KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nasze projekty Warmia-Mazury (2010) Dobre praktyki (2009) Warmia-Mazury (2009) Kujawsko-Pomorskie (2008)
Nowości Wyzwanie Coś nas łączy ponad czasem Dzień Dziecka Utraconego Językowy obraz macierzyństwa Przypadkowe spotkania Wspierająca pomoc Hołd dla mojego dziecka Czy jeszcze przeżywasz? Anioł w deszczu Wbrew procedurom Baloniki (Lublin) Fotorelacja Baloniki (Olsztyn) Fotorelacja Pomóc tym, którzy pomagają Baloniki (Olsztyn) Jak znalazłam się w stowarzyszeniu? Rozmowa z Anią Baloniki (Kraków) Fotorelacja Miłość trudniejsza... Nasza historia Nie wolno się poddawać Jak to jest... Już nie jesteśmy tacy sami Urodziny 3 razy w roku Perspektywa Plotki o świętych Informacje z regionów Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Nie wolno poddawać się w takich sytuacjach

Witam!

Na wstępie bardzo chciałabym podziękować,że jesteście! Dzięki Waszej stronie udało mi się załatwić akt urodzenia mojego dzidziusia, którego poroniłam w 5tc. W szpitalu, oczywiście nikt mnie nie poinformował o tym, że mogę zarejestrować moje maleństwo w USC.

Któregoś razu, szukając pocieszenia po stracie mojego Aniołka, natknęłam się na Waszą stronę. I tu szok! Dlaczego nikt mnie nie poinformował o moich prawach!!! Byłam wściekła. Postanowiłam działać.

Na początku zadzwoniłam do USC z zapytaniem, czy po miesiącu od poronienia wystawią mi akt urodzenia. Pani z USC powiedziała, że jeśli szpital wystawi zaświadczenie o urodzeniu martwego dziecka to u nich nie będzie problemu. Poprosiła mnie,żebym sprawę pociągnęła do końca, ponieważ jeszcze nikomu nie udało się uzyskać od szpitala takiego dokumentu. Zadzwoniłam do szpitala. Pan, który odebrał telefon powiedział, że szpital nie wystawia takich dokumentów. Dopiero jak "wysypałam z rękawa" parę paragrafów, zaczął się jąkać i przełączył mnie do ordynatora ginekologii. Pani ordynator zapytała mnie, dlaczego wcześniej się nie zgłosiłam. Myślałam,że upuszczę słuchawkę!!! A niby skąd miałam wiedzieć, skoro szpital mnie o tym nie poinformował? Potem zaczęła kręcić,że trzeba odnaleźć w archiwum moją kartę szpitalną, że ona nie zna historii choroby itp., itd. Zapytała, czy poronienie było w szpitalu, bo jeśli nie to oni nie wystawią mi zaświadczenia. Tej sprawy nie chciałam poruszać, choć wiem, że Pani ordynator nie miała racji. Powiedziałam, że stawię się w szpitalu po odbiór zaświadczenia.

Nazajutrz pojechałam na oddział i tu zdziwienie! Położna już o wszystkim wiedziała i wystawiła dokument. Niestety nie wpisała płci Maleństwa. Nie wiem, czy zrobiła to celowo, bo myślała,że nie będzie mi się chciało wracać...Ale ja jestem uparta i wróciłam. Położna powiedziała,że w 5tc nie można ustalić płci dziecka. Pouczyłam ją, że w takim wypadku jest możliwość uprawdopodobnienia płci. Uśmiechnęła się do mnie ironicznie i na moją prośbę zaznaczyła płeć męską. Miałam wrażenie,że robi ze mnie wariatkę. Ale to jej sprawa. Ja osiągnęłam swój cel.

Dokładnie miesiąc po poronieniu otrzymałam akt urodzenia z adnotacja o martwym urodzeniu. Mój synek, Daniel nie był tylko resztkami po poronieniu, ale żywą istotką, którą kocham ponad życie. W końcu poczułam ulgę.

Wiem,że to nie wróci życia Danielkowi, ale może doda sił innym rodzicom w walce o swoje prawa. Pani z USC powiedziała,że jestem odważna i mnie podziwia za to,że nie poddałam się. Jestem pierwsza osobą w naszym powiecie (sokólski, woj. podlaskie), która uzyskała od szpitala zaświadczenie o martwym urodzeniu dziecka. Mam nadzieję, że przetarłam szlak i teraz będzie łatwiej innym rodzicom, których spotkało podobne nieszczęście, w dochodzeniu swoich praw. Bardzo proszę o zamieszczenie mojego listu na Waszej stronie. Chciałabym chociaż w taki sposób pokazać innym rodzicom, że warto walczyć z bezdusznością szpitali. Nie wolno poddawać się w takich sytuacjach. To jest nasze prawo!!!

Kasia
sierpień 2010