Los dzieci nieochrzczonych

Gdzie jest teraz moje Dziecko, powiedz proszę…

„gdzie jest teraz moje Dziecko powiedz proszę” Takiego sms-a otrzymałem od mojej siostry dwa tygodnie po tym, jak straciła z mężem oczekiwanego przez rodzinę potomka. I mimo rozmowy z nią, która miała miejsce przed tym sms-em widzę, że pytania powracają. I myślę sobie, że będą… Być może człowiekowi wierzącemu będzie łatwiej to przyjąć, zrozumieć a w końcu się z tym pogodzić.

To była pierwsza ciąża… Gdy dowiedziałem się, że młodzi oczekują Dziecka, ucieszyłem się – ochrzczę Dziecko Siostry. Dlaczego o tym piszę. Dzieci znajdujące się w łonie matki jeszcze nie wyszły na światło dzienne tak, żeby prowadziły życie razem z innymi ludźmi. Toteż nie mogą podlegać działalności ludzkiej tak, żeby przez posługę ludzi otrzymały sakramenty do zbawienia. To za św. Tomaszem. Można odnieść w tym miejscu wrażenie, że to koniec. Pustka, rozpacz, ani grobu ani Bożej łaski zbawienia…

Dalej św. Tomasz z Akwinu pisze, że mogą one podlegać działaniu Boga, u którego żyją, i na skutek jakiegoś przywileju mogą otrzymać uświęcenie łaski. Na potwierdzenie tych słów z XIII wieku mamy Słowa Pisma św. U Izajasza w 49 rozdziale 1 wersie czytamy: powołał mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. W liście do Galatów Paweł pisze, o wyborze jego przez Boga już w łonie matki (Gal 1,15). Jeremiasz pisze, że zanim człowiek powstał w łonie matki, Bóg już go znał, znał zadania dla Jeremiasza (Jr 1,5). Skoro więc pojawił się człowiek już w zamyśle Boga, Tego który jest samą Miłością, to znaczy do Niego należy. Zaistniał z Jogo woli i Miłości. Bóg chce dla niego jak najlepiej. Jeśli wspomnimy o tym, Kto jest Panem śmierci, to tym bardziej możemy mieć ufność, że to Maleństwo złożone jest w dobrych dłoniach Ojca i że On czuwa. I w życiu i śmierci należymy do Niego.

Dla wyrażenia tej nadziei, tej myśli św. Tomasz mówi o chrzcie pragnienia. Oto w sytuacji gdy ktoś chrztu nie ma, ale chce mieć np. umiera przed chrztem, to może łaskę sakramentu otrzymać z powodu pragnienia, bo ono pochodzi z wiary, która działa przez miłość. Dlaczego tak, bo potęga Boga nie jest tylko związana z widzialnymi sakramentami. W przypadku osób, które nie mogą świadomie tego wyrazić, może to być zastąpione pragnieniem Kościoła, którego w tym wypadku reprezentują rodzice.

Na niniejszych stronach znajdziecie propozycje nabożeństwa modlitewnego, w którym rodzice zmarłego dziecka, mogą swoje pragnienie, swoją wolę chrztu wyrazić.

Znajdziecie na tych stronach odpowiedzi na pytania, które być może tkwią w Waszych sercach. Chcemy w ten sposób, poprzez odpowiedzi, możliwość kontaktu ze specjalistami towarzyszyć Wam w Waszym bólu i cierpieniu.

Gdzie jest Wasze Dziecko, mojej Siostry… u Boga. W jaki sposób? W życiu wiele jest pytań, na które nie znajdziemy odpowiedzi. Ową pozorną niewiedzę trzeba przyjąć w atmosferze wiary, która działa przez miłość. Wiem, że to krótkie życie Kogoś, którego nawet płeć jest tajemnicą Boga, miało sens i swój cel – BYŁO WAŻNE.

ks Piotr

********

Zagadnienie losu dzieci nieochrzczonych

Pytanie o los ostateczny dzieci nieochrzczonych umierających przed dojściem do używania rozumu, a więc z racji grzechu pierworodnego pozbawionych łaski uświęcającej – bywa często rozważane i dyskutowane. Szukając na nie odpowiedzi, trzeba przede wszystkim przypomnieć, co w nauce objawionej jest prawdą nie podlegającą dyskusji.

Pierwszym twierdzeniem, które trzeba przyjąć jako prawdę wiary, jest teza, że człowiek pozostający w grzechu pierworodnym, w dziedzicznym braku łaski obejmującym całe potomstwo Adama i Ewy – nie ma dostępu do życia, wiecznego, które jest darem nadprzyrodzonym, a więc: do uczestniczenia w widzeniu Boga. Ten dar ludzkość otrzymała od początku, jedynie z Bożej hojności, jako dar nienależny – i po jego utracie przez grzech człowiek nie ma możliwości odzyskania, go jakąkolwiek własną zasługą.

Druga prawda wiary, którą trzeba tu wziąć pod uwagę, głosi, że jedynym Zbawicielem i Dawcą łaski jest Jezus Chrystus, który przywraca nam życie Boże i zapewnia życie wieczne mocą swego odkupienia.

Wreszcie trzecia prawda mówi, że jedynym sposobem, otrzymania tej nienależnej nikomu łaski odrodzenia do życia, wiecznego – jest Chrzest ustanowiony przez Chrystusa. „Jeśli się ktoś: nie narodzi z wody i Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego” /J 3, 5/. A więc bez Chrztu w imię Jezusa człowiek nie może być zbawiony. Gdyby to było możliwe wówczas cały porządek sakramentalny ustanowiony przez Niego w Kościele okazałby się zbyteczny.

W oparciu o te zasadnicze prawdy objawione – rozważanie pytania o los dzieci nieochrzczonych idzie w dwóch kierunkach. Po pierwsze – w ,jaki sposób może być udostępniona człowiekowi łaska Chrztu. Po drugie jeżeli jakieś dziecko nie mogłoby tej łaski w żaden sposób otrzymać, to co można sądzić o jego ostatecznym losie.

Odnośnie do pierwszego zagadnienia – pewną pozytywną odpowiedź umożliwia znane od dawna w nauce Kościoła pojęcie Chrztu pragnienia. Łaskę odrodzenia może człowiek otrzymać zanim zostanie mu udzielony sakrament Chrztu, samym szczerym pragnieniem przyjęcia tego sakramentu, a nawet samym pragnieniem wypełnienia woli Boga, w czym implicite zawiera się pragnienie Chrztu. Zarys tej doktryny spotykamy już u Tertuliana /II w./, rozwinął ją w IV wieku św. Ambroży.

Otóż szczególna odpowiedzialność rodziców za dziecko któremu dają życie i które zjawia się na świecie nieświadome siebie, odpowiedzialność, którą Kościół uznaje i podkreśla od początku w swoim nauczaniu – pozwala przypuszczać, że rodzice są w stanie zapewnić dziecku podobny „Chrzest pragnienia zastępczy”, jeśli pragną dla niego życia i zbawienia. To pragnienie rodziców zapewniałoby dziecku dostęp: do Chrystusowej łaski odrodzenia, nawet gdyby ono wbrew ich woli umarło nieochrzczone, przed urodzeniem czy też po urodzeniu. Wówczas oczywiście nie otrzymywałyby takiego Chrztu pragnienia dzieci ginące z woli własnych rodziców. Tę teorię można uznać za dość prawdopodobną.

Nieco śmielszym przypuszczeniem, uniezależniającym otrzymanie łaski zbawiennej od decyzji rodziców, jest hipoteza, że każdy człowiek, nawet dziecko tylko co poczęte i nienarodzone w chwili śmierci uzyskuje pełne rozeznanie swego celu ostatecznego, którym jest sam Bóg – i możliwość świadomego odpowiedzenia Bogu na łaskę wezwania, która jest mu dana dzięki zasługom Chrystusa Odkupiciela wszystkich ludzi. Byłaby więc to możliwość przyjęcia Chrztu pragnienia przez dziecko jego własną decyzją, w chwili śmierci Tej teorii nie można także odmówić pewnego~ prawdopodobieństwa, zwłaszcza gdy się weźmie pod uwagę prawdę o powszechnej zbawczej woli Boga i o powszechności Chrystusowego odkupienia. Istnieją również i inne teorie, mniej prawdopodobne, próbujące udowodnić możliwość otrzymania łaski Chrztu przez dzieci umierające bez przyjęcia tego sakramentu.

Żadna jednakże z tych teorii. nie jest w stanie teologicznie udowodnić, że wszystkie dzieci nieochrzczone otrzymają rzeczywiście łaskę zbawienia. Trzeba więc wziąć także pod uwagę pytanie o los tych dzieci, które umierają nie mając łaski uświęcającej, nie popełniły żadnego osobistego grzechu.

Wspomniano już wyżej, że nauce Kościoła odróżnia się los takich dzieci od stanu grzeszników potępionych z własnej winy. Choć w sensie ścisłym nie należą one do grona zbawionych, a więc należy je również nazwać „potępionymi”, to przecież nie oznacza to w ich wypadku poddania jakiemukolwiek cierpieniu. Teologowie mówią o możliwości ich trwania w stanie szczęśliwości naturalnej, to znaczy płynącej nie z nadprzyrodzonego widzenia Boga, ale z zaspokojenia wszystkich cielesnych i duchowych potrzeb ludzkiej natury, włącznie z potrzebą zaufania Bogu, swojemu Stwórcy i miłowania Go ponad wszystko. Ta teoria, znana w teologii jako nauka o „limbus puerorum”(zatoka dzieci). bywa, ostro atakowana przez teologów będących zwolennikami tezy o możliwości uzyskania łaski odrodzenia przez wszystkie dzieci umierające bez sakramentu Chrztu. Kościół na ten temat oficjalnie się nie wypowiadał. Jednakże gdy sławny synod w Pistoi, w 1786 r., między innymi rewolucyjnymi tezami ogłosił także potępienie nauki o „limbus puerorum”, papież Pius VI, odrzucając jego uchwały jako niezgodne z nauką Kościoła, wziął w obronę również i tę teorię.
Zobacz też:
Zbawienie dzieci zmarłych bez chrztu – o. Jacek Salij, z serwisu www.nonpossumus.pl
Śmierć niemowlęcia bez chrztu – z serwisu www.opoka.org.pl

*******

Odpowiedź na pytanie o los dzieci zmarłych bez chrztu

I to, co na ten temat wiemy, i to, czego nie wiemy – krótko da się ująć w kilku następujących punktach:

  1. Bóg jest sprawiedliwy i miłosierny, i niewątpliwie nikogo nie skrzywdzi. Nie skrzywdzi też żadnego dziecka, które nie miało szczęścia zostać ochrzczone. Toteż Jemu właśnie, sprawiedliwemu i miłosiernemu Bogu, polecamy te wszystkie nasze dzieci, które – z naszej winy czy bez niej – umarły nieochrzczone.
  2. Kościół zawsze przywiązywał – i nadal przywiązuje – wielką wagę do tego, aby urodzone dzieci nie opuszczały tego świata nie wyposażone w dar chrztu świętego.
  3. „Bóg związał zbawienie z sakramentem chrztu, ale sam nie jest związany sakramentami” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 1257). Upoważnia to nas do nadziei, że Bóg znajdzie sposób na zbawienie również dzieci zmarłych bez chrztu, jednak nie możemy mieć pewności na ten temat.
  4. Zabijanie dzieci, również w najwcześniejszym okresie ich życia, jest bardzo ciężkim grzechem, toteż radykalnie należy odrzucić wszelkie wyjaśnienia na temat ich losu ostatecznego, jakoby zabijając je, świadczyło im się dobrodziejstwo. Dotyczy to na przykład sugestii, jakoby dzieci abortowane zostały ochrzczone we własnej krwi. W ogóle przewrotna logika, jakoby – żeby użyć formuły Adama Asnyka – „król Herod dobrodziejem był dla sierot” powinna być wykluczona z dyskursu na temat zbawienia dzieci nie ochrzczonych.
  5. Rodziców wierzących, których dzieci bez ich winy umarły bez chrztu, wolno pocieszać nadzieją, że zostały one ochrzczone w ich wierze. Wydaje się, że taka ekstrapolacja starochrześcijańskiej jeszcze idei chrztu pragnienia jest w pełni uzasadniona.
  6. Wydaje się, że uprawnione jest pocieszanie również tych rodziców, którzy zawinili przeciwko swojemu dziecku, dopuszczając do tego, że umarło ono bez chrztu. Wolno ich na przykład zachęcać do „podpowiadania” Panu Bogu, ażeby ich obecne życie wiarą (np. troskę o religijną atmosferę w rodzinie, itp.) przyjął jako próbę „wynagrodzenia” za tamto zaniedbanie oraz jako błaganie na rzecz zbawienia dziecka.
  7. Sądzę, że pocieszać wolno nawet tych rodziców, którzy dopuścili się dzieciobójstwa. Rzecz jasna, dopiero po ich jednoznacznym nawróceniu się i wewnętrznym uznaniu, że nie ma takiej sytuacji, która usprawiedliwiałaby zabicie dziecka. Szczególnie cenną formą przebłagania Boga za ten grzech oraz wstawianie się za dzieckiem, które zostało przez nich tak ciężko skrzywdzone, jest czynne angażowanie się w ratowanie życia innych dzieci oraz przyczynianie się do atmosfery życzliwej życiu, przychylnej przyjmowaniu poczętego dziecka również w sytuacjach bardzo trudnych.
  8. Warto zauważyć, że zarówno nauka Kościoła na temat chrztu małych dzieci (por. np. Katechizm Kościoła Katolickiego, 1250), jak pocieszanie rodziców martwiących sie tym, że ich zmarłe dziecko nie było ochrzczone, zakłada wiarę, że do zbawienia nikt nie idzie w pojedynkę, ale zdążamy tam razem z innymi. We wspólnocie wiary otrzymujemy różnorodną pomoc od innych, ale też możemy i powinniśmy sami innym pomagać. Zwłaszcza własnym dzieciom. Czy nawet tym, które z naszej winy umarły bez chrztu, jak to próbowałem pokazać w dwóch poprzednich punktach? Wydaje się, że tak. Ale Duch Święty jeszcze tego Kościołowi ostatecznie nie powiedział.
  9. Tradycyjne formuły, że dzieci zmarłe bez chrztu nie będą zbawione (DS. 224) oraz że zmarli w samym tylko grzechu pierworodnym nie dostąpią zbawienia (DS. 858; 1306; 2626) wyrażają pośrednio wiarę Kościoła, że na pewno są zbawione dzieci, które przed swoją śmiercią zostały ochrzczone. Wyraża ponadto troskę Kościoła, żeby z naszej winy żadne nasze dziecko nie umarło bez chrztu. Natomiast niewątpliwie nie należy się w tych formułach dopatrywać tezy, jakoby umrzeć bez chrztu przed dojściem do używania rozumu to tyle samo, co umrzeć w grzechu pierworodnym. Owszem, zawierają tezę, że nic nam nie wiadomo o tym, że dzieci te zostały uwolnione od grzechu pierworodnego. Niewątpliwie jednak nie zawierają tezy, jakoby sam nawet Bóg nie mógł ich od grzechu pierworodnego uwolnić

o. Jacek Salij OP
Ecclesiastica 2003/2

********

Opinia teologiczna o losie dzieci zmarłych bez Chrztu

W oparciu o pismo Kongregacji Nauki Wiary w sprawie losu dzieci zmarłych bez Chrztu świętego, Rada Naukowa KEP, po zaciągnięciu opinii profesorów teologii, reprezentujących różne środowiska uniwersyteckie w Polsce:

  1. Ks. Prof. Czesław Bartnik – KUL w Lublinie
  2. Ks. Prof. Lucjan Balter – UKSW w Warszawie
  3. Ks. Prof. Piotr Jaskóła – Uniw. Opolski
  4. O. Prof. Tadeusz Łaukaszuk OSPPE – PAT w Krakowie
  5. O. Prof. Celestyn Napiórkowski OFM Conv. – KUL w Lublinie
  6. Ks. Prof. Czesław Rychlicki – UMK w Toruniu
  7. O. Prof. Jacek Salij OP – UKSW w Warszawie

formułuje następujące stanowisko odnośnie wspomnianej materii:

1. Od początku chrześcijaństwa interpretacja biblijnej nauki o grzechu pierworodnym była związana z udzielaniem Chrztu niemowlętom. Kościół pierwotny praktykował chrzest niemowląt niezależnie od teologicznej refleksji nad grzechem pierworodnym w oparciu o przekonanie, że każdy człowiek potrzebuje Chrztu, niezależnie od winy osobistej. W polu uwagi były głównie motywy pozytywne: poprzez Chrzest dziecko zostaje włączone w tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, rozpoczyna się w nim zbawienie, zostaje przeznaczone do chwały Królestwa. Czy zatem praktyka udzielania Chrztu niemowlętom jest związana wyłącznie z przekonaniem o konieczności oczyszczenia czy przebaczenia winy?

2. U podstaw nauki o zbawieniu leży powszechna wola zbawcza Boga (por. 1 Tm 2,4), ale wcześniej zbawienie odnoszono wyłącznie do członków Kościoła widzialnego, przynależących do niego poprzez wiarę i sakramenty. Nie mieścili się więc w granicach zbawienia poganie, ateiści, innowiercy. Od Piusa XII i Soboru Watykańskiego II odchodzi sie coraz bardziej od tak ekskluzywnie pojmowanego zbawienia, chociaż nie neguje się, że zbawienie dokonuje się wyłącznie przez Chrystusa i pozostaje w koniecznym związku z Jego Kościołem, realizującym tę sama misję zbawczą (por. KK 8; Deklaracja „Dominus Jesus”). Dlatego los zbawczy dzieci zmarłych bez Chrztu należy rozpatrywać w relacji do losu zbawczego reszty ludzi umierających poza widzialnym Kościołem i – zapewne – po zgładzeniu w inny sposób winy pierworodnej.

W teologii ujętej personalistycznie, a taką musi być teologia sakramentalna, nie ma automatycznego sakramentalizmu, bo sakrament wiąże się z wiarą, i to nie tylko indywidualnej osoby, ale także z wiarą społeczną (por. Inst. „Pastoralis actio”, 20.10.1980). W tym świetle słowa Mk 16,16: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy będzie potępiony”, nie uwierzy będzie potępiony”, nie mogą być rozumiane w sensie bezwzględnym o wierze jako warunku Chrztu, a tym samym jako warunku zbawienia.

3. Należy uznać za historycznie miniony spór o to, co jest ważniejsze w zbawieniu osobistym, lub co o nim decyduje: sakrament (zbawia sam chrzest bez wiary i wartości moralnych = sakramentalizm), czy też sama wiara i moralność (moralizm). Wśród teologów polskich obydwa te porządki wiążą się w misteryjną całość: sakrament oznacza łaskę Bożą a moralność oznacza wolną odpowiedź człowieka na łaskę. Dlatego człowiek, zbawia się przez sakrament i przez moralność (św. Leon W.) z tym, że sakrament ma działanie ponadindywidualne, dzięki Duchowi Świętemu zamykającemu wszelki proces zbawczy.

4. Wczesna myśl chrześcijańska (IV i V w.) stopniowo przygotowała podstawę dla dość powszechnej dziś idei o Chrzcie dziecka, pozostającym w zasięgu Chrztu rodziców ochrzczonych i wierzących oraz jego związku z Chrztem społecznym – Kościoła, jako całości. To – zdaje się, miał na uwadze św. Paweł, mówiąc: „Uświęca sie bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie, podobnie jak świętość osiągnie niewierząca żona przez <>. W przeciwnym wypadku dzieci wasze byłyby nieczyste, teraz zaś są święte” (1Kor 7, 14). W rezultacie – dzecko, które jest bezradne wobec swego losu doczesnego i zbawczego, zbawia się w łonie Chrztu Kościoła, analogicznie do tego, jak zbawiają się niekatolicy i niewierzący, chociaż nie należą do Kościoła widzialnego. Oczywiście, dziecko, gdy się rozwinie, powinno przyjąć osobisty Chrzest z wody, gdyż ten Chrzest zapożyczyło.

5. Twierdzenie, że dzieci, także przed przyjęciem Chrztu są niewinne, nie jest sprzeczne z postawionym problemem, gdyż wyrażenie „niewinny” („innocens”), może traktować o wolności od grzechów w znaczeniu moralnym: np. Mt 27,4 – o krwi Chrystusa; 27, 24 – Piłat o sobie; nieskalany w sensie moralnym o chrześcijanach – Ef 1, 14; 5, 27; Flp 2, 15. Ponadto z faktu, że Chrzest został uznany jako środek na odpuszczenie grzechów nie wynika, że jest on jedynym środkiem dla uzyskania tego celu. Nie można bowiem a priori przyjąć, że dar Ducha Świętego jest związany jedynie z sakramentem. Ta myśl jest też zawarta w Katechizmie Kościoła Katolickiego: „Bóg związał zbawienie z sakramentem Chrztu, ale sam nie jest związany swoimi sakramentami” (n. 1257).

6. Zbawcza wartość wszystkich sakramentów musi być rozpatrywana w kontekście całej historii zbawienia, do której przynależą także sakramenty. Dotyczy to również sakramentu Chrztu. Uznając w Chrystusie sakrament „źródłowy” naszego zbawienia, należy w Nim uznać absolutną rolę zbawczą. Wszelkie zbawienie dokonuje się w zależności od Chrystusa – jedynego Odkupiciela i Głow Ciała mistycznego. Przez zasługi Chrystusa-Głowy Kościoła, Bóg przekazuje wiernym swoją łaskę za pośrednictwem sakramentów. Skoro Chrystus jest jedynym Zbawiecielem, to wszyscy potrzebują Go do osiągnięcia zbawienia, co oznacza absolutną konieczność łaski. Sakramenty sa pewnymi środkami łaski, ale nie jedynymi. Taka myśl była obecna w najstarszej praktyce Kościoła, który – obok Chrztu z wody, jako sakramentu w sensie ścisłym, uznawał tzw. „środki zastępcze Chrztu” – męczeństwo („chrzest krwi” martyrium) i chrzest „pragnienia” (votum baptismi). Obydwa „środki” zakładają wyraźnie lub niewyraźnie wolę przyjęcia Chrztu, ale wskazują też, że zbawienie nie jest związane bezpośrednio z Chrztem „z wody”.

7. Jeśli się zwiąże udzielanie Chrztu z grzechem pierworodnym, to uznanie za właściwe środków „zastępczych” Chrztu, czytelnie sugeruje istnienie innych możliwych dróg zbawienia, wybranych przez Boga i nie zawsze nam wiadomoych. To nalezy odnieść do całej epoki ST, pozbawionej sakramentalnego Chrztu, a także do czasów NT. Chrystus ustanowił Chrzest, ale jest on administrowany w Kościele i – podobnie jak wszystkie sakramenty, jest on sakramentem Chrystusa, wykonywanym przez pośrednictwo Kościoła. Dlatego Chrzest jest jednocześnie aktem Chrystusa i Kościoła. Funkcja Kościoła jest na wskroś sakramentalna. Znaczy to, ze Kościół – analogicznie do wszystkich sakramentów, za zadanie prowadzić wszystkich do zbawienia. Określenie „wszystkich” koresponduje z powszechnie zbawczą wolą Boga, w którą wpisana jest misja Kościoła. Z tą misją pozostaje związane votum Ecclesiae, które się wiąże z Chrztem.

8. Pragnieie Chrztu (votum Bptismi) inaczej musi być rozumiane w odniesieniu do dorosłych (mogących działać w sposób wolny), którzy nie mogą przyjąć sakramentu Chrztu, a inaczej w stosunku do niemowląt, niezdolnych do wykonania aktów wolnych. Obydwie formy prowadzą do osiągnięcia celu, jakim jest zbawienie, chociaż sposób jego osiągnięcia różni się od formy sakramentalnej. Jak należałoby rozumieć votum Ecclesiae, od którego zawisłoby zbawienie nie ochrzczonego dziecka? Problem jest teologicznie trudny, gdy mamy na uwadze naturalny związek każdego człowieka z grzechem pierworodnym. Wypracowana w wiekach średnich teologiczna opinia o limbus puerorum była poważnie rozważana przez Magisterium Kościoła, ale nigdy nie stała się przedmiotem jego oficjalnego orzeczenia.

Synod w Kartaginie (418) w art. 3 „De peccato originali” mówi, ze dzieci zmarłe bez Chrztu przynależą do Szatana („quis catholicus dubitet participem forte diaboli cum, qui coheres esse non meruit Christi?” (DS. 224). Kanon ten jednak wykroczył poza kontekst i temat obrad, mający na celu dowodzenie prymatu łaski wobec ludzkiej woli. Dlatego nie został zatwierdzony przez Papieża Zozyma w „Epistula tractoria”. Papież zatwierdził jedynie kanon 3 „De gratis” (DS. 225), mówiący o koniecznośći łaski wspomagającej dla ustrzeżenia się od nowych grzechów. Większość uchwał Synodu z 418 r. ulegała zbytnio wpływom przesadnego rygoryzmu św. Augustyna, dlatego bywała odrzucana przez niektóre synody na Zachodzie, a ponadto tych uchwał nie przyjmowały Kościoły Wschodnie.

Od strony teologicznej opinia o „limbus puerorum” zawiera punkty słabe:

  1. Przyjmująć hipotezę limbus puerorum należałoby uznać, że dzieci umierające bez Chrztu trwają w stanie grzechu pierworodnego. Uznanie takiego stanu prowadzi do aprobaty konieczności Chrztu z wody, jako jedynego sposobu uwolnienia od grzechu pierworodnego.
  2. Hipoteza limbus puerorum nie znajduje podstaw w Objawieniu biblijnym. Próba teologicznego wyjaśniania uczestnictwa w „szczęściu naturalnym” dzieci zmarłych bez Chrztu nie odpowiada realizmowi odkupienia i zbawienia, który mówi o zbawieniu jako „byciu razem” z Chrystusem. Pojęcie „szczęścia naturalnego” nie mieści się w biblijnej i teologicznej koncepcji nadprzyrodzonego charakteru zbawienia.
  3. Hipoteza limbus puerorum ogranicza powszechnośc zbawczej woli Boga i powszechność odkupienia dokonanego przez Chrystusa w Jego śmierci i zmartwychwstaniu.
  4. Wymieniona hipoteza ogranicza zbawcze działanie Boga do sakramentów. Dlatego zrozumiała jest wypowiedź KKK: „Bóg związał zbawienie z sakramentem Chrztu, ale sam nie jest związany swoimi sakramentami” (n. 1257)
  5. Zasada limbus puerorum, wskazując na konieczny związek człowieka odkupionego przez Chrystusa z grzechem Adama, narusza podstawową normę antropologii biblijnej, która mówi o wyższości natury odkupionej przez Chrystusa nad naturą związaną z Adamem (por. Rz 5, 20-21).

Nie uznając za wystarczającą hipotezy o limbus puerorum, ozostaje do rozwiązania problem sposobu uwolnienia od grzechu pierworodnego dzieci zmarłych bez Chrztu. Pośród różnych tendencji podejmowanych wśród teologów wydaje się więc najpoważniejsze rozwiązanie problemu odwołujące się do votum Ecclesiae.

Każdy człowiek przychodzi na świat w sytuacji odkupieńczej łaski Chrystusa. Dzieci ochrzczone sa – bez własnej zasługi – uprzywilejowane korzystaniem w sposób sakramentalny ze skutecznego środka gładzącego winę grzechu pierworodnego.

Przywilej, dzięki któremu zostają oczyszczone, staje się ich udziałem, ale za pośrednictwem Kościoła i jego wiary, w której udziela się im sakramentu i włącza w nadprzyrodzony organizm Mistycznego ciała. Poprzez sakrament administrowany w Kościele i przez Kościół dokonuje się obiektywny przystęp człowieka ochrzczonego do odkupieńczej łaski Chrystusa, która zmywa grzech pierworodny. Udział w łasce dokonuje się dzięki zbawczej woli Kościoła, który włącza ochrzczonego we własną wiarę w Chrystusa-Zbawiciela. Ze świadomości powołania do uniwersalnej misji zbawiania wszystkich w świecie Kościół nie może wykluczyć nikogo, tym również niemowląt, nawet w stanie embrionalnym. Przede wszystkim o losie zbawczym dziecka nieochrzczonego – od embrionu po stan świadomości – nie może decydować zabójca, lub ktos inny walczący z Bogiem. Godziłoby to w koncepcję Boga i Jego Opatrzności. Nikt nie może zabić ciała drugiego człowieka, by wtrącić jego duszę do piekła, czy do otchłani („limbus”): „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą” (Mt 10, 28).

W swoim wstawiennictwie do Boga za wszystkich Kościół zawiera takze prośbe za dziećmi, które nie mogą same przemawiać we własnym imieniu. Troska o zbawienie dzieci poczętych i nienarodzonych, a także poczętych i narodzonych, ale umierających bez Chrztu, przynależy do powszechnej zbawczej woli Kościoła, która nie może być inna od powszechnej zbawczej woli Chrystusa. Wydaje się więc w pełni uzasadniona opinia, że „pragnienie chrztu”, zawarte w wierze Kościoła, ogarnia również dzieci zmarłe pozbawione Chrztu.

Wniosek
W takim kontekście historiozbawczym należałoby uznać, że dzieci umierające bez Chrztu zostaja uwolnione od grzechu pierworodnego za pośrednictwem pragnienia Chrztu, zawartego w akcie wiary Kościoła, wyrażonego w jego modlitwie wstawienniczej o zbawienie wszystkich. Ponieważ każdy sakrament dokonuje się w wierze Kościoła, który go sprawuje z mandatu Chrystusa, takze sakrament Chrztu dzieci jest sprawowany w tej wierze i dlatego nie widać rozumnych podstaw dla wyłączenia dzieci nieochrzczonych z powszechnej zbawczej woli Boga, która obejmuje niechrześcijan dorosłych, o których mówi Sobór Watykański II w LG n. 16. Skoro zbawcza łaska Chrystusa obejmuje wszystkich, którzy „bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, […] mogą osiągnąć wieczne zbawienie i Opatrzność Boża nie odmawia koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują, nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie” (tamże), to tym bardziej weryfikuje się to w odniesieniu do niewinnego dziecka.

Rada Naukowa
Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 20 marca 2002 r.

Ecclesiastica 2003/2