30. niedziela w ciągu roku, B
25 października 2009w kościołach, w których nie obchodzi się rocznicy poświęcenia własnego kościoła
I Jr 31, 7-9, Ps 126, II Hbr 5, 1-6, Akl 2Tm 1, 10b, Ew Mk 10, 46-52
Rozważanie
Jezusie, synu Dawida, ulituj się nade mną. To krzyk z dzisiejszej Ewangelii, który jakże często możemy odnieść do naszego życia. Bo wielokrotnie przechodzimy przez trudy, ból i cierpienie. Bo życie na ziemi to nie jest nieustające pasmo szczęścia. Szczęście - to wieczne i prawdziwe - osiągniemy dopiero po śmierci, w niebie, przebywając w Domu Ojca. Tutaj jednak, choć przedsmak nieba, jest nam dany, doświadczamy cierpienia.
Jak reagują towarzysze Bartymeusza na jego krzyk? Nastają, aby umilkł. To milczenie wobec cierpienia to nieudolna próba rozwiązania problemu. Bo skoro nie będzie krzyczał, to będzie nam łatwiej 'zapomnieć', że jest ślepy i że być może potrzebuje naszego wsparcia. Wielu rodziców, którzy stracili dziecko w trakcie ciąży, mówią, że po śmierci powstaje swoista strefa ciszy, że to, co przeżywają, to milcząca żałoba. Otoczenie zazwyczaj wywiera presję, aby zamilkli: albo pospiesznie zmienia się temat, albo tłumaczy się, że są większe nieszczęścia, albo pomniejsza się śmierć dziecka, albo czeka się, żeby jak najszybciej im przeszło, albo każdy przejaw żałoby traktuje się jako coś niestosownego i przysłowiowe „rozdrapywanie ran.”
Postawa Jezusa wobec Bartymeusza jest zupełnie inna. Jak mówi dziś św. Paweł może on współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą. Jezus nie przechodzi obojętnie wobec czyjegoś cierpienia, nie każe zamilknąć udając, że nie ma problemu, rozwiązuje problem tak, jak tylko On potrafi to zrobić. Nie przechodzi też obojętnie wobec problemu śmierci: bierze nasze grzechy i naszą karę za nie na Siebie, bierze do końca, bo aż po Krzyż, który prowadzi do zwycięstwa nad śmiercią. Te Boże rozwiązania przekraczają wszelkie nasze wyobrażenia. Bo Bóg rzeczywiście może uczynić wielkie rzeczy dla nas.
Choć tutaj doznajemy smutku, choć ból dotyka nas poprzez śmierć najbliższych, to wiemy, że życie jest po naszej stronie, że zwycięstwo nad śmiercią jest z nami. Bo Bóg, najlepszy Ojciec, nie zostawił swoich dzieci i zesłał swojego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy nie umarł, ale żył na wieki. Nieraz jeszcze w naszej codzienności doświadczymy wychodzenia z płaczem, ale wierzymy, że Bóg pośród pociech nas przyprowadzi.
Modlitwa powszechna- Ojcze, Ty chciałeś zgromadzić wszystkich ludzi w jednej owczarni, wspieraj swój Kościół, aby nieustannie szukał zaginionych owiec. Ciebie prosimy.
- Ojcze, Ty wzywasz każdego z nas po imieniu, dopomóż wszystkim swoim dzieciom ukazywać prawdę, jak wielkie rzeczy czynisz dla nas. Ciebie prosimy.
- Ojcze, Ty nie pozwalasz błądzić w mroku, daj łaskę wiary tym, którzy jeszcze Ciebie nie znają. Ciebie prosimy.
- Ojcze, Ty litujesz się nad wszystkimi, którzy cierpią, dopomóż rodzicom opłakującym śmierć dzieci znaleźć pokój serca. Ciebie prosimy.
- Ojcze, Ty pragniesz życia każdego człowieka, zachowaj dzieci od śmierci w wyniku poronienia, martwego porodu, przedwczesnych narodzin czy komplikacji w trackie porodu, niech tu na ziemi będą świadkami Twojej miłości. Ciebie prosimy.
- Ojcze, Ty dajesz nam swojego Syna, aby wstawiał się w naszych potrzebach, wejrzyj ... (intencja Mszy świętej). Ciebie prosimy.
- Ojcze, Ty karmisz nas Chlebem Niebieskim, niech udział w tej Uczcie uwrażliwia nas na potrzeby braci. Ciebie prosimy.
I Ap 21, 9b-14, Ps 84, II 1P 2,4-9, Akl 2Krl 7,16, Ew J 2,13-22
Wielkim darem dla parafii jest dom, w którym może się gromadzić. Konkretny budynek, zbudowany z kamieni, z cegieł, gdzie każdy z nas ma swoje miejsce, ale gdzie też pierwsze miejsce ma sam Bóg. Patrząc na świątynię, można rzec, widzimy podwójnie - z jednej strony rzeczywistość materialną, z drugiej - tę duchową. Bo to my, ludzie, żywe kamienie, tworzymy Kościół.
Ilu nas, tyle 'żywych kamieni', każdy potrzebny i niepowtarzalny.
Ta jedyność i niepowtarzalność człowieka wynika z miłości jaką nas Bóg obdarzył. Ktoś kiedyś żartobliwie powiedział, że Bóg jest kiepskim matematykiem, że potrafi liczyć tylko do jednego, bo nie ma dwóch identycznych ludzi. Nawet bliźnięta, choć trudne do rozróżnienia na pierwszy rzut oka, różnią się między sobą i stanowią dwie zupełnie inne osobowości.
Dziś, dziękując Bogu za świątynię, jednocześnie dziękujemy za życie każdego człowieka. Dziękujmy za tych wszystkich, którzy tworzą Kościół. W naszych modlitwach pamiętajmy także o tych, którzy nas poprzedzili w drodze do Ojca i którzy oczekują na nas w niebie. Pamiętamy też o tych, którzy jeszcze czekają na swoje oczyszczenie po śmierci i przebywają w czyśćcu. W tym miesiącu, który poświęcony jest pamięci dzieci zmarłych dziękujmy też za życie tych, których obecność tu na ziemi, była krótka i po ludzku mogłoby się wydawać, że 'nieprzydatna' - za dzieci zmarłe w wyniku poronienia, przedwczesnego porodu, martwych narodzin, komplikacji w trakcie narodzin. Wiele tysięcy rodzin corocznie w Polsce przechodzi przez tragedię śmierci dziecka. Te dzieci to też „żywe kamienie”, które tworzą Kościół. I te dzieci w odwiecznych planach Boga pojawiły się i żyją.
Pan Bóg chciał życia każdego człowieka, bo każdy w jakiś sposób w planie zbawienia, jest Mu potrzebny. I nieważne czy historia tego konkretnego człowieka liczona jest w latach, czy miesiącach, czy dniach, choćby tych przed narodzeniem. Za wszystkich umarł Chrystus.
Dlatego dziś, gdy jest w nas radość ze świątyni, modlimy się za siebie nawzajem. Ta modlitwa jest wyrazem miłości, która zespala całą budowlę.