozróżniają – urodzenie martwe oraz poronienie, ustanawiając 22 tydzień ciąży, jako kryterium tego rozróżnienia. Są to niezależne od siebie akty prawne, służące innym celom. W związku z tym w myśl obecnie obowiązujących przepisów prawnych brak podstaw prawnych do odmowy zgłoszenia urodzenia dziecka, niezależnie od czasu trwania ciąży. Jedynie w formularzu zgłoszenia określa się okres trwania ciąży w tygodniach.
Zgodnie z § 2 ust. 2 rozporządzenia w sprawie pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka wypełniają: upoważniony pracownik zakładu opieki zdrowotnej, w którym urodziło się dziecko lub do którego została przyjęta kobieta z dzieckiem bezpośrednio po urodzeniu poza zakładem opieki zdrowotnej, oraz lekarz lub położna, którzy byli obecni przy urodzeniu. W innym przypadku, zgodnie z § 2 ust. 3 dział I zgłoszenia może wypełnić lekarz położnik po przeprowadzeniu badania matki i dziecka.
Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r. w sprawie postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi (Dz. U. Nr 153, poz. 1783 z późn. zm.) stanowi, iż za zwłoki uważa się ciała dzieci martwo urodzonych, bez względu na czas trwania ciąży, zaś rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r. w sprawie wzoru karty zgonu oraz sposobu jej wypełniania (Dz.U. Nr 153, poz. 1782 z późn. zm.) mówi, iż karta zgonu jest wypełniana dla dzieci martwo urodzonych, bez względu na czas trwania ciąży, na wniosek osób uprawnionych do pochowania. Nowelizacje dwóch ostatnich rozporządzeń nie zmieniły dotychczasowego stanu prawnego, jednoznacznie tylko zabezpieczyły prawo do pochowania dziecka martwo urodzonego, nawet w tych przypadkach, gdy według kryteriów medycznych, a także w myśl przepisów o dokumentacji medycznej nastąpiło poronienie, a nie urodzenie martwe.
Powyższe informacje oznaczają, iż w Państwa sytuacji powinny zostać wystawione karta zgonu oraz pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka.
Z poważaniem

(...)
Amelio

- dzieki za wklejenie listu, \"na pismie\' jest podane, ze rozporzadzenia ze stycznia 2007 r nie zmienily obowiazujacego stanu prawnego.
Mam nadzieje, ze ten list pomoze.

Dobija mnie, ze to rodzice musza chodzic za informacjami a nie szpital, to ich obowiazkiem jest znac prawo.

W historii (tej brakujacej) poszli do szpitala z dzieckiem (jego szczatkami), szpital nie robil problemu z wystawieniem odpowiednich dokumentow. CZyli nie bylo lekarza lub poloznej przy poronieniu.

Monika
Amelio

Ad. 5. Kazde zgloszenie sie pacjenta w szpitalu powinno byc odnotowane w odpowiedniej ksiedze zgloszen (jest to oficjalny dokument), czy jak to zwal, ale powinien byc slad w szpitalu, porzadny i oficjalny. Wiecej szczegolow jest w rozporzadzeniu dot. sporzadzania dokumentacji medycznej.
Mhm... ten moment pamiętam - pytali o dane, wylegitymowali i kazali się podpisać właśnie w takiej książce, kojarzącej mi się z czymś w rodzaju
rejestracji. I tylko to widziałam, jako cokolwiek w postaci pisanej w związku ze sprawą.

Ale nie wiem, czy jest jakas szczególna forma dokumentów, które stanowią ślad DLA MNIE - o zgłoszeniu i zastosowanych badaniach itd.
W końcu nie wiem, co tak naprawdę i gdzie sobie powpisywali na ten temat.
Na wyraźne życzenie po 2 dniach dostałam tylko tę opisaną karteczkę, dopiero po tym, jak się upomniałam o cokolwiek dla mojego lekarza podstawowego kontaktu.
Mam zwolnienie od niej, a jak to ujęła - ona mnie przecież nie może sprawdzać, czy byłam, gdzie byłam i w jakim stanie... Upraszczam teraz, bo to trochę bardziej skomplikowane - odesłano mnie także do niej, w celu wystawienia karty zgonu, paranoja.
W każdym razie stąd moje zainteresowanie, jakiego typu dokumentację można wydobyć ze szpitala - gdy się nie pozostaje na jego oddziale, a sami niczego nie wręczają, niezależnie od tego, czy to oddział ginekologiczny, czy jakikolwiek inny - staram się już na tym przykladzie nauczyć jak najwięcej.
Jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszystko, co można otrzymać, to odręczny mały świstek bez jakiejs określonej z góry formy...

A rozporządzenie poczytam, jak najbardziej.
Amelio

nie jestem ani prawnikiem, ani lekarzem wiec nie wiem, jak to w praktyce powinno wygladac.
To, co wpisali w szpitalu w jakiekolwiek papiery na Twoj temat jest Twoja dokumentacja i bez podania przyczyny masz prawo do jej otrzymania.

Czasami sie zdarzalo, ze w sytuacji, gdy ktos staral sie o dokumenty rejestracyjne, to nagle szpital zaczynal krecic, ze kobieta... nie byla w ciazy, ze nie ma zarodka, itd. Choc wczesniej wpisywali jak wol \'poronienie\'.

Trzymam kciuki, aby udalo sie otrzymac wszystkie potrzebne dokumenty ze szpitala. I tylko wraca pytanie, kiedy bedzie w tej kwestii normalnie?
Monika
Wiedziałam z góry, że \"kłopotliwe\" detale nadal będą czekać na rozwiązanie, ale zmierzam powoli we właściwym kierunku...

1. Szpital
Otrzymałam:

a) Kartę zgonu
Bez płci i imienia dziecka, samo nazwisko w rodzaju męskim - na zapas uprosiłam - w razie czego i tak trzeba poprawiać, a jeśli nie ustalę badaniem genetycznym płci, zdecyduję się na płeć męską przy ewentualnym uprawdopodobnieniu płci.

b) Pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka
Bez płci, ciężaru i długości.

2. Urząd Stanu Cywilnego
Ledwie zdążyłam przed zamknięciem, wiedząc z góry, że niczego nie załatwię, skoro płeć nie wpisana, a urzędniczka na pewno \"zrobi oczy\"...
Do tego dochodzi sprawa uznania ojcostwa (nie jesteśmy małżeństwiem, a orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie uznania dziecka martwo urodzonego daje już taką możliwość - tu dygresja - na stronie jest nieaktualna informacja, że obecny stan prawny nie daje tej możliwosci).
Zależało mi głównie na bezpośredniej konfrontacji USC z moim przypadkiem i dokumentami ze szpitala - uzyskałam przynajmniej jasność - o ojcostwie już wiedzą, że można, płeć natomiast musi być wpisana przez szpital - mam to zdobyć, w tym przypadku odpuszczą terminy na załatwianie, skoro to taki okres i dziecko znajduje się w zakładzie anatomopatologii, a w szpitalu płci ustalić się nie da. Pozostałe dane w dokumentach nie wzbudzały kontrowersji, choć zostałam spytana o przyczyny, że nadal nie zgłoszone, skoro poronienie 16 grudnia (ten 3-dniowy termin).

Pozostaje:
1. Badanie genetyczne ustalające autentyczną płeć dziecka, na jego podstawie upomnieć się w szpitalu o uzupełnienie rubryk z płcią
lub
2. Próba uprawdopodobnienia płci, także z wymuszeniem uzupełnienia dokumentów przez szpital.

Waham się...
Pierwsze jest do zrobienia za około 700 zł (damy radę) w Poznaniu w Zakładzie Medycyny Sądowej - robią to także na wniosek osoby prywatnej, np. rodziców, ale trzeba samemu przywieźć, a my nie mamy samochodu, dziecko nadal jest w zakładzie anatomopatologii w Krakowie.
Analogiczny Zakład Medycyny Sądowej w Krakowie w rozmowie telefonicznej odmówił - niby tylko na wniosek prokuratury robią takie badanie. Gdyby tak to przeskoczyć...?
Uprawdopodobnienie wydaje mi się trudniejsze do ostatecznego załatwienia sprawy - większe opory, nieufność i wątpliwości tych instytucji oraz moja niewiedza jak, co i gdzie załatwiać?

Jakaś rada?
Napisz podanie do szpitala, aby uzupelnili te dane, doloz list z MZ proponujacy \'uprawdopocobnienie plci\' (jest w \'prawo w pigulce\'), to jedyne rozwiazanie, ktore jest skuteczne pod warunkiem, ze jest dobra wola osoby wypelniajacej te dokumenty (lekarz lub polozna).

Gdzie jest o tym ojcostwie? Wydawalo mi sie, ze poprawialam... 10 rak powinnam miec i 48h na dobe, wrr...

Monika
Nieaktualna informacja jest tutaj:
[Usunięto nieaktywny link]
Amelio

wyslalam Ci na priv info, gdzie mozna odebrac ulotki w Krakowie.

Monika
1. Odbiorę je w możliwie wolnej chwili.

2. Na razie wysłałam kolejnego maila do MZ z pytaniem o zasady uzupełniania danych dotyczących płci. Liczę, że znowu odpowiedzą... i że ta odpowiedź się przyda. Nie mamy jeszcze wyników histopatologicznych, więc i tak czekamy.
Amelio, jakis czas temu pisalam do Ciebie na priv - doszedl do Ciebie ten mail?
Doszedł, miałam zamiar odebrać materiały w zeszłym tygodniu, ale nie bardzo mi to wyszło, powinnam znaleźć więcej czasu w nadchodzącym. W każdym razie - pamiętam.
Dostalam informacje od Amelii, ze szpital wydal jej dokumenty do rejestracji dziecka.

\"... choc nie poszlo to od razu gladko, przetarlam jakos szlak (podobno bylam pierwsza), a na tle tego, co czytam nieraz o traktowaniu gdzie indziej, z perspektywy uwazam, ze moglo byc znacznie gorzej. W naszym przypdku szpital skorzystal w koncu z procedury uprawdopodobnienia plci, na moj pisemny wniosek poparty odpowiedziami z mz skierowanymi imiennie do mnie\"

Warto poruszyc \'niebo i ziemie\', wszystko zalatwiac \'na pismie\' a nie na twarz, kopie wysylac do organow nadzorujacych szpital oraz do lokalnych mediow - to juz od wuchowej.

Monika
Stron: 1 2 3