Moje dziecko będzie obchodzić urodziny trzy razy w roku.
Mój chłopczyk miał mieć urodziny w środku wakacji, przyszedł na świat zimą… Nie mogłam się doczekać, kiedy go zobaczę. Patrzyłam na jego bijące serduszko na monitorze USG i wyobrażałam sobie nasze pierwsze spotkanie po mojej stronie brzucha. Bałam się o niego, głaskałam przez skórę, opowiadałam o tym, jak bardzo go kocham.
Był malutki jak okruszek, kiedy w styczniowe południe lekarz wydał wyrok. Świat się zatrzymał, moje dziecko nie żyje!
Mój skarb, spełnione marzenie odeszło! Słowa przestały mieć znaczenie… zaczęłam spadać w bezdenną otchłań . Tęsknota każdego dnia odbiera zmysły, nieustannie zasnuwa oczy łzami, nie pozwala żyć.
Ból otępia, zabiera wspomnienia z bezcennych chwil spędzonych razem z synem - radości, kiedy na teście ciążowym pojawiły się dwie, wyczekiwane kreski… pierwszej i jedynej wspólnej Wigilii. W ustach wciąż czuję gorzki smak słów, których nigdy nie wypowiem…
Rankiem, tuż po przebudzeniu, zanim wróci świadomość, przez chwilę mam wrażenie, że budzę się z koszmaru… Otwieram oczy i okazuje się, że koszmar, który śnie ma na imię moje życie…
Codziennie uczę się żyć od nowa, mierząc się ze rzeczywistością, której nie chcę i nie potrafię zrozumieć… Dlaczego ja? Dlaczego moje dziecko musiało odejść? Dlaczego los tak okrutnie nas oszukał?
Jak odnaleźć się w świecie, który nie daje prawa do żałoby po Dziecku Nienarodzonym? Dla świata nie jestem matką, bo moje dziecko odeszło… słowa są puste, nie mogą oddać uczuć.
Moje życie skończyło się… moje dawne ja odeszło… dziś jestem przede wszystkim matką kochającą trudną miłością.
Dla świata mój syn nie istniał, dla mnie świat nie istniej bez niego.
Mój syn będzie obchodził urodziny trzy razy w roku, 12 stycznia, kiedy przyszedł na świat, 1 sierpnia, kiedy miał się urodzić i 15 października, kiedy obchodzony jest Dzień Dziecka Utraconego.
Mój Chłopczyk odszedł. Oddałabym wszystko, żeby mógł żyć. Oddam wszystko, żeby pamięć o jego istnieniu trwała.
Mam dziecko. Jestem mamą. Mój syn nie żyje.
smutna mamasierpień 2010