trudne pytania

Trudne pytania

Piszę ten list nie po to by walczyć z KK i prowokować. Piszę go po to bo wierzę, że zmiany są nie tylko konieczne, ale i możliwe. I że ktoś musi zacząć o tych zmianach mówić. Równie dobrze, możemy to być my. Marzy mi się , by jakiś mądry ksiądz odpowiedział audycją czy artykułem w prasie kościelnej na te trudne pytania. By KK ZAUWAŻYŁ ten problem.

Myślę, że wszystkim nam jest to bardzo potrzebne. Postarajmy się by ten świat stał się choć trochę bardziej przyjazny i lepszy. Byśmy mogli także o trudnych tematach porozmawiać i być może tym samym pomoc innym.

Po obejrzeniu kolejnej debaty o ochronie życia poczętego i wysłuchaniu wielu racji ze strony osób wierzących nie mogę się powstrzymać, by na głos nie wypowiedzieć kilku pytań. Abp J. Życiński zrobił bardzo wiele, wypowiadając głośno pełne współczucia stanowisko KK wobec pogrzebu samobójców. Czas najwyższy, by i na pytania dotyczące śmierci dzieci ktoś w końcu głośno odpowiedział.

  1. Odmowa pogrzebu. Dlaczego tak wielu księży wciąż odmawia zrozpaczonym rodzicom pochowania ich dziecka gdy zmarło przed narodzinami i w związku z tym nie mogło zostać ochrzczone? Dlaczego mówią, że takiego dziecka „nie można pochować tak naprawdę, z mszą i pogrzebem”. Czy „takie” (zmarłe nim się urodziło) jest automatycznie gorsze? Przecież w oczach Boga wszyscy jesteśmy równi, dlaczego więc „takie dzieci” są przez księży tak traktowane? Niemożność pochowania własnego dziecka dla rodziców jest cierpieniem i bólem na całe życie.
  2. Pokropek. Dlaczego jeśli już ksiądz wyraża zgodę na pogrzeb zmarłego w niemowlęctwie dziecka, sprowadza go tylko do pokropku: czyli skropienia trumny wodą świeconą w zakrystii. Czy fakt, iż dziecko waży tylko kilka kilogramów oznacza, że jest to śmierć mniej ważna, mniej bolesna dla bliskich? Dlaczego księża odmawiając mszy za dziecko (co jest uzasadnione, jako że msza jest za grzechy zmarłego, a dziecko zgrzeszyć nie mogło) tak rzadko proponują rodzicom mszę za nich i ich bliskich? Przecież dla wierzących rodziców (a także dla tych szukających i wątpiących) uczestnictwo we mszy na pogrzebie własnego dziecka jest jedynym wsparciem duchowym ze strony KK na jakie mogą w takiej chwili liczyć. Dlaczego księża nie odprowadzają trumny do grobu? Czy szybki i odprawiony w kącie kościoła pokropek to jedyna forma w jakiej KK chce pożegnać dzieci, których jedyną „winą” było to, że zmarły przed porodem lub niemowlęctwie?
  3. Zrozumienie uczuć rodziców. Być może w KK mimo wielu debat o ochronie życia poczętego wciąż za mało mówi się o tym, iż śmierć dziecka jest dla rodziców tragedią. Słowa „jeszcze urodzisz następne dzieci” świadczą o braku zrozumienia faktu, iż żadne następne dzieci nie zastąpią matce tego, które odeszło. Słowa: „jesteś złą chrześcijanką rozpaczając tak bardzo po śmierci dzieci, bo kochasz je bardziej niż Boga” dowodzą braku umiejętności po prostu bycia obok osieroconych rodziców, przeżywających największy dramat w ich życiu.
  4. Poronienie samoistne. Mimo wieloletniej dyskusji o ochronie życia poczętego, KK nie widzi dramatu, jakim jest dla kobiety poronienie. Utrata ukochanego dziecka, na które nie miała wpływu, które nastąpiło bez jej woli. Może najlepiej podejście KK do tego problemu ilustruje list wierzącej matki: Rozmawiałam ze znajomym księdzem, chciałam się wypytać jak to jest z tymi nienarodzonymi dziećmi. A on od razu o aborcji, o obronie życia, o życiu od poczęcia… A poronienie? – pytam. „Poronienie, to przecież samo się zdarza … to nic takiego … tu nie ma żadnej winy …” – To co z tego, że nie ma winy? Dziecka też nie ma?!?!?! Tęsknota za dzieckiem jest taka sama! Dlaczego to wszystko rozpatrywane jest w kategorii winy? Poronione dziecko to nie jest istota ludzka? A dziecko usunięte to jest istota ludzka? Dlaczego na cmentarzach gdzie są stawiane symboliczne krzyże ku pamięci dzieci zabitych przez rodziców, nie stawia się krzyży upamiętniających dzieci, które po prostu odeszły bez niczyjej winy? Czy naprawdę KK nie potrafi zauważyć dramatu 40 000 kobiet jakie co roku dotyka tragedia poronienia?
  5. Poronienie samoistne – karą? Dlaczego KK nie odróżnia poronienia samoistnego (utraty dziecka spowodowanej bez woli kobiety) od aborcji (będącej decyzją o usunięciu ciąży)? Dlaczego wpisując w wyszukiwarce jakiegokolwiek katolickiego portalu, słowo PORONIENIE, pojawiają się teksty dotyczące wyłącznie aborcji, a brak jest informacji i wsparcia dla kobiet które nie ze swojej winy utraciły dziecko? Dlaczego nie mówi się iż poronienie samoistne (będące wynikiem np. niedoboru progesteronu, bakterii w nasieniu, wad rozwojowych dziecka doprowadzających do jego obumarcia) nie jest karą za grzechy, lecz trudnym doświadczeniem niespełnionego macierzyństwa? Dlaczego katolickie organizacje tak często głoszą pogląd, że poronienie zdarza się u kobiet, które w swoim umyśle odrzucają dziecko? Poronienie samoistne dla kobiety, która pragnęła dziecka jest wystarczająco traumatycznym i tragicznym przeżyciem, a pogrążanie jej w poczuciu rzekomej winy jest po prostu nieludzkie i okrutne.
  6. Badania prenatalne. Wiążą się bezpośrednio ze śmiercią dzieci. Ale nie tak jak widzi je na co dzień KK. Dzięki badaniom prenatalnym w wielu sytuacjach można ratować życie dzieci przed narodzinami. Dzięki wykonaniu USG można zobaczyć jakie problemy rozwojowe ma dziecko, które nie zdiagnozowane będą przyczyną jego śmierci, lecz wykryte w porę pozwolą je uratować. Dlaczego zatem tak często przedstawiciele i organizacje związane z KK podkreślają, iż badania prenatalne prowadzą do poronienia, nie wskazując jednocześnie równie dobitnie na to, że dla tysięcy rodziców są one jedyną szansą na uratowanie ich dziecka?

Mama Ania

Zobacz też:
Wizyta duszpasterska „kolęda” po stracie dziecka – post na forum Chore dziecko, strata dziecka
Wybór mniejszego zła – z serwisu www.kosciol.pl