Strona internetowa Stowarzyszenia Rodziców po Poronieniu korzysta z plików cookies (ciasteczek). Użytkownik może w każdej chwili wyłączyć możliwość zapisywania cookies korzystając z opcji ustawień używanej przeglądarki internetowej, jednak w konsekwencji może to skutkować ograniczeniem lub utratą możliwości korzystania z niektórych funkcji serwisu. Natomiast korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki dotyczącej cookies, w tym zgodę na ich zapisywane i przetwarzanie na urządzeniu końcowym Użytkownika.

Aborcja - czy Bog wybaczy?

Moderatorzy: Kredka, Malgosia, marysia, masaiimara, PiBi.

Strona: 1

Autor Post
Użytkownik
Zarejestrowany od: Grudnia 2007
Posty: 2
Kilka lat temu zaszlam w ciaze. Moj partner odrazu postanowil pozbyc sie "problemu". Na nic zdlay sie moje placze i prosby. Nawet probowalam uciec ale on jasno stwierdzil ze jak nie usune to pobedzie sie mnie i dziecka (potraci mnie samochod, ktos mnie pobije itd.) Sila zawiozl mnie ze swoimi kumplami do lekarza. Dostalam zastrzyk i niemialam sily sie bronic. Obudzilam sie jak bylo po wszystkim. Zostawili mnie sama na ulicy w obcym miescie. Niemoge sobie tego wybaczyc ze nic niemoglam zrobic. A teraz jestem od 5 lat zona wspanialego czlowieka. Juz 2 razy bylam w ciazy i za kazdym razem konczy sie to poronieniem. Za pierwszym razem w piatym miesiacu a za drugim w czwartym. Lekarze niewiedza jak mi pomoc, co mi jest i z jakich przyczyn niemoge donosic ciazy. Nigdy nikomu niemowilam o wydarzeniu z dawnych lat, ale wiem ze cale zycie bedzie to na mnie ciazyc. Tak bardzo chcemy z mezem potomstwa. Mam wrazenie ze Bog niechce zrobic z nas rodzicow prze zemnie, przez to co sie stalo w przeszlosci a moj maz niezasluguje na to bo jest wspanialym czlowiekiem... Prosze Ksiedza o rade.... I z gory dziekuje. Iwona
Użytkownik
Zarejestrowany od: Marca 2007
Posty: 1524
To chyba nie jest tak... Wątpię, żeby Bóg się mścił, zwłaszcza, że żałujesz, że wiesz że to, co się stało nie do końca było Twoją wolą.
Ale nasze umysły takie są-zawsze nam podpowiadają, że to co się złego dzieje jest za karę. Czasem ta kara jest nieadekwatna do winy, nie uważasz? Sama mam kłopoty z uwierzeniem w to, że jednak Bóg mnie kocha. I też nie umiem wytłumaczyć sobie czemu to ja nie mogę mieć dzieci. I szukam powodów tej "kary". Musisz uwierzyć w to, że czasem po prostu tak się dzieje... I spróbować sobie wybaczyć, pogodzić się z własnym sumieniem. Przecież wiesz, że to co się stało było złe, że nie zrobiłabyś tego więcej (chociaż tak naprawdę wcale nie zrobiłaś tego z własnej woli a wskutek przeymusu, czy też nawet przemocy).
A lekarzowi bym powiedziała. Tak dla jego informacji.
VIP
Zarejestrowany od: Października 2006
Posty: 1590
Skąd: Legionowo
iwono, jestes wrazliwa, pelna dobra osoba, strasznie ci wspolczuje tego co cie spotkalo. mimo ze swoj list skierowalas do ojca Marcina, pozwole sobie napisac kilka slow od siebie bo to co napisalas bardzo mnie poruszylo.
Bóg wybaczyl ci to co sie stalo bo nie zrobilas nic złego. pragnelas dziecka ktore sie w tobie poczelo i zrobilas wszystko, aby je ocalic. natomiast twoj partner i jego koledzy... napewno otrzymaja swoja "nagrode".
to ze nie mozesz donosic kolejnych ciaz moze byc wynikiem dokonanego zabiegu. uwazam ze powinnas powiedziec o tym lekarzowi, bedzie to napewno jakis kierunek diagnozowania twojego problemu i dalszego leczenia. napewno boisz sie, ze lekarz oskarzy cie o zabicie dziecka z wlasnej woli dlatego warto abys znalazla lekarza do ktorego bedziesz miala zaufanie i ktory poprowadzi twoje leczenie ze zrozumieniem i wyczuciem problemu.
z tego co piszesz wynika ze nie wie o tym rowniez twoj maz. nie namawiam cie do tego bys mu wyjawila swoj sekret bo samej musi ci byc bardzo ciezko zyc z ciezarem tego co sie stalo. ale byc moze przy jego wsparciu i zrozumieniu przeszlosc przestanie byc dla ciebie tak bolesna i straszna.
polecaj siebie i swoje malzenstwo waszym nienarodzonym dzieciom- temu, ktore zostalo ci odebrane sila i tym ,ktore odeszly potem. one wszystkie sa teraz twoimi niezawodnymi oredownikami w Niebie.
wspieram cie calym sercem moja modlitwa. pisz do nas jesli bedziesz potrzebowac pomocy
_______________
Benon 8 tc (+ 23.01.2005), Cyprian (ur. 27.02.2006), Albert (ur. 22.03.2008 ), Róża ( ur. 7.12.2009 r.)
Użytkownik
Zarejestrowany od: Grudnia 2007
Posty: 2
Dziekuje wam za te cieple slowa. Tutaj moge swobodnie o tym pisac. Moze macie racje? Powinnam powiedziec o tym mojemu mezowi. Ale strach jest ogromny. Tyle lat to w sobie nosze. Modlz sie codziennie o to by Bog dal mi (Nam) jeszcze jedna szanse. Moze nie ze wzgledu na mnie ale chociazby ze wzgledu na mojego meza. Od ostatniego poronienia czyli 2 lat moja codziennosc to szpital dom i praca. Robia mi wszystkie badania, nawet genetyczne nic nie wykazaly. Poprostu niema przyczyny. Lekarze roskladaja rece, zachodzi w ciaze - donosi do 5 miesiaca i koniec. I ak juz dwukrotnie. Prosze Boga o zozumienie i o danie Nam szansy. Mam nadzieje ze kiedys nam sie uda. Dziekuje Wam jeszcze raz! Nawet niewiecie jak bardzo mi to pomaga!
VIP
Zarejestrowany od: Października 2006
Posty: 1590
Skąd: Legionowo
iwonko, porozmawiaj spokojnie ze swoim mezem. z pewnoscia okaze ci ogromne zrozumienie i wsparcie. jesli jest tak cudownym czlowiekiem jak piszesz, to napewno znajdziesz u niego ogromne wspolczucie i pomoc jak u nikogo innego.
wiele razy na tym forum pisalysmy o tym jak zbawienna okazala sie bliskosc naszych mezow w najtrudniejszych chwilach po poronieniu. niespelnione rodzicielstwo to nasza wspolna sprawa, tak jak sprawa twojego meza jest rowniez twoje zranione macierzynstwo. zyjesz z tym ciezarem sama juz tyle lat, czas podzielic sie nim z kims kto cie kocha.
skoro piszesz ze lekarze nie znajduja zrodla problemu w twoim organizmie, to moze tkwi on w psychice? moze jest cos co cie blokuje przed szczesliwym donoszeniem ciazy? aborcja powoduje wielkie zranienie w sercu kobiety i bardzo bolesny slad w jej psychice majac wplyw na wiele sfer jej zycia, byc moze wlasnie u ciebie ma ona wplyw na twoje poronienia. moze warto zbadac problem od tej strony?
pozdrawiam cie i zycze ci spokoju
jesli masz ochote porozmawiac bardziej bezposrednio to zapraszam na gg lub skypa, namiary w moim profilu
_______________
Benon 8 tc (+ 23.01.2005), Cyprian (ur. 27.02.2006), Albert (ur. 22.03.2008 ), Róża ( ur. 7.12.2009 r.)
Doradca
Zarejestrowany od: Sierpnia 2006
Posty: 3832
Iwonaa,
bardzo Ci współczuję śmierci trójki Twoich dzieci.
I wierzę w to, że Bóg kocha Cię i martwi o Ciebie.

Tak sobie jednak myślę że może przed rozmową z mężem poradziłabyś się najpierw kogoś mądrego, np. spowiednika, psychologa. Może Ojciec Marcin będzie mógł Ci pomóc.
Bo wydaje mi się, że prawda może nas wyzwolić jedynie jeśli uda nam się wybaczyć: sobie, innym ludziom i Bogu.
I do takiej szczerej rozmowy trzeba się przygotować, bo wcale nie musi się skończyć tak jak byśmy chcieli. Czy jesteś gotowa np. na to, że Twój mąż odejdzie poznawszy prawdę? Bo trzeba rozważyć wszystkie możliwe scenariusze.
Życzę Ci jak najlepiej.
Pozdrawiam i zapewniam o modliwie
_______________
Małgosia - Ola(*1999, 10tc) i Dominik (*2006, 21tc)
Użytkownik
Zarejestrowany od: Marca 2007
Posty: 897
Skąd: woj.zachodniopomorskie
Iwonaa,
nie jestem księdzem a jedynie teologiem. Chce Ci odpowiedzieć słowami Jana Pawła II z Evangelium vitae (EV 99):
"Szczególną uwagę pragnę poświęcić wam, kobiety, które dopuściłyście się przerwania ciąży. Kościół wie, jak wiele czynników mogło wpłynąć na waszą decyzję, i nie wątpi, że w wielu przypadkach była to decyzja bolesna, może nawet dramatyczna. Zapewne rana w waszych sercach jeszcze się nie zabliźniła. W istocie bowiem to, co się stało, było i jest głęboko niegodziwe. Nie ulegajcie jednak zniechęceniu i nie traćcie nadziei. Starajcie się raczej zrozumieć to doświadczenie i zinterpretować je w prawdzie. Z pokorą i ufnością otwórzcie się ? jeśli tego jeszcze nie uczyniłyście ? na pokutę: Ojciec wszelkiego miłosierdzia czeka na was, by ofiarować wam swoje przebaczenie i pokój w Sakramencie Pojednania. Odkryjecie, że nic jeszcze nie jest stracone, i będziecie mogły poprosić o przebaczenie także swoje dziecko: ono teraz żyje w Bogu. Wsparte radą i pomocą życzliwych wam i kompetentnych osób, będziecie mogły uczynić swoje bolesne świadectwo jednym z najbardziej wymownych argumentów w obronie prawa wszystkich do życia. Poprzez wasze oddanie sprawie życia, uwieńczone być może narodzinami nowych istot ludzkich i poświadczone przyjęciem i troską o tych, którzy najbardziej potrzebują waszej bliskości, ukształtujecie nowy sposób patrzenia na życie człowieka."

Polecam do przeczytania całość encykliki, która w dużej części jest poświęcona nienarodzonym Maluszkom.
Modlitwa, nadzieja, miłość i kierownictwo duchowe - tak bym Ci podpowiedziała:)
_______________
mama Franusia (ur. 02.05.2005.) i Jasia (ur. 08.04.2008.) i Zosi (ur. 26.09.2014) oraz skarbu w niebie KAROLA Marii(+12tc; 04.12.05.)

"Czyż może niewiasta zapomnieć (...) ta, która kocha (...)"

http://marysiakowalska.pamietajmy.com.pl/
VIP
Zarejestrowany od: Września 2007
Posty: 1006
Iwono, bardzo Ci współczuję wszystkich strat. To przecież nie była świadomie przez Ciebie dokonana aborcja - odebrano Ci dziecko!!! Kochana, Pan Bóg się z pewnością nad Tobą pochyla z miłością, za cóż miałby Cię karać i co ta kara miałaby przynieść? Mirka ma rację, często szukamy winy w sobie niepotrzebnie. Nie umiem powiedzieć nic więcej. Na pewno odezwie się do Ciebie o. Marcin.
_______________
Nie mówcie tym, którzy stracili ukochanych, że ?czas zagoi rany", nie mówcie, że ?oni już nie cierpią". Najlepiej nie mówcie nic. Czas tych ran nie leczy. Pozostają, bo śmierć ukochanych jest też trochę śmiercią nas samych: coś w nas umiera. Żyjemy, ale nic nie jest tak, jak było przedtem, już nie jesteśmy tacy sami. (ks. A. Boniecki)

Mama Gabrysi (+IV 2007), Jasia (ur. VII 2008 ) i Krzysia (ur. XI 2010)
VIP
Zarejestrowany od: Marca 2006
Posty: 314
Iwono droga, dziewczyny już napisały dużo mądrych i ciepłych słów. Ja też uważam podobnie, że to nie Ty dokonałaś aborcji. Ta zbrodnia dokonała się na Tobie i na Twoim dziecku. Oboje jesteście ofiarami. Niewątpliwie to tragiczne wydarzenie pozostawiło ślad w Twoim sercu i Twojej psychice. Może warto, abyś zwróciła się po profesjonalną pomoc terapeutyczną?
Najgorszym sposobem działania szatana jest to, że występuje on jako oskarżyciel. Oskarża nas przed nami samymi i przed Bogiem. Próbuje wzbudzić w nas niszczące poczucie winy, która docelowo ma doprowadzić do rozpaczy. U świętego Pawła czytamy, że Bóg posyła nam swojego Ducha - Paracleta (Obrońcę), który przekonuje nas, w naszych sercach, że jesteśmy umiłowanymi dziećmi Boga, godnymi Jego miłości. Bóg bierze nas w obronę przed oskarżycielem, bo wykupił nas swoją krwią i należymy do Niego. Nikt, ani nic, nie może nas odłączyć od Jego miłości. Szatan próbuje, poprzez oskarżenia, ale są one stekiem bzdur.
Iwono, wołaj jak dziecko do Boga, szukaj ukojenia przy Jego sercu. Zobacz, że On zawsze był i jest po Twojej stronie. Współcierpiał z Tobą, gdy przymuszano Cię do aborcji, a także współcierpi z Tobą i Twoim Mężem, po stracie Waszych Dzieci.

wołam o Ducha Świętego Paracleta dla Ciebie
o.M.

Strona: 1

Poronienie - Forum SRpP jest zbudowane na UseBB 1 Forum Software