Październik, gdy pamiętam...
Historia
Idea Dnia Dziecka Utraconego (Pregnancy and Infant Loss Remembrance Day) oraz przeżywania października jako miesiąca pamięci dzieci zmarłych powstała w Stanach Zjednoczonych. Robyn Bear doświadczywszy sześć razy tragedii poronienia (jedno z jej dzieci zmarło właśnie 15.10) doszła do wniosku, że zarówno rodzice, jak i rodzeństwo, dziadkowie czy dalsza rodzina, potrzebują dnia, który będzie specjalnie poświęcony pamięci zmarłych dzieci. Zarówno tych małych, które przeżyły kilka dni czy tygodni okresu życia płodowego i ciąża zakończyła się poronieniem, tych nieco większych, gdy doszło do przedwczesnego porodu czy martwych narodzin, jak i też wtedy, gdy dziecko zmarło po narodzinach,w wyniku choroby lub nieszczęśliwego wypadku w późniejszym wieku.
Robyn, tracąc dzieci, nie otrzymała wsparcia ani od pracowników szpitala ani od rodziny.. Tym trudniej było jej pogodzić się z tym, co się stało. Pomysłem stworzenia takiego dnia pamięci powiedziała podzieliła się z koleżanką - Lisą Brown. Lisa miała już jedno dziecko, gdy poroniła kolejną ciążę. Przyjęła wówczas rozwiązanie, które podsuwało otoczenie: życie toczy się dalej, widocznie tak musiało być, przecież zawsze możesz mieć następne. Jednak następna jej ciąża także zakończyła się tragicznie: w 17. tygodniu urodził się maleńki Jackson Robert, ważył 86 gramów i mierzył 6 cali. Lisa wiedziała, że teraz nie będziew stanie mówić sobie tego, co powtarzała przy pierwszej stracie, “nie, życie nie idzie dalej, straciłam dziecko... synek był dla mnie ważny i nigdy go nie zapomnę”. Tak rozpoczęła drogę żałoby i jednocześnie zdrowienia po stracie.
Robyn udało się stworzyć siedem grup wsparcia dla osieroconych rodziców. Zebrała też historie o poronieniu , które wydane w formie książkiniosą pomoc innym. Razem 70 innymi osieroconymi rodzicami doprowadziła do tego, że dzień 15 października uznany został oficjalnie przez Kongres Stanów Zjednoczonych.
Rodzice nie zapomną...
Dzieci są radością i nadzieją rodziców, to do nich należy przyszłość i to one będą kiedyś, na swój własny i niepowtarzalny sposób kontynuować dzieło budowania tego świata, który zapoczątkowali rodzice. Gdy jednak umiera dziecko, rodzic traci nie tylko kogoś, kogo kocha, ale też wspólną przyszłość. Traci szansę na pozyskanie przyjaciela w dziecku w dorosłym życiu. Traci - jest to szczególnie odczuwalne w przypadku śmierci jedynaka - szansę na wnuki czy oparcie w starości. W przypadku śmierci dziecka w trakcie ciąży traci się zarówno wspomnienia (choć dla otoczenia jest ich niewiele) jak i marzenia.
Choć śmierć dziecka jest bardzo bolesnym doświadczeniem, to jeśli przezyje się dobrze czas żałoby, możliwe jest ułożenie sobie życia po stracie. Pamięć o dziecku nie niszczy i jak podkreślają specjaliści “dobrze jest pamiętać”. Wiele osób przyznaje, że nie są w stanie zapomnieć tego, co się stało, nie chcą zapomnieć istnieniadziecka. W takiej sytuacji zostaje nauczenie się żyć z tą pamięcią.
Dlatego potrzebny jest im jeden dzień w roku, kiedy bez oceniania przez otoczenie będą mogli pokazać światu, że zmarłe dzieci są dla nich ważne. Że to, co się stało, przemieniło cały ich świat. Chcą pokazać, że każde życie, nawet najkrótsze i najbardziej kruche zasługuje na pamięć i szacunek.
Propozycje Amerykanów...
Gdy byłam w Stanach, zadziwiała mnie ilość naklejek-deklaracji na samochodach . Duże 'kokardki' oznaczały poparcie (lub wprost przeciwnie) dla konkretnego polityka lub wsparcie wojsk w Iraku; naklejki lub 'tablice rejestracyjne' z uczelni, z klubów, do których się należy; napisy ogłaszające obchodzenie kolejnej rocznicy ślubu itd. Wędrując uliczkami, przy prawie każdym domu flaga, a ogrody ozdobione kolejnymi gadżetami. Zupełnie inny świat. Stąd pochodzą propozycje, aby ogród i dom w miesiącu październiku udekorować błękitno-różowymi wstążkami. Albo umieszczenie tabliczek w ogrodzie, parku, w najbliższym sąsiedztwie. Albo wysłanie kwiatów do szpitala czy kościoła na znak pamięci o dzieciach. Nie dziwi też propozycja, aby założyć koszulkę z napisem “mam aniołka” oraz imieniem dziecka. Przez cały miesiąc osieroceni rodzice (i nie tylko) zachęcani są do noszenia błękitno-różowych kokardek.
Na 15.10 proponuje się też zapalenie świecy w oknie wieczorem, wypuszczenie motyli, gołębi lub baloników do nieba. Informacje o wszystkie takich spotkaniach rodziców zostają zwykle przekazane do lokalnych mediów.
Inną tradycją związaną z obchodami różnych 'dni' są marsze lub biegi. Biorą w nich udział całe rodziny, które traktują to jako sposób na wspólne spędzenie czasu. A przy okazji jest też możliwość podzielenia się ważnymi ideami. Także z okazji 15.10 takie spotkania są organizowane.
Jesień to też czas Festiwali (Fall Festivals), gdzie królują aukcje, loterie i wyprzedaże. Rodzice z istniejących grup wsparcia lub stowarzyszeń często przygotowują swoje stoisko, gdzie np. zbierają ubranka dla dzieci z mniej zamożnych rodzin, rozprowadzają własnoręcznie upieczone ciasta lub prowadzą wyprzedaże lub tzw. ciche aukcje. Jest to też jeden ze sposobów zbierania funduszy na prowadzoną działalność.
Dla nas, żyjących w innej kulturze i z innymi sposobami uzewnętrzniania przekonań, niektóre z nich mogą się wydawać nie do przyjęcia. Ale wszystkie one sprawiają, że temat śmierci dzieci pojawia się publicznie.
Inne dni
6 września obchodzi się w USA i Kanadzie Stillbirth Remembrance Day (Dzień Pamięci Dzieci , które zmarły przed narodzeniem). To co roku ponad 26 000 dzieci tylko w USA.
The Compassionate Friends (Współczujący Przyjaciele), organizacja ze Stanów Zjednoczonych zajmująca się wsparciem rodziców po stracie dziecka od 1997 proponuje zapalenie świecy w drugą niedzielę grudnia. 11 lat temu zaczęło się od grupy zapaleńców w Internecie, obecnie idea ta rozprzestrzeniła się w wielu krajach. Zobacz informację o tym.
W Polsce
Idea obchodzenia Dnia Dziecka Utraconego oraz października jako miesiąca pamięci dzieci zmarłych przedostała się do nas z Zachodu. Po raz pierwszy taki dzień był obchodzony w 2004 roku i został zainicjowany przez grupę rodziców z forum “Chore dziecko/strata dziecka” (forum prywatne GW), grupa ta w lutym 2005 roku została zarejestrowana jako “Dlaczego - Organizacja Rodziców Dzieci Chorych oraz Rodziców po Stracie” (koło przy TPD).
W wielu miastach Polski odprawiane są Msze w intencji zmarłych dzieci i ich rodziców. Kilka lat temu, gdy Msza w Warszawie została odprawiona na Powązkach, uczestnicy Mszy poszli potem wspólnie na cmentarz zapalić lampki na grobach dzieci. W 2007 roku w Szczecinie zorganizowana została wystawa zdjęć p. Anny Banasiak “Te dzieci śpiewają w kamieniu”. W tym roku wystawa ta zostanie pokazana w Poznaniu.
Rodzice spotykają się nie tylko w kościołach, ale również na spotkaniach w grupach wsparcia i na imprezach w plenerze. Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu zwróciło się do Episkopatu Polski z prośbą o wpisanie Dnia Dziecka Utraconego do oficjalnego kalendarza inicjatyw duszpasterskich. (Zobacz “Rzecznictwo”, kalendarz na 2008 rok.)
W miesiącu październiku, zwłaszcza w okolicach 15-tego , temat śmierci dziecka coraz częściej poruszany jest przez media. Wiele artykułów i audycji radiowych i telewizyjnych zainicjowali sami rodzice. Mimo trudnych i bolesnych przejść chcą się dzielić swoją historią z nadzieją, że pomoże to innym, którzy dopiero staną przed takim wydarzeniem.
Podobnie inicjatywa zapalenia świecy w drugą niedzielę grudnia istnieje od dwóch lat także w Polsce. (Więcej.)
Innym dniem, który ma szansę zaistnieć dla osieroconych rodziców, to Dzień Dziękczynienia obchodzony w pierwszą niedzielę czerwca. Inicjatywę tę zaproponował w tym roku ks. arcybiskup Kazimierz Nycz. Rodzice spotkali się na Mszy dziękczynnej w kościele św. Marcina w Warszawie. Informacje o tym wydarzeniu ukazały się w Katolickiej Agencji Informacyjnej oraz na licznych portalach katolickich. (Zobacz linki.)
Pamiętać
Pamięć o zmarłych wpisana jest w naszą kulturę - nie dziwią więc różne inicjatywy, które spotykamy w listopadzie.
Niestety, do śmierci dzieci najczęściej się one nie odnoszą. A oczekiwania w naszym społeczeństwie nadal są takie, że im mniejsze dziecko, tym 'łatwiej' o nim zapomnieć. Zaczyna się od wymazywania istnienia dziecka poprzez milczenie, niewymawianie jego imienia, brak wspomnień o nim. Tworzenie pamiątek po zmarłym dziecku (zdjęcia, odbite stópki i rączki, zostawienie karty ciąży) jak i celebrowanie dni z nim związanych nadal odbierane jest jako coś dziwnego i niestosownego. Jakakolwiek pamięć traktowana jest jako 'rozdrapywanie ran'.
Mam nadzieję, że z roku na rok idee, które niesie za sobą miesiąc październik, tak istotny dla osieroconych rodziców, zostaną przyjęte ciepło przez ogół społeczeństwa. Że nauczymy się mówić o sprawach, które są ważne w sposób niosący wsparcie rodzicom. I że wreszcie temat śmierci dziecka przestanie być tematem tabu.
Monika (wuchowa)wrzesień 2008
(c) 2004-2005 www.poronienie.pl.