Strona internetowa Stowarzyszenia Rodziców po Poronieniu korzysta z plików cookies (ciasteczek). Użytkownik może w każdej chwili wyłączyć możliwość zapisywania cookies korzystając z opcji ustawień używanej przeglądarki internetowej, jednak w konsekwencji może to skutkować ograniczeniem lub utratą możliwości korzystania z niektórych funkcji serwisu. Natomiast korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki dotyczącej cookies, w tym zgodę na ich zapisywane i przetwarzanie na urządzeniu końcowym Użytkownika.

Amniopunkcja

Moderatorzy: Kredka, Malgosia, marysia, masaiimara, PiBi.

Strona: 1 2 >

Autor Post
Użytkownik
Zarejestrowany od: Maja 2008
Posty: 130
Skąd: Strasbourg, Francja
Witam,
Wczoraj dowiedzialam sie o zlym wyniku testu potrojnego 1/120 przeziernosc 1,43, wiec raczej dobra, mam 34,5 lat i bede miec amniopunkcje w przyszly czwartek. Gin zrobil mi usg, ktore wyglada ok ale ja rozplakalam sie juz w gabinecie. Boje sie zlych wynikow amnio, boje sie poronienia po amnio, boje sie , ze ten caly stres znowu spowoduje skurcze i ze nawet, jesli wyniki beda ok to ja to wszystko sama zepsuje stresem, ktory doprowadzi do przedwczesnego porodu. I znowu tego samego, co 2 lata temu. A jesli wyniki beda zle, to znowu podejmowanie decyzji o zyciu lub smierci wlasnego dziecka, jak 2 lata temu.
Dzis rano obudzilam sie i pomyslalam, ze nie moge sie tak zadreczac, bo i tak co ma sie stac, to sie stanie, a jesli z dzieckiem jest cos nie tak (w co nie moge uwierzyc, na usg wszystko jest tak piekne i bez watpliwosci) to i tak nie uciekne memu przeznaczeniu. A zaszkodzic moge sama bo moj stres to STRES, okropny, paralizujacy. Jak wytrzymac najblizsze 3 tygodnie ?(1 tydz.do amnio a potem oczekiwanie na wyniki)
Chyba powinnam zyc tak, jakby nic sie nie stalo i nie mialo sie stac, i zbierac sily na najgorsze. Juz dawno sie nie modlilam, a teraz prosze Boga nie o rezultaty, ale o sile na poradzenie sobie z tym, co moze mnie czeka. Siedze od wczoraj przed komputerem i czytam rozne wypowiedzi na temat amniopunkcji i juz sama nie wiem, co mam myslec, no wlasnie najlepiej chyba nie myslec w ogole, ale jak to zrobic?

Co ma byc, to bedzie, tylko dlaczego to takie trudne...
aneta
mama Matyldy i aniolkowa mama Kruszynki (12tc kwiecien 2005) i Louis (29tc 21.02.06-22.03.06)
VIP
Zarejestrowany od: Stycznia 2005
Posty: 3004
Skąd: Warszawa
anetam

moja kolezanka pol roku temu w czasie usg miala badana przeziernosc karkowa maluszka, wyszlo jej na granicy, u innego lekarza - 1 cm wiecej. 36 lat. Nie zdecydowala sie na amniopunkcje. Do konca nie wiedziala, co bedzie, kazde usg to wychodzilo iles oznak, ktore mogly wskazywac na zD, iles, ze nie. Zaden lekarz jej nie powiedzial, ze dziecko na pewno jest zdrowe. Jacus urodzil sie 15.05 - jest zdrowy.
Przemysl jeszcze te amniopunkcje. Tylko moge sie domyslac, jakie to wszystko trudne.
Serdecznosci,
Monika
_______________
Monika - mama Pawła (2002), Ani (+8tc, III 2004), Kuby (+11tc, VI 2004), Julii (2005), Piotra (2007), Hani (2009) i Maksymiliana (2011)

www.dobreszczepionki.pl
Użytkownik
Zarejestrowany od: Września 2006
Posty: 1178
witaj, mam 38 lat w listoppadzie juz wlasciwie 39...we wrzesniu rodze.nie zdecydowalismy sie na amnio....piszesz ze juz przez to przechodzilas, jakie byly wtedy wyniki po amnio? zwykle choroby genetyczne sa w rodzinie dziedziczone i w jakis sposob sie ujawniaja wczesniej, przeanalizuj historie rodziny swojej i meza....przypomnij sobie wszystkie choroby na ktere w rodzinia zapadacie....ale zdecydowac musisz sama.....ryzyko jest 1-2 % czyli na sto kobiet dwie urodza przedwczesnie...dla mnie to bylo zbyt wiele...poza tym poniewaz i tak nie usunelabym ciazy doszlam do wniosku ze wiedza o tym ze dziecko jest chore zabilaby i mnie i jego....zycze Ci duzo sil i podjecia najlepszej dla was decyzji....i oczywiscie zdrowka dla maluszka :) powodzenia
_______________
21 Sierpnia 2008 r. o godz. 9.00 zdarzyl sie nam cud.....
Some say you are too painful to remember... I say you are too precious to forget.
Użytkownik
Zarejestrowany od: Maja 2008
Posty: 130
Skąd: Strasbourg, Francja
Piszac, ze drugi raz przechodzilabym przez to samo mialam na mysli porod przedwczesny. Amniopunkcji jeszcze nigdy nie mialam... Ani ja ani moj maz nie mamy problemow genetycznych, o ile wiem w mojej rodzinie nie bylo nigdy zadnych tego typu problemow ale w dalekiej rodzinie mego meza urodzilo sie dziecko z zesp Downa. Na amniopunkcje jestem zdecydowana, po porownaniu ryzyka wystapienia zd - 1 na 120 i ryzyka poronienia po amnio - 1:400 Nie zmienia to jednak faktu, ze stres jest ogromny, jesli chodzi o powiklania i jesli chodzi o rezultat. Ale jednak wole przejsc przez to teraz i poznac wynik, bo jak pomysle sobie, ze mialabym ten stres przezywac przez kolejne 6 miesiecy, to obawiam sie, ze z moja historia skurczy i porodu przedwczesnego obecna ciaza rowniez zakonczylaby sie w ten sposob... Nawet dzis nad ranem mialam wrazenie, ze poczulam skurcze - czy to w ogole mozliwe w 4 mc? Ostatnim razem zaczely sie juz w 5 mc, wiec teraz tak sie przestraszylam, ze obiecalam sobie, ze sprobuje podejsc do tej calej sytuacji jak najspokojniej, ale to latwo powiedziec... Caly czas powtarzam sobie, ze co mam byc, to bedzie i tak na nic nie mam wplywu, lykam kwas foliowy i magnez, duzo odpoczywam, wydaje fortune na zywnosc bio, coz ja jeszce moge zrobic, chyba niewiele...
Użytkownik
Zarejestrowany od: Maja 2008
Posty: 130
Skąd: Strasbourg, Francja
I z tego wszystkiego spalilam ziemniaki na obiad :?
Garnek czarny, ziemniaki w koszu rozmawiaja ze smieciami o upale ;)
_______________
Aneta, mama Matyldy ( :-) 2001) i aniolkowa mama Kruszynki (12tc kwiecien 2005) i Louis (29tc 21.02.06-22.03.06) a teraz malej dziewczynki pod sercem
Użytkownik
Zarejestrowany od: Września 2006
Posty: 1178
dobrze ze masz poczucie humoru ;) jesli zdecydowalas sie juz na badanie to rob, lepiej miec to za soba i tyle.....powodzenia, trzymam kciuki, zeby wszystko bylo dobrze :)
_______________
21 Sierpnia 2008 r. o godz. 9.00 zdarzyl sie nam cud.....
Some say you are too painful to remember... I say you are too precious to forget.
Doradca
Zarejestrowany od: Grudnia 2005
Posty: 724
Moje 4 z 5 ciazy przypadly na okres, gdy przekroczylam 35 lat.
W pierwszej ciazy zgodzilam sie amniopunkcje nie do konca wiedzac, czemu te badania ma sluzyc.
Zasugerowano mi je ze wzgledu na ukonczenie 35 lat i faktu,ze moja corka jest niepelnosprawna. Nie mialam internetu, a moze nie bylam na tyle ciekawa, co to jest za badanie , wszystko wtedy wydawalo mi sie takie naturalne i oczywiste, ze jak jest zlecone takie badanie,to trzeba je oczywiscie zrobic...,,Zrobienie tego badania kojarzylo mi sie bardziej, ze jego zly wynik umozliwia leczenie okreslonych schorzen w ciazy.....
To ,ze samo poddanie sie amniopunkcji jest ryzykowne, uswiadomilam sobie, gdy podpisywalam zgode w szpitalu.Jest to zgoda nie na badania ( czy ktorys lekarz zada, byscie podpisaly mu zgode na zrobienie usg w ciazy?), ale na zabieg amnopunkcji. Podpisujesz, ze zostalas poinformowana o ryzyku zwiazanym z utrata ciazy...Samo badanie nie jest bolesne, ale to czekanie na wynik...
Gdy w 22tygodniu urodzilam Adasia, w hispacie wyszlo mi pozalozyskowe zakazenie wod plodowych.
Mylalam,ze przyczynilam sie do jego odejscia poprzez amniopunkcje...Na szczescie trafilam na madra histopatolog, ktora wyjasnila mi, ze nie nastapilo to od amniopunkcji,ktora miala miejsce w 15 tc, bo organizm by nie wytrzymal do 22tygodnia z takim zakazeniem....Do dzis pamietam jej slowa, jak mowila, ze nie ma sensu poddawac sie amnio, gdy chce sie urodzic..to tak jak by zaprzeczac w jego istnienie, ze jest czlowiekiem...
W internecie zaczelam szukac informacji o amniopunkcji. Moje pytania na forach do czego sluzy amniopunkcja oraz artykuly w necie, przekonaly mnie ze jest to najdoskonalsza obecnie forma wykrycia okolo 200 wad letalnych. Ale nie daje 100 % pewnosci, a chorob genetyczncyh szacuje sie na dzisiaj, ze jest okolo 5000....
Najwazniejsze zdanie znalazlam w ksiazce Kobieta Cialo Psychika Zdrowie przy opisywaniu amnocentezy
"przeprowadzenie tego badania prenatalnego ma sens wtedy, gdy z wiedzy mozna wyciaganc wnioski. W przypadku par, ktora nie dopuszcza mysli o usunieciu ciazy, nie ma sensu przeprowadzac tego badania"
to zdanie utwierdzilo mnie w przekonaniu, ze nie decydeje sie na amnio. I bylo mi wiele lzej..
W ciazy z Zosia, gdy bylam w szpitalu na zalozeniu szwu, byl to akurat 17tc, sugerowano mi zrobienie testu Pappa. Stwierdzilam ze nie jestem zainteresowana. Bo prawdopodobienstwo wady obliczone na podstawie tych testow to jak jak wrozenie z fusow.A robienie tego testu to niepotrzebny stres, w ciazy..
W ciazy z Jadzia bylo mi o wiele prosciej bo na haslo ma badania prenatalne, czemu tylko usg? mialam gotowa odpowiedz: wytyczne Polskiego towarzystwa Ginekologicznego na temat badan prenatalnych w ciazy kobet po 35 roku zycia odbiegaja od mojego zdania na ten temat i nie widze sensu tych badan w mojej ciazy poza usg.
VIP
Zarejestrowany od: Stycznia 2005
Posty: 3004
Skąd: Warszawa
Anetam,

dzis rozmawialam z kolezanka, o ktorej pisalam we wczesniejszym poscie. Norma przy przeziernosci wynosi 2.6 cm, ona miala 3.5. Wiekszosc dzieci jest w okolicach 1.5 cm. Gdy lekarz widzie 'duze' 2cm, to sie zastanawia, czy czasem nie jest to podejrzenie zD. Ale 2cm to nadal w normie.
Moze idz na konsultacje do innego lekarza. Amniopunkcja to zawsze amniopunkcja - jakies ryzyko poronienia istnieje.

(Jesli chcesz, to moge podac namiary na te moja kolezanke i ona moze z Toba porozmawiac.)

Ryzyko 1/120 moze wynikac z innych czynnikow, niekoniecznie z badan, np. z wieku. Okiem 'statystyka' patrzac to nie jest duze ryzyko. Mojej kolezance na bazie wieku, przeziernosci i innych parametrow dziecka wyszlo 1/9.

Madrych decyzji zycze.
Monika
_______________
Monika - mama Pawła (2002), Ani (+8tc, III 2004), Kuby (+11tc, VI 2004), Julii (2005), Piotra (2007), Hani (2009) i Maksymiliana (2011)

www.dobreszczepionki.pl
Użytkownik
Zarejestrowany od: Października 2007
Posty: 920
Skąd: Londyn/Gdynia
Chcialam tylko dodac, ze w Angli norma wynosi do 3,5.
_______________
(*)(*)(*) doczekalismy synka Marcelka 30.11.2008 :)
Użytkownik
Zarejestrowany od: Maja 2008
Posty: 130
Skąd: Strasbourg, Francja
Dziekuje, dziewczyny, za odzew z Waszej strony.

Faktem jest, ze na amniopunkcje juz sie zdecydowalam, inaczej nie wykonywalabym nawet testow okreslajacych ryzyko.
Moj ginekolog stwierdzil, ze na 18 lat praktyki nie zdarzylo mu sie ani razu, zeby po wykonanej przez niego amniopunkcji wynikly jakies komplikacje. Ryzyko jest, i jestem tego jak najbardziej swiadoma, poza tym tak naprawde to te wszystkie statystyki dla mnie nie zmieniaja nic ani w jedna ani w druga strone. Nia trzeba zapominac, ze statystyki to liczby, ale za nimi kryja sie ludzie, szczescia lub dramaty, a ja juz raz statystyki wyrobilam. Mieszkam we Francji, tutaj ryzyko porodu przedwczesnego (b. duze wczesniactwo, moj synek urodzil sie w 29tc)wynosi 0,7% I ja sie w nich znalazlam. Potem, biorac pod uwage stan Malego po urodzeniu (9 na 10 w skali Apgar, 1.440 kg, 38 cm) mial wszelkie szanse na przezycie i zdrowe zycie, prawdopodobienstwo wystapienia leukomalacji III° bylo tez male a jednak... I w dodatku nie wiadomo, czym byla spowodowana, wyjasnienia nie znam do dzis, ani jesli chodzi o porod przedwczesny, ani leukomalacje. Musielismy z mezem decydowac o zyciu synka(najwyzej 3 miesiace, w wielkich cierpieniach) lub o tym, czy pozwolic Mu odejsc od razu. My wybralismy to drugie, odszedl w naszych ramionach. Nikomu takich przezyc nie zycze. Ale gdybym miala cofnac czas i decydowac jeszcze raz - postapilabym tak samo.

No i wlasnie, nie wiem, czy mam wierzyc, ze nadal jestem po zlej stronie statystyk, czy wierzyc po prostu, ze co mi przeznaczone, to mnie nie minie? Czy tez moze po prostu wierzyc, ze tym razem sie uda? Wiem jedno: przez miesiac patrzylam na cierpienie mego dziecka, jesli mam na to jakikolwiek wplyw, nie chcialabym przechodzic przez to po raz drugi.
Dlatego decyduje sie na amnio. Najpierw z nadzieja, ze zostanie przeprowadzona bez problemow. Nastepnie, ze nie bedzie komplikacji po. Potem, ze wyniki beda dobre. A w koncu, ze jesli nie, to ze znajde sile i madrosc, zeby dokonac odpowiednich wyborow.

Ten moj wywod moze daje wrazenie, ze jest we mnie spokoj, wszystko poukladane, a tak naprawde to jednak umieram ze strachu. Ale gdybym nie wziela po uwage, ze moze byc trudno, to zdecydowalabym, ze pozostaje przy jednym dzieku - to wielkie szczescie, ze moge Je miec - piekne i madre, zwlaszcza na swoje niecale 7 lat.

Nie wiem, co tu jeszcze madrego dodac, moze to , ze Wasze wsparcie, mimo, ze moze czasem roznimy sie pogladami, bardzo duzo dla mnie znaczy i dziekuje Wam za nie.
_______________
Aneta, mama Matyldy ( :-) 2001) i aniolkowa mama Kruszynki (12tc kwiecien 2005) i Louis (29tc 21.02.06-22.03.06) a teraz malej dziewczynki pod sercem
Użytkownik
Zarejestrowany od: Września 2006
Posty: 1178
Kochana po to tu wlasnie jestesmy, zeby sie nawzajem wspierac i kazda jak tu jestesmy umiera ze strachu o swoje dziecko.....nie znajdziesz takich dla ktorych ta ciaza to tylko klopot i zawracanie glowy.....niestety bez wzgledu na wszystko decyzje o tym czy robicie badania czy nie musicie podjac sami....tu zawsze wysluchasz roznych opinii..w koncu po to pytasz prawda?? zycze duzo zdrowia i madrych decyzji.....powodzenia :)
_______________
21 Sierpnia 2008 r. o godz. 9.00 zdarzyl sie nam cud.....
Some say you are too painful to remember... I say you are too precious to forget.
Użytkownik
Zarejestrowany od: Marca 2007
Posty: 452
Skąd: Warszawa
Anetam, my się znamy, ale z innego forum i z innego nicku... Skojarzyłam Cię po twoim podpisie... Znam imiona wszystkich Twoich Dzieci, Twoją historię i nawet Twoją datę urodzenia...

Tu, na tym forum, jest jedna mama, u której dziecka podejrzewano zespół Downa chyba i z USG i testu potrójnego, ale nie uwierzyła chyba w wyniki i podejrzenia lekarzy i ma zdrowiusieńką córeczkę. Jej druga córeczka miała wadę letalną, podobną do wady mojej Tamary i stąd ta mama była niejako "obciążona". Mam nadzieję, że się odezwie i da Ci dowód na to, że wyniki mogą być naprawdę błędne

Będzie dobrze. Tak, jak piszą dziewczyny, ta przezierność nic nie musi oznaczać.
Trzymaj się, kochana
_______________
Beata, mama Sary (20.12.2001),Tamary (+20tc. 12.03.2006) i Grety (04.06.2008 )
Użytkownik
Zarejestrowany od: Maja 2008
Posty: 130
Skąd: Strasbourg, Francja
Czesc, Beatko :)
Oczywiscie, ze sie znamy, a ja juz tak dawno nie wchodzilam na Poronienie, ze musialam sie od nowa rejestrowac i stad inny nick. Ciebie tez rozpoznalam po podpisie ;)

Bardzo sie ciesze, ze u Ciebie juz koncowka, no a u mnie jak widac, nieciekawie, a moze raczej niepewnie. Mnie nie tyle martwi przeziernosc, bo jest w normie, co to ryzyko 1:120. I ten stres, a w dodatku zeszlej nocy mielismy taka burze, ze hej, moja Mati obudzila sie i wrzeszczala tak straszliwie, jakby nas pioruny w domu mialy pozabijac :? W dodatku przez werande zaczela nas zalewac woda i moj maz wzial drabine i zaczal odtykac rynny na dworze a ja juz go widzialam rzeczywiscie powalonego przez piorun :'( No i oczywiscie tak sie zastresowalam, ze mialam potem w nocy kilka skurczy - w 4tym miesiacu!
W dzien bylo raczej w porzadku, gin powiedzial, zebym sie nie stresowala, ale magicznej formuly juz nie podal. A ja oczyma wyobrazni widze juz to samo co 2 lata temu, no wiec teraz juz nie tylko amnio mnie stresuje ale tez i skurcze. Trzeba mi wyciac mozg. I nawet nie moge niczym sie zajac, bo niczego mi nie wolno robic i musze odpoczywac. Jedyna rozrywka to zawozenie i przywozenie Mati do i ze szkoly. I pewnie nawet samochodem niedlugo mi zabronia jezdzic. Zreszta wszystko jedno, zebysmy tylko dotarli szczesliwie do listopada.

Naprawde musze chyba wierzyc, ze bedzie dobrze i starac sie nie tworzyc w glowie samych czarnych scenariuszy.

Trzymaj sie cieplo, Beatko
_______________
Aneta, mama Matyldy ( :-) 2001) i aniolkowa mama Kruszynki (12tc kwiecien 2005) i Louis (29tc 21.02.06-22.03.06) a teraz malej dziewczynki pod sercem
Użytkownik
Zarejestrowany od: Marca 2007
Posty: 452
Skąd: Warszawa
No, jak poczytasz sobie tutejszy wątek czerwcówek, zwłaszcza pod koniec, a także "Scalaczek już Jurkiem", to zobaczysz, że mnie w moich czarnych myslach nikt nie przebije :oops: .. Ja już testament pisałam ;)
Anetko, trzymam kciuki
_______________
Beata, mama Sary (20.12.2001),Tamary (+20tc. 12.03.2006) i Grety (04.06.2008 )
Użytkownik
Zarejestrowany od: Maja 2008
Posty: 130
Skąd: Strasbourg, Francja
Czesc juz czytalam, zwlaszcza o testamencie i o tym, jak siedzisz przedkomputerem i powtarzasz "o Matko! O Jezu! OBoze!" i usmialam sie jak norka :mrgreen: Tak zwany a propos: tego wlasnie mi teraz trzeba. Poczucie humoru i czesciowa amnezja - tylko to moze mnie uratowac ;)
_______________
Aneta, mama Matyldy ( :-) 2001) i aniolkowa mama Kruszynki (12tc kwiecien 2005) i Louis (29tc 21.02.06-22.03.06) a teraz malej dziewczynki pod sercem
Użytkownik
Zarejestrowany od: Marca 2007
Posty: 452
Skąd: Warszawa
No to teraz wyobraź sobie mnie w tych przydużych skarpetach mojego wielkiego męża :lol: ...
A w wątku czerwcowym na pewno jeszcze nie zabraknie sensacji w moim wydaniu 8)
_______________
Beata, mama Sary (20.12.2001),Tamary (+20tc. 12.03.2006) i Grety (04.06.2008 )
Użytkownik
Zarejestrowany od: Lutego 2008
Posty: 100
Skąd: Newmarket, Anglia
A my listopadowki, zapraszamy do listopadowego watku Anetko:P :mrgreen:
_______________
Aniolek +10 t.c.
Nasza wyczekana, wymarzona corenka- Sarah urodzila sie 4 listopada 2008 :)
Użytkownik
Zarejestrowany od: Grudnia 2005
Posty: 1199
Skąd: Gdańsk
Witaj Aneto!
Nie bardzo wiem jak zacząć.Może przytoczę komentarz lekarski do testu potrójnego(w skrócie)-mojego testu.
"Ryzyko wystąpienia u płodu zespołu Downa wynikające z wieku matki-niskie(1:322).Ryzyko wystąpienia u płodu zespołu Downa,obliczone na podstawie danych z testu zintegrowanego i pomiaru przezierności karkowej NT-wysokie(1:154)....skierowanie na wykonanie zabiegu amniopunkcji."
To właśnie o mnie pisała Beata.
Moja druga córka(Marysia) urodziła się z bezmózgowiem i brakiem kości czaszki.
Julcia(czyli trzecia córka),której dotyczył nieszczęsny komentarz lekarski, jest w pełni zdrowa.
Nie poddałam sie amniopunkcji.
Ty podjęłaś decyzję, zrobisz, co będziesz uważała za stosowne.
Ja również wchodzę na forum :Terminacja ciąży".Czasem coś na nim naskrobię.
Życzę Ci dużo spokoju,ile to tylko możliwe.
Chociaż sama wiem, co znaczy żyć z piętnem i "wyrokiem" prawdopodobieństwa(bo tym są wyniki testu potrójnego-zintegrowanego).
_______________
Aga-mama:Karinki(30.03.2001r.), Marysi(ur. i zm.02.11.2005r.), Julki(02.10.2006r.)

---------------------------------------------------
Zmartwienie jest jak piasek pod muszlą ostrygi: mała ilość wytwarza perłę, zbyt duża zabija zwierzę.
Użytkownik
Zarejestrowany od: Maja 2008
Posty: 130
Skąd: Strasbourg, Francja
A no wlasnie, Agik, tylko spokoj moze mnie uratowac, inaczej bedzie powtorka ze skurczami i sama bede sobie winna, przedsmak mialam juz podczas 2 ostatnich nocy, nie chce powtorki.

No i dlatego Aagnieszkoo ;) z wejsciem na listopadowki poczekam do zakonczenia tej calej sprawy z amniopunkcja, mam nadzieje, ze bede miala okazje troche sie tam poudzielac.

Sciskam Was mocno dziewczyny
_______________
Aneta, mama Matyldy ( :-) 2001) i aniolkowa mama Kruszynki (12tc kwiecien 2005) i Louis (29tc 21.02.06-22.03.06) a teraz malej dziewczynki pod sercem
Użytkownik
Zarejestrowany od: Grudnia 2005
Posty: 1199
Skąd: Gdańsk
Aneta, w takim razie, my mocno ściskamy kciuki za Ciebie.
_______________
Aga-mama:Karinki(30.03.2001r.), Marysi(ur. i zm.02.11.2005r.), Julki(02.10.2006r.)

---------------------------------------------------
Zmartwienie jest jak piasek pod muszlą ostrygi: mała ilość wytwarza perłę, zbyt duża zabija zwierzę.
VIP
Zarejestrowany od: Sierpnia 2006
Posty: 1273
Skąd: miedzy ziemia a niebem/woj. pomorskie
Ja też się moooocno dołączam do kciuków :)
_______________
mama 4 dzieci po tamtej stronie tęczy http://maksymilianimikolajwirkus.pamietajmy.com.pl/
Martynki ( 19.08.2008 ) i dwóch "orzeszków" Matyldy i Mieszka ( 10.03.2011 )
Użytkownik
Zarejestrowany od: Maja 2008
Posty: 130
Skąd: Strasbourg, Francja
Kochane dziewczyny!

Dziekuje za kciuki, wlasnie dzwonil moj ginekolog, otrzymal rezultaty amniopunkcji: wszystko w porzadku i rosnie nam jeszcze jedna mala dziewczynka! :D
Tym samym potwierdzam skutecznosc Bardzo Skutecznej Modlitwy do Sw Rity, ktora wydrukowalam jakis czas temu z watku modlitewnego!

Normalnie sie poplakalam ze szczescia, mimo, ze wiem, ze to dopiero poczatek 19 tc i dluga droga przed nami, ale dotychczasowe stresy juz za nami i o tyle mniej o udzwigniecia. Pomysle nawet o niesmialym wpisaniu sie na listopadowki ;)

buziaki
_______________
Aneta, mama Matyldy ( :-) 2001) i aniolkowa mama Kruszynki (12tc kwiecien 2005) i Louis (29tc 21.02.06-22.03.06) a teraz malej dziewczynki pod sercem
Użytkownik
Zarejestrowany od: Marca 2007
Posty: 452
Skąd: Warszawa
Anetko, strasznie się cieszę :D
Czas szybko minie, zobaczysz, wiem coś o tym... Życzę Ci już wielkiego spokoju i samych cudownych wieści do końca ciąży!
_______________
Beata, mama Sary (20.12.2001),Tamary (+20tc. 12.03.2006) i Grety (04.06.2008 )
Użytkownik
Zarejestrowany od: Maja 2008
Posty: 130
Skąd: Strasbourg, Francja
:oops: Dzieki, Beatko!
Tak strasznie trudno jest uwierzyc w szczesliwe zakonczenie :?
Ale jeden etap mam juz za soba. A mala zaczyna sie juz niezle wiercic :)
No i moja Mati jest przeszczesliwa, ze bedzie miala siostrzyczke, tak jak kiedys powiedziala:"mamo, braciszka juz mam, to teraz moze siostrzyczke?" ;) No i prosze. Ale te tygodnie przede mna napedzaja mi stracha- mam nadzieje, ze bedzie dobrze, no bo co, tylko nadzieja mi pozostala. Na razie mam jeszcze do wyleczenia mala infekcje e.coli a potem bedziemy chuchac i dmuchac i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Juz zaczynam sie stresowac przed usg polowkowym za 2 tyg.
No ale przynajmniej wyeliminowalismy szereg chorob genetycznych, no wlasnie, musze poszukac jakie dokladnie sa sprawdzane w ramach amnio.
No i schizow mi nie brakuje, ostatnio obdzwanialam apteki w poszukiwaniu wkladek wykrywajacych wycieki plynu owodniowego, chociaz przy betonowej szyjce to podobno niemozliwe... A niedawno poszlam do apteki, zeby kupic igle i wyjac sobie glowke kleszcza, ktora zostala mi w nodze - pani spojrzala na mnie podejrzliwie jak na jakas narkomanke i polecila mi pojsc do lekarza ogolnego, zeby mi wycial pozostalosci tego kleszcza. Co kraj, to obyczaj, tutaj na kupienie igly w aptece nie ma co liczyc. Oczywiscie lekarz ogolny przyjmowal w porach, w ktorych ja odbieram Mati ze szkoly, wiec wrocilam do domu i zrobilam sobie dziure w nodze najwieksza i najtepsza zwykla igla, ktora znalazlam w przyborach do szycia. Ale glowka kleszcza wyszla, natomiast blizna po dziurze jest imponujaca. Co robia z czlowieka wizje choroby Lyme'a atakujacej mnie i moje dziecko :oops: i niemozliwosci leczenia antybiotykami ze wzgledu na ciaze. :?

Dlugo mozna by pisac, Beatko, jak tak dalej pojdzie, to Cie pobije w szalenstwie ciazowym, mimo, ze czytam sobie czesto Twoje wpisy w celach czysto rozrywkowych :D

Gorace buziaki (u nas ponad 30° i straszna duchota, a w centrum prawdziwe pieklo :twisted: )

aneta
_______________
Aneta, mama Matyldy ( :-) 2001) i aniolkowa mama Kruszynki (12tc kwiecien 2005) i Louis (29tc 21.02.06-22.03.06) a teraz malej dziewczynki pod sercem
Użytkownik
Zarejestrowany od: Września 2006
Posty: 1178
mmmmm jest tu conajmniej jedna wieksza od was histeryczka czarnowidzaca wszystkie mozliwe objawy :mrgreen:
Aneto wpisz sie do watku tak bedzie Wam latwiej sie wspierac i pomagac nawzajem :)
pozdrawiam serdecznie :P
_______________
21 Sierpnia 2008 r. o godz. 9.00 zdarzyl sie nam cud.....
Some say you are too painful to remember... I say you are too precious to forget.

Strona: 1 2 >

Poronienie - Forum SRpP jest zbudowane na UseBB 1 Forum Software