Trudno milczeć
Wstęp
Z środków masowego przekazu coraz częściej dowiadujemy się, że kobietom dzieje się krzywda, bo nie pozwala się im na wykonywanie badań prenatalnych. Ostatnio na włanej skórze dowiedzieliśmy się, że kobietom dzieje się krzywda, bo zmusza się je do badań prenatalnych. Tyle, że o tym środki masowego przekazu milczą.
Większość osób wyobraża sobie, że w wyniku badań zapewne można przynajmniej w niektórych przypadkach podjąć jakieś leczenie nienarodzonego dziecka. Nic bardziej mylnego. Jak przekonaliśmy się sami, badania prenatalne służą wyłącznie do uzyskania pretekstu do domagania się "legalnej aborcji".
Bolesne doświadczenie, którym nawet trudno jest się podzielić, postanowiliśmy opisać, aby domagać się prawa do odmowy badań prenatalnych.
Nasza historia
Przez dłuższy czas staraliśmy się o dziecko i udało się.
Ze względu na mój wiek (około 40) poinformowano nas, że większość ginekologów wysłałby mnie na badania prenatalne. Dopytywaliśmy się lekarza o szczegóły. Zostaliśmy poinformowani, że badania prenatalne wykrywają wady genetyczne, których nie można leczyć i które wyłącznie stawiają kobietę (względnie oboje rodziców) przed koniecznością podjęcia decyzji o aborcji, bądź urodzeniu poważnie chorego dziecka.
Było dla nas oczywiste, że niezależnie od wyniku badania aborcja nie wchodzi w grę, więc badanie jest zbędne. Jeszcze zanim nasze zdanie w tej kwestii stało się jasne dla ginekologa poinformował nas, że najczęściej występująca wda - zespół Downa widoczna jest w USG, oraz że około jeden procent badań prenatalnych powoduje śmierć nienarodzonego dziecka niezależnie od jego zdrowia. Proponował rezygnację z badań prenatalnych, bo wynik USG był dobry a ryzyko uszkodzenia płodu w wyniku badania duże. Badanie nie robiliśmy.
W szóstym miesiącu ciąży badanie USG wykazało wielowodzie. Powtórzyliśmy badanie u innego lekarza. Wody było zbyt dużo, dziecko było zbyt małe i w dodatku badanie nie uwidoczniło żołądka. Skierowano mnie do szpitala.
W szpitalu w kolejnym USG żołądek uwidoczniono. Wielowodzie i niedobór masy ciała, niestety, też. Kilkakrotnie dopytywano się o wynik badania prenatalnego. Leżąca na sąsiednim łóżku pacjentka powiedziała mi, że zmuszono ją szantażem do wykonania badań prenatalnych. Zagrożono, że jeśli nie będzie pewności, że dziecko jest zdrowe genetycznie, to nie będą go leczyć.
Codzienne badania aktywności serca naszego synka wkrótce doprowadziły do decyzji o cesarskim cięciu. Po porodzie inkubator, respirator, chrzest z wody i modlitwa.
Bezpośrednio po porodzie krew dziecka oddano do analizy. Poinformowano nas, że konieczna jest zgoda na badania genetyczne, żeby było wiadomo, jak dziecko leczyć.
Dwa tygodnie później poinformowano nas, że syn wkrótce umrze. "Życzliwa lekarka" poinformowała nas także, że gdyby badania prenatalne dziecka były zrobione, to nie ratowano by go podczas porodu bo "z medycznego punktu widzenia" nie miał szans. Jesteśmy przekonani, że życie daje Bóg i ludzie nie mają prawa decydować o rezygnacji z ratowania życia w oparciu o "medyczny punkt widzenia". Oczekujemy od szpitala, że będzie życie dziecka ratował.
Tydzień później synowi odłączono respirator informując nas, że ze względu na wynik badania, niezależnie od tego czy będzie sobie radził z oddychaniem czy nie, nie podłączą respiratora ponownie. Jeszcze tydzień patrzył na nas przytomnymi oczkami, tymczasem nas już zaczynano przygotowywać do przeniesienia dziecka do hospicjum.
Podsumowanie
Gdybyśmy trafili do innego ginekologa, zostalibyśmy wysłani na badania prenatalne. Z wielu rozmów z lekarzami wiemy dziś, że przy złym wyniku niejednokrotnie kobiecie natychmiast i bardzo mocno zaleca się "usunięcie płodu" bo tak jest lepiej "z medycznego punktu widzenia". Oczywiście formalnie decyzja jest podejmowana przez kobietę, żeby nie było na lekarzy. Spotkaliśmy także lekarza, który wykonuje takie badania i który powiedział nam, że wiele kobiet przychodząc na badania prenatalne nie wie ani tego, że w wyniku tego badania umiera jeden procent badanych dzieci ani tego, że zły wynik badania to wyłącznie podstawa do zaproponowania aborcji - żadne leczenie nie wchodzi w grę. Ten właśnie lekarz powiedział nam, że informuje o tym kobiety przed badaniem i wiele z badań prenatalnych rezygnuje. Dowiedzieliśmy się także, że zmuszanie kobiet po 35. roku życia do badań prenatalnych jest bardzo częste i że szpitale bez badań często odmawiają pomocy ciężarnym z powikłaniami.
Nie wiemy jeszcze czy podejmiemy starania o kolejną ciążę, ale wiemy, że w żadnej sytuacji badania prenatalne nie wchodzą w grę. Gdybyśmy je zrobili nasz synek nigdy by się z nami nie spotkał.
Tymczasem 10 kobiet na 1000 będących w ciąży po 35. roku życia w wyniku badań prenatalnych traci ciążę po czym dziewięć z nich dowiaduje się, że dziecko było zdrowe, tylko badanie nie było w pełni udane.
Trudno milczeć, chociaż ze względu na nasze nieszczęście, chcemy pozostać anonimowi.
(c) 2004-2005 www.poronienie.pl.