porozmawiajmy o konsekwencji

Porozmawiajmy o konsekwencji

Życie ludzkie zaczyna się od poczęcia. Tak mnie nauczono jeszcze w PRL-owskiej podstawówce. I na lekcjach religii. O szacunku do życia od poczęcia do naturalnej śmierci nieraz czytałam w dokumentach Kościoła. I dlatego widząc dwie kreseczki na teście, czy nawet wcześniej, cieszyłam się nowym życiem, malutkim człowiekiem, który rósł sobie we mnie. Jestem mamą… Radość płynąca z cudu poczęcia przejawiała się na różne sposoby: a to ręka sama bezwiednie zaczynała głaskać zupełnie płaski brzuszek, a to śpiewałam kołysankę wieczorem maluszkowi, pisałam listy, żeby mu je kiedyś ofiarować, aby on czy ona wiedziało, że było wyczekane i upragnione od samego początku. Radością dzieliliśmy się z całym otoczeniem…

A później smutkiem. Bo dziecko zmarło.

To tylko zarodek, embrion. Słyszę od księdza.

Co z pogrzebem? Pyta w szpitalu jedna z mam, która wie, że ma przed sobą narodziny martwego dziecka. Takich dzieci, nie ochrzczonych, się nie chowa. Nie ma pogrzebu, nie ma Mszy… Rodzice nie zdecydowali się na “cywilny” pogrzeb. Postanowili, że przekażą ciałko dziecka Akademii Medycznej, na badania. Po narodzinach, dziecko na oczach matki ląduje w worku na śmieci. Gdyby ten ksiądz udzielił prawdziwej informacji…

Co z pogrzebem? Pyta mama tracąca dziecko w 12tc… A po co pogrzeb? Umarłych pogrzebać? Tak to było? Uczynki miłosierdzia co do ciała? Dobrze jeszcze pamiętam katechizmowe regułki?

Mama Mikołaja. Również rodzi martwego synka. Do worka śmieciowego. Bo wciąż mamy takie standardy w polskich szpitalach. Ksiądz odmawia pochowania dziecka, bo nie ochrzczone. Nie wiem, kiedy i czy w ogóle ta kobieta pójdzie do kościoła… Wiara niektórych nie wytrzymuje takich prób.

Rodzice załatwiają formalności związane z pogrzebem. Może państwo przyjdą na pogrzeb tylko sami? W trójkę to szybko załatwimy… Przyszli nie tylko rodzice dziecka, także ci, którzy chcieli z nimi w tym momencie być. Czy zmarłe dziecko nie ma prawa do “normalnego” pożegnania?

Rozmawiam z fotografem jednego z katolickich tygodników. Tekst ma być o śmierci dzieci. Wie pani, rozmawialiśmy z kilkunastoma księżmi i żaden nie wiedział, że można pochować nie ochrzczone dziecko, np. zmarłe przed narodzeniem, że jest specjalny formularz Mszy św. w takiej sytuacji. Rodzice mają sami z siebie wiedzieć? Nie każdy studiował teologię…

Jeśli życie ludzkie zaczyna się od poczęcia, to potraktujmy ten fakt z pełną konsekwencją. Rodzicom dajmy prawo do nadania imienia dziecku, do jego pochowania z Mszą i normalnym pogrzebem a nie pokropkiem. Nie patrzmy na ich żałobę, jak na coś dziwnego czy nienaturalnego. Kapłan może tu wiele dobrego zrobić i zaoferować rodzicom konkretną pomoc choćby przez dostęp do prawdziwej informacji.

m.